poniedziałek, 27 lutego 2012

Jogurt Probiotyczny. Co to tak naprawdę jest?

Ostatnio coraz częściej robiąc zakupy spotykamy się z nazwą jogurt probiotyczny ? Co to tak naprawdę oznacza? Warto wiedzieć czym różni się zwykły jogurt od jogurtu probiotycznego.


Na początku XX wieku jogurt sprzedawano w aptece. Uchodził on za lekarstwo. Teraz można go kupić w osiedlowym sklepiku. Jednak jego cenne właściwości są nadal aktualne. Naturalny jogurt otrzymujemy z mleka w procesie fermentacji mlekowej, prowadzonej przez bakterie z gatunków – Lactobacillus bulgaricus i Streptococcus termophilus. Drobnoustroje te powinny być w fermentowanym mleku żywe, w dużej, określonej odpowiednimi normami ilości (powyżej 10000000 w jednym mililitrze) i w odpowiednich proporcjach.

Natomiast jogurt pro biotyczny to taki, w którym poza wymienionymi wyżej gatunkami bakterii, zawarty jest dodatkowo specjalnie wyselekcjonowany szczep pro biotyczny. Jogurt probiotyczny ma pozytywny wpływ na system odpornościowy ponieważ wspomniane szczepy bakterii docierają żywe do jelita (  nie ulegają trawieniu). Jogurt wzbogacony probiotycznymi bakteriami L-casei zdolnymi do przedostawania się w stanie żywym do jelita grubego, zasiedlenia się w nim i namnożenia, odbudowują naturalną mikroflorę po kuracji antybiotykowej, stresach, niewłaściwej diecie. Ma to korzystny wpływ na stan naszego zdrowia, bo właśnie jelito w dużej mierze odpowiada za odporność organizmu.

Bakterie zawarte w zwykłym jogurcie nie są w stanie przetrwać w przewodzie pokarmowym człowieka, gdyż giną pod wpływem kwaśnego środowiska soku żołądkowego. Bakterie zawarte w jogurcie pro biotycznym docierają do jelita w formie aktywnej i tam zapobiegają namnażaniu się szkodliwych bakterii, którym udało się wniknąć do organizmu.

Z badań amerykańskich naukowców wynika, że osoby spożywające codziennie jogurt probiotyczny miały we krwi pięć razy więcej gamma-interferonu, czyli substancji, która pobudza system odpornościowy do walki z zakażeniami oraz komórkami nowotworowymi.

Nad powstawaniem jogurtów probiotycznych pracują naukowcy na całym świecie. Badania są czasochłonne (trwają np. kilka lat) i kosztowne. Dlatego za jogurty pro biotyczne trzeba zapłacić więcej niż za zwykłe.
Aby jogurt pro biotyczny mógł być wypuszczony na rynek, działanie takiego szczepu musi być udokumentowane naukowo. Jak wiadomo jogurt to doskonałe źródło wapnia a co za tym idzie zdrowe zęby i mocne kości. Jogurty sprzyjają utrzymaniu dobrej figury, gdyż zawierają mało kalorii.

Jogurt pomaga nam dbać o zdrowie. Zawiera witaminę A, która pomaga zachować nam zdrową i gładką skórę oraz dobry wzrok. Jogurt pro biotyczny zmniejsza ryzyko wielu chorób zwłaszcza cywilizacyjnych, gdyż zawiera witaminy z grupy B oraz kwasy tłuszczowe omego-3. Jak wiadomo jogurt to doskonałe źródło wapnia a co za tym idzie zdrowe zęby i mocne kości.

Amerykańscy naukowcy wykazali, że jedzenie jogurtu powoduje wzrost we krwi poziomu gamma-interferonu. Substancja ta pobudza system odpornościowy do walki z infekcjami i komórkami nowotworowymi. Także jedzmy jogurt pro biotyczny! Na zdrowie!

niedziela, 19 lutego 2012

Jean Carper, Cudowne kuracje

Wybrane fragmenty:

