czwartek, 29 grudnia 2011

Dr Walter Veith – Twoje zdrowie twoja decyzja

Czy zauważyliście, że małe dzieci są coraz bardziej pobudzone? Nie wydaje Wam się, że my (mam 26 lat) za młodu byliśmy spokojniejsi?

Zastanawialiście się kiedyś dlaczego młode mamy coraz częściej rodzą dzieci z jakimiś wadami? Mam na myśli różnego rodzaju uczulenia, osłabiony układ odpornościowy, nadwrażliwość dzieci, trądzik itp.

Czy nie niepokoi Was to, że coraz więcej osób choruje na raka?

Dlaczego młodzież, szczególnie dziewczyny z gimnazjów i szkół średnich są coraz bardziej agresywne? Skąd tyle przemocy, pobudzenia i nadwrażliwości?

Dlaczego mieszkańcy krajów wysokorozwiniętych cierpią na tyle chorób cywilizacyjnych?

Jeśli zadajecie sobie czasem pytania tego typu to zachęcam Was do obejrzenia poniższego filmu. W obecnym świecie każdy mądry człowiek powinien ciągle poszerzać swoje horyzonty. Ktoś kiedyś powiedział, że główną przyczyną wielu nieszczęść jest brak wiedzy i ja się z tym zgadzam.


"Zdrowie może być dla Ciebie niczym ale pamiętaj, że wszystko jest niczym bez zdrowia" - Mądrość Starożytnych

Dr Walter Veith – Twoje zdrowie twoja decyzja from Prawda.xlx.pl on Vimeo.



środa, 28 grudnia 2011

Chrzan. Lekarstwo natury na schorzenia wątroby i problemy trawienne

Mimo iż chrzan jest wykorzystywany głównie jako przyprawa, to ma właściwości, które mogą leczyć wiele schorzeń, np.: wątroby. Wpływa także korzystnie na trawienie. Chrzan ma także właściwości pleśniobójcze. Zawarte w chrzanie itocydy (czyli substancje działające grzybo- i bakteriobójczo) powodują, że np. natarta nim szynka nie prędko się zepsuje. Także medycyna ludowa wspierała się właściwościami leczniczymi chrzanu: wyciąg wcierany podczas bólów reumatycznych skutecznie przynosił ulgę cierpiącemu. Chrzan ma nie tylko właściwości lecznicze. Mieszając tarty chrzan ze słodką śmietaną możemy uzyskać całkiem przyzwoite kosmetyki.

Chrzan zawiera sporo wapnia i żelaza, a także 4 – 5 razy więcej witaminy C od cytryny. Chrzan posiada najwięcej wartości odżywczych zaraz po utarciu, dlatego nie należy go przetrzymywać zbyt długo w otwartym naczyniu. Przy zakupie chrzanu warto zwrócić także uwagę, na to by korzenie miały ok. 2,5 cm grubości i od 25 cm długości. Zdrowy chrzan jest gładki, czysty, a po przecięciu biały.



Polecam:




czwartek, 22 grudnia 2011

Kolejna książka o św. Hildegardzie z Bingen

Niepokorne święte dają oddech, sprowadzają do pionu. Pokazują, że Kościół bez kobiet nie byłby Kościołem, podobnie jak nie byłby nim bez facetów. Ewangelia poucza wszak, że to one dbały o fi nanse i aprowizację niemającego własnych źródeł dochodu Jezusa i Jego uczniów, to kobiety poinformowały świat o zmartwychwstaniu Pana, to one - jak przypomina ta książka - na równi z mężczyznami zakładały później zakony, pisały teologiczne traktaty, brały udział w wojnach, dawały świadectwo swoim życiem i śmiercią, walczyły z głupotą (i męską, i żeńską), bywały mistyczkami i "kościelnymi businesswomen".

W złotym wieku monastycyzmu, jak nazywa się XII stulecie w Europie, Rupertsberg był ogrodem, a ona ogrodnikiem, matką-nauczycielką dla swoich sióstr.

W tym okresie w środowisku benedyktyńskim zaczęła zyskiwać na znaczeniu nowa duchowość. Zainicjował ją św. Anzelm (1033-1109) poprzez to, że w regule św. Benedykta wzmocnił nacisk na indywidualny rozwój duchowy kosztem posłuszeństwa, którego oczywiście nie negował. Anzelm kładł większy nacisk na zjednoczenie z Bogiem, czyli bliższy był ideałowi mistycznemu. Miłość Boga znaczy więcej niż rozporządzenia ludzkie.

Darem widzeń Hildegarda zaczęła wyróżniać się bardzo wcześnie, od dzieciństwa, ale bojąc się ośmieszenia i nagany, przestała o tym mówić około piętnastego roku życia. I później obawiała się, że może zostać poczytana za osobę nienormalną, zarozumiałą czy też opętaną. Kiedy miała już 42 lata, "ogniste światło o niespotykanej jasności zbliżyło się i przeniknęło do [jej] mózgu, rozpaliło serce i wypełniło piersi płomieniem, który nie palił, lecz rozgrzewał, tak jak słońce ogrzewa to, czego dotknie swoimi promieniami". Doznania te wlały w nią wiedzę, gdyż - jak sama wyznaje - odkryła w sobie zdolność rozumienia ksiąg Starego i Nowego Testamentu, psałterza, ewangelistów. Usłyszała wewnętrzny nakaz: "Człowiecze ułomny, popiele popiołów, prochu prochów, mów i pisz, co widzisz i słyszysz".

Powyższe fragmenty pochodzą z tej strony: www.deon.pl/czytelnia/ksiazki...




W tym miejscu warto dorzucić do koszyka jeszcze kilka ciepłych słów o św. Hildegardzie z Bingen. Wielu przedstawicieli świata współczesnej medycyny bada dzieła tej wyjątkowej mistyczki. Jednym z nich jest dr Wighard Strehlow. Jego prace oparte są na wieloletnich badaniach i praktyce. Prowadzi on prywatną klinikę, Hildegard-Zentrum Bodensee, w Allensbach nad jeziorem Bodeńskim. W jednej ze swoich książek zatytułowanej "Święta Hildegarda z Bingen. Medycyna na każdy dzień" dr Strehlow tak oto pisze o mistyczce z Bingen:


"Hildegarda z Bingen (...) zrewolucjonizowała światopogląd swojej epoki, a jej pisma wyprzedziły całą psychosomatykę. Dzięki temu medycznemu skokowi kwantowemu dziedzina ta jest dzisiaj bardziej aktualna niż kiedykolwiek. Według Hildegardy uzdrowienie jest kompleksowym procesem przebiegającym równocześnie na kilku płaszczyznach. Źródłem energii uzdrowienia jest Bóg, zaś to co leczy ukryte jest w samym człowieku. Hildegarda dostrzega moc uzdrawiającą ciało w przyrodzie: "W całym wszechświecie, w drzewach, w ziołach, w roślinach, w zwierzętach, w ptakach, a nawet w kamieniach szlachetnych ukrywają się wielkie moce uzdrawiające, których żaden człowiek nie jest świadom, jeśli nie zostaną mu one objawione przez Boga!".

"Psychoterapia duchowa
Hildegarda z Bingen stworzyła podstawy własnej psychoterapii w książce Liber vitae meritorum. Jej celem jest dopomóc człowiekowi w pełni posiąść włąsną osobowość oraz poznać i zaakceptować własne moce i słabe strony. Tej tematyki dotykają obecnie również psychosomatyka i psychoneuro-immunologia, dzięki którym znamy związki pomiędzy chorobami somatycznymi i psychicznymi - przede wszystkim w przypadku osłabienia odporności. Hildegarda uważa, że przyczynami zaburzeń psychicznych są w pierwszym rzędzie brak wiary oraz utrata wartości. Oba czynniki prowadzą jej zdaniem do tego, że decyzje są pozostawiane przypadkowi lub - co jest jeszcze gorsze - zależą od obcych wpływów. W ten sposób podświadomość staje się areną obcych sił, co prowadzi do niepokojów, neuroz i psychoz. Również w chorobach psychicznych przynoszące zdrowie zasada tkwi w samym człowieku. Sami decydujemy, czy uciekamy w chorobę jako drogę do rozwiązania naszych problemów, czy też stawiamy im czoła"
.




FILM: Medycyna św. Hildegardy z Bingen



FILM: Dieta św. Hildegardy z Bingen

wtorek, 20 grudnia 2011

Ludzie są coraz głupsi. Dzieci już mają niższe IQ

Czy zmieniamy się w cywilizację "głąbów"?

