poniedziałek, 28 lutego 2011

Jedzenie pomaga stłumić agresję?

Najnowsze badania naukowe w sposób jednoznaczny potwierdzają to co znawcy medycyny naturalnej wiedzą od setek lat. Mam na myśli fakt, że zachowanie każdej osoby w znacznym stopniu jest uzależnione od diety, to co jemy wpływa pozytywnie lub negatywnie na nasz nastrój. Poza tym naukowcy udowodnili, że przewlekła depresja ma ścisły związek z długotrwałymi niedoborami niektórych składników pokarmowych (witamin, pierwiastków itp.) oraz niskim poziomem serotoniny – potocznie zwanej hormonem szczęścia. Dr Simon Young z Wydziału Psychiatrii Uniwersytetu Mc Gill w Montrealu twierdzi, że niski poziom serotoniny w mózgu występuje u przestępców dokonujących aktów przemocy oraz u ludzi, którzy popełnili lub planują popełnić samobójstwo.

Najprostszym sposobem na zapewnienie sobie odpowiedniego poziomu serotoniny w mózgu jest śmiech, pozytywne nastawienie do życia oraz zdrowa dieta. Badania naukowe potwierdzają, że osoby, które się dużo śmieją mają wyższy poziom serotoniny od osób ciągle na wszystko narzekających – tzw. pesymistów. Jeśli do optymistycznego nastawienia i dużej porcji śmiechu każdego dnia dodamy zdrową dietę (bogatą w węglowodany) to możemy osiągnąć bardzo dużo, począwszy od dobrego samopoczucia, a skończywszy na ustąpieniu (lub znacznym złagodzeniu objawów) takich dolegliwości jak trądzik, bezsenność, cukrzyca a nawet rak i inne „rzekomo” nieuleczalne choroby.

Kolejne ciekawe badania przeprowadził dr med. Redford Williams z Duke Uniwersity, który mówi, że: "Gdy wzrasta poziom serotoniny, niemal wszystko idzie lepiej". Odpowiedni poziom serotoniny chroni mózg przed skutkami działania narkotyków, alkoholu i niewłaściwego odżywiania. Obniżenie poziomu tego neurotransmitera (neuroprzekaźnika, hormonu) powoduje, że nie możemy oprzeć się jedzeniu - a co za tym idzie jemy za dużo i tyjemy!


Obalamy mity związane z cukrem
Wiele osób słusznie twierdzi, że jedzenie dużej ilości słodyczy jest niezdrowe, a obecne w nich konserwanty są odpowiedzialne za wiele chorób. Z drugiej strony osoby, które wykluczyły ze swojej diety cukier też często chorują i ku zaskoczeniu wielu osób stają się bardziej agresywne. Moim zdaniem w sporze zwolenników i przeciwników jedzenia słodyczy prawda leży pośrodku. Badania przeprowadzone przez naukowców z Amerykańskiego Instytutu Zdrowia Psychicznego zaprzeczają tezie, która głosi, że duża ilość słodyczy zwiększa poziom agresji u dzieci i dorosłych. Pogląd taki potwierdzają badania prof. Gansa, specjalisty od spraw żywienia, który stwierdził, że nie widzi związku między spożyciem słodyczy, a zachowaniami antyspołecznymi, nadmierną aktywnością czy agresją. Mógłbym przytoczyć wiele podobnych badań, z których wynika, że cukier działa kojąco na mózg, a zatem redukuje nadmierną aktywność i zarazem zmniejsza agresję.


Ile cukru jeść?
Postanowiłem zadać powyższe pytanie ponieważ boję się, że ktoś mnie źle zrozumie i wyciągnie wnioski, że jeśli codziennie będzie jadł dużo słodyczy to będzie zdrowy. Otóż prawda wygląda nieco inaczej, powyższe stwierdzenie: cukier działa kojąco… dotyczy samego cukru, nie batoników, nie cukierków – samego cukru. Kilka dni temu oglądałem wywiad z dietetykiem, który tłumaczył, że cukier jest nie tylko w słodyczach ale też w owocach i miodzie. W słodyczach znajduje się biały rafinowany cukier bez którego człowiek potrafiłby żyć jeśli jadłby miód oraz naturalne produkty zawierające cukier (np. owoce). Poza tym w batonikach itp. poza cukrem występują konserwanty, barwniki i inne chemiczne dodatki, które u wielu osób wywołują zaburzenia układu trawiennego i trądzik. Nie zrozumcie mnie źle, nie jestem żywieniowym fanatykiem i też czasem podjadam ciasteczka i inne słodycze ale staram się kupować je w sklepie z ekologiczną żywnością – wtedy przynajmniej wiem co jem.


