wtorek, 28 grudnia 2010

Całowanie, uśmiech i przytulanie mają „zbawienny” wpływ na nasze zdrowie

Dziś 28 grudnia przypada Międzynarodowy Dzień Pocałunku. Niektórym osobom może się wydawać dziwne ustanowienie takiego dnia, jeszcze inni zaczną się zastanawiać jaki ma to związek z naszym zdrowiem? W tym krótkim artykule postaram się zaspokoić Waszą ciekawość :)


Wiele osób sądzi, że kluczem do idealnego zdrowia jest dieta i aktywność fizyczna. Osoby te mają rację ale tylko w połowie. Prof. Michał Tombak w swoich książkach często podkreśla, że nawet najzdrowsza dieta i najbardziej rygorystyczny wysiłek fizyczny nie dają takich efektów jak uśmiech, optymizm i pogoda ducha. Osoby, które szanują się wzajemnie, nie żywią do nikogo urazy, a każdy ich dzień jest wypełniony uśmiechem są zdrowsze i żyją dłużej. Badania naukowe potwierdzają, że śmiech oddziałuje na wiele narządów ludzkiego ciała i poprawia ich funkcjonowanie. Jeszcze inne badania potwierdzają pro-zdrowotne właściwości przytulania oraz całowania, któremu z racji dzisiejszego dnia poświęcę więcej uwagi.



Otóż okazało się, że zwolennicy pocałunków żyją dłużej. Podczas całowania wzrasta poziom oksytocyny (hormonu odpowiadającego m. In. za ochronę przed depresją). Ponadto BUZIAK stymuluje układ immunologiczny, wzmacniając przy tym odporność. Całując się, chudniemy, spalając około 80 kalorii. Całowanie jest bardzo dobrym lekarstwem na stres i dobry sen.

poniedziałek, 20 grudnia 2010

Świąteczne przepisy św. Hildegardy z Bingen


O życiu i dietetycznych naukach św. Hildegardy z Bingen pisałem już na swojej stronie w artykule: Św. Hildegarda z Bingen - twórczyni chrześcijańskiej medycyny. Dziś chciałbym się z Wami podzielić kilkoma z wielu wspaniałych przepisów, które ta mistyczka po sobie pozostawiła.

DANIA OBIADOWE

1) Zapiekany filet z okonia:
Szpinak liściowy - blanszować i przyprawić solą i kardamonem, pierściennikiem i czosnkiem.
Filety - nałożyć do natłuszczonej foremki. Wypłukać osuszyć i skropić sokiem z cytryny. Następnie posolić i ułożyć na szpinaku.

Następnie całość polewamy sosem beszamelowym i zapiekamy ok. 30 minut przy 180 stopniach.
Przepis na sos beszamelowy: 2 łyżki gładkiej mąki orkiszowej złączyć na patelni z niewielką ilością mleka (200 ml) i rozrabiając, zagotować. Bijać dalej trzepaczką i stopniowo dodawać aż po 10 minutach osiągnie się pożądaną konsystencję. Przyprawić solą, kardamonem, pierściennikiem i gałką muszkatołową. (do sosu według uznania można dodać ser).

Wracamy do filetu. Filet polany sosem można po 15 minutach posypać bułką tartą, dzięki czemu wytworzy się piękna, chrupiąca panierka.


2) Rosół z nóg cielęcych:
Składniki: 1-2 nogi cielęce, woda, 1-1,5 litra osolonej wody, 2-3 marchewki, 1/2 selera, lubczyk ogrodowy, hyzop lekarski, gałka muszkatołowa, świeży szczypiorek.

Podzielone na plastry nogi cielęce krótko blanszować w gotującej wodzie (w celu oczyszczenia - dzięki temu rosół będzie bardziej klarowny). Włożyć nóżki do osolonej wody i zagotować. Dodać pokrojone na kawałki marchewki oraz seler, gotować około półtorej do dwóch godzin na małym ogniu. Dodać sporą ilość lubczyku i hyzopu. Rosół przecedzić i doprawić do smaku gałką muszkatołową. Podawać z kluskami z grysiku albo z dowolnym makaronem (np. muszelkami). Zupę posypać pokrojonym w pierścionki szczypiorkiem.


3) Kluski z grysiku orkiszowego:
Pierwszy sposób: 40 g masła, 60 g grysiku orkiszowego, jajko.
Drugi sposób (bez masła): 1/4 litra mleka, sól, 80 g grysiku orkiszowego, 1-2 jajka, gałka muszkatołowa, galgant.

Pierwszy sposób: masło utrzeć na puszystą masę, mieszać z dodawanymi na zmianę grysikiem i jajkiem, doprawić do smaku i odczekać, aż grysik napęcznieje. Do wrzącej wody włożyć na próbę jedną kluskę, gotować 5 minut na małym ogniu. Kiedy kluska wypłynie na powierzchnię i jest dobra, wkładać kolejno do wody pozostałe kluski i gotować.

Drugi sposób: zagotować mleko, wymieszać z solą i grysikiem, ugotować gęstą papkę i lekko ostudzić. Masę wymieszać z 1-2 jajkami, glagantem i gałką muszkatołową. Do osolonej wody włożyć na próbę jedną kluskę, gotować 5 minut na małym ogniu; jeśli kluska jest dobra, kolejno wkładać do wody pozostałe i gotować, aż wypłyną na wierzch. Kluski podawać w rosole warzywnym lub gotowanym na kościach albo z ulubionym sosem.


4) Kotlety jagnięce z glazurowanymi marchewkami:
Skłądniki: 4 kotlety jagnięce, po 1/2 łyżeczki galgantu, bertramu i mieszanki przyprawowej z kozieradką, sól, 2 żabki czosnku, 3 łyżki oleju słonecznikowego, 2 cebule, 1/4 bulionu drobiowego, łyżka maki orkiszowej, 3 łyżki kwaśnej śmietany, glazurowane marchewki.

Kotlety jagnięce umyć, osuszyć, przyprawić i natrzeć wyciśniętym czosnkiem. Smażyć po 5 minut z każdej strony na rozgrzanym oleju na średnim ogniu. Kotlety wstawić do ciepłego piekarnika. W sosie ze smażenia poddusić posiekaną cebulę. Wlać bulion drobiowy, zagęścić mąką i kwaśną śmietaną. Sos krótko gotować i dodać gorący do kotletów jagnięcych. Przybrać glazurowanymi marchewkami. Do potrawy podawać ryż orkiszowy i zieloną sałatę.


5) Glazurowane marchewki:
Składniki: cebula pokrojona w kostkę, 2 łyżki oleju słonecznikowego, 4-8 marchewek pokrojonych w kostkę, 2 łyżki brązowego cukru, po 1/2 łyżeczki bertramu i mieszanki przyprawowej z kozieradką, 2 filiżanki bulionu drobiowego, świeżo posiekana natka pietruszki.

Cebulę poddusić na rozgrzanym oleju, dodać marchew, cukier i przyprawy. Wlać bulion i dusić pod przykryciem około 20 minut, aż marchew zmięknie, od czasu do czasu zamieszać. Marchew wyjąć, bulion odparować, aż potrawa zgęstnieje, wymieszać z marchwią i posypać posiekaną natką pietruszki.

Uwaga!: w taki sam sposób można przyrządzić kapustę lub pasterniak.


6) Kotlety mielone z rzepy:
Składniki: 500 g obranej rzepy, 2 filiżanki ugotowanego ryżu orkiszowego, po łyżeczce galgantu, bertramu i mieszanki przyprawowej z kozieradką, jajko, sól, 2 łyżki bułki tartej, 3 łyżki oleju słonecznikowego.

Rzepę rozdrobnić siekaczką do warzyw, zagnieść z pozostałymi składnikami, uformować płaskie kotlety i usmażyć na rozgrzanym oleju z obu stron na złoty kolor.


DESERY

1) Ciasteczka z macierzanką:
Składniki: 1 kg mąki orkiszowej, 3 czubate łyżki macierzanki w proszku, 300 g cukru trzcinowego, 300 g masła, 3 jajka, 300 g migdałów, 1-2 torebki proszku do pieczenia, szczypta soli, woda (w razie potrzeby).

Ze wszystkich składników wyrobić gładkie ciasto, rozwałkować na grubość około 3-4 mm i wykroić ciasteczka dowolnych kształtów. Ciasteczka ułożyć na blasze przykrytej papierem do pieczenia i piec około 15 minut w temperaturze 200 stopni C.



2) Ciasteczka maślane:
Ciasto: 500 g mąki orkiszowej, 250 g masła, 200 g cukru brązowego lub trzcinowego, 2 jajka, skórka cytryny, sok z 1/2 cytryny.
Do posypania: 1/2 filiżanki cukru trzcinowego, łyżka cynamonu.

Z mąki, pokrojonego w małe kawałki masła, cukru, jajek, startej skórki cytrynowej, soku cytrynowego zagnieść ciasto i włożyć na 2 godziny do lodówki. Z bryły ciasta odkrawać zawsze tylko taką porcję, jaka może być jednorazowo upieczona. Kawałek ciasta rozwałkować na posypanym mąką blacie na grubość około 4 mm i wykroić ciasteczka; piec 10-15 minut w piekarniku nagrzanym do temperatury 10 stopni C. Po upieczeniu posypać cukrem wymieszanym z cynamonem.


3) Ciasto serowo - migdałowe:
Składniki: 1/2 filiżanki pełnoziarnistej mąki orkiszowej, 2 filiżanki prażonych posiekanych migdałów, filiżanka brązowego cukru, 3 łyżki masła, 1 kg twarogu, filiżanka śmietany, 4 jajka.

Mąkę, migdały, masło i pół filiżanki cukru wymieszać za pomocą robota kuchennego na kruche ciasto. Ciasto wyłożyć do posmarowanej tłuszczem tortownicy i lekko ugnieść. piec 10 minut w temperaturze 180 stopni C. Resztę cukru utrzeć z twarogiem i śmietaną. Do masy serowej dodać jajka. Zimną masę serową rozsmarować na cieście i piec 50 minut w temperaturze 180 stopni C. Ciasto udekorować posiekanymi migdałami.


Linki, które warto odwiedzić:

zdrowo.foreo.pl/ - moje FORUM poświęcone tematyce zdrowotnej

zdrowo.za.pl/ - moja strona



Książki z których skorzystałem:

Pregenzer Brigitte, Schmidle Brigitte, Św. Hildegarda z Bingen. Praktyczny poradnik zdrowego życia, Kraków 2007.

Dr Wighard Strehlow, Książka kucharska św. Hildegardy, Warszawa 2009.

Dr Wughard Strehlow, Święta Hildegarda z Bingen. Medycyna na każdy dzień, Kraków 2009.

środa, 15 grudnia 2010

Wywiad z prof. Michałem Tombakiem

Rozmowa z prof. dr hab. Michałem Tombakiem
Tygodnik ANGORA
Rozmawiał Bohdan Gadomski

Wywołał pan liczne kontrowersje swoimi wskazówkami, jak żyć długo i zdrowo (Chodzi o pierwszą książkę Tombaka, bestseller "Jak żyć długo i zdrowo"). Ciekawy jestem, gdzie i jak posiadł pan tę wiedzę, którą w Polsce, stosunkowo niedawno, zaczął się dzielić z ludźmi?

Będąc na studiach wyjechałem z wyprawą naukową na Daleki Wschód, gdzie spotkałem się z mnichami tybetańskimi, których podejście do organizmu człowieka było inne i bardzo interesujące. Dzięki nim poznałem różne tajemnice diagnostyki, które teraz pozwalają mi patrzeć na danego człowieka, na jego wygląd, sposób chodzenia, nawet zdarte buty i określać te dolegliwości, na które cierpi. Przekonałem się, że w organizmie człowieka nie może być chory tylko jeden organ. Coś nas boli i zaczynamy z tym walczyć - ze skutkiem, a nie z przyczyną i z tego powodu ból może przejść do innego miejsca i spowodować zupełnie inną chorobę. Dla mnie nie ma konkretnych chorób w organizmie człowieka. To są odchylenia od normy.