„Niedobór jodu u najmłodszych dzieci nie pozwala osiągnąć im pełnej sprawności intelektualnej. Niewystarczający poziom tego pierwiastka obniża iloraz inteligencji nawet o 10-15 pkt - alarmują eksperci Światowej Organizacji Zdrowia”.

Zalecają, aby zwiększyć jodowanie soli i innych produktów, aby uniknąć epidemii chorób spowodowanych niskim poziomem tego mikroelementu - szczególnie tarczycy i zaburzeń rozwoju intelektualnego.

W Australii wysokie stężenie hormonu tyreotropowego (TSH), który powstaje w organizmie podczas braku jodu stwierdzono już u 7 proc. noworodków.

„Tymczasem według standardów WHO o niedoborze jodu w społeczeństwie mówi się, już przy 3 proc. próbek krwi noworodków, które wskazują na podwyższony poziom TSH - zauważa news.com.au”.


Musicie przyznać, że to dość niepokojące informacje.


Źródło artykułu: www.sfora.pl/Ludzie-sa-coraz-glupsi-Dzieci-juz-maja-nizsze-IQ-a25746


poniedziałek, 19 grudnia 2011

Świąteczne przepisy na ciasta i ciasteczka św. Hildegardy z Bingen

1. Ciasto makowo – jabłkowe:
Ciasto drożdżowe: 40 g drożdży, 130 ml letniego mleka, 75 g miękkiego masła, 50 g twarogu, 100 g miodu, 1 jajko, 1 żółtko, ¼ łyżeczki cynamonu, 500 g mąki orkiszowej
Wierzch ciasta: 5 łyżek koryntek, 4 łyżki rumu, 80 g masła, 200 g miodu, 100 g śmietany, 250 g zmielonego maku, 1 ½ łyżeczki cynamonu, 1 ½ łyżeczki owoców w żelu (Delifruit), 600 g jabłek, 1 duże jajko.

Najpierw przygotować drożdżowe ciasto i odstawić je do wyrośnięcia. W międzyczasie koryntki zamarynować w rumie. Blachę do pieczenia wysmarować masłem. Masło stopić na małym ogniu, zmieszać z miodem i śmietaną i lekko podgrzać. Dodać mak i przyprawy i pozostawić na wyłączonej płycie, aby mak mógł jeszcze napęcznieć. Z jabłek wyciąć gniazda nasienne i jeśli to możliwe zetrzeć ze skórką. Do masy makowej dodać jajko, koryntki w rumie, jabłka i wymieszać. Ciasto drożdżowe krótko wyrabiać i rozłożyć na blasze, podnosząc przy tym lekko brzegi go góry. Przykryć nadzieniem makowym. Odstawić jeszcze na 20 – 30 minut do wyrośnięcia, następnie wsunąć do zimnego piekarnika na druga półkę od dołu i piec w temperaturze 200 stopni C przez około 40 minut.


2. Strucla:
375 g mąki orkiszowej, szczypta lub więcej soli, niecałe 250 ml letniej wody, 1 duże, lekko ubite jajko, 30 g rozpuszczalnego masła, bułka tarta (grysik orkiszowy) do posypania.

Mąkę przesiać na stolnicę (lub do dużej miski). Na środku uformować dołek. Rozpuszczone i jeszcze dość ciepłe masło, ubite i niezbyt zimne jajko oraz sól zmieszać z letnią wodą. Składniki stopniowo połączyć z mąką za pomocą noża. Na oprószonej mąką stolnicy zagnieść ręką miękkie, gładkie ciasto, przy czym zgodnie z tradycją, kilkakrotnie silnym zamachem uderzyć nim o stolnicę lub wyrobić jak ciasto drożdżowe: rozciągać, składać, naciskać itd. (przez ok. 10 minut). Później pozostawić ciasto na pół godziny na oprószonej mąką desce lub pod ciepłą miską, by odpoczęło.

Na dużym stole (około 1,20 x 1,80 m) rozłożyć obrus i obsypać go mąką. Położyć na nim ciasto, górną połowę posmarować pędzelkiem umoczonym w rozpuszczonym maśle i rozwałkować we wszystkie kierunki na grubość około 3 mm. Później rozciągnąć je nad grzbietami dłoni, aby stało się cieniuteńkie, niemal przezroczyste. Przy tym kawałek po kawałku obydwiema złączonymi rękami podnosi się do góry i rozciąga, ostrożnie coraz bardziej rozsuwając ręce. Na koniec ciasto musi zwisać z krawędzi stołu. Nie należy poświęcać temu zbyt wiele czasu i nie dotykać ciasta paznokciami, gdyż w przeciwnym razie może się rozerwać! Grubsze brzegi obciąć i wykorzystać do zaklejania rozerwanych fragmentów. Piekarnik rozgrzać do wysokiej temperatury (225 stopni C)

Cieniutkie ciasto wszędzie obficie posmarować rozpuszczonym masłem i oprószyć tartą bułką (grubo ześrutowanym ziarnem orkiszu lub grysikiem orkiszowym), po jednej stronie nałożyć dość szeroki pas pożądanego nadzienia i obydwa końce pozostawić wolne na szerokość ok. 5 cm. Struclę zwija się od strony z nadzieniem podnosząc do góry obrus. Końce podwinąć lub zacisnąć palcami aby nie wypływał sok. Struclę ułożyć w formie podkowy na posmarowanej tłuszczem blasze (za pomocą dwóch metalowych szpachelek do ciasta), obficie posmarować masłem i oprószyć tartą bułką. Piec na środkowej półce na chrupko na jasnobrązowy kolor w temperaturze 230 stopni C (10 minut), następnie w temperaturze 200 stopni C (kolejne 20 minut). Podawać na ciepło, dopóki masło jest jeszcze płynne!


3. Strucla wiśniowa:
500 g wiśni bez pestek, 80 g cukru, 1 łyżeczka cynamonu, po 1 łyżeczce sproszkowanej gałki muszkatołowej i goździków, ¾ filiżanki zmielonych migdałów.
Cukier i przyprawy zmieszać z wiśniami. Szeroki pasek rozciągniętego ciasta struclowego posypać zmielonymi migdałami, następnie równomiernie rozłożyć na nich wiśnie. Końce pozostawić wolne, a po zwinięciu strucli wywinąć je. Wykończyć i piec tak jak w przepisie wyżej.


4. Ciasteczka z macierzanką:
1250 g mąki orkiszowej, 375 g masła, 100 g cukru, 200 g zmielonych, słodkich migdałów, 4 żółtka, 2 całe jajka, 20 g sproszkowanej macierzanki, 1 łyżeczka soli, woda
Z podanych składników zagnieść elastyczne ciasto, rozwałkować je na grubość około 5 mm i wycinać ciasteczka. Następnie ułożyć je na blasze i zapiekać w średniej temperaturze przez 20 – 25 minut.
Ciasteczka te pomagają w przypadku zaburzeń ukrwienia i osłabienia pamięci.


Film: Kuchnia św. Hildegardy z Bingen




Wszystkie składniki możesz zamówić w Polskim Centrum Świętej Hildegardy: http://www.hildegarda.pl/


Przepisy pochodzą z książki dr Wigharda Strehlowa, Żywność która leczy. Terapia żywieniowa św. Hildegardy z Bingen, Kraków 2009.


poniedziałek, 12 grudnia 2011

Nadwaga. Leczenie i profilaktyka według św. Hildegardy z Bingen


Osoby cierpiące na nadwagę prowadzą niebezpieczne życie, ponieważ nie tylko narażają się na choroby serca i układu krążenia, lecz także cierpią z powodu obciążenia ścięgien, więzadeł i chrząstek (zwyrodnieniowe zmiany stawów). Ponadto św. Hildegarda wymienia jeszcze inne rodzaje ryzyka, takie jak choroby skóry (np.: Strophulus), rak, porywczość i dna moczowa, astma dolegliwości płuc i układu nerwowego. Główną przyczyną tego stanu rzeczy jest zbyt duża ilość jedzenia i picia, zwłaszcza zwierzęcego białka, zółtego sera i tłuszczu.

