sobota, 16 lipca 2011

Zdrowie oczyma naszych przodków

Lubię przeglądać stare przedwojenne gazety, w których poza opisami spraw politycznych, religijnych i gospodarczych często zdarzają się teksty dotyczące zdrowia. Postanowiłem, że podzielę się z Wami najciekawszymi z nich. Przekonajcie się jaką wiedzę na temat zdrowia i chorób posiadali mieszkańcy II Rzeczypospolitej (przedwojennej Polski).

Poniższe teksty pochodzą z Kalendarza Łąkowskiego, gazetki dodanej do Głosu Mazurskiego w roku 1930.

P.s. starałem się przepisać teksty zgodnie z ówczesną pisownią, która była nieco inna od współczesnego pisma.


Przykazania dla utrzymania zdrowia ciała
1. Świeże powietrze i światło słoneczne są niezbędne dla utrzymania zdrowia. Dlatego należy, o ile można, ułatwić im dostęp do miejsc mieszkalnych, szczególniej sypialni.

2. Przyzwyczajaj się do codziennego obmywania się zimną wodą i mocnego wycierania się szorstkim ręcznikiem. 2 razy w tygodniu bierz ciepłą kąpiel w celu dobrego wymycia skóry.

3. W czasie letnich miesięcy chodź do kąpieli rzecznych, najlepiej w tych porach dnia, w których woda i miejsce kąpieli oświecane są światłem słonecznym. Kąpiel powinna trwać co najmniej dziesięć minut; po wytarciu się mocno ręcznikiem i ubraniu się idź na przechadzkę dla rozgrzania się. Przytem nie należy ubierać się zbyt ciepło. Jeżeli to jest możliwe, usiądź po kąpieli ubrany, wystawiwszy tym samym swą skórę na działanie powietrza i promieni słonecznych.
4. Rano po wstaniu z łóżka, wieczorem i możliwie po każdym jedzeniu czyść i płucz zęby i gardło czystą, świeżą wodą.

5. Używaj dużo ruchu na świeżym powietrzu (gry, bieganie, skakanie, gimnastyka, pływanie, jazda na łyżwach, praca w ogrodzie).

6. Ubieraj się niezbyt ciepło. Głowa powinna być okryta tylko lekką czapką, szyja zawsze bez okrycia. Unikaj sztywno prasowanych gorsów od koszuli, jak również nie ściskaj zbytnio żadnej części swego ciała (pasek, gorset, podwiązki etc.)

7. Podeszwa buta winna ściśle odpowiadać formie nogi. Przyszwa po stronie wewnętrznej musi być wyższa, jak na zewnętrznej. Obcasy niskie i szerokie.

8. Zmoczone, wilgotne ubranie, szczególniej pończochy i buty, należy jak najprędzej zastępować suchymi.

9. Bądź umiarkowany w jedzeniu i piciu. Unikaj szkodliwych, trudno strawnych pokarmów i przysmaków; przyzwyczajaj się do potraw prostych, które spożywaj trzy razy dziennie. Nie jedz potraw ani więcej gorących, jak temperatura ciała (37 stopni), ani zimnych jak lód. Jedz wolno i żuj dobrze i długo. Unikaj potraw podniecających. Nie jedz mięsa w stanie surowym.

10. Strzeż się męczącej pracy umysłowej zaraz po obiedzie (w ogóle po obfitszem jadle) i po przejściu dłuższej, ciężkiej choroby. Nie czytaj w czasie jedzenia.

11. Kłać się wcześnie spać i wstawaj rano. Przed pójściem spać nie wykonuj żadnych męczących robót ani fizycznych ani umysłowych.



Sposób na pijaństwo

Trzeba pijaka wziąć pod ścisły dozór, żeby znikąd zwykłego pokarmu ani napoju nie dostawał i do wszystkiego, co mu się da do picia lub do jedzenia, dolewać trochę prostej, nieoczyszczonej, śmierdzącej wódki. Dobrze też jest skrapiać taką wódką i pościel, aby pijak nie rozstawał się z jej zapachem. W tydzień lub dwa tygodnie tak mu to obrzydnie, że ani jadła ani napoju tak przyprawionego do ust nie weźmie i ze wstrętem odpychać go będzie. Wtedy można go już puścić swobodnie. Sposób ten jednak dobry jest tylko wtedy, gdy lekarz zbada zdrowie pijaka i przekona się, że trzymanie go wyłącznie na takiem zasmrodzeniem wódką jadle nie zaszkodzi.