Dlaczego jako przedmiot studiów wybrał pan biologię, a nie medycynę?

Cała moja rodzina była lekarska i ja, będąc dzieckiem, pytałem swoją matkę, lekarkę, dlaczego nie może uleczyć mojego chorego ojca oraz dlaczego sama cierpi na bóle serca i narzeka na bezsenność. Nie znajdując odpowiedzi zrozumiałem, że medycyna posługuje się jedynie lekami, a biologia jest nauką znacznie szerszą, która chce wejść w każdy zakamarek organizmu człowieka. I właśnie dlatego wybrałem biologię, chociaż matka pragnęła, abym poszedł na medycynę.


A obok biologii studiował pan także hipnozę?

Był taki moment, gdy spotkałem się ze znanym hipnotyzerem rosyjskim, Jurijem Szifrinem, który powiedział, że mój sposób podejścia do różnych chorób jest bardzo ciekawy i pokazał mi kilka technik hipnotyzerskich, które okazały się bardzo przydatne. Zauważyłem, że w stanie hipnotycznym organizm wielokrotnie uruchamia procesy obronne - "immunitet". Przecież w każdym człowieku znajdują się leki na trapiące go choroby, z których, niestety, nie jesteśmy w stanie korzystać. Na bazie tego stworzyłem system według którego, na przykład, mogę wyleczyć astmę oskrzelową metoda autohipnozy.

Czyli?...

Człowiek sam siebie wprowadza w stan hipnozy i jakby rozmawiał z własnymi organami. Jest to metoda błyskawiczna i bardzo skuteczna. Później prowadziłem seanse na temat "Tajemnice psychiki człowieka", na których prostym ludziom uświadamiałem możliwości tkwiące w naszym organizmie.


Gdzie więc najdokładniej można zgłębić naturalne metody leczenia?

Mądrości na ten temat zawarte są w książkach. Resztę trzeba obserwować w naturze.


Podane przez pana przepisy na oczyszczanie organizmu były dotychczas nie znane w Polsce i pomijane przez medycynę. A jednak pan je przeforsował i stał się ich głównym propagatorem w Europie. Jak to się panu udało?

Nie znam nikogo, kto stosowałby podobną do mojej metodę oczyszczania organizmu. Kiedy rozmawiam na ten temat z lekarzami, widzę, że boją się stosować tę metodę. A tymczasem, kilkuset ludzi w Polsce zrobiło sobie oczyszczanie organizmu pod moim kierunkiem i czują się znakomicie. To, co wychodzi z wątroby po tym oczyszczeniu, jest wprost przerażające. Człowiek nie zdaje sobie sprawy, jaka ilość kamieni w nim jest, co powoduje zły układ krążenia, stąd tez biorą swoje źródło różne choroby.


Kto więc dla pana jest autorytetem w tej dziedzinie?

Autorytetem jest dla mnie medycyna ludowa, wywodząca się z ludzkiej mądrości i doświadczenia. Jest nim także Hipokrates, który powiedział, że "jeżeli w przyrodzie jest choroba, to w niej można znaleźć na nią lekarstwo". Współczesna medycyna wywodzi się z tej samej tradycji, co przed wojną i trwa około 70 - 80 lat. A tymczasem przepisy ludowe sięgają kilku tysięcy lat.


Główną, filozofią pana głośnej książki "Jak żyć długo i zdrowo" jest życie w rytmie natury. Co to znaczy?


Przyroda lubi tych, którzy żyją według jej praw. W chwili narodzin człowiek jest oblewany zimną wodą, następnie robi wdech, wciąga powietrze. Dotyka go pierwszy promień słońca, a wspiera ziemia. Umierający człowiek żegna się ze światłem słonecznym, przestaje oddychać, schodzi pod ziemię. Dlatego zawsze między narodzinami a śmiercią leży życie, które w pełni zależy od słońca, powietrza, wody i ziemi. Słońce daje nam energię życiową, powietrze zapewnia naszemu organizmowi tlen, woda wypełnia komórki naszego ciała, a ziemia nas karmi. Takie są prawa przyrody. Są one niezmienne i wieczne.


Jak sam pan pisze, "zdrowie, to nie tylko prawidłowe jedzenie", to także...

Prawidłowe oddychanie. Bo bez jedzenia człowiek może żyć miesiąc, a bez powietrza zaledwie kilka minut. Dopóki człowiek nie będzie prawidłowo oddychał, nie będzie można mówić, że jest zdrowy. Dziewięć na dziesięć osób z dziesięciu oddycha nieprawidłowo i chronicznie brakuje im w organizmie tlenu. Z tego powodu człowiek wcześnie zaczyna się starzeć i u niego odzywają się wszelkie choroby.


Co najbardziej niszczy zdrowie człowieka?

jest kilka przyczyn: nieprawidłowe oddychanie, nieprawidłowe jedzenie, nieprawidłowe picie, mało ruchu i brak radosci życia oraz takie emocje jak: zazdrość, podłość, chciwość i gniew. Człowiek wciąż ma jakieś problemy i rozterki, co bardzo skraca mu życie.


Napisał pan, że człowiek jest jak drzewo. Na czym polega to podobieństwo?


Na tym, że fundamentem człowieka jest kręgosłup. Ma on także korzenie, które go utrzymują. Jeżeli co jest nie tak z kręgosłupem, zaczynają nas nękać różne choroby.


To pan nastawia także kręgosłupy?


Oczywiście. Robię to tybetańską metodą.


Z pańskiej książki dowiedziałem się, że większość ludzi przez całe życie "nie sprząta" wnętrza swojego organizmu. Kiedy należy to robić?

Nigdy nie jest za późno, ale im prędzej, tym lepiej. Organizm każdego człowieka posiada 7 systemów oczyszczania ze śluzu, substancji smolistych i innych "brudów", które niszczą nasze zdrowie. Jeżeli jeden lub kilka systemów oczyszczenia nie spełnia swoich funkcji, to wywołuje różne choroby.


Jakie błędy, prowadzące do zniszczenia systemów oczyszczania organizmu popełniają ludzie?

Spożywamy nieodpowiednie płyny, zbyt dużą ilość gotowanych posiłków, dużo białka zwierzęcego - co powoduje ciągłe zatrucia organizmu toksynami i gnicie w układzie pokarmowym. Nieprawidłowe łączenie posiłków obciąża układ trawienny, stąd zwyrodnienie układu pokarmowego, szczególnie jelita grubego. Człowiek nie chce żyć według praw natury, przestał korzystać z dobrodziejstw ziemi, zastępując je smakołykami w ładnych opakowaniach. Przyzwyczaił się do tego, ze wszystko powinno być słodkie, smaczne, gotowane i ciepłe. Dlatego trwa w "rozcieńczonym" stanie. Wraz z "zatrutą" krwią po ciele rozchodzą się choroby, ubywa zdrowia, słabnie serce, obumierają komórki mózgu. Nie pomagają żadne tabletki. Organizm przypomina stojące bagno, które stopniowo człowieka wchłania.


Jakie jest wyjście z tej dramatycznej sytuacji?

Są tylko dwa wyjścia: albo żyć, chorując i czekając na śmierć, albo też zmienić swoje życie tak, żeby być zdrowym.


Czy starość można oddalić?

W ciągu jednej minuty w organizmie rodzi się 6 miliardów komórek i 6 miliardów umiera. Jeżeli człowiek sam sobie nie skróci życia, to może żyć bardzo długo. Człowiek może żyć 150 lat! W Gruzji spotkałem się z parą ludzi, z których jeden miał 160 lat, a drugi 120. Obaj byli szczupli, tańczyli i śpiewali. Nigdy nie jedli tego co jest nieświeże, wszystkie posiłki przyrządzali tylko na jeden raz. Obaj byli ciągle w ruchu i wciąż się uśmiechali. Mieli bardzo pozytywne nastawienie do życia. Bo tak naprawdę człowiek nie ma wieku. Patriarchowie biblijni żyli 950 lat. Nasze nerki, według naukowo stwierdzonego modelu, mogą wytrzymać 1200 lat. A tymczasem, po 35 latach nasze nerki pełne są kamieni, a po 60 latach człowiek już jest do niczego i cały czas walczy ze swoimi chorobami.


Proponuje pan zdrowe życie, a czy sam zawsze był zdrów?

Swego czasu miałem marskość wątroby, do czego doprowadziła mnie matka - lekarka nieodpowiednim odżywianiem. W dzieciństwie miałem częste zaparcia, także kontuzję kręgosłupa i przez dwa lata nie miałem czucia w kończynach dolnych. Lekarze nie dawali mi szans na chodzenie.


Kim korzystniej jest być: mięsożernym czy wegetarianinem?


Według statystyk, wegetarianin jest bardziej wytrzymały od osoby mięsożernej, ale na różne choroby cierpią i jedni, i drudzy. Najlepiej zachowywać umiar we wszystkim. To jeden z podstawowych warunków istnienia człowieka. Jedyną rzeczą, której nie należy ograniczać, to ciągłe się uśmiechać. Im więcej, tym lepiej.


Czy pan osobiście czuje się człowiekiem szczęśliwym?

Każdy szczęście rozumie po swojemu. Według mnie człowiek szczęśliwy powinien mieć w życiu: zdrowie, miłość i pieniądze. Ja mam, i dlatego jestem szczęśliwy.


Ciekawy jestem czy rzeczywiście przestrzega pan sam tego, o czym pisze w swoich książkach?

Tak. Proszę spojrzeć na mnie i na moją żonę. Zastosowaliśmy ten sam system zdrowotny, który wypracowałem. Zauważyłem, że większość ludzi, którzy żyją według mojego systemu, ma o wiele spokojniejszą psychikę. Ci ludzie jedza pięć razy mniej i czują się dziesięć razy lepiej. Waga sama u nich schodzi, bo organizm sam zrzuca zbędne kilogramy. Każdy podany w książce przepis wypróbowałem na samym sobie.


Pana stwierdzenie, że mleko jest niezdrowe dla dorosłego człowieka, wywołało swoistą rewolucję...

Żaden ssak na świecie, oprócz człowieka, będąc dorosłym nie spożywa mleka. Tak to urządziła natura. Krowie mleko, dostając się do żołądka człowieka, pod wpływem kwaśnych soków żołądkowych ścina się, tworząc coś, co przypomina twaróg, który oblepia cząstki innego pokarmu znajdującego się w żołądku. Po co zmieniać swój organizm w fabrykę, "przetwórnię mleka" i kwaśnych produktów mlecznych, tracąc przy tym wiele energii na proces trawienia. Mleko - to cichy zabójca


Co się podoba, a co nie podoba panu w Polakach?

W Polakach jest jedna bardzo pozytywna cecha - poczucie godności, co bardzo mi odpowiada. Nie podoba mi się, preferowana tutaj, tłusta kuchnia.


Zainteresowanie pana działalnością jest ogromne. W Moskwie pod pana domem koczują dzień i noc tłumy. W Polsce jest pan oblegany, gdy tylko pojawi się na Festiwalu Rzeczy Niezwykłych. Dlaczego nie przyjmuje pan pacjentów?

W Polsce nie przyjmuję pacjentów, bo właśnie z tego powodu wyjechałem z Rosji, gdzie doszło do tego, że nie mogłem wejść do własnego domu. Życie takie stało się nie do zniesienia. Całą swoją wiedzę zmieściłem w książce, która dostępna jest dla wszystkich.