Według doktora Wigharda Strehlowa, autora książek o św. Hildegardzie z Bingen osoby cierpiące na nadwagę nie wrócą do zdrowia jeśli nie zmienią swojego wewnętrznego nastawienia, a ich uznanie i miłość do umiaru nie wyrazi się we wszystkich aspektach:
"Bowiem wszystkie te cierpienia nie powstaną, jeśli nie sprowokuje ich ludzka żądza... W ten sposób człowieka, który nie potrafił zachować umiaru w żądzy, ogarnie bezgraniczna (przesadna) skrucha: Rozchoruje się to, co w jego ciele zachowywało się bez umiaru, a to, czemu brakuje umiaru w odniesieniu do zbawienia duszy musi umrzeć. Discretio (jedna z zasad św. Hildegardy) określa właściwą miarę w stosunku do wszystkiego, niezależnie od tego, czy jest to pożyteczne dla ciała, czy duszy".

Według świętej zarówno osoby chore (przypominam, że nadwaga jest chorobą) jak i zdrowe codziennie powinny stosować zasadę zdrowego umiaru: "Dążenie duszy zmierza w tym kierunku, by nie zdusić ciała w luksusie potraw, tak iż ledwo będzie mogło oddychać (...)".


Poza tym św. Hildegarda przestrzega, że w przypadku nadwagi należy unikać:
- tłustego mięsa, kiełbasy, słoniny, wieprzowiny, wędzonego i peklowanego mięsa, konserw mięsnych;
- wędzonych ryb, sardynek w oleju, węgorza, piklingów, konserw rybnych;
- cukru rafinowanego, czekolady, lodów, słodkich potraw z dużą zawartością cukru i tłuszczu, dżemu (poza dżemem z pigwy), nieszpułki zwyczajnej, derenia jadalnego, malin i jeżyn;
- całkowicie rafinowanych, utwardzanych tłuszczów, tłuszczów do smażenia i pieczenia;
produktów z mąki krupczatki, tłustego pieczywa (tortów);
- kawy, alkoholu, nikotyny;
słodzonych soków owocowych, napojów typu cola, alkoholi wysokoprocentowych i wody źródlanej (lepsza jest woda mineralna!)
- konserw i środków konserwujących

Uwaga! Czytajcie skład artykułów spożywczych! W kuchni św. Hildegardy z Bingen, prof. Michała Tombaka i innych ekspertów ze "świata zdrowia" nie ma miejsca na GMO (Żywność Genetycznie Modyfikowaną) oraz konserwanty (tzw. E dodatki).



Poniższe produkty dają możliwość długofalowego utrzymania wagi lub redukcji nadwagi
- orkisz, owoce, warzywa, sałata, chleb razowy
- mięso, które nie odkłada się w formie tłuszczu: struś, kura, sarna, jeleń;
- ryby;
- małosolna dieta oparta na przyprawach i ziołach (mięta nadwodna, bylica pospolita, łoboda, wrotycz pospolity, bertram);
- herbatka z kopru włoskiego, herbatka pokrzywowa i szałwiowa, kawa orkiszowa

Włącz te produkty do swojej codziennej diety, a na rezultaty nie będziesz długo czekał (-ła)!


FILM: Telewizja Republika - Polska na Dzień Dobry Weekend - Dieta św. Hildegardy 2016-10-09


Źródło:
Dr Wighard Strehlow, Żywność która leczy, Terapia żywieniowa św. Hildegardy z Bingen, Kraków 2011.

piątek, 9 grudnia 2011

EKO Cytrusy na zimę

Najczęściej są owocami wiecznie zielonych krzewów lub drzew a wywodzą się z południowowschodniej Azji. Dziś cytrusy uprawia się wszędzie gdzie klimat na to pozwala. Gdy coraz mniej lokalnych owoców, warto wspomagać swoją dietę o importowane eko - cytrusy (które są o wiele lepsze od tych pryskanych chemią dostępnych w supermarketach!)

Cytrusy zawierają dużo witamin i składników mineralnych. Szczególnie często mówi się o nich w kontekście witaminy C, zapominając, że ustępują na tym polu swojskiej czarnej porzeczce czy truskawce. Cytrusy dostarczają naszym organizmom wiele kwasów organicznych oraz innych związków wtórnego metabolizmu (np. flawonoidów). Zawierają tez cukry, pektyny, odrobinę białka i śladowe ilości tłuszczu. Są ważnym składnikiem diet przeciwnowotworowych i przeciwmiażdżycowych. Duże spożycie (ekologicznych, wolnych od szkodliwej chemii) cytrusów obniża ryzyko tworzenia niektórych kamieni nerkowych.

Pomarańcze lub soki pomarańczowe są dobrym źródłem kwasu foliowego, który reguluje wzrost i funkcjonowanie komórek, a także odgrywa szczególną rolę w komórkach systemu nerwowego i mózgu.


DLACZEGO EKO CYTRUSY?
Dostępne w powszechnej sprzedaży cytrusy są bardzo tanie. Niestety ma to swoje efekty uboczne. Sytuację przedstawimy na przykładzie ananasów (oraz bananów na filmie poniżej). Konwencjonalna uprawa tych owoców wiąże się z wykorzystaniem ogromnej ilości pestycydów. W czasie jednego cyklu, na hektar wędruje nawet 20 kg aktywnego składnika. Niektóre ze środków chemicznych, które są legalne np.: w Kostaryce, nie są dopuszczane w innych rejonach świata. Ogromne monokulturowe plantacje cytrusów degradują glebę i niekorzystnie oddziałują na środowisko naturalne, a pozostałości pestycydów mogą być szkodliwe zarówno dla zdrowia konsumentów jak i rolników.

W krajach tzw. Globalnego Południa handel cytrusami ma także szerokie konsekwencje społeczne. Zyski ze sprzedaży czerpią przede wszystkim detaliści i importerzy, niewielka część trafia do farmerów i pracowników plantacji, którzy nierzadko mają problemy z przetrwaniem (Korporacje nie mają litości dla najbiedniejszych). Silny nacisk na promowanie relacji handlowych opartych na zrównoważonym rozwoju i uczciwej współpracy pomiędzy handlowcami i farmerami promowany jest w ramach nurtu SPRAWIEDLIWEGO HANDLU. Na certyfikowanych plantacjach Fairtrade rolnicy mają zagwarantowaną cenę minimalną, która pokrywa średni koszt produkcji. Dodatkowo otrzymują premię, która jest przeznaczana na inicjatywy społeczne i gospodarcze służące rozwojowi lokalnych społeczności (np. na kanalizację, doprowadzenie prądu do mieszkań, rozwój szkolnictwa itp.) O ile jednak zakup cytrusów z certyfikatem ekologicznym nie jest w Polsce problemem, o tyle eko cytrusy z logo Fairtrade (one w wielu przypadkach mają także eko certyfikat) wciąż są rzadkością, ale powinno to powoli się zmieniać.


Andrzej Szeremeta
IFOAM EU w Brukseli
Zielony Instytut


Źródło:
Biokurier, nr 19, zima 2011, s. 3


Kliknij i obejrzyj film BANANERA - Fabryka bananów: http://www.tvp.pl/styl-zycia/podroze/boso-przez-swiat/wideo/bananera/41999


środa, 7 grudnia 2011

Dyskusja o piciu czekolady...



Tekst o piciu czekolady przytoczony poniżej pochodzi z książki francuskiego historyka Florenta Quelliera. To niesamowite jakie dyskusje toczyły się nad tym trunkiem kilkaset lat temu. Zresztą przekonajcie się sami:

"Czy picie czekolady jest złamaniem postu eucharystycznego? Pytanie to zaowocowało żywą kontrowersją religijną w XVII wieku, której celem było rozstrzygnięcie, czy czekolada jest zwykłym napojem zaspokajającym pragnienie, jak woda, piwo i wino, czy też napojem zakazanym, gdyż odżywczym i - przede wszystkim - rozgrzewającym. W dyskusjach o właściwościach czekolady świat medyczny podzielił się na dwa obozy podobnie jak moralne autorytety katolickie. Polemika jest tym gorętsza, że na Zachodzie utrwaliły się fantazje na temat tego napoju z Nowego świata. Czekolada kojarzy się ze zmysłowością, hedonizmem i rozpustą. Co więcej, przyrządzona na modłę hiszpańską czekolada jest gęsta i smakowita, gdyż robi się ją z kakao rozpuszczonego w wodzie lub mleku, z cukru, startych orzechów laskowych lub migdałów, wanilii, cynamonu, a nawet dodaje się jajka. Spór świadczy o tym, jak bardzo wzrosła popularność czekolady w świecie iberoamerykańskim, a zwłaszcza wśród duchowieństwa, zarówno świeckiego jak i regularnego. Ponownie więc wypływa trudne dla katolików pytanie o miejsce przyjemności związanej z jedzeniem w dni postne.
Opierając się na autorytecie św. Tomasza z Akwinu, który w XIII wieku zadeklarował, że picie nie łamie postu, kościelni specjaliści od przypadków sumienia (kazuiści), np.: teolog z Toledo Tomasz Hurtado (1570 - 1649) i jezuita Antoni de Escobar y Mendoza, dopuszczają picie czekolady podczas postu, jeśli intencją pijącego nie było pożywienie się w ten sposób lub złamanie przepisu religijnego (dla kazuistów intencja jest kluczowym elementem przy ocenianiu ciężaru grzechu), jeśli nie pije się jej zbyt dużo i jeśli napój zrobiono na wodzie, bez mleka, bez przypraw i bez jajek. Uważają też, że jeśli wierny pije czekoladę ze względów zdrowotnych, to może ją spożywać, nie łamiąc ducha postu"
.