Bibliografia:

Jean Carper, Żywność Twój cudowny lek, Poznań 2008.



niedziela, 27 lutego 2011

Jak zapobiegać i leczyć nerwicę

Nerwica jest tylko jedna ale często atakuje różne organy wewnętrzne. Jedni mają problemy ze snem, a inni są nadpobudliwi i cierpią na dolegliwości trawienne. Pocieszające jest, że u wszystkich przyczyna nerwicy jest najczęściej taka sama, a jest nią niedobór niektórych witamin oraz brak życiowego optymizmu i zbytnie przejmowanie się wszystkim. U osób cierpiących na tą chorobę najczęściej stwierdza się niedobór witamin B1 oraz B2 dlatego warto zawczasu zadbać o ich obecność w naszej diecie.

Do najlepszych źródeł tych witamin należą: orzechy, razowe pieczywo, kapusta, groch, jaja, świeże ryby, warzywa i owoce oraz miód. Warto też dodać do swojej diety przyprawy takie jak: kminek, majeranek, pieprz, papryka, chrzan i kolendra. Przyprawy z jednej strony zwiększają przyswajalność witamin przez nasz organizm, a z drugiej poprawiają trawienie.


Bibliografia:
Górnicka Jadwiga, Apteka natury, Warszawa 1995.


piątek, 25 lutego 2011

Jedzenie ma znaczenie

Autorzy poniższego filmu w znacznym stopniu podzielają mój punk widzenia. Udowadniają jak duże znaczenie dla naszego prawidłowego funkcjonowania ma zdrowa dieta. Prawda jest taka, że jesteśmy tym co jemy i pijemy, nasz wygląd, zachowanie, reakcje w stresujących sytuacjach, zdolność szybkiego reagowania, zapamiętywania i wiele innych są zależne od naszego stylu życia, odżywiania i oczywiście aktywności fizycznej.

„Zdrowie może być dla Ciebie niczym ale pamiętaj, że wszystko jest niczym bez zdrowia” - Hipokrates




środa, 23 lutego 2011

Sześć zdrowych zasad św. Hildegardy z Bingen

Mistyczka z Bingen jest jedną z bardziej fascynujących postaci średniowiecza. Ta mało znana szerszemu gronu Chrześcijan (i nie tylko) postać stworzyła swój własny zdrowotny „system”. Z jej nauk można wyodrębnić sześć podstawowych zasad:

1. Pozytywnie przeżywając naturę oraz korzystając z naturalnych środków uzdrawiających, czerpać energię z 4 żywiołów: ognia, wody, powietrza i ziemi.
2. W jedzeniu i piciu zwracać uwagę na subtelność - a więc na pożyteczne siły, którymi dysponuje natura.
3. Zrównoważyć momenty zażywania ruchu i spoczynku. Zatroszczyć się o zdrowy umiar co do stanów napięcia i relaksu.
4. Zadbać o regularność faz snu i aktywności - regeneracja przeciążonego systemu nerwowego.
5. Usunąć zanieczyszczenia i szkodliwe substancje z tkanki łącznej.
6. Ustabilizować duchowe siły odporności, rozpoznając wady i zastępując je cnotami.

Św. Hildegarda z Bingen nauczała, że zdrowie jest trwającym przez całe życie procesem, poszukiwaniem centrum, poszukiwaniem samego siebie. Jest ono pochyleniem się nad pytaniami stawianymi nam przez nie (życie), w celu stworzenia harmonii ze sobą samym, bliźnimi oraz ze środowiskiem.



Bibliografia:
Dr Wighard Strehlow, Święta Hildegarda z Bingen medycyna na każdy dzień, Kraków 2009.



niedziela, 20 lutego 2011

WYWIAD Z MICHAŁEM TOMBAKIEM (wybrane fragmenty)

Według prof. Michała Tombaka istnieje pięć głównych przyczyn, które niszczą zdrowie człowieka
-zaniedbany kręgosłup
-nieprawidłowe oddychanie
-brak wewnętrznej higieny ciała
-nieprawidłowe odżywianie
-brak umiejętności szczęśliwego życia
Jeżeli dodamy do tego coraz powszechniejsze przekonanie współczesnych o­nkologów, że rak jest zemstą natury za nieprawidłowo spożywane posiłki — to warto zastanowić się, co zmienić w naszych posiłkach, by żyć długo i zdrowo.

(...)