Linki, które warto odwiedzić:
zdrowo.foreo.pl/ - moje FORUM poświęcone tematyce zdrowotnej
zdrowo.za.pl/ - moja strona

wtorek, 14 grudnia 2010

Witaminy zimą

Moje spostrzeżenia:

Na wielu portalach internetowych, w wielu publikacjach i czasopismach znajdziecie bardzo dużo rozmaitych informacji dotyczących uzupełniania odpowiedniej dawki witamin w miesiącach zimowych. Niestety na wielu z nich autorzy wypisują (delikatnie mówiąc) głupoty. Jedni twierdzą (o zgrozo), że jedzenie chleba z margaryną dostarczy organizmowi witaminę D zapominając, że wszystkie margaryny oraz wiele gatunków masła są przepełnione chemią (konserwantami), które utrudniają przyswajanie witamin i są podejrzewane i właściwości rakotwórcze. Tak więc jedzenie pieczywa z margaryną może Wam tylko zaszkodzić. Ktoś kto chociaż trochę interesuje się dietetyką i stosuje na sobie różne pro-zdrowotne zasady powinien wiedzieć, że zdrowa kanapka to kanapka z masłem (bez dodatków chemicznych) posmarowanym na razowym pieczywie (najlepiej ze sklepu z żywnością ekologiczną). Na takiej kanapce nie powinno być produktów białkowych (wędlina, ser) ale są one dopuszczalne pod warunkiem, że towarzyszą im warzywa. W tym miejscu pojawia się problem. W wielu miejscach znajdziecie porady zachęcające do jedzenia pomidorów i surowych ogórków w okresie zimy. Nie słuchajcie takich porad. Wszyscy powinni pogodzić się z faktem, że owoce i warzywa spożywa się sezonowo, nie łudźmy się pomidor w miesiącach zimowych przyjeżdża do nas z zagranicy i jest ubogi w witaminy. Właściciele dużych sklepów tak dumni z tego, że dostarczają klientom warzywa i owoce poza sezonem tak naprawdę mydlą wszystkim oczy sprzedając produkty ubogie w składniki odżywcze.


Czy warto w okresie zimowym wspomagać się witaminami z apteki?

Moim zdaniem nie warto. Syntetyczne witaminy są tylko zamiennikami (w dodatku szkodliwymi dla nerek, wątroby i innych narządów) naturalnych witamin występujących obficie w Naturze. Dlaczego ktoś ma się truć chemią skoro może sobie pomóc naturalnymi sposobami? O szkodliwości leków, antybiotyków itp. napisano już bardzo dużo dlatego nie będę się rozwodził na ten temat. Zainteresowanych odsyłam do książek prof. Tombaka, autorytetu w kwestiach zdrowotnych.


Co w takim razie jeść i pić zimą?


Z surowych warzyw oraz owoców w miesiącach zimowych najlepiej jeść te, które rosną w Polsce w dużych ilościach. W mojej codziennej diecie na kanapkach (z razowego pieczywa) króluje cebula, czasem czosnek (zwany antybiotykiem natury) oraz żółty ser i w ciągu dnia jogurty naturalne i kefiry. Codziennie jem jabłka (umyte ze skórką i bogatą w jod komorą nasienną). Mięso spożywam tylko w postaci obiadowej (kurczak, cielęcina, wołowina bez ziemniaków i innych białek). Poza tym moim dostarczycielem witamin jest marchew (zakupiona w dużych ilościach na zimę i składowana w piwnicy). Poza tym wspaniałym źródłem witamin są wszelkiego rodzaju kiszonki, takie jak kiszona kapusta i kiszone ogórki oraz suszone warzywa i owoce. Te ostatnie są bogate w błonnik, odpowiedzialny za regularne wypróżnienia i zabezpieczający nas przed wszelkimi rodzajami raka układu trawiennego (np. raka jelita grubego).

Jak widzicie jest bardzo dużo produktów bogatych w witaminy, które możemy jeść zimą. Poza nimi wielu dietetyków zachęca do picia w ciągu dnia 1-2 dużych łyżek oleju roślinnego lub oliwy z oliwek. Produkty te są bardzo zdrowe i wspomagają przyswajanie witamin. Olej słonecznikowy (i inne) ma korzystny wpływ na skórę i zapobiega jej wysuszaniu. Bardzo dużo ciekawych informacji na temat oleju znajdziecie w książkach prof. Tombaka.

Bardzo zdrowymi i ważnymi produktami niezbędnymi dla naszego zdrowia są wszelkiego rodzaju wody, o których jakiś czas temu napisałem obszerny artykuł pt: Wpływ różnych napojów na zdrowie człowieka . Zimą warto pić duże ilości wody mineralnej, najlepiej wysoko lub średnio mineralizowanej bogatej w magnez i wapno (np. Nałęczowianka, Muszynianka).

Nie zapominajcie, że wspaniałym źródłem wielu cennych witamin są herbaty ziołowe oraz ich „królowa” herbata zielona o której już pisałem w artykule: Zielona herbata

piątek, 3 grudnia 2010

Cynamon


Cynamon jest jedną z najstarszych przypraw znanych człowiekowi. Już w czasach imperium rzymskiego, za panowania cesarza Nerona (54 – 68 n.e.), doceniano jego właściwości jako rośliny przyprawowej i leczniczej. Według św. Hildegardy z Bingen, mistyczki i zielarki z XII wieku, cynamon jest przyprawą wspomagającą krążenie, oczyszczającą drogi oddechowe i poprawiającą samopoczucie. Cynamon powinno się stosować szczególnie w stanach depresyjnych oraz w trakcie dolegliwości nerwowych.

Ta słodka przyprawa, często dodawana do ciast jest sprzedawana pod postacią zwiniętych rurek kory lub drobnego proszku. Cynamon przybył do Europy aż z Madagaskaru oraz Mauritiusu. Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że cynamonowiec jest wiecznie zielonym drzewem o żółtych kwiatach i owalnych, jajowatych liściach. Natomiast cynamon, to kora pozyskiwana z młodych pędów tego drzewa.
Cynamon może posłużyć jako aromatyczny dodatek do herbaty. Wystarczy wsypać małą, płaską łyżeczkę do świeżo zaparzonej herbaty, przykryć talerzykiem i odczekać kilka minut, aby delektować się smakiem i aromatem świetnego trunku.


Przepis na PIWO z cynamonem!:
Aby przygotować ten wspaniały napój należy zagrzać w emaliowanym rondelku pół litra jasnego piwa (najlepiej ekologicznego) – nie dopuście do zagotowania się płynu. Następnie dodajemy małą, płaską łyżeczkę cynamonu, kilka drobno potłuczonych goździków oraz szczyptę gałki muszkatołowej. Można dodać także rozkłócone żółtko jaja kurzego. Całość mieszamy i grzejemy przez 2-3 minuty po czym przelewamy do rozgrzanego kufla, aby dłużej utrzymać temperaturę napoju.


Kolejny przepis na grzane PIWO:
Składniki:
- 1 piwo
- 1 żółtko
- 3 goździki
- cynamon do smaku (płaska łyżeczka)

Przygotowanie:
Piwo musimy zagotować z cynamonem i goździkami. Żółtko ucieramy z cukrem i zalewamy gorącym piwem cały czas mieszając.


Jeszcze jeden przepis:
Składniki:
- 1 l jasnego piwa
- 4 łyżki cukru
- kawałek kory cynamonowej

Przygotowanie:
Piwo z cukrem i cynamonem podgrzewać (najle­piej w rondelku z nierdzewnej stali) pod przykry­ciem na małym ogniu. Gdy tylko zacznie wrzeć zdjąć z ognia i rozlać do kamionkowych kufelków.



Bibliografia:
Pregenzer Brigitte, Schmidle Brigitte, Praktyczny poradnik zdrowego życia – św. Hildegarda z Bingen, Kraków 2007.

Biokurier, nr 4/2010, s. 2.

Grzaniec z cynamonem

Grzane piwo

czwartek, 2 grudnia 2010

Food Miles. Ile kilometrów przebyła Twoja żywność?

Żywność zanim trafi na nasz stół, przebywa długą drogę od producenta przez wielu przetwórców i hurtowni, po sklep czy supermarket. My – konsumenci, także mamy swój wkład w Food Miles. Im dłuższa nasza droga do sklepu, tym większe zanieczyszczenie środowiska (pyły i emisja gazów cieplarnianych), hałas, ruch samochodowy…

Transport nie pozostaje bez wpływu na jakość oferowanych produktów. Wiąże się przede wszystkim z utratą świeżości, ale nie tylko. Producenci celowo zbierają owoce i warzywa przed ich pełnią dojrzałości, a przez to z gorszym smakiem, tylko po to by zapewnić im trwałość (nie mylić ze świeżością w trakcie transportu, dłuższy okres przydatności do spożycia oraz dłuższą ekspozycję na półkach sklepowych. Także żywność ekologiczna, traci trochę swej „ekologiczności”, gdy bez potrzeby jest transportowana na dłuższe odległości.

Każdy z nas ma ochotę na egzotyczne owoce, kawę, kakao oraz specjalności innych kultur i innych stref klimatycznych – importu nie unikniemy. Ale czy nie jest przesadą, gdy jakiś kraj importuje jednocześnie dokładnie takie same produkty? A zdarza się to bardzo często…

NASZ WKŁAD W FOOD MILES…

Coraz częściej wybieramy się na zakupy samochodami. Z małych osiedlowych sklepików, do których chodziliśmy piechotą „przerzuciliśmy się” na większe centra handlowe zlokalizowane dalej od domu. Nie najlepsza to zmiana. Efektywniejszy jest transport dużych ilości towaru do sklepu osiedlowego, niż samochodowe zakupy każdego z nas.

Mniejsze środki transportu jak ciężarówki i samoloty są „mniej wydajne” i bardziej przyczyniają się do emisji zanieczyszczeń niż statki i pociągi. Na opakowaniach niestety rzadko znajdziemy informację o metodzie transportu.



Źródło:
Biokurier, nr 4/2010, s. 6.

środa, 24 listopada 2010

Żywność ekologiczna

Termin „żywność ekologiczna” dotyczy produktów żywnościowych posiadających specjalny certyfikat Unii Europejskiej oraz okrągłe zielono - niebieskie logo z napisem „Rolnictwo Ekologiczne”. Logo umieszczone na produkcie jest dla klientów widocznym potwierdzeniem jego ekologicznego charakteru. Konsument kupując produkt z naklejonym logo ma pewność, że:

• Przynajmniej 95% składników tego produktu zostało wyprodukowane metodami ekologicznymi,
• Produkt spełnia wymogi oficjalnego systemu certyfikacji.
• Żywność tą wytworzono za pomocą metod naturalnych, bez sztucznych nawozów, hormonów, antybiotyków, genetycznie modyfikowanych organizmów i syntetycznych środków ochrony roślin.
• Żywność ta jest wolna od szkodliwych konserwantów (tzw. E dodatków).

Mógłbym długo pisać o wyższości żywności ekologicznej nad zwykłymi produktami. Jedzenie z Eko-sklepów jest po prostu zdrowsze. Ciasteczka, pieczywo, nabiał w takich sklepach są nieporównywalnie lepsze i bardziej wartościowe. Osoby z cerą trądzikową mogą spokojnie zjeść kilka ekologicznych ciasteczek bez żadnych konsekwencji – ba ich cera stanie się ładniejsza ponieważ ciasteczka ekologiczne w swoim składzie mają brązowy lub trzcinowy cukier i są wytworzone z mąki razowej – bogatej w witaminę B12 (polecam ciasteczka firmy Vege-instytut, Eko-pordukt oraz orkiszowe talarki jogurtowe). Ta sama zasada dotyczy makaronów wytwarzanych z ekologicznej razowej i białej mąki, ryżu i wielu innych produktów. Właściwie jedynym minusem żywności ekologicznej jest wysoka cena ale lepiej jest zapłacić więcej za jedzenie niż na nim oszczędzać i w przyszłości chorować – co z kolei będzie się wiązało z wizytami u lekarza, receptami i drogimi lekami.

czwartek, 18 listopada 2010

Wpływ różnych napojów na zdrowie człowieka

I. Wstęp
Każdego dnia pijemy bardzo dużo różnych płynów, które najczęściej wybieramy patrząc na opakowanie lub markę. A powinniśmy popatrzeć przede wszystkim na skład chemiczny. Prawda jest taka, że nie wszystkie napoje nadają się do picia w dużych ilościach, ponieważ zawierają wiele chemicznych substancji, które (choć dopuszczono je do spożycia) mogą być szkodliwe dla zdrowia. Problem tkwi bowiem w tym, że konserwanty i sztuczne barwniki dodaje się nie tylko do napojów, ale także do słodyczy, gum do żucia a nawet produktów mlecznych takich jak jogurty z owocami. Jeśli np.: w ciągu dnia wypijemy 1 litr napoju gazowanego (lub soku z kartonika), zjemy słodycze, kanapki z białym chlebem (pieczywo bez spulchniaczy i konserwantów najczęściej są dostępne tylko w małych piekarniach), chipsy itp. to na 100% przekroczymy dopuszczalną dzienną dawkę chemii. Codzienne spożywanie dużej ilości pokarmów i płynów zawierających konserwanty i biały cukier z czasem spowoduje osłabienie układu odpornościowego, a co za tym idzie wystąpienie jednej (lub kilku) z wielu trapiących zachodnią cywilizację chorób cywilizacyjnych takich jak: trądzik, torbiele, rak i wiele innych.