Źródło:
Mówią Wieki, magazyn historyczny, grudzień 2011, nr 12/11 (623), s. 7.


środa, 30 listopada 2011

10 najgłupszych diet świata

Tekst dietetyczki Agnieszki Kopacz:


Większość popularnych diet nie ma naukowych podstaw nawet jeśli ich autorzy są lekarzami. Poza tym są one bardzo niskokaloryczne, niedoborowe w witaminy oraz marko- i mikroelementy. Jednak ich popularność wskazuje na to, że niewiele osób to interesuje. Ważne, żeby działały. Ale czy działają? Skuteczność wielu diet nie jest udowodniona. Sukcesem jest nie tylko szybkie schudnięcie, ale przede wszystkim utrzymanie niższej masy ciała. Po tygodniach jedzenia tylko kapusty czy kaszy, powrót do poprzedniego sposobu żywienia skończy się z pewnością efektem jo-jo.





1. Dieta jabłkowa
Jabłka są lekką i zdrową przekąską, ale to jeszcze nie powód, aby ten owoc stał się podstawą jadłospisu. Anonimowi twórcy diety argumentują, że jabłka są bogate w błonnik, dlatego wspomagają one przemianę materii i oczyszczają organizm z toksyn. Ograniczenie się jedynie do jedzenia jabłek pod różna postacią i picia wody odchudzi każdego. Stosowanie tej diety dłużej niż kilka dni może doprowadzi do wycieńczenia organizmu. Pewne jest jedno. Przez długi czas nie będziesz miał ochoty na jabłka.



2. Dieta kapuściana
Podobno dzięki tej diecie można stracić 2 kg w pięć dni. Ich twórcy twierdzą ponadto, że powstałe po ukwaszeniu bakterie kwasu mlekowego mają pomagać w odchudzaniu. Podobnie jak na innych monodietach nie da się na niej wytrzymać dłużej niż tydzień, dlatego nie będzie skuteczna. Diety tego typu nie zmieniają najważniejszego, czyli złych nawyków, które doprowadziły do nadwagi.



3. Dieta słoiczkowa
Dieta słoiczkowa polega na zastępowaniu jednego lub dwóch posiłków przecierami dla dzieci.Jedzenie ze słoiczków musi być w 100% bezpieczne i nie zawierać sztucznych dodatków, gdyż są przeznaczone dla dzieci. Osoby dorosłe potrzebują przede wszystkim znacznie więcej energii oraz składników odżywczych, nawet jeśli są na diecie.



4. Dieta zgodna z grupą krwi
Jest moją ulubioną głupią dietą, gdyż jej założenia są tak absurdalne, że nawet ciężko z nimi polemizować, a mimo to jej twórcy (znowu doktorzy) i wiele jej fanów traktują ją bardzo poważnie. Dieta ta jest podobno dobra na wszystko. Nie tylko odchudza, ale również zapobiega infekcjom, chorobom, usuwa toksyny i poprawia trawienie i odporność na stres.

Co ma wspólnego dieta z grupą krwi? Nic. Dr D’Adamo twierdzi, że każdy człowiek ma inne DNA, co nie jest wielkim odkryciem i ze względu na to nie istnieje jedyna właściwa dieta. Dr D’Adamo zauważył, że każdy ma inny genom, ale przeoczył fakt, że każdy ma taki sam układ pokarmowy i takie same tkanki, dlatego potrzebuje takich samych składników odżywczych. Oczywiście zdarzają się alergie lub nietolerancje pokarmowe, ale ich efektem nie jest z pewności otyłość.

Czekamy na dietę zgodna z kolorem włosów, kształtem nosa i rozmiarem buta :) :) :)



5. Dieta proteinowa
Ostatnio znowu wraca do łaski i święci triumfy podobnie jak w latach siedemdziesiątych, kiedy ją wynaleziono. Polega na jedzeniu wyłącznie mięsa i nabiału. W kolejnych dniach można włączyć nieco warzyw. Węglowodany są zakazane.

Największą głupota tej diety jest zakaz spożywania większości warzyw i praktycznie wszystkich owoców, ze względu na zawartość cukrów. Każdy przecie wie, że mimo fruktozy i glukozy są to nieocenione i niezastąpione elementy diety. Nie ma lepszego źródła witamin, minerałów i błonnika. Do dr Dunkana i jego kolegów najwidoczniej nie przemawia hasło: "Jedz codziennie 5 porcji warzyw i owoców”.

Podczas stosowania diety dochodzi do niebezpiecznego dla zdrowia zakwaszenia organizmu. Obciążone są nerki, gdyż usuwają toksyczne produkty przemiany białek, które są spożywane w nadmiarze. Mózg i erytrocyty są niedożywione, gdyż cukier jest dla nich jedynym źródłem energii. Dlaczego jest skuteczna? Bo po tygodniu diety nie możesz już patrzeć na mięso i tłuste potrawy, dlatego jesz mniej.


6. Dieta grejpfrutowa
Dieta jest prawie głodowa, gdyż dostarcza tylko ok. 800 kcal. Grejpfrut na śniadanie, obiad i kolację, a do tego trochę razowca, kurczaka, jaj i sałaty.

Najniebezpieczniejsze są diety, których autorami są lekarze bądź naukowcy, gdyż wtedy wydaje się nam, że są one zdrowe, skuteczne, a przede wszystkim bezpieczne. Niestety nie zawsze tak jest. Dieta grejpfrutowa została wymyślona przez lekarzy z kliniki Rikshospitalet w Oslo. Niestety często twórcy diet czy to naukowcy czy samozwańczy dietetycy zapominają, że dieta powinna przede wszystkim uczyć zdrowych nawyków żywieniowych, które będą nieocenione również po zakończeniu odchudzania.
Schudniemy na pewno, ale jak długo będziemy w stanie tak się odżywiać?



7. Dieta ciasteczkowa
Autorem diety jest doktor Sanford Singel. Dieta polega na jedzeniu do woli własnoręcznie upieczonych ciasteczek, zawierających owies, ryż i otręby, które mają hamować uczucie głodu. Oprócz nich można zjeść tylko jeden posiłek składający się ze 170 g kurczak, ryb lub owoców morza oraz szklanki jarzyn.

Podobnie jak wspomniane wyżej diety, nie dostarcza ona wystarczającej ilości energii, witamin, minerałów i składników odżywczych.
Niestety do tej pory nie odebrano dr Singiel’owi praw do wykonywania zawodu. Co ciekawe dieta ma wielu zwolenników, w tym wśród gwiazd. Podobno fanem diety jest Guy Ritche.


8. Co jadłby Jezus?
Dieta ta została wymyślona przez lekarza dr Dona Colberta. Twierdzi on, że ludzie żyjący w czasach Jezusa, byli zdrowsi i szczuplejsi od współczesnego społeczeństwa, bo jedli mało mięsa, a dużo ryb i warzyw.

Jest to duże uogólnienie. W czasach biblijnych, podobnie jak późniejszych wiekach, żyli również ludzie bogaci, których dieta była bardziej kaloryczna i obfitowała w mięso. Jezus zaś nauczał wśród najniższych i najbiedniejszych warstw społecznych, stąd ich skromna dieta obfita w warzywa, a uboga w mięso i słodkości. Oczywiście ogólne założenia są jak najbardziej słuszne: dużo warzyw i owoców, ryby, mało mięsa. Im mniej przetworzony produkty, tym lepiej. Jednak zachowajmy zdrowy rozsądek, bo skoro w czasach Jezusa nie istniały płatki owsiane to nie powinniśmy ich jeść? Ponadto my już wiemy, że duże ilości wina nie wpływają pozytywnie na zdrowie.