środa, 6 lipca 2011

Optymiści żyją dłużej!

„Wszystko co jest dobre i złe w naszym życiu – to wynik naszego sposobu myślenia. Jeśli nasze myśli są pozytywne, to w życiu zazwyczaj czeka nas wszystko co najlepsze, jeśli dominują myśli negatywne – to i życie staje się nieudane i trudne”Michał Tombak


Czy zwróciliście uwagę, że choroby takie jak m.in. przeziębienie, grypa, niestrawność, wzdęcia atakują nas wtedy, kiedy mamy najwięcej pracy, przeżywamy różne stresowe sytuacje lub mamy rodzinne problemy? Naukowcy potwierdzają, że ta zbieżność nie jest przypadkowa, wręcz przeciwnie to naturalna reakcja naszego organizmu. Osłabiony przewlekłym stresem, (który u pesymistów występuje bardzo często) układ odpornościowy w końcu poddaje się naporowi wirusów. U pesymisty przejmującego się każdym problemem prawdopodobieństwo "złapania" infekcji jest większe, gdyż taka osoba często jest przygnębiona lub zmartwiona. Badania potwierdzają, że pesymistyczne, negatywne nastawienie do życia nie jest sprzymierzeńcem w walce z chorobami.

Istnieje wiele naukowych dowodów na to, że pozytywne myślenie oraz "tryskanie" dobrą energią ułatwia zwalczanie chorób oraz profilaktycznie zapobiega ich występowaniu. Już starożytni Rzymianie oraz Grecy namawiali do radości z życia, uśmiechu i optymizmu. Współcześni medycy również są przekonani, że dobry humor i radosne usposobienie mogą uprzyjemnić nam codzienność. Naukowo udowodniono, że optymiści lepiej radzą sobie w życiu, wolniej się starzeją i w przeciwieństwie do pesymistów rzadziej ulegają sezonowym oraz cywilizacyjnych chorobom, ich rodziny są szczęśliwsze, a dzieci mają lepszą opinię wśród nauczycieli. Optymiści, stając wobec tych samych zdarzeń, traktują je zupełnie inaczej niż pesymiści. Nie są skłonni obarczać siebie winą za niepowodzenia, przypisują je przede wszystkim niekorzystnym okolicznościom.

Badania naukowe potwierdzają, że optymistki lepiej radzą sobie z przeciwnościami losu. W prowadzonych w USA badaniach pozytywnie myślące kobiety z reguły poświęcały więcej czasu na ćwiczenia i były chudsze. Uczeni stwierdzili, że optymistyczne lub pesymistyczne nastawienie może się łączyć z różnymi zachowaniami mającymi wpływ na zdrowie, np. paleniem lub niewłaściwą dietą.

Podobne badania przeprowadzili holenderscy naukowcy — ale z udziałem mężczyzn. Na podstawie 15-letniej obserwacji 545 panów, ustalono, że optymiści są o połowę mniej zagrożeni chorobami serca. To, w jaki sposób panowie patrzyli na świat sprawdzano przy pomocy specjalnego kwestionariusza. Obliczając wyniki naukowcy wzięli pod uwagę takie czynniki jak obciążenie genetyczne czy palenie papierosów.