Wiele z tych chorób obserwujemy u najmłodszych. Małe dzieci coraz częściej cierpią na choroby skórne i cukrzycę. Moim zdaniem 90% winy za te dolegliwości ponoszą rodzice, którzy karmią swoje dzieci dużą ilością słodyczy, które poza (szkodliwym) białym cukrem zawierają bardzo dużo konserwantów i barwników. Jeśli dodamy do tego pite przez najmłodszych duże ilości napojów gazowanych to mamy odpowiedź na pytanie: dlaczego nasze pociechy tak często chorują? Poza tym takie rozpieszczanie dzieci w dzieciństwie przyzwyczaja je do złych żywieniowych nawyków, których nie odzwyczajają się one nawet w wieku młodzieńczym i dorosłym.


Oczywiście we wszystkim należy zachować umiar. Nikt nie mówi, że nie wolno wypić czasem szklanki napoju gazowanego lub drinka ze słodkim gazowanym soczkiem. Jeśli chodzi o dzieci to bardziej zamożni rodzice mogą kupować im ciasteczka w sklepach z ekologiczną żywnością. Produkty ekologiczne często zamiast białego maja w składzie brązowy lub trzcinowy cukier. Poza tym w Sklepach z żywnością ekologiczną ciasteczka oraz pieczywo zawierają mąkę razową i są wolne od konserwantów.



II. Szkodliwa chemia w naszych soczkach i napojach. Przykłady oszukiwania nieświadomych „mas”

W ostatnich latach wielu dietetyków i zwolenników kuchni oraz medycyny ludowej napisało sporo publikacji na temat szkodliwości barwników spożywczych oraz różnego rodzaju chemicznych dodatków dodawanych do żywności i napojów. Cieszy fakt, że coraz więcej osób sięga po książki tego typu, czyta skład kupowanych produktów i wybiera te bardziej wartościowe.


Po naszym wstąpieniu do Unii Europejskiej ilość E – dodatków (konserwantów) dodawanych do żywności wzrosła ze 180 do 400. Większość z nich dodaje się do napojów. Poniżej przytaczam kilka przykładów:
- aspartam (E 951, 962, składnik gum do żucia, słodzików, napojów ''light'' i tysięcy innych produktów) zawiera alkohol metylowy, który w organizmie rozkłada się do formaliny. Aspartam jest podejrzewany o powodowanie dziesiątek dolegliwości m.in. raka i cukrzycy.

- fosforany (E 339, E 340, E 341, E 343, E 450 - 452 i inne) blokują przyswajanie wapnia i magnezu.

- związki siarki (E 514 - 517 i E 520 - 523) oskarżane o powodowanie astmy, dodawane do suszonych owoców. W sklepach z żywnością ekologiczną sprzedaje się suszone (na słońcu, a nie w magazynie pod specjalnymi lampami) owoce bez dodatku dwutlenku siarki, który u wielu osób powoduje reakcję uczuleniową.

- barwniki, takie jak tartrazyna, żółcień pomarańczowa, azorubina, błękit brylantowy, indygotyna, czerwień koszenilowa, żółcień chinolinowa i wiele innych (odpowiednio: E 102, 110, 122, 133, 127, 132, 124, 104) wywołujących szereg rozmaitych dolegliwości zdrowotnych.

- benzoesany (E 211 - 213), dodawane jako przeciwbakteryjne i przeciwgrzybicze konserwanty do napojów. Są podejrzewane o wywoływanie uczuleń i niszczenie witaminy C w organizmie.

- syrop kukurydziany do którego smaku konsument przyzwyczaja się jak do porannej kawy, co jest ważnym krokiem ku otyłości.

Więcej konserwantów znajdziesz na tej stronie: Tabela E dodatków



III. Dlaczego woda mineralna jest lepsza od źródlanej?

W Internecie natknąłem się na ciekawy artykuł, który w pełni odpowiada na powyższe pytanie. Oto jego treść : Czy to dobrze, że pijemy tak dużo wody źródlanej, pytam eksperta ds. żywienia dr Małgorzatę Kozłowską-Wojciechowską z Akademii Medycznej w Warszawie.


- Niedobrze, gdy jest to tylko woda źródlana. Woda tak jak pożywienie powinna dostarczać cennych składników odżywczych. Powinniśmy wycisnąć z niej, co się da - wapń, magnez, potas. Badania amerykańskie dowiodły, że kobiety, które piją dużo wody bogatej w minerały (czyli wodę mineralną), nie mają problemów z utrzymaniem prawidłowego poziomu tych pierwiastków w organizmie. Woda źródlana dostarcza ich w niewielkim stopniu.

Jeszcze bardziej krytyczny wobec moich wyborów jest Tadeusz Wojtaszek z Polskiego Towarzystwa Magnezologicznego: - Jeśli kupi pani butelkę wody źródlanej i ją wypije, w organizmie nie zostanie nic z pożytecznych składników mineralnych. Z butelki wody mineralnej z dużą zawartością minerałów pozostanie ich odpowiednia ilość. Wody źródlane to wody o śladowej ilości składników mineralnych, a im mniej w wodzie minerałów, tym wartość zdrowotna mniejsza. Ba, woda pozbawiona składników mineralnych jest dla zdrowia wręcz szkodliwa. Widziała pani kiedyś rury, którymi płynie woda zdemineralizowana? Są zeżarte od środka. Bo ta woda jest tak chłonna, że zabiera ze sobą wszystko, co się da. Udowodniono, że po wypiciu pięciu litrów wody destylowanej człowiek umiera, bo ona rozrzedza elektrolity, wypłukuje wszystkie potrzebne składniki mineralne.

Przed oczami przepływają mi strugi wypitej na próżno wody, której strumień wpada w rwącą rzekę wody butelkowanej wypijanej przez większość Polaków. A z roku na rok pijemy jej coraz więcej.

W PRL-u wodę (wyłącznie gazowaną) sprzedawano w musztardówkach z saturatorów albo w szklanych butelkach z naklejką "Woda sodowa".

Lata 90. przyniosły rewolucję - w sklepach pojawiła się woda w plastikowych butelkach, także niegazowana. Od tamtego czasu sprzedaż wody butelkowanej w Polsce stale rośnie. W tej chwili wydajemy już na nią 1,5 mld zł i będziemy wydawać - jak prognozują specjaliści - nawet o 8 proc. rocznie więcej. O ile jeszcze kilkanaście lat temu przeciętny Kowalski wypijał rocznie 15 litrów takiej wody, o tyle w ubiegłym roku już prawie 50. Przez ostatnie 12 miesięcy sprzedaż wzrosła prawie o 20 proc., choć do Europy nadal nam daleko - statystyczny Francuz pije ok. 120 litrów wody rocznie, Czech ponad 70, a europejscy liderzy - Włosi - ok. 160 litrów.

Dlaczego jednak, mimo że pijemy coraz więcej wody, tak mało o niej wiemy? Dlaczego, zamiast pić wodę wartościową, sięgamy po tę mniej przydatną (źródlaną) dla zdrowia? - Wiedza na temat wody butelkowanej jest u nas niedostateczna - tłumaczy Elżbieta Siliwanowicz z Federacji Konsumentów. - Mamy bardzo słabą orientację nie tylko w nazewnictwie, ale i klasyfikacji. Woda źródlana dobrze się nam kojarzy - z czystością i naturą, dlatego tak chętnie ją kupujemy. A że nie widzimy różnicy między źródlaną a mineralną? Bo dla nas woda to woda - każda butelkowana jest mineralna.

Magnez - król życia

- Zwracałbym też uwagę na zawartość magnezu - dodaje Tadeusz Wojtaszek. Dlaczego? Bo magnez to król życia, bodaj najcenniejszy dla zdrowia pierwiastek, a ciągle nam go brakuje. W każdej sekundzie w każdej z komórek naszego ciała zachodzi 600 reakcji chemicznych. Magnez bierze udział w 300 z nich. Wody z Beskidu Sądeckiego, zwłaszcza z rejonu Muszyny i Piwnicznej, z Doliny Kłodzkiej oraz z Kujaw zawierają w jednym litrze 100-200 mg magnezu. W ulotce reklamowej renomowanej francuskiej wody mineralnej, która w jednym litrze ma tylko 6 mg magnezu, 10,4 mg wapnia i w sumie 110 mg wszystkich składników mineralnych, można przeczytać, że jest zalecana dla sportowców oraz innych osób "przed, podczas i po wysiłku fizycznym". Tylko po co ją pić, i to za duże pieniądze, kiedy zwykła deszczówka ma czasem nawet do 60 mg składników mineralnych w jednym litrze!


IV. Na jakie składniki w wodzie mineralnej powinniśmy zwracać uwagę?

Najwięcej uwagi w wodzie mineralnej (bo tylko taką warto pić) konsument powinien zwracać na wodorowęglany. Mają one duże znaczenie dla organizmu człowieka i dają najbardziej odczuwalne, prawie bezpośrednio po wypiciu, efekty. Wodorowęglany alkalizują kwasy żołądkowe i są korzystne dla osób cierpiących na nadkwasotę. Wody mineralne z dużą zawartością wodorowęglanów wpływają korzystnie na ustrój w początkowych stadiach cukrzycy, obniżają zawartość cukru we krwi i moczu, obniżają wydzielanie acetonu oraz korzystnie wpływają na działanie insuliny oraz regulują pH krwi (do najlepszych wód nalezą: Nałęczowianka, Muszynianka, Muszyna oraz Wielka Pieniawa)


V. Woda zalecana przed profesora Michała Tombaka

Według profesora Tombaka najkorzystniej jest pić wodę "strukturowaną". Wodę taką zawierają owoce i warzywa. Można też pozyskać ją z lodu. "Uczonych zainteresował fakt: dlaczego Jakuci, naród z północy Rosji, mają średnią długość życia ponad 100 lat. Jak się okazuje nie posiadają wodociągów ani studni, spożywają niewielką ilość warzyw i owoców, w ogóle bardzo skromnie się odżywiają i wcale nie chorują. Rozwiązanie zagadki okazało się bardzo proste - przez wszystkie wieki Jakuci korzystali z wody, tnąc lód na płyty. Co zostało stopione przez słońce, to pili". W dalszej części książki Michała Tombaka "Jak żyć długo i zdrowo" możemy przeczytać: " Żeby powstrzymać proces starzenia się i zawsze wyglądać młodo należy nauczyć się przygotowywać i spożywać wodę z roztopionego lodu".

Przygotowanie wody "strukturowanej" jest łatwe. Wystarczy garnuszek z przegotowaną i ostudzoną wodą włożyć do zamrażalnika o temperaturze 4stC na 2 - 3 godziny. Po częściowym zamarznięciu wody należy przebić lodową pokrywę i zlać wodę do pojemnika. Woda ta posiada właściwości "strukturowanej". Zimą przygotowanie jej jest jeszcze prostsze. Wystarczy garnek przegotowanej wody wystawić na balkon i poczekać aż zamarznie. Potem należy umieścić powstały lód w ciepłym pomieszczeniu i poczekać aż się roztopi. Jakie ilości wody "strukturowanej" należy pić dziennie? "Nawet jedna szklanka wody z roztopionego lodu wypita na czczo codziennie znacznie poprawi Państwa samopoczucie i wygląd zewnętrzny".