9. Dieta makrobiotyczna
Popularna wśród gwiazd. Podstawą diety są kasze, płatki zbożowe, ziarna, suszone owoce i rośliny strączkowe. Zakazane jest mięso i nabiał, ale dopuszczalne są ryby. Dieta makrobiotyczna jest uboga przede wszystkim w wapń, żelazo i białko zwierzęce. Stosowana przez dłuższy czas grozi osteoporozą i anemią. Dużo błonnika skutkuje wzdęciami, biegunkami bądź zaparciami, ograniczeniem wchłaniania składników odżywczych, witamin, składników mineralnych oraz wody. Działa, bo dostarcza mało energii.

10. Dieta tasiemcowa
Dla najbardziej zdesperowanych grubasów, dla których od zdrowia ważniejsza jest liczba, którą pokazuje waga. ,,Dieta” polega na celowym połykaniu jaj tasiemca, po to aby pasożyt wchłaniał część spożywanej żywności. Niebezpieczna i szkodliwa dla zdrowia. Tasiemiec może osadzić się w mózgu i wywoływać objawy podobne do padaczki lub schizofrenii. Podobno ,,dieta” nadal popularna wśród modelek.




Źródło artykułu:
Dietetyk Agnieszka Kopacz - http://www.kalorynka.pl/porady/210/10-najglupszych-diet-swiata/pokaz.aspx


Warto przeczytać:
Moda na diety - http://galaktykazdrowia.blogspot.com/2011/10/moda-na-diety.html

Diety, które szkodzą - http://galaktykazdrowia.blogspot.com/2011/06/diety-ktore-szkodza.html

O szokujących dietach słów kilka - http://galaktykazdrowia.blogspot.com/2011/06/o-szokujacych-dietach-sow-kilka.html

środa, 23 listopada 2011

Jeśli przejdziesz obok tego obojętnie to oznacza, że zaliczasz się do 80% niemyślących i zmanipulowanych konsumentów

Refleksja…
Ostry tytuł tego artykułu ma swoje uzasadnienie, a uzasadnieniem tym są przerażające statystyki obok których nie można przejść obojętnie. Z roku na rok coraz większa ilość mieszkańców tzw. krajów cywilizowanych choruje na coraz więcej chorób. Skąd się one biorą? Moim zdaniem jedną z głównych przyczyn ich wszystkich jest chemia (konserwanty) w jedzeniu oraz GMO (Żywność Genetycznie Modyfikowana).
W XXI wieku ilość chorób rośnie lawinowo! To już nie są żarty, proszę obudźcie się i zacznijcie działać! Czytajcie skład kupowanych produktów, przestańcie kupować produkty zawierające konserwanty i inne świństwa, które Korporacje dodają do naszej żywności. Spójrzcie prawdzie w oczy, obecne jedzenie, Cola, Fanta, smakowe jogurty, białe pieczywo, biały ryż, konserwanty, kupne sałatki, śledzie w plastikowych opakowaniach, nawet Kubusie i jedzenie w słoiczkach dla dzieci są nafaszerowane szkodliwymi substancjami.

Ludzie myślący, dietetycy i zwolennicy zdrowego odżywiania biją na alarm. Musicie uświadomić sobie, że za dolegliwości wasze i waszych dzieci (m.in. cukrzycę, trądzik, raka, wrzody, hemoroidy, nadciśnienie, zawały, nadpobudliwość, bezsenność, osłabienie organizmu, nerwicę, bezpłodność) w znacznym stopniu są odpowiedzialne produkty, które spece od marketingu nazwali jedzeniem. Mam tu na myśli większość produktów kupowanych w sklepach spożywczych, takich jak: chipsy, batoniki, białe pieczywo i ogólnie wszystko co zawiera w sobie E dodatki (konserwanty) oraz wszystko to co jest genetycznie modyfikowane.








Wybrane statystyki…

BEZPŁODNOŚĆ
Co piąta para nie może się doczekać potomstwa, ponieważ przynajmniej jedno z partnerów ma kłopoty z płodnością. Problem niepłodnosci dotyka milionów Polaków. W skali światowej dramat ten dotyka 10 % par, w Europie ten odsetek sięga aż 18%! Z roku na rok osób mających problemy z bezpłodnością oraz z samą seksualnością (normalnym wzwodem i wytryskiem) jest coraz więcej. Problem tkwi w tym, że zamiast bić na alarm i edukować społeczeństwo w kwestiach zdrowotnych, tłumaczyć jakie pokarmy szkodzą, a jakie pomagają telewizja oferuje nam wysyp reklam z różnego rodzaju chemicznymi środkami na potencję (Witasterol, Viagra itp. szajs). Niestety większość osób woli łykać tabletki i cieszyć się (chwilowo) seksem kosztem zdrowej wątroby, nerek i innych narządów wewnętrznych. Tu koło się zamyka. Na drugim filmie są przedstawione fakty, które dowodzą, ze konserwanty w jedzeniu są przyczyną chorób natury seksualnej (bezpłodności itp.). Tak więc ludzie jedzą zatrute jedzenie, które im szkodzi i potem kupują produkty farmaceutyczne, które bardziej szkodzą niż pomagają. Najlepiej wychodzą na tym koncerny farmaceutyczne oraz producenci jedzenia z chemicznymi dodatkami.



CUKRZYCA
Według WHO cukrzyca, uznana już za chorobę społeczną, jest jednym z najgroźniejszych schorzeń cywilizacyjnych. Lekarze alarmują, że rozprzestrzeniająca się w bardzo szybkim tempie choroba, może stać się epidemią XXI wieku. Związane z nią groźne powikłania są coraz częstszymi przyczynami zgonów. Do tej pory w Polsce cukrzyca zaatakowała blisko 2 mln Polaków, jednak zdaniem lekarzy, cierpi na nią wiele (i coraz więcej) osób, które mogą jeszcze o tym nie wiedzieć, ponieważ cukrzyca przez wiele lat swojego przebiegu może nie dawać żadnych objawów. Szacuje się, że liczba diabetyków podwaja się co około 15 lat.


ZABURZENIA PSYCHICZNE
Choroby psychiczne dotykają co czwartego człowieka. Na całym świecie co czwarty człowiek w pewnym momencie swojego życia zostanie dotknięty zaburzeniem psychicznym lub neurologicznym. Około 450 milionów ludzi w tej chwili cierpi z tych właśnie powodów.


NERWICA i DEPRESJA
Depresja. Na świecie na tę chorobę cierpi już co 10-ty człowiek. Depresja jest choroba objawiającą się w sferze emocjonalnej. Mogą towarzyszyć jej (zwłaszcza w stadium zaawansowanym) dolegliwości cielesne: bóle serca i żołądka, suchość w ustach, a także bóle głowy i pleców, co może trwać miesiącami. Depresja atakuje przede wszystkim ludzi w wieku 40-60 lat. Choroba ta coraz częściej atakuje także ludzi młodych. Według danych statystycznych, depresji ulega trzy razy więcej kobiet niż mężczyzn. Jej emocjonalne objawy to; niezdolność do odczuwania przyjemności, brak radości życia, negatywne widzenie świata, brak zaufania do otoczenia, skłonność do izolacji, napady lęku bez przyczyny itp.
Nerwica jest tylko jedna ale często atakuje różne organy wewnętrzne. Jedni mają problemy ze snem, a inni są nadpobudliwi i cierpią na dolegliwości trawienne. Pocieszające jest, że u wszystkich przyczyna nerwicy jest najczęściej taka sama, a jest nią niedobór niektórych witamin oraz brak życiowego optymizmu i zbytnie przejmowanie się wszystkim. U osób cierpiących na tą chorobę najczęściej stwierdza się niedobór witamin B1 oraz B2 dlatego warto zawczasu zadbać o ich obecność w naszej diecie.


NAJCZĘSTSZE CHOROBY NOWOTWOROWE W POLSCE (dane z 1996r)
Rodzaj nowotworu, Liczba zachorowań, Liczba zgonów
Rak płuc 19 738, 18 295
Rak jelita grubego i odbytnicy 9 295, 6 885
Rak piersi 8 416, 4 381
Rak macicy 6 761, 2 752
Rak nerki 3 380, 2 124
Rak trzustki 3 368, 3 528
Rak pęcherza 3 601, 2 120
Rak prostaty 2 990, 2 267
Rak jajnika 2 982, 1 880
Białaczka 1 949, 1889
Czerniak złośliwy 1 280, 719
Chłoniak nieziarniczy 852, 455


I pomyśleć, że większość z tych chorób by zniknęła gdyby ludzie czytali skład kupowanych produktów i troszczyli się o swoją dietę. Czy myślenie i rozsądek są aż tak trudne?