"Krótko mówiąc, książka ta powstała na podstawie wypowiedzi i praktyki wielu naukowców, lekarzy i pacjentów, którzy mieli do czynienia ze środkami naturalnymi i od których możemy się uczyć. Nie ulega dla mnie wątpliwości, że zawiera ona nowe, fascynujące świadectwa, które pozwolą wątpiącym w te środki stosować je rozsądnie. Pozostawienie tych ludzi bez właściwej informacji skazuje ich na szukanie po omacku. A oto wnioski, jakie nasunęły mi się w trakcie pisania tej książki:
- Zgodnie z opinią wielu pacjentów, lekarzy i naukowców zioła, witaminy i inne środki naturalne są skuteczne.
- Są bezpieczne jeżeli są właściwie dobrane i stosowane.
- Są równie skuteczne i bezpieczne, a często nawet skuteczniejsze niż konwencjonalne leki i sposoby leczenia.
- Zazwyczaj są znacznie tańsze
- W zgodnej opinii wielu osób zasłużyły na miano "cudownych leków". I nie jest wykluczone, że mogą okazać się skuteczne dla ciebie lub kogoś z twoich bliskich".


"(...) Jakieś dwa lata temu gdy dostrzegłam u siebie pierwsze objawy zapalenia stawów rąk, udałam się do dr Michaela Murraya, znanego w całym kraju lekarza medycyny naturalnej. Zgodnie z jego radą zaczęłam zażywać siarczan glukozaminy. Przekonałam się, że kuracja spowolniła proces chorobowy i złagodziła ból. Przestałam odczuwać dotkliwe, ostre bóle stawów w palcach i kciukach (powróciły, kiedy przez jakiś czas przestałam zażywać glukozaminę), a kiedy odkręcałam słoiki lub trzymałam rakietę, chwyt mój był pewniejszy i silniejszy. Wszystkie środki opisane w tej książce polecam swoim przyjaciołom i członkom rodziny. (...) Mój brat i jedna z moich sióstr przeżyli zawał serca, dlatego każdego dnia zażywają po 200 miligramów koenzymu Q-10. U innej z moich sióstr na skutek zażywania włókien grejpfruta spadł poziom cholesterolu. (...) Mój przyrodni brat zamiast Prozacu stosuje ziele św. Jana. Moja dziewięćdziesięciodwuletnia matka od dwóch lat, odkąd zaczęła mieć kłopoty z pamięcią, używa miłorzębu japońskiego. Sądzę, że bardzo jej to pomogło".


Więcej informacji znajdziesz w książce! Gorąco polecam wszystkie publikacje Pani Jean Carper.

sobota, 18 lutego 2012

Zdrowie nasz najcenniejszy skarb

W XXI wieku coraz więcej osób dostrzega wartość pozytywnego nastawienia do życia. Coraz częściej sięgamy po książki ludzi takich jak m.in. Joseph Murphy (Potęga podświadomości, Cuda umysłu) i Michał Tombak (Jak żyć długo i zdrowo). Z roku na rok coraz więcej ludzi odwołuje się do nauk św. Hildegardy z Bingen i ojca Klimuszko oraz szuka na stronach internetowych informacji o medycynie naturalnej, żywności ekologicznej, dietetyce i ziołolecznictwie. Oczywiście powyższe stwierdzenia opieram tylko i wyłącznie na własnych obserwacjach, nie posiadam żadnych danych statystycznych, po prostu widzę co się dzieje.

Moim zdaniem ludzie, mimo wszystko, stopniowo zaczynają się zmieniać. Zaczynają rozumieć, że łykanie tabletek i jedzenie rafinowanej żywności jest szkodliwe, a konserwanty (tzw. E dodatki) są coraz częściej uważane za główną przyczynę wielu odmian raka i innych chorób cywilizacyjnych. Coraz więcej osób zaczyna cenić swoje ZDROWIE i rozumieć stare maksymy, które mówią: „Zdrowie może być dla Ciebie niczym ale pamiętaj, że wszystko jest niczym bez zdrowia” lub „Jedz jabłka a lekarz nie będzie Ci potrzebny” albo „Nic tak nie niszczy organizmu jak długotrwała fizyczna bezczynność” oraz (moja ulubiona)"Najlepszymi lekarzami życia są: dr Dieta, dr Odpoczynek i dr Optymizm".

