czwartek, 22 grudnia 2011

Kolejna książka o św. Hildegardzie z Bingen

Niepokorne święte dają oddech, sprowadzają do pionu. Pokazują, że Kościół bez kobiet nie byłby Kościołem, podobnie jak nie byłby nim bez facetów. Ewangelia poucza wszak, że to one dbały o fi nanse i aprowizację niemającego własnych źródeł dochodu Jezusa i Jego uczniów, to kobiety poinformowały świat o zmartwychwstaniu Pana, to one - jak przypomina ta książka - na równi z mężczyznami zakładały później zakony, pisały teologiczne traktaty, brały udział w wojnach, dawały świadectwo swoim życiem i śmiercią, walczyły z głupotą (i męską, i żeńską), bywały mistyczkami i "kościelnymi businesswomen".

W złotym wieku monastycyzmu, jak nazywa się XII stulecie w Europie, Rupertsberg był ogrodem, a ona ogrodnikiem, matką-nauczycielką dla swoich sióstr.

W tym okresie w środowisku benedyktyńskim zaczęła zyskiwać na znaczeniu nowa duchowość. Zainicjował ją św. Anzelm (1033-1109) poprzez to, że w regule św. Benedykta wzmocnił nacisk na indywidualny rozwój duchowy kosztem posłuszeństwa, którego oczywiście nie negował. Anzelm kładł większy nacisk na zjednoczenie z Bogiem, czyli bliższy był ideałowi mistycznemu. Miłość Boga znaczy więcej niż rozporządzenia ludzkie.

Darem widzeń Hildegarda zaczęła wyróżniać się bardzo wcześnie, od dzieciństwa, ale bojąc się ośmieszenia i nagany, przestała o tym mówić około piętnastego roku życia. I później obawiała się, że może zostać poczytana za osobę nienormalną, zarozumiałą czy też opętaną. Kiedy miała już 42 lata, "ogniste światło o niespotykanej jasności zbliżyło się i przeniknęło do [jej] mózgu, rozpaliło serce i wypełniło piersi płomieniem, który nie palił, lecz rozgrzewał, tak jak słońce ogrzewa to, czego dotknie swoimi promieniami". Doznania te wlały w nią wiedzę, gdyż - jak sama wyznaje - odkryła w sobie zdolność rozumienia ksiąg Starego i Nowego Testamentu, psałterza, ewangelistów. Usłyszała wewnętrzny nakaz: "Człowiecze ułomny, popiele popiołów, prochu prochów, mów i pisz, co widzisz i słyszysz".

Powyższe fragmenty pochodzą z tej strony: www.deon.pl/czytelnia/ksiazki...




W tym miejscu warto dorzucić do koszyka jeszcze kilka ciepłych słów o św. Hildegardzie z Bingen. Wielu przedstawicieli świata współczesnej medycyny bada dzieła tej wyjątkowej mistyczki. Jednym z nich jest dr Wighard Strehlow. Jego prace oparte są na wieloletnich badaniach i praktyce. Prowadzi on prywatną klinikę, Hildegard-Zentrum Bodensee, w Allensbach nad jeziorem Bodeńskim. W jednej ze swoich książek zatytułowanej "Święta Hildegarda z Bingen. Medycyna na każdy dzień" dr Strehlow tak oto pisze o mistyczce z Bingen:


"Hildegarda z Bingen (...) zrewolucjonizowała światopogląd swojej epoki, a jej pisma wyprzedziły całą psychosomatykę. Dzięki temu medycznemu skokowi kwantowemu dziedzina ta jest dzisiaj bardziej aktualna niż kiedykolwiek. Według Hildegardy uzdrowienie jest kompleksowym procesem przebiegającym równocześnie na kilku płaszczyznach. Źródłem energii uzdrowienia jest Bóg, zaś to co leczy ukryte jest w samym człowieku. Hildegarda dostrzega moc uzdrawiającą ciało w przyrodzie: "W całym wszechświecie, w drzewach, w ziołach, w roślinach, w zwierzętach, w ptakach, a nawet w kamieniach szlachetnych ukrywają się wielkie moce uzdrawiające, których żaden człowiek nie jest świadom, jeśli nie zostaną mu one objawione przez Boga!".

"Psychoterapia duchowa
Hildegarda z Bingen stworzyła podstawy własnej psychoterapii w książce Liber vitae meritorum. Jej celem jest dopomóc człowiekowi w pełni posiąść włąsną osobowość oraz poznać i zaakceptować własne moce i słabe strony. Tej tematyki dotykają obecnie również psychosomatyka i psychoneuro-immunologia, dzięki którym znamy związki pomiędzy chorobami somatycznymi i psychicznymi - przede wszystkim w przypadku osłabienia odporności. Hildegarda uważa, że przyczynami zaburzeń psychicznych są w pierwszym rzędzie brak wiary oraz utrata wartości. Oba czynniki prowadzą jej zdaniem do tego, że decyzje są pozostawiane przypadkowi lub - co jest jeszcze gorsze - zależą od obcych wpływów. W ten sposób podświadomość staje się areną obcych sił, co prowadzi do niepokojów, neuroz i psychoz. Również w chorobach psychicznych przynoszące zdrowie zasada tkwi w samym człowieku. Sami decydujemy, czy uciekamy w chorobę jako drogę do rozwiązania naszych problemów, czy też stawiamy im czoła"
.




FILM: Medycyna św. Hildegardy z Bingen



FILM: Dieta św. Hildegardy z Bingen

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Popularne artykuły