Fragmenty filmu „Jedzenie ostateczny sekret…” pokazujące jak bardzo jesteśmy truci:
„(…) Przed Trybunałem Norymberskim wyszło na jaw, że naziści dodawali fluorek sodu do zapasów wody w obozach pracy i obozach śmierci, by sprawić, aby populacja była bardziej posłuszna i podatna na kontrolę (…) Przyznają się, że jedna cząsteczka fluorku sodu na milion bardziej niż podwaja szansę raka kości u chłopców i mężczyzn. Kiedy opinia publiczna zaczęła się edukować w ciągu kilku ostatnich dekad, odpowiedzią przemysłu państwowego było nie tylko umieszczenie tego w wodzie, ale rozpoczęcie dodawania tego do tysięcy produktów: jak woda dla niemowląt, która jest wymieszana z ich receptą. Zaczęli dodawać tak wiele jak 900 cząstek na milion w takich rzeczach jak jajka w proszku (…)”.

„(…) Powoduje to zmniejszenie ilorazu inteligencji. Zwiększa bezpłodność. (…) jest dodawane do tak wielu artykułów codziennego użytku, które spożywamy (…)”.

To jest epidemia. Ilość plemników u mężczyzn w zachodnim świecie spada (…)”.





Pisząc ten artykuł skorzystałem z:

Polacy a choroby cywilizacyjne - http://www.choroby.senior.pl/78,0,Polacy-a-choroby-cywilizacyjne,3181.html

Bezpłodność i niepłodność – choroby cywilizacyjne XXI wieku - http://www.familie.pl/artykul/Bezplodnosc-i-nieplodnosc-choroby-cywilizacyjne-XXI-wieku,1069.html

Choroby cywilizacyjne XXI wieku - http://www.publikacje.hdwao.pl/choroby_cywilizacyjne_XXI_wieku.php

Cukrzyca - choroba cywilizacyjna naszych czasów
- http://mediweb.pl/drugs/wyswietl.php?id=1443

Dlaczego męczą nas choroby cywilizacyjne? - http://galaktykazdrowia.blogspot.com/2011/01/dlaczego-mecza-nas-choroby.html

Jak zapobiegać i leczyć nerwicę - http://galaktykazdrowia.blogspot.com/2011/02/jak-zapobiegac-i-leczyc-nerwice.html

Jedzenie pomaga stłumić agresję? - http://galaktykazdrowia.blogspot.com/2011/02/jedzenie-pomaga-stumic-agresje.html

czwartek, 17 listopada 2011

Nordic Walking

Nordic walking jest formą rekreacji polegającą na marszach ze specjalnymi kijami. W porównaniu do zwyczajnego marszu, Nordic Walking angażuje stosowanie siły do kijków z obu stron, dlatego osoby uprawiające Nordic Walking w większym zakresie, choć mniej intensywnie, angażują mięśnie ciała.

Nordic Walking został wymyślony w latach 20. XX wieku w Finlandii, jako całoroczny trening dla narciarzy biegowych. W Polsce pierwsze centrum tego nowego sportu powstało w Barlinku. W porównaniu do zwyczajnego marszu, nordic walking wpływa pozytywnie na mięśnie m.in. klatki piersiowej, tricepsów, bicepsów, ramion i brzucha. W sporcie tym wzmocnienie wymienionych mięśni jest większe niż przy zwyczajnym joggingu, czy chodzeniu.

Nordic walking rozwija przede wszystkim siłę i wytrzymałość ramion, ułatwia wchodzenie na wzgórza, powoduje spalanie większej liczby kalorii niż przy normalnym chodzeniu, zwiększa stabilność chodzenia, zmniejsza nacisk na piszczele, kolana, biodra i plecy oraz odciąża stawy. Ważnym czynnikiem jest możliwość uprawiania w zasadzie przez każdego, bez względu na wiek, kondycję czy tuszę. Nordic walking można uprawiać zarówno nad morzem, w lesie, parku czy w górach - przez cały rok.

Do największych korzyści zdrowotnych wynikających z uprawiania nordic walking nalezą:
- usprawnienie układu oddechowego i sercowo - naczyniowego,
- zwiększenie poboru tlenu przeciętnie o 20 - 58%, w zależności od intensywności wbijania kijków,
- rozwój wszystkich mięśni kończyn dolnych, prostowników kończyn górnych, wzmocnienie mięśni tułowia, ramion i barków,
- zwiększona mobilność górnego odcinka kręgosłupa i złagodzenie napięcia mięśniowego w okolicy barków,
- niewielkie obciążenie stawów u osób ćwiczących nordic walking sprawia, że jest zalecany osobom otyłym,


Ciekawostka:
W porównaniu ze zwykłym chodem, ludzie uprawiający nordic walking spalają przeciętnie od 20% do 40% więcej kalorii.

wtorek, 15 listopada 2011

Śmiech leczy i daje szczęście :)


„Na świecie nie ma nic piękniejszego od pobudzania ludzi do śmiechu” (Marcel Achard)

Wiele osób nie zdaje sobie sprawy ile prawdy kryje w sobie powiedzenie „śmiech to zdrowie”. Ta niewinna czynność ma dla nas wręcz „zbawienny” wpływ, gdy się śmiejemy nasze serce szybciej bije, dzięki czemu krew szybciej krąży i dostarcza nam większej ilości tlenu. Wystarczy wspomnieć, że dolegliwości takie jak np.: zimne dłonie, zimne stopy są spowodowane zaburzeniami krążenia krwi. Kiedy się śmiejemy w naszym organizmie wydzielają się w dużych ilościach endorfiny, zwane potocznie hormonami szczęścia. Dzięki nim nasz organizm lepiej radzi sobie z wszelkiego rodzaju bólami (zębów, głowy, mięśni). Poza tym śmiech zmniejsza poziom niepożądanych hormonów stresowych i relaksuje mięsnie. Według dr Katarzyny Schmidt „śmiech działa jak wewnętrzny masaż”.

Istnieje nawet metoda lecznicza zwana GELOTOLOGIĄ, która jest oparta na założeniu, że spontaniczny śmiech pomaga odreagować stres, konflikty, frustracje.


Gelotologia oferuje nam kilka rodzajów terapii śmiechem:
1. Filmoterapia, czyli oglądanie śmiesznych filmów. Często wymienia się ją obok muzykoterapii, czy biblioterapii, jako mająca zbawienny wpływ na naszą psychikę. Warto wiedzieć jak mocno wpływają na naszą psychikę różne filmy. Naukowo udowodniono, że „film z negatywnym przekazem może podnieść nam ciśnienie krwi, przyspieszyć akcję serca, wprawić w przerażenie. Dlatego filmów depresyjnych, pokazujących agresję i przemoc powinniśmy raczej unikać. – Filmy ciężkie, dramatyczne, wojenne - też wpływają na nasz nastrój, powodują refleksję, smutek, lęk, wywołują emocje negatywne – przekonuje Ingrid Dahl. - Warto o tym wiedzieć i mieć to na uwadze, zwłaszcza, że nie zawsze dobrze dobieramy obrazy. Wydawałoby się, że w trudnych chwilach wybierzemy komedię, żeby sobie poprawić nastrój, ale niestety często wybieramy film, który utrzymuje nas w naszym „opłakanym” stanie. To naturalny psychologiczny mechanizm, który powoduje, że podtrzymujemy nastrój, w którym jesteśmy”(źródło cytatu: http://www.swiat-zdrowia.pl/artykul/autoterapia).

2. Łaskotki są wynikiem podrażnień zakończeń nerwowych skóry. Łaskotki są czystą fizjologią – gdy ktoś nas umiejętnie łaskocze, to nawet jeśli jesteśmy w dołku emocjonalnym, to będziemy się śmiać, czy chcemy tego czy nie. Idąc tym tropem powinniśmy łaskotać ukochaną osobę, szczególnie wtedy kiedy ma ona zły humor. Po 15-20 minutach łaskotek, a co za tym idzie ŚMIECHU wróci jej dobre samopoczucie :)


Film przedstawia kontrowersyjną i skuteczną terapię śmiechem:





Tekst poniżej jest dowcipem dlatego śmiej się kiedy go już przeczytasz :)

Studentki AR odbywały praktykę w gospodarstwie rolnym.
Profesor wysłał je z krową do byka... w wiadomym celu.
Po kilku godzinach wracają zmęczone, wytarzane w błocie i gnoju i mówią:
- Panie profesorze, krowę nam dało się jakoś położyć ale byka w żaden sposób.