-Co się stanie, gdy na obiad zjemy mięso z ziemniakami?
-Zaczniemy mieć kłopoty z trawieniem. Na strawienie ziemniaka trzeba godziny, na strawienie mięsa od 3 do 7 godzin. Organizm niepotrzebnie traci energię na trawienie różnych pokarmów w różnym czasie, a przecież mógłby ten czas wykorzystać na inne czynności życiowe lub walkę z chorobami.

-Weźmy na przykład kanapkę, która każdy z nas zjada na śniadanie: biały chleb posmarowany masłem, na to wędlina. Co w tym złego?
-To, że chleb należy do węglowodanów, masło do tłuszczów, a wędliny do grupy białek. Połączenie tych produktów do ciężki orzech do zgryzienia dla naszego systemu trawienia. W żołądku i dwunastnicy muszą wytworzyć się różne soki trawienne, oddzielne dla białka i węglowodanów. Masło hamuje ich działanie. Nie jestem przeciwnikiem kanapek, ale przyrządzajmy je w zgodzie z prawidłowymi zasadami łączenia pokarmów.

(...)

Czy można odbudować prawidłowe trawienie?

Można i w tym celu prof. Michał Tombak zaleca przeprowadzenie kuracji imbirowej, wywodzącej się ze tradycji medycyny tybetańskiej. Kuracja jest prosta i zaleca się ją szczególnie osobom starszym.
W niedużym naczyniu należy rozetrzeć 4 łyżki stołowe sproszkowanego imbiru i zmieszać je ze 150 g przetopionego masła. Po uzyskaniu jednolitej masy naczynie przykrywamy i odstawiamy w chłodne miejsce. Mieszankę należy spożywać przed śniadaniem przez dziesięć dni w następującej ilości.
Pierwszy dzień: pół łyżeczki od herbaty
Drugi dzień: 1 łyżeczka
Trzeci dzień: 1,5 łyżeczki
Czwarty dzień: 2 łyżeczki
Piąty dzień: 2,5 łyżeczki
Szósty dzień: 2,5 łyżeczki
Siódmy dzień: 2 łyżeczki
Ósmy dzień: 1,5 łyżeczki
Dziewiąty dzień: 1 łyżeczka
Dziesiąty dzień: 0,5 łyżeczki

(...)

Przeczytaj cały wywiad, kliknij na: apetycik.pl

środa, 16 lutego 2011

Zdrowa dieta chroni przed depresją?

Zanim odpowiem na pytanie postawione w tytule chciałbym przytoczyć definicje wyjaśniające czym tak właściwie jest „depresja” oraz kiedy możemy powiedzieć, że ktoś jest „zdrowy”. Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) zdrowie to: „stan pełnego, dobrego samopoczucia fizycznego, psychicznego i społecznego, a nie tylko brak choroby i zniedołężnienia”. Definicja ta pochodzi z 1948 roku i progu XXI wieku została rozszerzona o sprawność do „prowadzenia produktywnego życia społecznego i ekonomicznego”. Poza tym stwierdzono, że niezbędnym elementem do osiągnięcia pełnego zdrowia jest zaspokojenie potrzeb duchowych.

Z powyższych definicji jasno wynika, że „zdrowie” to nie tylko prawidłowe funkcjonowanie wszystkich naszych narządów ale również nasze spełnienie w życiu zawodowym i prywatnym, zdolność do komunikowania się z innymi oraz zachowywanie spokoju w sytuacjach stresowych, zdolność do logicznego jasnego myślenia i życie zgodnie ze swoim wewnętrznym sumieniem, które zaspokaja duchowe potrzeby człowieka.

Każdy kto nie odczuwa żadnych dolegliwości, nie ma problemów ze snem i samopoczuciem, nie musi brać leków oraz spełnia wszystkie wymagania przytoczonej definicji „zdrowia” opracowanej przez WHO może powiedzieć, że jest w pełni zdrowy. Problem pojawia się wówczas, gdy którykolwiek ze zdrowotnych wymogów Światowej Organizacji Zdrowia nie jest spełniony. Wtedy może się pojawić jedna z chorób cywilizacyjnych zwana „depresją”. Jest to stan, który cechuje się głównie pogorszeniem nastroju, brakiem chęci do życia, napadami głodu, które często są zaspokajane niezdrowym jedzeniem w zbyt dużych ilościach, co z kolei może doprowadzić (a raczej na pewno doprowadzi) do zaburzeń układu trawiennego, zmian skórnych, wzdęć, bezsenności – jednym słowem całej lawiny dolegliwości, które mogą się przyczynić nawet do samobójstwa.