Niezwykle interesujące poglądy na temat pozytywnego nastawienia do życia głosi prof. Michał Tombak, który jest jednym z największych autorytetów w sprawach dotyczących zdrowia. Jego zdaniem nasze „myśli stanowią nie tylko o (…) powodzeniach i klęskach życiowych, ale także odgrywają znaczną rolę w naszym zdrowiu. Na przykład, wiele osób uskarża się na bóle głowy, mięsni szyi i pleców. Jaka jest przyczyna tych dolegliwości? Szyja – to symbol miękkości, giętkości, elastyczności, podejścia do problemów, umiejętności ich oceny z różnych stron. Ludzie uparci, nie potrafiący pójść na kompromis, pozbawieni umiejętności spojrzenia na sprawę oczami swego oponenta, zawsze będą odczuwać bóle głowy, bóle szyi i Pelców, dopóki nie nauczą się traktować cudzej opinii (innego zdania) z większą miłością i zrozumieniem. Koniecznie należy zrozumieć, że każda dolegliwość w naszym ciele ma nie tylko fizyczne, ale również i psychiczne przyczyny. Jeśli człowiek przyzwyczaił się do krytykowania wszystkich i wszystkiego, to zaczynają go boleć stawy i mięśnie; jeśli w człowieku dominuje gniew i nienawiść, to jego organizm jak gdyby się spalał, jest atakowany przez różne infekcje. Długo pamiętana doznana kiedyś krzywda rozkłada, „pożera” ciało i w końcu prowadzi do powstania nowotworów i rozwoju chorób onkologicznych (…) lepiej jak najszybciej pozbyć się negatywnych myśli kiedy jeszcze jesteśmy zdrowi, niż usiłować wykorzenić je już po pojawieniu się choroby (…) Kontrola swoich myśli skierowana na ciągłe myślenie pozytywne – to droga nie tylko do zdrowia psychicznego ale również i fizycznego”.

W podobnym duchu wypowiada się Elżbieta Cybulska, która w swojej książce pt: „Tajemnice niekonwencjonalnej medycyny” również podkreśla wagę pozytywnego, optymistycznego myślenia. Stwierdza ona jednoznacznie, że „początek wszelkiej choroby i niepowodzenia ma swoje źródło w nieprawidłowym, negatywnym myśleniu człowieka o sobie i otoczeniu (…)".



Bibliografia:

Dlaczego warto być optymistą, czyli o sile pozytywnego myślenia - http://www.ithink.pl/artykuly...

Optymiści żyją dłużej - http://www.bosko.pl...

Optymiści ąyją dłużej - http://www.rp.pl...

Wzmocnij odporność pozytywną energią! - http://www.w-spodnicy.pl/Tekst...

Cybulska Elżbieta, Tajemnice niekonwencjonalnej medycyny, Gdynia 1991.

Tombak Michał, Droga do zdrowia, Łódź 2007.

Pregenzer Brigitte, Schmidle Brigitte, Św.Hildegarda z Bingen. Praktyczny poradnik zdrowego życia, Kraków 2007.


Najlepsze Blogi(zagłosuj)

sobota, 2 lipca 2011

Myślący Polacy! Nie dajmy się otruć!




Poniższy artykuł nie jest mojego autorstwa. Znajdziecie go na tej stronie: http://www.infowars.pl/joomla...


Wstęp

Dokonałam szeregu odkryć, którymi pragnę się podzielić. Uważam, że twierdzenie, że jest nam „gwarantowane” prawo do zdrowia (pominę tu prawo do życia), jest hipokryzją.

Nie chodzi mi tylko o koszmar związany z emisją radioaktywnych substancji, która od miesiąca ma miejsce w Japonii (już nie tylko z Fukushima) i jak wiemy stale rozprzestrzenia się na półkuli północnej, zatruwając wszystko, w mniejszym lub większym stopniu. Musimy mieć tego świadomość. Obecnie próbuje się nam nawet wmówić, że promieniowanie jonizujące działa korzystnie na nasze zdrowie, przy czym przyznano, że jego dawka przekracza limit uznany za bezpieczny, co ponoć nie zagraża zdrowiu. Ta teza jest pozbawioną logiki, jawną próbą manipulacji i wszelkie źródła wygłaszające tego typu nonsensy należy uznać za wrogie życiu na Ziemi.

Jesteśmy permanentnie atakowani z wielu stron. W wielu przypadkach, dawki trucizn, które przyjmujemy, nie stanowią zagrożenia dla zdrowia. Należy jednak pamiętać, że niektóre trujące substancje nie są wydalane na bieżąco z naszego organizmu i następuje ich kumulacja. Skutki takiego zatrucia są nam powszechnie znane i kryją się pod hasłem o szerokim znaczeniu semantycznym : „choroby cywilizacyjne”.