„Śmiech jest dla duszy tym samym, czym tlen dla płuc” (Louis de Funes)


niedziela, 16 października 2011

„Jedzenie”, które szkodzi dzieciom i dorosłym

Dzieci, które jedzą dużo przetworzonej żywności, np. bogatych w konserwanty chipsów, słodyczy, Fast foodów mają niższy iloraz inteligencji niż ich rówieśnicy odżywiający się zdrowo (zdrowo oznacza unikanie konserwantów oraz jedzenie owoców i warzyw) – wynika z pracy opublikowanej w piśmie „Journal of Epidemiology and Community Heath”. Zdaniem autorów pracy – naukowców z Uniwersytetu w Bristolu – sugeruje to, że niezdrowa dieta może źle wpływać na rozwój mózgu.

Naukowy wyciągnęli powyższe wnioski dzięki badaniu ankietowemu. Łącznie przeanalizowali dane zebrane wśród 4 tys. dzieci. W ankietach pytano o codzienną dietę dziecka., później dzieci były poddawane testom na inteligencję. Okazało się, że maluchy, które w wieku 3 lat jadły dużo przetworzonej żywności – bogatej w niezdrowe tłuszcze typu trans, konserwanty (tzw. E dodatki) oraz w cukry miały niższy poziom inteligencji w wieku 8 lat niż rówieśnicy, którzy jedli dużo warzyw, owoców, ryb i węglowodanów.



Najbardziej przeraża fakt, że niczego nieświadomi Polacy (a szczególnie młode matki !) nie czytają składu kupowanych produktów. Często kupują „jedzenie” zawierające dużą ilość konserwantów albo produkt genetycznie zmodyfikowany, a potem dziwią się, że sami chorują, a ich dzieci cierpią na różnego typu uczulenia skórne. Prawda jest taka, że za większość chorób cywilizacyjnych jesteśmy odpowiedzialni my sami! Tak My (a raczej Wy) i Wasza bierna postawa! A wystarczy tak niewiele. Wystarczy przestać kupować produkty zawierające w swoim składzie chemiczne dodatki, naciskać na ekologiczną uprawę roślin i karmienie zwierząt hodowlanych zdrowym jedzeniem (bez antybiotyków). Czy to takie trudne? Wystarczy, że co trzeci Polak przez kilka miesięcy będzie głośno wyrażał swoje niezadowolenie i unikał produktów ze szkodliwymi składnikami, a producenci będą musieli coś z tym zrobić.



Silna Polska to zdrowa Polska!
Konserwanty, czyli szkodliwa chemia, są praktycznie we wszystkim dlatego tyle osób choruje na raka, umiera na zawał i dorabia koncerny farmaceutyczne stojąc w długiej kolejce w aptece. Obecni producenci żywności w przeważającej mierze są nastawieni tylko na zysk, dlatego dodają chemię gdzie się tylko da. Nie liczy się nasze zdrowie, liczy się tylko to żeby produkt leżał wiele miesięcy na sklepowej półce oraz miał wzmocniony smak i zapach. Fakt, że odbija się to na naszym zdrowiu ma drugorzędne znaczenie. Liczą się zyski! W tym momencie wielu z Was pomyśli, że przesadzam dlatego postanowiłem dodać do mojego tekstu film pt: Czym jesteśmy truci z którego dowiecie się np.: o tym, że od kiedy weszliśmy do Unii Europejskiej (1 maja 2004) do wielu napojów gazowanych i słodkich soków dodaje się farby syntetyczne, które prędzej były zakazane z powodu szkodliwości i podejrzeń o wywoływanie raka. Poza tym w części trzeciej filmu szokują informacje o polepszaczach i stabilizatorach dodawanych do chleba oraz o RTĘCI (tak to nie żart!) dodawanej do puszek z tuńczykiem.

Osoba, która zaczyna interesować się swoim zdrowiem i czytać skład kupowanych produktów na początku często doznaje szoku. Dowiaduje się, że chemia jest we wszystkim co jadła do tej pory: w pięknie wyglądającej szynce, w popularnym soku owocowym, a nawet w owocach i warzywach.

Jeśli treść artykułu Cię zainteresowała to Twoim pierwszym krokiem powinno być przejrzenie tabeli ze szkodliwymi E dodatkami – znajdziesz ją tu: www.wegetarianie.pl/htmlp-10.html






Pij mleko to zostaniesz kaleką!



Żaden ssak na świecie (oprócz człowieka), będąc dorosłym już osobnikiem nie spożywa mleka. Tak urządziła to natura. Jeśli chodzi o koty, to my ludzie, nauczyliśmy je pić mleko. Koty, które go nie piją żyją dwa razy dłużej (co zostało udowodnione przez naukę). Obecnie mleko zostało zastąpione specjalnym pożywieniem, które ze smakiem zajadają nasi ulubieńcy. Sami więc Państwo widzicie, że gust naszych pupilków jest zmienny.

Podstawowa różnica między mlekiem krowim i kobiecym to wysoka zawartość białka - kazeiny w mleku krowim. Kazeina to substancja niezbędna cielakowi, by mu rosły kopyta i rogi, ale nawet cielak pije mleko tylko do 6 miesięcy. Człowiek nie ma kopyt ani rogów, dlatego też, żywieniowe normy białka są jawnie zawyżone. Człowiek potrzebuje znacznie mniej białka, ponieważ określony gatunek bakterii, znajdujący się w jelicie grubym posiada zdolność syntetyzowania białka z węglowodanów, których dostarczamy spożywając produkty roślinne. W mleku kobiecym białka - kazeiny jest mało, zaledwie 0,2%.

W krowim mleku znajduje się mało żelaza, dlatego też cielak żywi się trawą. W tym celu natura specjalnie przystosowała organy trawienne cielaka, które pozwalają mu strawić mleko i trawę oddzielnie. Układ pokarmowy człowieka jest zbudowany inaczej. Krowie mleko, dostając się do żołądka człowieka, pod wpływem kwaśnych soków żołądkowych ścina się, tworząc coś przypominającego twaróg. Ten "twaróg" oblepia cząstki innego pokarmu znajdujące się w żołądku. Dopóki ścięte mleko nie ulegnie strawieniu, proces trawienny innego pokarmu nie rozpocznie się. Zjawisko to, często powtarzające się, może spowodować zaburzenia w funkcjonowaniu układu pokarmowego. Stąd też pytanie: po co zamieniać swój organizm w "fabrykę - przetwórnię" mleka i kwaśnych produktów mlecznych, tracąc przy tym wiele energii na proces trawienia?

Kazeina, znajdująca się w mleku, rozkłada się w organizmie przy pomocy podpuszczki. Dziecko 1 - 2-letnie ma już paznokcie i włosy, więc zapotrzebowanie na kazeinę jest żadne. Układ trawienny dziecka przestaje wydzielać podpuszczkę. Od tej chwili krowie mleko staje się dla organizmu produktem ciężkostrawnym.

Wapń, tłuszcz i cholesterol
Nikt nie podważa faktu, że mleko zawiera dużo wapnia, który jest niezbędny do rozwoju kości. A czy mniej jest wapnia w orzechach, kapuście, marchwi, burakach? Więcej. A co najważniejsze - jest tam w idealnej proporcji z innymi minerałami i do tego w formie łatwo przyswajalnej przez organizm.

W mleku występują tłuszcze zwierzęce - a jak wiemy tłuszcz zwierzęcy powoduje zwiększenie ilości cholesterolu i wypłukuje wapń z organizmu, dlatego też mleko się odtłuszcza. Tłuszcze znajdujące się w orzechach i ziarnach np. słonecznika (najbardziej wartościowe) są przyswajalne przez organizm w 80%, podczas gdy tłuszcze z mleka
- tylko w 20%. W prasie zachodniej dawno już pisano, że zaobserwowano tendencję rezygnowania ze spożywania tłustego mleka i coraz częściej spożywa się niskotłuszczowe. To przyniosło odczuwalne wyniki - znacznie zmniejszyła się ilość zachorowań związanych z układem krwionośnym i pokarmowym.