VII. Bibliografia










Tombak Michał, Jak żyć długo i zdrowo, Łódź 2003.

środa, 17 listopada 2010

Dlaczego ludzie chorują?

Czy zastanawialiście się kiedyś dlaczego męczą Was rozmaite dolegliwości takie jak trądzik, bule brzucha, problemy trawienne, nadpobudliwość itp.? Dlaczego szybko psują się Wasze zęby, macie złą przemianę materii (szybko tyjecie), problemy z układem krążenia (zimne dłonie, zimne stopy)? Długo mógłbym wymieniać dolegliwości, które dotykają coraz większą ilość dzieci oraz młodzieży i osób starszych. W telewizji często słyszymy alarmujące informacje o postępującej wśród uczniów szkół otyłości, cukrzycy i krzywizny kręgosłupa oraz agresji i braku poszanowania dla drugiego człowieka (w szczególności nauczycieli, rodziców, duchownych). Specjaliści zapraszani do studia telewizyjnego najczęściej za trzy pierwsze obwiniają brak aktywności fizycznej, wielogodzinne przesiadywanie przed komputerem oraz źle zaopatrzone sklepiki szkolne, a za kolejne (agresję) złe wychowanie w domu i brak wartościowych autorytetów na których mogliby się wzorować młodzi ludzie.



Przytaczam to wszystko ponieważ moim zdaniem przyczyną wielu ludzkich tragedii jest złe podejście do życia. Kiedyś przeczytałem przejmujące wyznanie osoby cierpiącej na nadpobudliwość. Osoba ta nie mogąc sobie poradzić ze swoimi problemami zgłosiła się do psychoterapeuty, który poza rozmową przepisywał jej bardzo dużo leków (tzw. psychotropów). Cała historia ostatecznie skończyła się na myślach samobójczych i bólu wątroby od nadmiaru leków. Ostatnią próbą tego nieszczęśnika było oczyszczenie jelit (za pomocą lewatywy), potem wątroby i zmiana diety. Oczyszczanie sprawiło, że człowiek ten stał się spokojniejszy i bardziej pogodny. Odstawił leki i zaczął szanować swoje życie. Wielu dietetyków podkreśla, że zła dieta może być przyczyną agresywnego lub melancholicznego (ospałego, flegmatycznego) zachowania ale mimo tego ogół społeczeństwa nawet nie próbuje w to uwierzyć. Kiedy czytałem wyznania tej osoby to zacząłem się zastanawiać dlaczego zwykli lekarze, psychoterapeuci nigdy nie wspominają o diecie? Czemu na wszystkie dolegliwości przepisuje się tabletki? Medycy składają przysięgę Hipokratesa, który leczył ludzi naturalnymi sposobami, długo obserwował pacjenta przepisywał mu zioła, często kazał jeść jabłka ze skórką i komorą nasienną, oczyszczać organizm z toksyn itp. Dlaczego więc tyle osób w tak lekceważący sposób traktuje leczenie chorób za pomocą zdrowej diety i innych naturalnych sposobów? Dlaczego tyle się mówi o Viagrze i zarazem tak mało o arbuzie, który jedzony regularnie (jak potwierdziły badania) równie skutecznie poprawia sprawność seksualną? Dlaczego dermatolodzy pacjentom cierpiącym na trądzik przepisują drogie antybiotyki nie wspominając, że podstawą przy leczeniu trądziku jest dieta i czosnek? Dlaczego Państwo czerpie korzyści z akcyzy na papierosy i zarazem walczy z paleniem? Mógłbym przytoczyć setki takich przykładów ale to chyba nie ma sensu! Mam nadzieję, że moje słowa zmuszą choć jedną osobę do głębszej refleksji o otaczającym nas świecie :)




Dziękuję wszystkim, którzy przeczytali mój artykuł i zapraszam na nowe forum:
zdrowo.foreo.pl/

piątek, 5 listopada 2010

Prawidłowe łączenie pokarmów

Osoby czytające liczne książki poświęcone zdrowemu odżywianiu z czasem dochodzą do wniosku, że każdy człowiek jest inny, wyjątkowy. Są ludzie osiągający sędziwy wiek 100 i więcej lat na diecie wegetariańskiej ale są też tacy, którzy jedzą mięso i umierają kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt lat po przejściu na emeryturę – doprowadzając ZUS do depresji. Zastanawiacie się pewnie dlaczego tak jest? Co sprawia, że jeden człowiek czuje się bardzo dobrze po spożyciu lekkiego posiłku złożonego z warzyw, a inny czuje się po takim posiłku słabo i w dalszym ciągu odczuwa głód.

Dziś postaram się odpowiedzieć na te nurtujące nas pytania. Uważam, że taką różnorodność zawdzięczamy budowie naszych ciał, a dokładniej układów pokarmowych. Jeśli uwielbiacie mięso(i czujecie się po nim dobrze) to oznacza, że wasze jelito cienkie jest dłuższe. Natomiast jeśli preferujecie kuchnię owocowo warzywną (która mięsożercy powinni dodać do swojego jadłospisu mimo dłuższego jelita!) wręcz przeciwnie. Poza tym różna jest u poszczególnych osób intensywność przyswajania i spalania składników pokarmowych. Ludzie szczupli, u których proces spalania jest szybki, mogą sobie pozwolić na bardziej obfite jedzenie, natomiast skłonni do otyłości , mający kłopoty z trawieniem powinni jadać tylko potrawy lekko strawne.

Kolejną niezwykle ważną dla zachowania (lub odzyskania) pełni zdrowia zasadą jest prawidłowe łączenie pokarmów. Bardzo często zapychamy żołądek czym się da nie zdając sobie sprawy z tego, że przeładowany przewód pokarmowy z trudem przyswaja nowe treści. W efekcie z żołądku i jelitach zalega część nie strawionych resztek pokarmu, które ulegają gniciu – stąd wzdęcia i fermentacja przy oddawaniu stolca lub problemy z regularnym wypróżnieniem, które powinno następować codziennie. Większość nie zdaje sobie sprawy, że nieprawidłowe łączenie pokarmów w dłuższej perspektywie może doprowadzić do raka jelita grubego, raka żołądka (ciekawostka: w Afryce choroby takie jak rak jelita grubego pojawiły się dopiero w XX wieku razem z Fast foodami), zawału serca i w ostateczności śmierci. Osoby, w których zalegają resztki nie strawionego pokarmu często cierpią na dolegliwości trawienne, hemoroidy, trądzik, torbiele, bóle głowy, bóle kręgosłupa, łamliwość kości, nadpobudliwość i inne. Niestety ale takie dolegliwości są sygnałem ostrzegawczym, który wysyła Wam wasze ciało. W takim wypadku powinniśmy zmienić naszą dietę oraz przeprowadzić oczyszczanie organizmu o którym pisałem w artykule: „Oczyszczanie organizmu kluczem do długiego i szczęśliwego życia"

Prawidłowo zestawiony posiłek powinien składać się z jednego produktu białkowego lub węglowodanowego (nie powinno się łączyć białek i węglowodanów) z warzywami. Jeśli jecie mięso, to powinniście je jeść z samymi warzywami bez ziemniaków, ryżu i innych węglowodanów. Dzięki temu poczujecie się lepiej, a Wasza masa ciała będzie prawidłowa (zbyt szczupłe osoby przytyją, a pulchni schudną – organizm sam to wyreguluje). Gwarantuję Wam, że tak będzie ponieważ sam przez to przechodziłem. Warzywa należą do produktów lekko strawnych, w przeciwieństwie do mięsa i ziemniaków wymagających w dodatku innych warunków do strawienia. Każdy powinien zdawać sobie sprawę, że jedzenie mięsa (oraz ryby) z ziemniakami mocno obciąża układ trawienny i w dłuższej perspektywie może doprowadzić do jego choroby. Mimo wszystko jeśli ktoś koniecznie musi zjeść swoje „ukochane” mięso, z ziemniakami i surówką powinien to czynić warstwowo – tak jak Francuzi, którzy najpierw konsumują surówkę, później mięso, a na końcu ziemniaku lub pieczywo.


Podstawowe spożywania białek, tłuszczów i węglowodanów:

1. Powinno się jeść tłuszcze i białka w różnym czasie (w różnych porach) – tłuszcze spowalniają proces trawienia białek o 2 – 3 godziny.
2. Obfitość zielonych warzyw neutralizuje działalność tłuszczów.
3. Jeśli jecie tłuszcz z białkiem (mięso smażone na oleju roślinnym), to należy jeść mięso z dużą ilością zielonych warzyw (ogórki, pomidory, cebula, kabaczki, szczypior).
4. Białek lepiej nie mieszać z innymi białkami. Każde białko należy jeść oddzielnie: jeden rodzaj białka każdorazowo, np. tylko mięso, lub tylko groch, lub tylko ryby.
5. Produkty białkowe lepiej spożywać na kolację bez oleju roślinnego i sosów zawierających olej.
6. Sałatka warzywna musi się znaleźć przed każdym pokarmem białkowym.
7. Wszystkie kwasy, znajdujące się w kwaśnych owocach przeszkadzają w wydzielaniu soków żołądkowych i powodują gnicie w układzie pokarmowym. Dlatego tez absolutnie nie należy doprawiać mięsa kwaśnymi przyprawami (octem, sokiem z cytryny itp.)
8. Zamienniki białek zwierzęcych: 10 dkg orzechów całkowicie zaspokaja dobowe zapotrzebowanie na białko, 12 dkg roślin strączkowych zjedzonych w dwóch porcjach jest znacznie cenniejsze niż 20 dkg mięsa lub 30 dkg ryby.
9. Tłuszcze należy spożywać w ograniczonej ilości – 23 – 30 g oleju roślinnego, 10 – 15 g masła śmietankowego dziennie.
10. Nie należy jeść chleba, ziemniaków, kasz, cukru, miodu razem z owocami cytrusowymi ponieważ niszczą one fermenty niezbędne do trawienia węglowodanów.

Uwaga!:

Na zakończenie chciałbym przypomnieć o najważniejszej zasadzie zdrowego odżywiania. Zasadą tą jest NIE – zapijanie do jedzenia. Płynny powinno się pić kilka minut przed jedzeniem lub 30 – 60 minut po jedzeniu. O zasadzie tej mówi nie tylko prof. Tombak ale też wielu dietetyków! Jeśli ta zasada stanie się waszym nawykiem to z czasem zaobserwujecie znaczną poprawę zdrowia (nawet jeśli nie będziecie przestrzegać innych zdrowotnych zaleceń). NIE – zapijanie do jedzenia powoduje znaczny spadek masy ciała i jest o wiele skuteczniejsze od okresowych diet. Gwarantuję Wam to ponieważ przestrzegam tej i wielu innych zasad od 4 lat.



Tabela prawidłowego łączenia pokarmów. Kliknij aby powiększyć następnie zapisz obraz na twardym dysku, powiększ i odczytaj.


Bibliografia:
Górnicka Jadwiga, Poradnik zdrowia, Apteka Natury, Warszawa 1995.
Michał Tombak, Jak żyć długo i zdrowo, Łódź 2003.




środa, 27 października 2010

Zdrowie z ORBITREKIEM

"Nic tak nie niszczy organizmu, jak długotrwała fizyczna bezczynność".
Arystoteles

O tym, że sport jest zdrowy napisano wiele książek jest to niezaprzeczalny fakt potwierdzony w medycynie zachodniej i tej naturalnej. Każdy kto chce dożyć późnej starości z uśmiechem na twarzy, nie przeziębiać się, wyleczyć dolegliwości układu krążenia (zimne stopy, zimne dłonie), problemy trawienne (np. wzdęcia), depresję i wiele innych powinien ruszać się jak najczęściej. Bardzo pomocne są różnego rodzaju przyrządy do ćwiczeń. Ja osobiście używam Orbitreka i jestem z niego bardzo zadowolony.