Zaczynamy traktować nasze zdrowie poważnie i rozumieć, że bez właściwego podejścia do życia nigdy nie będziemy szczęśliwi. Osoba, która wyniszcza złym stylem życia swój organizm (m.in. brak ruchu, za mało snu), je dużo produktów z chemicznymi dodatkami nigdy nie będzie szczęśliwa. Istnieją dowody na to, że produkty z E dodatkami (konserwantami) wywołują agresję, a brak odpowiedniej diety przyczynia się do występowania większości chorób cywilizacyjnych takich jak rak, trądzik, depresja, nerwica. Wiele osób, często cierpiąc na jedną z takich chorób ogranicza się do łykania tabletek, np.: osoba cierpiąca na trądzik jedzie do specjalisty (dermatologa), który prawie nigdy (osobiście tego doświadczyłem) nie wspomina o diecie. Ogranicza się tylko do dorabiania koncernu farmaceutycznego, czyli ładowania w nas antybiotyku i wyniszczania naszej wątroby, nerek i innych narządów wewnętrznych.

Do czego zmierza taki sposób leczenia pacjentów widzimy wszyscy. Coraz więcej osób choruje (jeszcze trochę i ciężko będzie znaleźć w 100% zdrową osobę no ale widocznie tak wygląda postęp!), mamy coraz więcej „cudownych” pastylek na każdą dolegliwość, kolejki w aptekach są coraz większe, a młodzież coraz bardziej agresywna, matki coraz częściej chorują i rodzą chore dzieci. Stworzyliśmy sobie błędny, chory system, w którym cierpi wiele osób. Ambitny lekarz, który stara się pytać pacjenta o dietę szybko się poddaje ponieważ kolejki w ośrodku są tak duże, że może poświęcić pacjentowi tylko kilka minut. Sami pacjenci często śmieją się kiedy ktoś, kto nie jest lekarzem mówi im, że jedzenie może być przyczyną ich dolegliwości – i tu koło się zamyka, ludzie cierpią, a koncerny farmaceutyczne „zbijają kokosy” bo zagoniony lekarz często nie ma wyjścia przepisuje chemię każdemu, nie pyta o dietę (mnie nigdy żaden lekarz nie pytał o to co jem i piję). Myślę, że pierwszym krokiem do dobrego życia powinna być świadomość tego, że nikt za nas nie zadba o nasze ZDROWIE. Ludzie sami muszą chwycić za książki, czytać strony internetowe i uświadomić sobie, co jest zdrowe, czego lepiej unikać, a co jeść z umiarem.




Wyniki badań naukowych, które potwierdzają moje słowa znajdziecie w tych filmach:

http://www.biegpozdrowie.blogspot.com/2012/01/walter-veith-leczenie-roslinami.html

http://www.biegpozdrowie.blogspot.com/2012/01/prof-dr-walter-veith-mleko-czynnik.html

http://www.biegpozdrowie.blogspot.com/2011/12/dr-walter-veith-twoje-zdrowie-twoja.html


piątek, 10 lutego 2012

Lekarstwo natury leczące chore serce

„Miąższ tych owoców uważany jest za lek w zatruciach, a także ma zdolność odświeżania oddechu” – słowa te wypowiedział, w 310 r. p.n.e., Teofrast, grecki historyk. Czterysta lat później rzymski przyrodnik Piliniusz Starszy jako pierwszy użył określenia „cytrus” i wprowadził te owoce do medycyny.

Najzdrowszym ze wszystkich cytrusów jest grejpfrut. Naukowo udowodniono jego korzystny wpływ na serce. Grejfrut zawiera w sobie składniki czynne, które obniżają poziom cholesterolu we krwi i mogą powodować oczyszczenie tetnic z już istniejących złogów. Uczeni przypuszczają, że głównym składnikiem czynnym jest jeden z polisacharydów (wielocukrów) typowy dla grejpfruta i znajdujący się w pektynach (rozpuszczalnych włóknach owocu). Prof. James Cerda, gastroenterolog z Uniwersytetu Florydy, twierdzi, że włókna grejpfruta mają podobną do leku (cholestyraminy) zdolność obniżania poziomu cholesterolu.