Nasuwa się pytanie: po co zwiększać liczbę zachorowań, spowodowanych przez mleko, a potem walczyć o ich zmniejszenie? Co się tyczy kwaśnych produktów mlecznych - kefiru, jogurtu, a szczególnie twarogu i żółtego sera, to te produkty można spożywać, a nawet trzeba. Specjalnie zaleca się spożywanie ich ludziom w podeszłym wieku i dzieciom. Chodzi o to, że bakterie znajdujące się w kwaśnych produktach mlecznych już zrobiły to, co organizm człowieka czyni z wielkim trudem.



Niestrawna kazeina
Należy brać pod uwagę jeszcze jeden ważny fakt. Obecnie mleko jest szkodliwe, szczególnie dla dzieci, z racji swych ekologicznych zanieczyszczeń. Nieodłącznym towarzyszem wapnia w mleku jest radioaktywny (promieniotwórczy) pierwiastek - stront-90. Niektórzy lubią dodawać mleko do kawy, herbaty. Lepiej tego nie robić, ponieważ pod wpływem temperatury kazeina, znajdująca się w mleku, ścina się. Kazeina to surowiec do produkcji kleju organicznego. W naszym organizmie niestrawiona kazeina "klei" kamienie w nerkach, naczynia krwionośne, powoduje powstawanie guzów w nogach, deformację palców rąk, a inne niestrawione składniki mleka osiadają w naszych tkankach i ścięgnach pod postacią śluzu.

Znakomity uczony - specjalista do spraw żywienia, znawca diet - H. Shelton pisał: Mleko krowie jest źródłem powstawania śluzu w organizmie człowieka od okresu niemowlęctwa do głębokiej starości , a doktor Walker dodał: ... i jest przyczyną takich chorób jak grypa, przeziębienia, astma, bronchit (zapalenie oskrzeli).

Informacja w mleku
W bioenergetyce istnieje teoria - każdy produkt żywnościowy zawiera w sobie informację o warunkach swoich "narodzin", rozwoju, dojrzewania itd. - jednym słowem kształtuje w człowieku "naturalny instynkt zachowawczy". Co z punktu widzenia tej teorii przedstawia sobą mleko krowie, nietrudno się domyślić. Mądrzy jogowie, żeby nie spożywać krowiego mięsa i nie pić mleka uczynili krowę "świętą". Nawyk picia mleka w dużych ilościach, szczególnie w ciągu ostatnich 100 lat, przywędrował z Ameryki. Nadmiar otrzymanego mleka Amerykanie przerabiali na proszek (odżywki mleczne) i "obdarowywali" nim kraje Trzeciego Świata. Całej tej akcji towarzyszyła szeroko reklama o pożytkach płynących z mleka. Jak wiadomo, darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda.

Rozstanie z "nałogiem"
Czy wszystkie te argumenty przyjmują do wiadomości ci, u których mleko zajmuje czołowe miejsce w jadłospisie? Najprawdopodobniej nie. Człowiek z trudem rozstaje się z nałogiem. Jednak chcę poradzić, szczególnie ludziom starszym, zastąpienie mleka kefirem i chudym twarogiem. A wszyscy ci, którzy będą nadal pić mleko powinni przyjrzeć się uważnie swoim odczuciom. Czy po spożyciu mleka nie odczuwają żadnych dolegliwości jelitowych, nie mają wzdęcia brzucha itp. Oprócz tego należy pamiętać, że mleko z uwagi na specyficzne trawienie należy spożywać zawsze oddzielnie, nie łącząc go z innymi produktami.



Tekst pochodzi z książki prof. Michała Tombaka, pt.: "Jak żyć długo i zdrowo".

środa, 12 października 2011

Moda na diety

Od kilku lat obserwujemy rosnącą w dużym tempie (szczególnie wśród gimnazjalistek) modę na odchudzanie. Młode dziewczyny, często chude jak „szkielety” zaczynają stosować dietę bo… Bo tak robi jakaś ich ulubiona aktorka lub koleżanka. To wystarczy aby zacząć się głodzić, wykluczyć ze swojej codziennej diety (diety w rozumieniu codziennych, trwałych nawyków żywieniowych) mięso lub owoce i tym samym zaszkodzić swojemu zdrowiu. Takie osoby najczęściej nie patrzą w przyszłość, nie zdaja sobie sprawy, że dieta dzięki której dziś chudną może dokonać nieodwracalnych szkód w ich organizmach, szkód które w przyszłości objawią się w postaci przyspieszonego starzenia skóry, bezpłodności, zawału, raka, rozregulowanego układu hormonalnego i depresji, która może doprowadzić do samobójstwa.

Moim zdaniem rozwiązaniem problemów zdrowotnych (m.in. zbyt małej lub zbyt dużej masy ciała, trądziku, wzdęć, bezsenności, a nawet raka) nie są ciężkie nieprzemyślane ćwiczenia stosowane „raz na jakiś czas”, rozwiązaniem nie są też żadne dziwne diety, głodówki lub inne sposoby radykalnego odchudzania. Takie metody nie zapewnią nikomu zdrowia, dobrego samopoczucia oraz prawidłowej masy ciała. Owszem niektóre osoby stosując radykalne diety (mamy tu duży wybór diet „morderców” Kwaśniewski, Atkins, Dukan,) prawdopodobnie schudną ale na jak długo? I jakim kosztem? Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że czynniki takie jak: diety (czyli czasowa zmiana nawyków żywieniowych), chemia dodawana do jedzenia, konserwanty (tzw. E dodatki), stres, GMO (Żywność Genetycznie Modyfikowana), pesymizm i brak „radości z życia” oraz brak regularnej aktywności fizycznej zakłócają prawidłową pracę naszego układu hormonalnego i wywołują różne choroby. Dużo na ten temat pisze pani Jillian Michaels w swojej książce pt: „Opanuj swój metabolizm” (kliknij).

Na moim blogu od dawna forsuje pogląd zgodnie, z którym zdrowie jest czymś w rodzaju filozofii życia, to m.in. trwała zmiana nawyków żywieniowych i stylu życia. Ludzki organizm nie jest zabawką, nie można go męczyć różnymi dziwnymi dietami, głodówkami, unikaniem białek lub węglowodanów. Nie pozwólcie, aby ludzie, którzy chcą zarobić na dziwnych dietach zniszczyli wam zdrowie, nie naśladujcie celebrytek i celebrytów, unikajcie sztucznych witamin, konserwantów i GMO (Żywności Genetycznie Modyfikowanej) oraz nie wierzcie w diety, które tak często są promowane w kolorowych pismach.

Pamiętajcie, że najlepszym lekarzem dla swojego organizmu jesteście Wy! Czytajcie książki poświęcone dietetyce, zdrowiu i medycynie zarówno tej konwencjonalnej jak i naturalnej (polecam publikacje prof. Michała Tombaka, „Jak żyć długo i zdrowo”, „Uleczyć nieuleczalne”, „Droga do zdrowia” oraz „Czy można żyć 150 lat?”). Obserwujcie swój organizm, zwróćcie uwagę na to jak oddziałują na was różne pokarmy, jeśli coś wywołuje u was np. trądzik lub wzdęcia to oznacza, że nie powinniście tego jeść.

Kilka moich porad:
Po pierwsze każdy powinien sobie uświadomić, że nie istnieje coś takiego jak dieta cud, która pozwoliłaby w krótkim czasie, bez wysiłku fizycznego na utratę nadmiaru kilogramów. Nie istnieją preparaty odchudzające, a reklamy różnych odchudzających środków chemicznych to pułapka na najbardziej naiwnych. Nie powinniśmy wierzyć „szarlatanom”, którzy twierdzą, że codzienne zjedzenie połówki grejpfruta, 2 jajek, czy wypicie szklanki wody z sokiem cytrynowym pozwoli nam na zmniejszenie swojej wagi. Musimy być świadomi, że jeśli chcemy utrzymywać prawidłową masę ciała, być zdrowi, pozbyć się dręczących nas dolegliwości (według statystyk większa część ludności cywilizowanego świata cierpi na jedną lub kilka z licznych dolegliwości cywilizacyjnych takich jak: trądzik, problemy trawienne, rak, bezpłodność, nerwica itd.) to powinniśmy zadbać o wyrobienie w sobie kilku podstawowych pro-zdrowotnych nawyków. Mam na myśli podstawy takie jak: jedzenie śniadania, nie jedzenie niczego 2-3 godziny przed snem, NIE-zapijanie do jedzenia (płyny powinno się pić kilka minut przed lub godzinę po jedzeniu), unikanie nadmiaru słodyczy, ograniczenie tłustych pokarmów i Fast foodów oraz dodanie do swojej codziennej diety (surowych oraz gotowanych) warzy i owoców.


Popularne artykuły