„Korzyści z trenowania na orbitreku:
• jest idealnym urządzeniem dla osób starszych oraz tych, które posiadają problemy z dolegliwościami pleców, kolan czy bioder. Dzięki temu, że ruch jest płynny, a stopy nie uderzają o podłoże - nacisk na aparat kostno-stawowy jest zminimalizowany,

• ruch wykonywany na orbitreku przypomina połączenie pieszej wycieczki, jazdy na nartach biegowych oraz jazdy na rowerze, dzięki czemu urozmaica trening i zapobiega nudzeniu się podczas ćwiczeń,
• trenażer eliptyczny pozwala na trening całego ciała i angażuje wszystkie większe partie mięśniowe. Dzięki temu doskonale wzmacnia zarówno dół jak i górę ciała, co wpływa na odpowiedni wygląd całej sylwetki,
• regularny trening na orbitreku zwiększa zdecydowanie gęstość naszych kości, co ma ogromne znaczenie, jeżeli chodzi o zapobieganie osteoporozie,

• dzięki eliptycznemu ruchowi wykonywanemu na tym urządzeniu, nawet bardzo intensywny trening wydaje się lżejszy niż na innych maszynach,

• przeciętnie osoba ćwicząca na orbitreku spala około 13 kalorii na minutę, co jest bardzo dobrym wynikiem, jeżeli porównać to z innymi urządzeniami cardio,

• jako jedno z niewielu urządzeń pozwala na trenowanie górnych partii mięśniowych, które są w większości zaniedbywane podczas treningów na innych maszynach cardio.(…)”


„Korzystanie z tego urządzenia sprzyja uzyskania wysportowanej i zdrowej sylwetki, dlatego warto uwzględnić trening na orbitreku w swoim planie fitness, abyśmy mogli przekonać się o jego zaletach”.


Źródło do całego artykułu:
http://vitalia.pl/...


Najtańsze (często lepsze od tych droższych) ORBITREKI (np.: ORBITREK MAGNETYCZNY BE 6730), możemy kupić za 600 – 800 zł. Najdroższe modele, takie jak ORBITREK SATURA E EXT często przekraczają 8 tys. zł. Nie martwcie się jeśli nie macie takich pieniędzy. Zawsze możecie kupić używanego ORBITREKA w niezłym stanie na jednej z licznych internetowych aukcji.

czwartek, 21 października 2010

Jaka dieta taki seks

Wstęp:
Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że na jakość ludzkiego życia ma wpływ dieta. Zapomnieliśmy o naukach starożytnych medyków, którzy często mówili: „Jesteś tym co jesz” oraz „jesteś tym co pijesz”. Najnowsze badania udowadniają, że dzięki zdrowej diecie możemy nie tylko uniknąć lub zwalczyć wiele chorób cywilizacyjnych ale również poprawić jakość życia seksualnego. Musimy spojrzeć prawdzie w oczy co trzecia para w Polsce nie może mieć dzieci, a winą obarcza się zanieczyszczenie środowiska oraz spożywanie tłustych, rafinowanych pokarmów z dużą ilością konserwantów i cukru.

Naukowcy odkryli już ponad 300 roślin, które maja pozytywny wpływ na życie seksualne oraz udowodnili (Jean Carper, Żywność twój cudowny lek, Poznań 2008, s. 383) że dieta wysokotłuszczowa może wpływać niekorzystnie na męskie hormony. Wiele osób często myśli, że spożywanie dużej ilości mięsa w Fast foodach (tak jak twardziele na amerykańskich filmach) obdarzy ich jakąś „supermęskością”. Niestety badania naukowe mówią coś zupełnie innego. Jak już wspomniałem naukowcy udowodnili, że spożywanie zbyt dużej ilości mięsa oraz pokarmów bogatych w tłuszcz ma negatywny wpływ na męskość.

Seksualna profilaktyka:
Istnieje wiele pokarmów, które warto spożywać profilaktycznie – co zaowocuje w przyszłości ;) Naszym podstawowym eliksirem powinno być wszystko co zawiera witaminę C. Badania udowodniły, ze niedobór tej witaminy może powodować poważne uszkodzenia jąder, doprowadzające do niedoboru i zaburzeń składu nasienia. Mimo wszystko nawet jeśli ktoś cierpi na bezpłodność, ma problemy seksualne itp. nie powinien się poddawać ponieważ wyniki badań są bardzo optymistyczne i mówią, że nasycenie organizmu witaminą C może przywrócić płodność!

Pomijając szczegóły związane z badaniami naukowymi (które znajdziecie w książce Jean Carper) przejdę od razu do ich ustaleń końcowych. Otóż stwierdzono, że witamina C działa korzystnie na nasienie, gdyż jest przeciwutleniaczem. Zabezpiecza plemniki przed atakami wolnych rodników i przywraca sprawność seksualną. Aby być zdrowym lub wyleczyć się z dolegliwości tego typu powinniśmy spożywać duże ilości warzyw i owoców każdego dnia, szczególnie paprykę i brokuły, jak najczęściej pić świeżo wyciśnięte soki z cytrusów, jeść cebulę, czosnek, truskawki i kalafior. 


Wniosek końcowy:
Niezależnie od stylu życia każdy powinien jeść pokarmy zawierające duże ilości witaminy C!







Polecam poniższe artykuły:
 Dieta zwiększająca libido, Afrodyzjaki na talerzu - http://dietetycy.org.pl/dieta-zwiekszajaca-libido-jak-jedzac-rozbudzic-zmysly/

Jak za pomocą diety zwiększyć libido…- http://nutriporta.wordpress.com/2011/02/08/jak-za-pomoca-diety-zwiekszyc-libido/

sobota, 16 października 2010

Błonnik na zdrowie!

W diecie Europejczyków XXI wieku często dominują pokarmy typu: Fast food, kanapka (z białym pieczywem) z masłem i szynką, napoje gazowane, słodkie soki z kartoników, jogurty, mięso, sery, słodycze, twarożki i jaja. Niektóre z wymienionych pokarmów (jogurt naturalny, jaja, twaróg z pewnego źródła) są zdrowe, a pozostałe wpływają negatywnie na nasz organizm. Niestety żadne z nich nie posiada w sobie błonnika, który jest odpowiedzialny za oczyszczanie naszego organizmu z toksyn, odchudza oraz zmniejsza ryzyko nowotworów (szczególnie raka jelita grubego).

Drogi czytelniku niezależnie od tego jaką kuchnię preferujesz, tłustą, bogatą w słodycze, niezdrową lub bezmięsną powinieneś zawsze pamiętać, że bez pokarmów bogatych w błonnik nie zajdziesz daleko. Błonnik jest odpowiedzialny za regularne wypróżnienia, które według wielu specjalistów powinny następować minimum 3 – 4 razy w tygodniu. Według prof. Michała Tombaka zdrowy człowiek wypróżnia się codziennie!

Istnieje wiele stron internetowych, blogów itp. opisujących zdrowotne właściwości różnych pokarmów. Na większości z nich nie ma odniesień do badań naukowych. Dlatego ja postanowiłem się „wysilić” i przybliżyć Wam wyniki badań, które udowadniają nie tylko fakt, że błonnik jest zdrowy i ale również wspomaga leczenie wielu chorób, m.in.: zespołu jelita nadpobudliwego, uchyłkowatości jelita grubego, wszystkich rodzajów raka układu pokarmowego oraz zaparć i wzdęć.


"Wiem dobrze, że dla ludzkiego ciała jest wielką różnicą, czy chleb jest biały, czy grubo mielony, z mąki z otrębami, czy bez" – Hipokrates


Do pokarmów bogatych w błonnik zaliczamy wszystkie włókniste owoce i warzywa (królują tu jabłka, marchew, śliwki, figi i daktyle) oraz otręby i wszelkie grubo mielone przetwory zbożowe (oraz ryżowe – szczególnie ryż brązowy), kasze, płatki i razowe pieczywo (szczególnie orkisz). Badania naukowe (Jean Carper, Żywność twój cudowny lek, s. 127 – 129) dowodzą, że produkty te są naturalnymi środkami przeczyszczającymi, które działają łagodnie i dużo bardziej bezpiecznie niż wiele leków. Dr W. Grant Thompson, gastroenterolog z uniwersytetu w Ottawie, w swojej książce o czynnościach jelit, stwierdził, że pokarmy bogate w błonnik są „(…) najbezpieczniejszym, najtańszym i najbardziej fizjologicznym środkiem leczącym i zapobiegającym [m.in.] zaparciom”.

Inny prof. (z tej samej dziedziny) Gerald Friedman, z nowojorskiej Akademii Medycznej Mount Sinai udowodnił, że dieta bogata w pokarmy zawierające błonnik stanowi podstawę w leczeniu zespołu jelita nadpobudliwego.

Nie pozostaje nam nic innego ja dodać m.in. owoce, warzywa oraz razowe pieczywo do naszej diety i cieszyć się życiem :)

Dziękuję wszystkim czytelnikom mojego bloga :)


Przydatne linki:



wtorek, 28 września 2010

Sezonowe odżywianie

Wielu specjalistów forsuje pogląd, że najbardziej pożyteczne dla naszego zdrowia są produkty lokalne, chodzi tu przede wszystkim o owoce i warzywa rosnące w naszym najbliższym otoczeniu. Twierdzą oni, że cytrusy, banany itp. dojrzewają w innym klimacie, muszą być transportowane i poddawane różnym zabiegom dzięki którym przetrwają kilkuset kilometrową podróż. Kiedyś byłem człowiekiem, który lubił jeść dużo bananów, pomarańczy i grejpfrutów – konsumowałem je częściej niż jabłka, gruszki winogrona. Mój zwrot w stronę sezonowego odżywiania, lokalnymi produktami nastąpił po obejrzeniu filmu Banananera Wojtka Cejrowskiego.

Czytając artykuły z gazet, książki oraz różne serwisy internetowe zrozumiałem, że w „świecie zdrowia” wszystko jest uporządkowane, każdy owoc oraz warzywo ma swój sezon, w którym powinno być spożywane. Np.: jabłka powinniśmy jeść późnym latem i wczesną jesienią, szparagi i rzodkiewkę wiosną, a truskawki na początku lata. Dzięki sezonowości nasza dieta jest urozmaicona i zmienia się wraz z dostępnością produktów.

Obecnie supermarkety udostępniają nam praktycznie wszystkie owoce i warzywa przez cały rok. Niestety ich transport (często z drugiego końca świata) niepotrzebnie zużywa energię i zwiększa emisję gazów cieplarnianych. Ze względu na długi dystans i czas podróży „z pola na talerz”, owoce i warzywa zbiera się jeszcze przed osiągnięciem dojrzałości – każdy kto obejrzał film Bananera wie jak to przebiega. Takie produkty tracą większość wartości smakowych i odżywczych, pochodzą z przemysłowego, wielkoobszarowego rolnictwa, które niestety przyczynia się do niszczenia lokalnych rolniczych społeczności. Dobrym przykładem jest 12 – tysięczne Nowe Miasto Lubawskie, w którym od 2007 roku zbudowano 5 supermarketów, a budowa kolejnych jest w planach. W tym malowniczym miasteczku obserwujemy zdesperowanych rolników, którzy narzekają, że w dni targowe Targ odwiedza coraz mniej osób, a lokalni sklepikarze, których zaopatrywali w owoce i warzywa po prostu zamykają swoje sklepy.