Uczeni podkreślają, że kraje, w których mieszkańcy spożywają dużo cytrusów, odnotowują niższe wskaźniki zachorowań na raka. Fakt ten potwierdzają badania na zwierzętach laboratoryjnych. Jedne z takich badań przeprowadzono w Japonii. Uczeni wstrzykiwali podskórnie myszom wyciąg z grejpfrutów, który spowodował zahamowanie wzrostu guzów i zmniejszył ich złośliwość. Japończycy uznali, że grejpfrut jest naturalnym lekiem na raka. Szwedzi również prowadzili swoje badania. Mieszkańcy kraju wikingów udowodnili, że dieta pozytywnie wpływa na leczenie i profilaktykę raka. Szwedzcy uczeni dokonali analizy sposobu odżywiania się grupy osób z rakiem trzustki oraz grupy osób zdrowych. Okazało się, że najskuteczniejszymi pokarmami zabezpieczającymi przed rakiem były cytrusy i marchewka. Każdy kto jadł codziennie cytrusy, miał wyraźnie niższy wskaźnik ryzyka zachorowania na raka trzustki. Warto dodać, że uczeni z Holandii stwierdzili podobne zależności w przypadku raka żołądka.


UWAGA
Aby serce odniosło korzyści należy jeść grejpfruty w całości, z białą powłoką pod skórką. Należy więc je obierać jak najcieniej.



Źródło:

Carper Jean, Apteka żywności, Poznań 2008.

środa, 8 lutego 2012

Ciekawe artykuły o zdrowiu.

ŻYWNOŚĆ PRZETWORZONA BARDZIEJ NIEBEZPIECZNA NIŻ MYŚLIMY
O tym że chemia w żywności szkodzi wie chyba każdy. Nie wszyscy zdają sobie jednak sprawę jak bardzo. Dzisiejsze produkty spożywcze bardzo różnią się od dawniejszych. Producenci używają już około 5000 substancji chemicznych do ich produkcji, z czego połowa ma właściwości rakotwórcze…
Margaryna, napoje owocowe z dodatkiem cukru rafinowanego, fast foody, konserwy z dużą ilością sodu, białe pieczywo i makaron zrobione z rafinowanej białej mąki, chipsy, przekąski serowe, mrożone paluszki rybne, mrożone kolacje, słodzone płatki śniadaniowe, przetworzone mięso i inne zawierają niezdrowe dodatki.

Przetworzone mięso może być jednym z najgorszych wyborów, albowiem spożywanie go może zwiększyć ryzyko raka jelita, raka nerki i raka żołądka. Do tego typu produktów zalicza się hot-dogi, kiełbasy, parówki, szynki i inne wędliny pakowane. Praktycznie wszystkie produkty mięsne, które możemy kupić w supermarkecie, pochodzą z wielkich ferm przemysłowych, gdzie produkuje się mięso na masową skalę i po najtańszych kosztach. Przykładowo, w największej rzeźni świata w Karolinie Północnej ubija się 32 tysiące świń dziennie, czyli 1333 na godzinę, czyli 22 na minutę.

Z kolei cukier otrzymywany z buraków jest dokładnie czyszczony, krystalizowany, filtrowany w procesie rafinacji. By nadać mu białą barwę jest poddawany działaniu chlorku wapnia będącym trucizną. Aby taki produkt mógł być wchłonięty z żołądka do krwi musi być do niego dołączona inna substancja – związek chemiczny ułatwiający jego transport. Dlatego organizm musi czerpać te substancje z własnych zasobów (np. wapń z zębów i kości, żelazo z krwi itp.). Obecnie cukier rafinowany dodawany jest niemal do wszystkich produktów spożywczych.

Ogólnie rzecz ujmując, żywność przetworzona, to taka, która została wytworzona przemysłowo, aby zwiększyć jej trwałość oraz przyspieszyć jej proces przygotowywania. Aby osiągnąć te dwa cele dodaje się do tego typu produktów rozmaitych substancji słodzących, soli, sztucznych aromatów, tłuszczu, barwników oraz substancji chemicznych, które zmieniają strukturę pożywienia. Z jednej strony żywność przetworzona jest ładniejsza, smaczniejsza, bardziej kolorowa, z drugiej jednak spożywanie tak spreparowanej żywności doprowadza do kumulowania się w organizmie niezliczonej ilości toksyn. Nie od dziś wiadomo, iż te pozornie nieszkodliwe dodatki mogą powodować alergie i różne inne skutki uboczne.