PRZYCZYNĄ ZŁA DIETA ORAZ BRAK OPTYMIZMU

Dziś wiemy, że przyczyną depresji w wielu przypadkach jest m.in. zła dieta. W tym miejscu chciałbym wyjaśnić, że pod pojęciem „dieta” rozumiem trwałe nawyki żywieniowe. Według mojego rozumowania każdy stosuje jakąś dietę (mniej lub bardziej zdrową). Proszę tego nie mylić z popularnymi w ostatnich latach 2-3 tygodniowymi dietami, czyli chwilowymi zmianami nawyków żywieniowych.

Ok. wracamy do meritum. Jak już wspomniałem złe nawyki żywieniowe przyczyniają się do wystąpienia depresji. Naukowcy z USA twierdzą, że największe zagrożenie stanowi dieta bogata w tłuszcz oraz łączenie węglowodanów z białkami. Okazało się, że prof. Tombak miał rację pisząc, że łączenie ziemniaków (węglowodany) oraz mięsa (białko) zaburza prawidłowy proces trawienia uszkadzając tym samym układ trawienny. Naukowcy udowodnili, że węglowodany w połączeniu z białkami nie pobudzają produkcji serotoniny, a co za tym idzie nie spełniają w pełni swojej roli. Więcej na ten temat możecie przeczytać w archiwalnych artykułach pt: „Wywiad z prof. Michałem Tombakiem” oraz „Prawidłowe łączenie pokarmów”.

Z żywieniowego punktu widzenia najczęstszą przyczyną depresji jest niedobór witamin oraz składników mineralnych, które powinniśmy codziennie sobie dostarczać z pożywieniem. O witaminach i ich występowaniu napisano już wiele (ja też troszkę o tym pisałem) dlatego zamiast opisywać poszczególne witaminy oraz pierwiastki takie jak m.in. magnez wolę się skupić na badaniach naukowych nad depresją:

Badanie nr 1: Pokarmy a zaburzenia psychiczne
Badania nad wywoływaniem zaburzeń psychicznych przez różne pokarmy przeprowadził Alan Gettis ze Szkoły Lekarzy i Chirurgów Uniwersytetu Kolumbii. Według niego zła dieta oraz nadwrażliwość na niektóre składniki pokarmowe (m.in. na cukier, konserwanty, barwniki i inne dodatki) może się przyczynić do wystąpienia chorób psychicznych takich jak depresja i lęki. Inny profesor Talal Nsouli, alergolog z wydziału medycznego Uniwersytetu Georgetown odkrył, że alergia pokarmowa (m.in. na mleko) jest przyczyną przewlekłego zmęczenia - męczącego znaczną część społeczeństwa w tzw. krajach cywilizowanych.

Badanie nr 2: Nadmiar kofeiny szkodzi
Jakiś czas temu w artykule pt: „Kawę z umiarem pijemy bo zdrowi być chcemy” (http://biegpozdrowie.blogspot.com/2011/01/kawe-z-umiarem-pijemy-bo-zdrowi-byc.html) pisałem, że nie powinno się przekraczać dziennej dawki 2 szklanek. Jak się okazuje badania potwierdzają moją teorię, która głosi, że kawa (podobnie jak alkohol – przeczytaj: „Alkohol a zdrowie” http://biegpozdrowie.blogspot.com/2009/11/alkohol-zdrowie.html) pita z umiarem jest zdrowa. Badania naukowe przeprowadzone przez prof. Roland Griffiths potwierdzają, że większe dawki kofeiny wywołują tzw. efekt wzmocnienia, czyli zmuszają do dalszego picia – uzależniają. Poza tym gwałtowne odstawienie kawy może spowodować nagłe objawy takie jak: otępienie, bóle głowy oraz depresje.

Badanie nr 3: Chroniczne zmęczenie
Jedną z przyczyn chronicznego zmęczenia może być alergia pokarmowa. Badania przeprowadzone przez prof. Talala Nsouli ze Szkoły Medycznej Uniwersytetu w Georgetown udowadniają, że alergie pokarmowe są odpowiedzialne za ok. 60% przypadków zachorowań na chroniczne zmęczenie u pacjentów leczących się w jego klinice. „To wprost nie do uwierzenia. Gdy odstawiają (pacjenci) niektóre pokarmy, wracają do pełnej sprawności” – mówi prof. Talal Nsouli.

Wnioski nasuwają się same! Powinniśmy wsłuchać się w nasz organizm i odstawić pokarmy, które nam szkodzą. Pamiętajmy przy ty starą maksymę, która mówi, że każdy człowiek jest inny, a to co ”dla jednego człowieka może być lekarstwem dla innego będzie trucizną”.