Nie jesteśmy w stanie uchronić się przed wszystkim, ale mając dane, możemy kontrolować zatrucie naszego organizmu w dwojaki sposób:

zaprzestanie lub ograniczenie dostarczania organizmowi nowych trucizn (początkowo implikuje to poświęcenie czasu, aby zmodyfikować nasz styl życia)
zastosowanie metod odtruwania organizmu ( jak zobaczymy jest ich dużo, dla każdego wedle upodobania)

1.

W punkcie pierwszym poruszę temat dotyczący każdego, czyli SóL. Znana jest nam pod wzorem chemicznym NaCl. Już w czystej postaci, przyjmowanie jej nadmiaru jest krytykowane w wielu środowiskach. Pragnę jednak skupić naszą uwagę na innym, nieznanym obliczu naszej cennej soli spożywczej: E536. Biegnij do kuchni i sprawdź! O ile nie kupujesz konkretnego wyrobu o nazwie „Sól Kłodawska” (jest kilka różnych produktów i nie wszystkie są „czyste”), E536 na pewno tam jest. Jeśli nie, chętnie się dowiem, jakie wyroby oprócz tych, są bezpieczne. Pragnę tu zaznaczyć, że to samo dotyczy również popularnej soli spożywczej poza granicami Polski.

O istnieniu E536 dowiedziałam się przypadkiem. Zawsze czytałam skład wszystkich przetworzonych produktów spożywczych, ale sól? Po co czytać? Każdy wie, że oprócz jodku potasu, nic w niej nie ma! Gdy parę miesięcy temu wróciłam z zakupów z solą innej firmy niż zwykle (standardowo kupowałam najtańszą), postawiłam niewielkie opakowanie – oznaczone logo francuskiej firmy, produkującej zdrową żywność – na stole. Podczas obiadu, spontanicznie przeczytałam: E536.

Szybko do internetu. To antyzbrylacz o nazwie żelazocyjanek potasu. Kiedy się pojawił w soli? Trudno powiedzieć, na jakimś forum jest pytanie „co to?” – data: 10.02.2007. Czyli trwa to już co najmniej kilka lat. Niby nieszkodliwy, dalszych info brak. Coś mi nie daje spokoju i szukam w Wikipedii. Wspomniano tu, że silnie toksyczny cyjanowodór powstaje pod wpływem mocnych kwasów. „Ok – myślę – nie będę łączyć soli z cytryną, na wszelki wypadek. Kwas żolądkowy też silny, na szczęście mało solę”. Ale polska wersja mnie nie satysfakcjonuje i znajduję potrzebne mi szczegóły na rumuńskiej Wikipedii (dziękuję jednocześnie niebiosom za wielojęzyczność!). Okazuje się zatem, że wystarczy temperatura 100C (zwykłe gotowanie czegokolwiek, np. wielbionych przez nasz naród ziemniaków), żeby nastąpił rozkład żelazocyjanku potasu, powstał rozpuszczalny w wodzie cyjanowodór, i już nie uchronisz się przed strasznymi cyjankami.

Przepraszam bardzo, ale wolę sól, która się zbryla (co się i tak prawie nie dzieje bez E536). Jakim prawem wciska nam się takie coś? Achaaaa… Spadkobiercy sponsorów SS wyprodukowali… Jak mogłam na to nie wpaść!

Pragnę zaapelować z tego miejsca do wszystkich myślących, prawych polaków, odnośnie sprawy ważnej dla nas wszystkich. Chodzi o zorganizowanie niezależnej sieci produkcji i dystrybucji prawdziwej polskiej żywności, aby była ona szeroko dostępna. Jeśli coś takiego już istnieje, proszę o info. Niestety z moich informacji wynika, że większość internetowych sklepów ze zdrową żywnością, zajmuje się głównie okradaniem konsumenta, sądząc po marżach.


Źródło artykułu (kliknij)


Popularne artykuły