Na przykładzie Nowego Miasta Lubawskiego możemy zadać pytanie: Czy aby to wszystko zmierza w dobra stronę? Przecież importowana żywność oraz egzotyczne owoce (tak piękne, duże i świecące na półkach supermarketów) nie muszą być głównym elementem naszej diety – z drugiej strony nie popadajmy w paranoję ja czasem jem cytrusy ale nie w takich ilościach jak kiedyś. Ważne jest to aby ludzie zrozumieli, że na pierwszym miejscu powinni stawiać to co lokalne (np. jabłka, pomidory od okolicznych rolników), a dopiero później spożywać produkty z drugiego końca świata (np. banany). Warto odwiedzać małe sklepiki oraz ryneczek lub targowisko na których ludzie z okolicy sprzedają regionalne produkty.


Polecam:
Artykuł: Sezonowo znaczy zdrowo, Biokurier, nr 3/2000

Internetowy artykuł: Refleksje na temat sezonowego odżywiania

wtorek, 14 września 2010

"Lecznicza moc" jabłek

„Każdego dnia zjedz jabłko, a nie będziesz potrzebował lekarza” – Mądrość Wschodu

Dla wielu osób powyższy cytat może się wydawać przesadzony. Prawda jest jednak taka, że dobroczynny wpływ jabłek (oraz innych owoców i warzyw) na nasze zdrowie i samopoczucie potwierdzają najnowsze badania naukowe przeprowadzone przez prof. Francka M. Sacks z Akademii Medycznej w Harwardzie. Prof. Sacks zastanawiał się dlaczego wegetarianie preferujący dietę owocowo – warzywną mają niższe ciśnienie krwi od osób mięsożernych. Uczony szedł dwoma tropami: rozważał, że albo coś w diecie owocowo – warzywnej powoduje obniżenie ciśnienia, albo coś w mięsie je podwyższa.

Dociekliwy uczony przeprowadził badania na grupie wegetarian, którym dodawał do diety 225 g chudej wołowiny. Po miesiącu ciśnienie skurczowe wzrosło bardzo nieznacznie, rozkurczowe nie uległo zmianie. Także duże ilości jajek dodane do diety nie spowodowały istotnych zmian. Profesor dodawał jeszcze duże ilości tłuszczu ale nawet to nie spowodowało, że ciśnienie krwi u badanych, jedzących duże ilości owoców i warzyw wzrosło. Wnioski nasuwają się same: jeśli chcemy zadbać o swoją profilaktykę i uchronić się przed wieloma chorobami (np. zawałem serca) powinniśmy dodać do naszej diety (niezależnie od tego ile mięsa spożywamy – choć z drugiej strony inne badania dowodzą, że z mięsem tez nie powinniśmy przesadzać) duże ilości owoców i warzyw, które powinniśmy jeść ze skórką.

Prof. Sacks uważa, że czynnikiem obniżającym ciśnienie krwi są substancje włókniste zawarte w owocach i warzywach. Jego przypuszczenia potwierdzają inne badania przeprowadzone na 31 tys. starszych i w średnim wieku mężczyzn w Harwardzie. Badania trwały 3 lata. Część pacjentów jadła „włókna” w ilości odpowiadającej pięciu jabłkom dziennie, a pozostali spożywali o wiele mniejszą ilość owoców. Wyniki badań były dość zaskakujące, okazało się bowiem, że osoby, które jadły mało owoców, były o 46% bardziej skłonne do nadciśnienia tętniczego. Poza tym okazało się, że substancje włókniste w owocach maja silniejsze działanie obniżające ciśnienie niż włókna z warzyw i kasz. Co jednak nie oznacza, ze powinniśmy jeść same owoce! Należy pamiętać, że warzywa i kasze również powinny być obecne w naszej diecie!

Poza prof. Sacksem są jeszcze inni uczeni prowadzący podobne badania. Kilka lat temu uczeni z Indii udowodnili, że owoce i warzywa zmniejszają niebezpieczeństwo wystąpienia ataku serca, zarówno po raz pierwszy, jak i kolejny. Indyjscy lekarze przebadali grupę 400 osób chorych na serce. Uczeni zlecili połowie tej grupy standardową dietę niskotłuszczową, a pozostałym serwowali eksperymentalne posiłki bogate w owoce, orzechy, warzywa, pełne ziarno oraz ryby. Osoby te spożywały: m.in.: owoce gwajawy, i papaję, winogrona, banany, cytrusy, jabłka, szpinak, rzodkiewkę, pomidory, korzenie lotosu, grzyby, cebulę czosnek, nasiona kozieradki, groch i czerwoną fasolę. Po roku okazało się, że w grupie owocowo – warzywnej było o 40% mniej zaostrzeń choroby serca i 45% mniej zgonów w ogóle (bez względu na przyczynę) niż u osób będących jedynie na diecie niskotłuszczowej.

Optymistycznie nastawiają nas również Francuscy naukowcy, którzy udowodnili, że jabłka i inne pokarmy bogate w rozpuszczalne włókno zwane pektyną mogą pomóc w obniżeniu poziomu cholesterolu. Przeprowadzili oni badania na grupie mężczyzn i kobiet w średnim wieku. Codziennie dodawali do ich normalnej diety 2 – 3 jabłka i po miesiącu stwierdzili spadek poziomu cholesterolu LDL u 80% badanych. U połowy z nich spadek ten przekraczał 10%. Natomiast HDL, czyli tzw. dobry cholesterol uległ podwyższeniu.

Według najnowszych badań OWOCE ZAPOBIEGAJĄ NOWOTWOROM JELITA GRUBEGO oraz MOGĄ POMAGAĆ W ICH ZWALCZANIU. Wszystko dzięki zawartym w nich włóknom (błonnik, pektyny itp.). Dr Tim Byers z Centrum Kontroli Chorób i Profilaktyki potwierdza, że przed rakiem jelita grubego i chorobami układu pokarmowego uchroni nas spożywanie owoców, szczególnie jabłek.


Oczyszczanie wątroby sokiem z jabłek:
Prof. Michał Tombak w swojej książce „Uleczyć nieuleczalne” podaje kilka ciekawych przepisów dzięki, którym możemy w pełni wykorzystać „leczniczą moc” jabłek. Według niego wskazane jest picie świeżego soku, który oczyszcza organizm, szczególnie wątrobę, nerki i woreczek żółciowy. Możemy również przeprowadzić specjalne oczyszczanie wątroby świeżym sokiem (oczywiście domowej roboty) z jabłek. Jabłka powinny być słodkie, ale można dodać kilka kwaśnych antonówek. Sok należy pić małymi łyczkami i trzymać chwilę w ustach – nie pić duszkiem! Po spożyciu soku niektóre osoby, u których mikroflora układu pokarmowego jest zakłócona (czyli u większości z nas) mogą mieć nieprzyjemne odczucia ze strony żołądka. Kurację przeprowadzamy przez 3 dni, przez ten czas nie powinno się nic jeść. Wskazane byłoby przebywanie na świeżym powietrzu i zażywanie ruchu (np. spacery). Kuracja powinna przebiegać następująco:

1 dzień: godz. 8 rano – 1 szklanka soku jabłkowego; godz. 10 rano - 2 szklanki; godz. 12 - 2 szklanki; godz. 14 - 2 szklanki; godz. 16 – 2 szklanki; godz. 18 – 2 szklanki i godz. 20 również 2 szklanki. Drugiego i trzeciego dnia kuracja powinna przebiegać tak samo. W czasie trwania kuracji powinny następować obfite wypróżnienia.


Bibliografia:
Carper Jean, Żywność Twój cudowny lek, Poznań 2008.
Tombak Michał, Uleczyć nieuleczalne, część 1, Łódź 2003.


Linki:
www.biokurier.pl/- Biokurier to jeden z największych portali poświęconych żywności ekologicznej. Znajdziecie tu dowody na to, ze owoce, warzywa oraz zboże mogą rosnąć bez oprysków i sztucznych nawozów. Odkryjcie świat bez chemii w jedzeniu. Link zaprowadzi Was do artykułu o jabłkach :)

www.kpodr.pl/- artykuł poświęcony zdrowotnym właściwościom jabłek.

www.dlarodzinki.pl/- Skuś się na jabłko! Ciekawy artykuł.

www.fresh-market.pl/- Wszystko co powinniśmy wiedzieć o jabłkach.

piątek, 27 sierpnia 2010

O mądrym jedzeniu słów kilka

Bardziej świadome osoby, które dbają o swoje zdrowie często pytają "Ile należy jeść?" Według prof. Tombaka odpowiedź może być tylko jedna: "Im mniej jesz tym lepiej!" Od umiarkowanego jedzenia nikt jeszcze nie umarł. Ludzie chorują i umierają z powodu przejedzenia.

U większości osób żołądek jest rozciągnięty do nienaturalnych rozmiarów i dlatego jedzą 5 – 10 krotnie więcej niż jest to potrzebne. Przyzwyczajenie do tego, że należy jeść dużo, to poważny błąd, wada, z którą człowiek powinien walczyć.

„Jeśli wstałeś od stołu z uczuciem głodu – najadłeś się, jeśli czujesz ,że najadłeś się przy stole – to znaczy, że się otrułeś”.

Oto podstawowe zasady zdrowego żywienia opracowane przez Michała Tombaka:

1. Spożywajcie produkty wyhodowane w regionie, w którym mieszkacie.

2. Spożywajcie warzywa, owoce, orzechy ściśle według sezonu ich dojrzewania.

3. Każdy posiłek powinien zawierać surowe (latem), duszone lub kiszone warzywa (zimą).

4. Rezygnujcie ze spożywania pieczywa drożdżowego, jedzcie chleb pieczony z mąki gruboziarnistej.

5. Przygotowując posiłki nie łączcie białek z węglowodanami.

6. Dokładnie przeżuwajcie pokarm.

7. Przyrządzajcie posiłki bezpośrednio przed jedzeniem.

8. Nie odgrzewajcie wielokrotnie posiłków.

9. Zmniejszajcie spożywanie produktów sztucznych, rafinowanych i wędzonych.

10. Rezygnujcie w miarę możliwości z potraw gotowanych i konserwowych produktów.

11. Zmniejszajcie spożycie kawy i herbaty.

12. Dodawajcie do potraw: imbir, pieprz itd. (szczególnie zimą).

13. W porze letniej i jesiennej róbcie dzień „ truskawkowy”, „czereśniowy”, „jabłkowy”, „ arbuzowy” i nic więcej nie jedzcie.

14. Raz w tygodniu przeprowadzajcie „post” 16 lub 24 godziny (w tym czasie pijcie tylko wodę).

15. Gdy pojawi się świeża marchew, buraki, jabłka, pijcie świeżo przygotowane soki.

16. Walczcie z zaparciami to – to główny wróg zdrowia i główna przyczyna starzenia się.

17. Od poniedziałku do piątku odżywiajcie się skromnie.

18. Natomiast w sobotę i niedzielę róbcie sobie święto „brzuszka” (jedzcie wszystko co chcecie). Nawet trucizna w niewielkiej ilości może być lekarstwem.


Tekst pochodzi z książek profesora Tombaka

Podyskutuj z nami na forum

wtorek, 10 sierpnia 2010

niedziela, 13 czerwca 2010

Oczyszczanie organizmu - kluczem do długiego i szczęśliwego życia

W obecnym świecie, który oferuje nam sztuczne, rafinowane pokarmy z konserwantami, spulchniaczami, wodorowęglanami itp. większość z nas cierpi na rozmaite dolegliwości. Zapewne i ty drogi czytelniku wielokrotnie cierpiałeś na ból głowy, problemy trawienne, bezsenność oraz brak chęci do życia. Prawdopodobnie za każdym razem sięgałeś po tabletkę lub zażywałeś antybiotyk przepisany przez lekarza. Pewnie nie zastanawiałeś się dlaczego twoje dolegliwości wracają co jakiś czas. 

Prawda jest taka, że żyjemy w dziwnych czasach, narażeni na ciągły stres i zmuszeni do walki o przetrwanie. Musimy walczyć o miejsce pracy, często odżywiamy się na mieście i nie myślimy o zdrowiu ale potem żałujemy, a nasz organizm zaczyna się buntować (trądzik, wzdęcia, torbiele, senność, bezsenność itp. są wynikiem niewłaściwego odżywiania i prowadzenia złego stylu życia!). Czy lepszym wyjściem nie byłaby zmiana naszej diety, zmniejszenie ilości spożywanego mięsa, słodyczy, jedzenie większej ilości warzyw oraz owoców i czytanie składu kupowanych produktów? Zapewniam was, ze byłby to krok w dobrą stronę.