Jedzenie, które poprawia nastrój
Jean Carper w swojej książce „Żywność twój cudowny lek” pisze, że „(…) przewlekła depresja ma związek z długotrwałymi niedoborami niektórych składników pokarmowych, co powoduje zaburzenia w działaniu niektórych neuroprzekaźników. Jednym z takich neuroprzekaźników jest serotonina, mająca niewątpliwy wpływ na nastrój. Wzrost jej poziomu polepsza nastrój zwłaszcza u osób (…) mających skłonność do depresji. Dr Simon N. Young z Wydziału Psychiatrii Uniwersytetu Mc Gill w Montrealu mówi, że niski poziom serotoniny w mózgu stwierdza się u ludzi, którzy popełnili lub usiłują popełnić samobójstwo, jak również u przestępców dokonujących aktów przemocy”.

Serotonina to tzw. hormon szczęścia, który wytwarza się w naszym organizmie podczas śmiechu. Nie bez powodu od najdawniejszych czasów powtarza się maksymę „Śmiech to zdrowie” :) Postarajcie się uśmiechać jak najczęściej, nawet wówczas gdy ogarnia was uczucie przygnębienia! Im więcej będziecie się uśmiechać tym będziecie zdrowsi :)





BIBLIOGRAFIA
Jean Carper, Żywność Twój cudowny lek, Poznań 2008.
Dieta w depresji
Przed depresją bronimy się dietą
Dieta na stres i depresję
wikipedia.org/wiki/Zdrowie
www.depresja.pl.pl/


poniedziałek, 14 lutego 2011

Witaminy

Pod nazwą witaminy kryją się różne związki, substancje niezbędne dla prawidłowego funkcjonowania naszych organizmów. Witaminy regulują przemianę materii oraz ułatwiają przetwarzanie żywności w energię. Ponieważ nasz organizm nie potrafi sam wytwarzać witamin powinniśmy dostarczać je mu z pokarmem, wodą oraz promieniami Słońca dzięki którym w naszych ciałach wytwarza się witamina D. Niedobory witamin mogą wywołać złe samopoczucie, depresję, a nawet myśli samobójcze oraz choroby cywilizacyjne na czele których stoi rak. Witaminy takie jak: H (biotyna), K, M (kwas foliowy), PP (niacyna) wciąż pozostają dla nas w znacznym stopniu tajemnicą. Wiadomo, że witamina H jest pomocna przy procesach przemiany materii, witamina K w tworzeniu się substancji odpowiedzialnych za krzepnięcie krwi i utrzymanie prawidłowej przemiany materii w kościach. Natomiast niedobór witaminy M może być przyczyną poronień. Z kolei witamina PP pobudza produkcję energii w komórkach organizmu, obniża poziom cholesterolu oraz zapobiega chorobom serca.


Źródła występowania

Witamina M: świeża wątróbka, szpinak, brukselka, szparagi, bób, groch i otręby pszenne, zielone części warzyw, chleb razowy, kasze, pomarańcze, banany, mleko, jogurty, ser, zielony groszek, nasiona roślin strączkowych.

Witamina PP: mięso, ryby morskie, wątroba, drożdże, kiełki pszenicy, orzechy ziemne, ziarna słonecznika, owoce i warzywa.

Witamina H: wątróbka, żółtko jaj, mąka sojowa, orzechy włoskie, orzechy ziemne, sardynki, ryż brązowy, mąka pełnoziarnista (najlepiej orkiszowa ekologiczna), marchew, pomidory, ser chudy.

Witamina K: ciemnozielone i liściaste warzywa (brokuły, rzepa, szpinak, sałata, kapusta), awokado, brzoskwinie, ziemniaki, białko jaj, ser i wątroba, jogurt naturalny, ser, wątróbka, olej sojowy i szafranowy, tran.


Podobne artykuły:

Trzy podstawowe pierwiastki odpowiedzialne za zdrowie człowieka

Witaminy zimą

Pro -zdrowotny wpływ promieni słonecznych :)

Witamina C

wtorek, 8 lutego 2011

Ja i zdrowie



Od wielu lat interesuję się sportem, zdrowym odżywianiem, wegetarianizmem i wszystkim tym co pomaga w osiągnięciu szczęśliwego życia. Na mojej stronie nie znajdziecie uniwersalnego lekarstwa na wszystkie choroby. Obce są mi również diety cud, które bardziej szkodzą niż pomagają. Uważam, że każdy kto chce być zdrowy powinien opracować sobie optymalną dietę, prowadzić aktywny tryb życia i nauczyć się walczyć ze stresem.

Dzięki lekturze wielu książek zrozumiałem, że człowiek jest jednym „niesamowitym” organizmem, który jest całością. Takie holistyczne (całościowe) podejście oznacza, że jeśli cierpi któryś z narządów naszego ciała (np. nerki) to tak naprawdę choruje całe ciało. W takim wypadku leczenie (tylko) chorego narządu nic nie da – może co najwyżej tymczasowo usunąć skutki choroby. Myślę, że każdy inteligentny człowiek zgodzi się ze mną, że aby się w pełni wyleczyć trzeba usunąć przyczynę choroby a nie tylko skutek.

Wszystko co znajdziecie na tej stronie jest oparte m.in. na pismach św. Hildegardy z Bingen, książkach profesora Tombaka, Elżbiety Cybulskiej, Jean Carper oraz wielu innych znawców medycyny Zachodniej i naturalnej. Poza tym codziennie wzbogacam swoją wiedzę czytając liczne w "świecie internetu" strony poświęcone tematyce zdrowotnej,dietetyce itp.

A teraz kilka słów o mnie: Kiedyś byłem strasznym "nerwuskiem", miałem obfity trądzik i nadwagę. Byłem chorowity, często się przeziębiałem i zażywałem dużo antybiotyków. Niestety nigdy nie trafiłem, na lekarza (chodzi tu głównie o dermatologów), który zamiast antybiotyków zaleciłby mi jakąś dietę albo zmianę stylu życia. Nikt mnie nigdy nie uświadomił jak ważne jest właściwe odżywianie.

Moje życie uległo zmianie kiedy zacząłem uprawiać sport i czytać książki poświęcone medycynie naturalnej. Przestałem jeść słodycze (batoniki, słodkie czekolady), które w obecnych czasach składają się głównie z konserwantów (przeczytajcie kiedyś skład waszej ulubionej bombonierki a znajdziecie tam mnóstwo E dodatków). Ograniczyłem jedzenie mięsa i zrezygnowałem z wędlin, odradzam wam konsumpcję kiełbas, szynek i podobnych wyrobów ponieważ w obecnych czasach to (podobnie jak słodycze) jeden wielki konserwant, który zniszczy wasze zdrowie. 

Jest wiele zasad dzięki, którym można osiągnąć pełne zdrowie, poprawić swoje samopoczucie i nauczyć się cieszyć z każdej chwili. Mam nadzieję, że moje przemyślenia pomogą choć jednej osobie :)




Jedzenie, picie, sen, miłość cielesna - wszystko z umiarem.



Hipokrates

Sport to zdrowie



"Nic tak nie niszczy organizmu, jak długotrwała fizyczna bezczynność".
Arystoteles

Powyższy cytat jest najpiękniejszym i zarazem najkrótszym wyjaśnieniem jak ważny dla ludzkiego ciała jest ruch fizyczny. W obecnym świecie ludzie żyją w ciągłej dysharmonii, prowadzą siedzący tryb życia, nie doceniają zalet sportu i zdrowej diety – zachowują się tak jakby byli nieśmiertelni. Dopiero po wielu latach, kiedy ich ciało (i dusza) są tak wykończone, kiedy ich system odpornościowy nie daje już rady, kiedy zaczynają się pojawiać problemy zdrowotne – dopiero wówczas ludzie zaczynają się przejmować. Niestety w wielu przypadkach jest już za późno.

Prawda jest taka, że trzeba dbać o siebie od najmłodszych lat. Jeśli ktoś na upartego często odwiedza Fast-foody, często imprezuje i „olewa” wszystkie zdrowotne zasady to na starość będzie typowym emerytem, który musi regularnie brać leki, cierpi na bóle stawów i stracił chęć do życia. Nasze przyszłe i obecne zdrowie w znacznym stopniu zależy od regularnego fizycznego obciążenia, które jest niezbędne (od najmłodszych lat) dla prawidłowego funkcjonowania serca, układu krwionośnego, do wydalania odchodów, toksyn i jednym słowem do ogólnego wzmocnienia całego organizmu. Musimy wiedzieć o tym, że wzdłuż naszego kręgosłupa przebiega główna arteria energetyczna, po której energia, pobrana ze środowiska naturalnego, rozchodzi się po całym ciele. Żeby organizm korzystał z tej energii, trzeba się dużo ruszać. Ruch jest pożyteczny. Ruch jest pożyteczny dla wszystkich – młodych i starych.