Już w IV w. p.n.e. Hipokrates (Ojciec Medycyny) stwierdził, że: „Człowiek rodzi się zdrowy, a wszystkie choroby przychodzą do niego przez usta z pożywieniem”. Prof. Michał Tombak, autorytet w świecie medycyny naturalnej twierdzi, że spożywane przez nas produkty można podzielić na następujące grupy: białka, węglowodany, tłuszcze, owoce i warzywa. Na każdą grupę produktów żołądek wydziela specyficzne fermenty. Produkty o charakterze białkowym (mięso, ryby, jaja, grzyby itd.) powodują w układzie żołądkowo – jelitowym wydzielanie kwaśnych fermentów, a produkty zawierające węglowodany (pieczywo, ziemniaki, kasze, cukier, itp.) – zasadowych.

Tombak pisze, że jeśli spożywa się produkty białkowe razem z węglowodanami, to fermenty wydzielane na strawienie oddziaływają na siebie i częściowo się neutralizują (niszczą). W wyniku tego białka i węglowodany przemieszczają się po układzie żołądkowo – jelitowym niestrawione. Niestrawione resztki pokarmu przechodzą przez jelito cienkie warstwami osiadają na jego ściankach jak gdyby „zamurowując” je od środka. Po pierwsze taki proces zmniejsza zdolności wchłaniające jelita, co staje się jedną z głównych przyczyn nadwagi; po drugie: uszkadza gruczoły trawienne osłabiając proces trawienia; po trzecie: mnoży liczbę bakterii chorobotwórczych, które niszczą zdrową mikroflorę przewodu pokarmowego. Następnie niestrawiony pokarm wraz z produktami fizjologicznymi bakterii chorobotwórczych przedostaje się do jelita grubego, gdzie przez wiele lat odbywa się proces gnicie i fermentacji powodując choroby m.in. rak jelita, choroby skórne (trądzik, egzema), zawał serca i wiele innych!

Organizm osoby, która łączy produkty węglowodanowe z białkowymi, odżywia się w fast foodach, je pokarmy z dużą ilością E dodatków (konserwantów), dużo słodyczy itp. jest skazany na przewlekłe choroby. Niewłaściwe odżywianie, zażywanie dużej ilości leków (na bezsenność, bóle głowy itp.) oraz zbyt pochopne przepisywanie antybiotyków przez lekarzy (którzy często zapominają, że kluczem do zdrowia jest dieta, a nie chemiczne leki!) skutkuje występowaniem coraz większej ilości chorób cywilizacyjnych, m.in. takich jak krzywizna kręgosłupa, rak, trądzik i nadwaga. Statystyki związane z tą ostatnią są przerażające! Około 60 mln ludzi w UE i nawet nieco więcej w Stanach Zjednoczonych cierpi na otyłość. Coraz częściej problem ten zaczyna dotyczyć dzieci. Sprawa jest poważna. Poza wzrastającą liczbą osób otyłych, jednocześnie zwiększa się liczba ludzi z nadwagą. W USA takich osób jest blisko 200 milionów, co oznacza, że ponad 70 proc. z 280 mln obywateli tego kraju ma ten problem. W UE jest ponad 100 milionów takich osób (na 450 mln mieszkańców). Morgan Spurlock, w swojej książce pisał, że w Afryce choroby takie jak rak jelita i nadwaga nie były znana póki w drugiej połowie XX wieku nie pojawił się tam MC-Donald. To daje do myślenia prawda?

O szkodliwości złego odżywiania mógłbym pisać przez wiele godzin ale nie jest to tematem niniejszego posta. Wróćmy więc do meritum, czyli oczyszczania organizmu. Profesor Tombak twierdzi (a ja się z nim zgadzam w 100%), że niestrawione resztki pokarmów, które przez lata zgromadziły się w naszym organizmie można zlikwidować poprzez „generalne sprzątanie”, czyli oczyszczanie organizmu. Sama zmiana diety może nie wystarczyć!

Przejście na zdrowe odżywianie – bez oczyszczania organizmu – spożywanie razowego pieczywa, warzyw i owoców (pokarmów z dużą ilością błonnika) może zadziałać w wypadku młodych ludzi ale nawet u nich przywracanie pełnego zdrowia samą dietą będzie trwało kilka lat – w zależności od stopnia zanieczyszczenia.
Prof. Tombak, wieloletni dyrektor Naukowego Centrum Zdrowia w Moskwie twierdzi, że całkowite oczyszczenie organizmu jest nam nie tylko potrzebne ale wręcz niezbędne! Tylko czysty organizm (potwierdzam to) wolny od „wewnętrznego brudu” może funkcjonować harmonijnie i właściwie.




Siedem systemów oczyszczania:
Naukowo stwierdzono, że ludzki organizm posiada siedem systemów oczyszczania , z różnych niszczących nasze zdrowie toksyn pochodzących z pokarmów oraz zanieczyszczonego środowiska. Systemy te to: jelito grube, wątroba, nerki, tkanka tłuszczowa, mięsnie i ścięgna, nos, uszy oraz oczy, płuca i skóra. Jeśli jeden z systemów nie spełnia swojej funkcji to z pomocą przychodzi drugi. Np.: jeśli jelito grube i wątroba nie są w stanie spełniać funkcji oczyszczania, to włączają się systemy oczyszczania poprzez nos (katar), oczy (łzy), skórę (pot) i płuca (wydychane powietrze, śluz). Przy tym na skórze pojawia się wysypka, egzemy lub inne alergie (np. trądzik) oraz katar. Walka z katarem i innymi objawami jest walką ze skutkiem. Jeśli będziemy smarować trądzik maścią to zwyciężymy bitwę ale nie wojnę! Podobnie jeśli będziemy walczyć z katarem i przeziębieniem za pomocą antybiotyków, które zwalczają chorobę a nie jej przyczynę. Ludzie są wygodni, często nie zastanawiają się dlaczego często chorują na taką samą chorobę – tłumaczą sobie, że są chorowici i skazani na ciągłe zażywanie leków. Moim zdaniem wszyscy powinniśmy sami wziąć sprawy we własne ręce, czytać o zdrowiu i profilaktyce i nie polegać tylko na przepracowanych lekarzach, którzy od lat są atakowani przez dietetyków oskarżających ich o nie uczulanie pacjentów na to co powinni jeść i pić.
Prawda jest taka, ze tylko zmiana sposobu życia, aktywność fizyczna oraz odpowiednia dieta i oczyszczanie organizmu zapewnią nam długie i szczęśliwe życie bez chorób i chemicznych leków, które wyniszczają organizm.

Siedem stopni zanieczyszczenia organizmu:
Na podstawie wielu badań określono siedem stopni zanieczyszczenia organizmu:
1. Pierwszy stopień zanieczyszczenia jest wtedy, kiedy człowiek zdrowy z wyglądu zaczyna odczuwać ciągłe zmęczenie i niezadowolenie z życia.
2. Przy drugim stopniu, oprócz ciągłego zmęczenia pojawiają się bóle głowy i łamanie w kościach całego ciała.
3. Trzeci stopień to wszelkiego rodzaju alergie (trądzik, kichanie itp.).
4. Czwarty stopień jest wtedy, kiedy pojawiają się torbiele, guzy, kamienie, nadwaga.
5. Piąty stopień to deformacja organów wewnętrznych, kości i stawów.
6. Szósty – organiczne choroby układu nerwowego (ciągła złość, nerwica itp.)
7. Siódmy – rozkład komórek i organów, który powoduje tworzenie się chorób nowotworowych.
Na podstawie powyższych punktów, każdy może z łatwością określić stopień zanieczyszczenia swojego organizmu.


WYBRANE SPOSOBY NA OCZYSZCZENIE ORGANIZMU

Oczyszczanie jelita grubego:

W swoich książkach prof. Tombak podaje kilka sposobów na oczyszczenie jelita grubego. Przytoczę ten najłatwiejszy, który sam wielokrotnie stosowałem. Sposób ten to tzw. oczyszczenie kefirem (należy stosować dwa razy w miesiącu)

Pierwszy dzień
Wypić 2,5 litra kefiru w 6 dawkach wraz z sucharkami z czarnego pieczywa (nie spożywać żadnych posiłków).

Drugi dzień
Wypić 1,5 do 2 litrów soku z jabłek w 6 dawkach wraz z sucharkami z czarnego pieczywa. Sok powinien być świeżo przygotowany, jabłka powinny być słodkie (nie spożywać żadnych posiłków).

Trzeci dzień
W ciągu dnia jeść tylko sałatki z gotowanych warzyw (buraki, marchew, ziemniaki, można dodać kiszone ogórki, kiszoną kapustę, cebulę, olej roślinny wraz z sucharkami z ciemnego pieczywa.
Do objawów zanieczyszczonego jelita grubego zaliczamy: zaparcia, wzdęcia brzucha, skórne egzemy, wągry, alergie, czarny nalot na zębach, szary nalot na języku, nieprzyjemny zapach potu i skóry.


Oczyszczanie jelita cienkiego – odtwarzanie normalnej flory bakteryjnej:

Nieprawidłowe odżywianie oraz częste przyjmowanie leków sprawiają, że w naszym przewodzie pokarmowym zagnieżdżają się obce mikroorganizmy (bakterie, grzyby, drożdże). Pasożyty te wdzierają się do śluzówki dróg pokarmowych żywią się naszą krwią i wydalają wewnątrz nas trujące produkty fizjologiczne tzw. toksyny odpowiedzialne ze wiele dręczących nas chorób – m.in. bólów głowy, angin, katarów i przeziębień. Według prof. Tombaka najlepszą bronią w walce z chorobotwórczymi toksynami jest czosnek.

Przez dwa tygodnie należy, wieczorem dwie godziny po kolacji jeść po 1 – 3 ząbki czosnku. Sygnałem wyzdrowienia będzie nie odczuwanie ociężałości lub wzdęć brzucha po spożyciu pokarmu. Czosnek należy jeść bez chleba, dobrze przeżuwać. W czasie jedzenia czosnku w jamie ustnej, przełyku i w żołądku pojawia się silne pieczenie. Trzeba pocierpieć, ponieważ sok czosnku „zabijając” bakterie chorobotwórcze wchłania się w pojawiające się ranki, gdzie gnieździły się pasożyty. W czasie spożywania czosnku może się wzmóc bicie serca u osób z zaburzeniami układu krwionośnego – to naturalna reakcja ponieważ czosnek, to jedyny produkt zawierający rozpuszczony german, pierwiastek, który doskonale regeneruje i oczyszcza naczynia krwionośne.









Polecane artykuły 
i rozmowy na forach:


Domowe sposoby na oczyszczanie organizmu - 


Oczyszczanie organizmu (błonnik) -


Mikstura oczyszczająca - 


Zdrowe oczyszczanie organizmu - detoks - 


Oczyszczanie organizmu -


Oczyszczanie organizmu -


Wiosenne oczyszczanie sokami warzywnymi i owocowymi -

http://beztoksyn.blogspot.com/

 

OCZYSZCZANIE ORGANIZMU CZ.1 -

http://aumjoga.blogspot.com/2013/03/oczyszczanie-organizmu-cz1_18.html


Soki i koktajle oczyszczające krew i organizm

http://urodaizdrowie.pl/soki-i-koktajle-oczyszczajace-krew-i-organizm

 

Oczyszczanie organizmu -

 http://forum.mamazone.pl/index.php?/topic/3587-oczyszczanie-organizmu/

 


DIABLO: Archanioł Inarius - 



Wiedźmin 3: Dziki Gon. Gra z pogańskimi wierzeniami naszych przodków - 


Pan Wołodyjowski w grze Diablo III - 

Popularne artykuły