Szczególnie dużo ruchu potrzebuje chory organizm. Chory organizm wymaga obciążenia kilkadziesiąt razy większego niż organizm zdrowy. Ci, którzy cierpią na schorzenia serca, układu krwionośnego, źle znoszą zmiany ciśnienia atmosferycznego mogą za pomocą regularnych ćwiczeń tak wytrenować swój organizm, że nie będzie on źle reagował na burze magnetyczne, promieniowanie słoneczne, zmiany ciśnienia atmosferycznego itp.
Człowiek powinien zrozumieć jedną prostą prawdę, że prowadząc aktywny tryb życia, nie tylko chroni swoje zdrowie, ale również może pozbyć się wielu chorób. Co zazwyczaj przeszkadza nam zażywać dużo ruchu? Odpowiedź jest prosta to nasze zwykłe LENISTWO!!!

Spróbujcie zmienić Wasz stereotyp myślenia: „z niczym nie mogę nadążyć, brakuje mi czasu”. Przekonajcie siebie samych, że ruch – to „pożywienie” dla Waszych mięśni, organów wewnętrznych, mózgu, „pożywienie”, bez którego Wasz organizm słabnie, choruje, starzeje się.

Jest masa rozmaitych sportów. Jeśli chodzi o mnie to obecnie wykonuję różne ćwiczenia 2- - 3 razy w tygodniu. Na studiach przez 2 lata trenowałem Judo, a prędzej w szkole średniej przez 3 lata Taekwondo (koreańska sztuka walki). Profesor Tombak w swoich książkach uważa, że na początku powinno się skupić na rzeczach prostych takich jak częste spacery, bieganie i chodzenie boso (hartowanie ciała).

Każdy człowiek jest inny, każdemu odpowiada inny rodzaj sportu dlatego sami musicie wybrać. Najważniejsze abyście po prostu żyli aktywnie ;-)

niedziela, 6 lutego 2011

Pro -zdrowotny wpływ promieni słonecznych :)

„Znany amerykański naturopata Paul Berg w wieku lat 90 był silny, zdrowy, sprawny fizycznie i zwinny. Przebiegał codziennie 5 kilometrów, dużo pływał, chodził po górach, grał w tenisa, tańczył. Gdy miał 95 lat pracował po 12 godzin dziennie, nie wiedział co to choroby i zmęczenie, był zawsze rześki i pełen chęci życia. W wieku 16 lat umierał na gruźlicę. Sławni lekarze w USA postawili diagnozę: przypadek beznadziejny, nie da się wyleczyć. Lecz Paul Berg trafił do doktora Augusta Raulien z Lozanny – jednego z największych autorytetów w dziedzinie helioterapii (leczenia słońcem). Później Berg napisał: „ Wysoko w Alpach doktor Raulien oddziaływał na moje ciało uzdrawiającymi promieniami słonecznymi i przepisywał mi dietę z warzyw i owoców. W ciągu dwóch lat z umierającego chłopca zmieniłem się w pogodnego, cieszącego się życiem, silnego człowieka. Od tego czasu pilnie przestrzegałem, pilnowałem, by moje ciało stale otrzymywało dawkę promieni słonecznych, a mój organizm – owoce i warzywa.”

Przytoczona historia w sposób dobitny dowodzi jak ważne dla naszego zdrowia jest codzienne przebywanie na słońcu. Oczywiście nie mam na myśli wielogodzinnego opalania - w tej kwestii powinniśmy słuchać lekarzy i nie ryzykować rozmaitych chorób skórnych. Pisząc, że przebywanie na słońcu jest ważne mam raczej na myśli spacer lub krótkie opalanie przed godziną 11 lub po godzinie 15 kiedy „słoneczko” nie jest już takie groźne. Ważne jest abyśmy każdego dnia przebywali na świeżym powietrzu minimum 2 – 3 godziny, pozwolili promieniom słonecznym (zarówno latem jak i zimą) oświetlać naszą twarz i nie uciekali przed nimi w cień jak robi to większość ludzi. Pod wpływem promieni słonecznych w naszym organizmie wytwarza się witamina D, która jest odpowiedzialna za umożliwienie organizmowi przyswajania wapnia. Witamina D jest niezbędna dla krzepnięcia krwi, normalnego wzrostu kości i tkanek oraz prawidłowego funkcjonowania układu nerwowego i krwionośnego. Jeśli ktoś unika promieni słonecznych to świadomie naraża się na ryzyko wystąpienia niedoboru tej witaminy. Zbyt mała ilość witaminy D powoduje zaburzenie przemiany materii, czyli nadmierne tycie oraz zaburzenia układu trawiennego (m.in. wzdęcia); kolejnym objawem niedoboru jest znaczne osłabienie układu obronnego, człowiek staje się mało odporny na infekcje.

Bibliografia:

Tombak Michał, Uleczyć nieuleczalne, cz. 1, Łódź 2003.

http://www.twoj-lekarz.com.pl/artykuly/metody-leczenia/helioterapia-leczenie-sloncem

http://www.eioba.pl/a81345/s_o_ce_zabija_czy_leczy

czwartek, 3 lutego 2011

WITAMINA C

Witamina C (zwana kwasem askorbinowym) ma bardzo duże znaczenie dla ludzkiego organizmu. Dostarczana w dużych ilościach z produktów naturalnych takich jak warzywa i owoce (oraz świeżo wyciśnięte soki) nie może być przedawkowana (pojęcie przedawkowanie, awitaminoza należy wiązać tylko z witaminami sztucznymi – z apteki) dlatego powinniśmy jeść jak najwięcej produktów roślinnych bogatych w tą i inne witaminy. Witamina C jest odpowiedzialna za prawidłowe funkcjonowanie naszego systemu obronnego, który jeśli jest w pełni sił potrafi obronić nas przed większością chorób cywilizacyjnych. Duża ilość tej witaminy w organizmie przyśpiesza gojenie ran i złamań, reguluje poziom cholesterolu, zwalcza wolne rodniki, chroni przed powstawaniem krwotoków oraz jak pokazują najnowsze badania jest niezbędna dla zachowania sprawności seksualnej przez całe życie.

Witamina C ma bardzo duże znaczenie dla prawidłowego funkcjonowania układu nerwowego. Kiedy funkcjonujemy w stanie ciągłego napięcia lub stresu witamina ta jest wydalana z organizmu dlatego tak ważne jest jej częste uzupełnianie. Ponad to od ilości witaminy C w organizmie zależy nasza wydolność, zdrowy sen, koncentracja, zdolność pokonywania stresów i stanów depresyjnych oraz nastawienie do życia.

Można śmiało stwierdzić, że gdyby w naszym organizmie nie było witaminy C, zginęlibyśmy z powodu nieustannie atakujących organizm wirusów, bez tej witaminy nasze naczynia krwionośne zmieniłyby się w puste rurki, niezdolne do transportowania krwi.

Niestety witamina C jest bardzo delikatna jak już wspomniałem niszczą ją nawet najdrobniejsze stany napięcia dlatego warto pracować nad swoją psychiką, zadbać o wyciszenie, nie dać się sprowokować do kłótni itp. Poza tym witaminę C niszczy światło dzienne lub słoneczne oraz podgrzewanie powyżej 100 stopni. Kiedy np. gotujemy zupę warzywną, w trakcie gotowania ulega zniszczeniu do 50% witaminy C, gdy zupa stoi na kuchence 3 godziny – tracimy jeszcze 20%, a po 6 godzinach albo po powtórnym podgrzaniu nie ma w niej już zarówno witaminy C jak i innych cennych składników. Dlatego wielu dietetyków zachęca do jedzenia surowych warzyw oraz owoców – oczywiście ze skórką, w której znajduje się najwięcej witamin.

WITAMINA C – „eliksirem młodości dla plemników”
Badania udowadniają, że niedobór witaminy C może powodować poważne uszkodzenia jąder, doprowadzające do niedoboru i zaburzeń składu nasienia. Poza tym udowodniono (Jean Carper, Żywność twój cudowny lek, s. 385), że odpowiednie nasycenie organizmu witaminą C może przywrócić płodność. Wiadomo, że u mężczyzn mających nadmierną lepkość nasienia (zwiększoną skłonność plemników do zlepiania się) występuje w 25% bezpłodność. Profesor ginekologii i położnictwa z Wydziału Medycznego Uniwersytetu Teksaskiego w Galveston podawał takim mężczyznom witaminę C (1000 mg dziennie przez sześćdziesiąt dni). Rezultaty były bardzo zaskakujące. Liczba plemników w nasieniu wzrosła o blisko 60%, a ruchliwość o 50%. Poza tym zaobserwowano zmniejszoną liczbę nietypowych plemników. Najlepszym potwierdzeniem skuteczności tej metody był fakt, że wszyscy mężczyźni po okresie leczenie byli w stanie zapłodnić swe żony. Nie otrzymujący witaminy C mężczyźni z grupy kontrolnej nadal byli bezpłodni. Stwierdzono, że witamina C działa korzystnie na nasienie, gdyż jest przeciwutleniaczem.

Przytoczyłem zaledwie skrawek wiedzy o badaniach oraz pro-zdrowotnych właściwościach witaminy C. Mógłbym długo wymieniać jej najlepsze źródła ale prawda jest taka, że znajduje się ona we wszystkich owocach oraz warzywach (i sokach), które powinniśmy jeść codziennie za skórką.

Popularne artykuły