Przeczytaj cały artykuł: http://aktywni.pl/aktualnosci/zywnosc-przetworzona-niebezpieczna/




DIETA ŚRÓDZIEMNOMORSKA
Nie od dziś wiadomo, że dieta śródziemnomorska to samo zdrowie i sekret ładnej sylwetki. Jednak nie każdy wie, że we Włoszech czy w Hiszpanii, przyjęło się jeść obfitą kolację, i to późnym wieczorem, nawet o godzinie 22 czy 23. Mimo to, mieszkańcy tych krajów nie cierpią na otyłość, jak Amerykanie, i należą do narodów długowiecznych, cieszących się dobrym zdrowiem. Jak się okazuje, pora, o której jemy nie ma takiego znaczenia, ważne jest jak to robimy. Hiszpanie, czy Włosi nie obżerają się przed telewizorem, jak czynią to Amerykanie, a uwielbiają celebrować posiłek w gronie przyjaciół, najchętniej w ulubionej restauracji, popijając przy tym czerwone wino. Powolne przeżuwanie ułatwia trawienie i sprawia, że czujemy się syci, nawet po zjedzeniu małej porcji. By poprawić trawienie i obniżyć poziom cholesterolu, wystarczy pić jedną lampkę wina do kolacji.

Przeczytaj cały artykuł: http://aktywni.pl/aktualnosci/jestes-tym-co-jesz-czyli-najzdrowsze-kuc/



WINOGRONA MOGĄ ZAPOBIEGAĆ CUKRZYCY I CHOROBOM SERCA
Spożywanie winogron pomaga obniżyć ciśnienie i zmniejszyć odporność na insulinę, przez co zmniejsza ryzyko chorób serca i cukrzycy - poinformowali amerykańscy naukowcy. Wyniki ich badań opublikował serwis EurekAlert.

Naukowcy z Uniwersytetu Michigan zauważyli, że dieta bogata w winogrona może chronić przed zespołem metabolicznym, który jest często zwiastunem miażdżycy i cukrzycy typu 2. Szacuje się, że obecnie problem ten dotyczy 50 mln Amerykanów. Swoje korzystne działanie winogrona zawdzięczają tzw. fitochemikaliom, czyli substancjom czynnym pochodzenia roślinnego, które wykazują działanie przeciwutleniające.

Przeczytaj cały artykuł: http://polskieserce.pl/index2.php



UNIKAJ RAFINOWANEJ ŻYWNOŚCI
Dbając o swoje zdrowie i samopoczucie koniecznie musimy stopniowo wykluczać z jadłospisu wszystkie rafinowane i nienaturalne produkty takie jak: wędliny, margaryny, konserwy, przetwory, ocet spirytusowy, białą mąkę, zupy w proszku itp.

W procesie rafinacji pożywienie pozbawione zostaję biologicznej informacji, którą otrzymało od natury. Takie pożywienie staje się dla organizmu obce i aby je przyswoić organizm traci własne zapasy witamin, minerałów.

Np. aby strawić cukier {wcześniej oczyszczony z witamin, minerałów, fermentów, hormonów} organizm musi te substancje oddać z zapasów: wapń z zębów, żelazo i inne pierwiastki z krwi co z czasem prowadzi do niedoborów i chorób z nimi związanych.


Przeczytaj cały artykuł: http://wieslawsekulowicz.pl/unikaj-rafinowanej-zywnosci/



WSZECHOBECNA CHEMIA
Kiedyś żywność konserwowano w sposób naturalny. Dym, pasteryzacja, naturalne kwasy. Dzisiaj wszędzie wciska się nauka, a raczej jej zdobycze. Konserwanty, barwniki, zagęszczacze. Nie wszystkie z tych preparatów są obojętne dla naszego zdrowia. Warto zapamiętać te szkodliwe. Od 1989 roku ustawodawca nałożył na producentów żywności obowiązek informowania o dodatkach w niej zawartych.
Zapamiętaj więc……

Konserwanty:
E-210 - kwas benzoesowy, rakotwórczy, dodatek do napojów gazowanych, majonezów, konserw owocowych i warzywnych.
E-211 - benzoesan sodu, rakotwórczy.
E-212 - benzoesan potasu, rakotwórczy.
E-213 - benzoesan wapnia, rakotwórczy.
E-214 - benzoesan etylu i pochodne, rakotwórczy.
E-215 - benzoesan estru etylowego i pochodne, rakotwórczy.
E-216 - benzoesan propylu i pochodne, rakotwórczy.
E-217 - benzoesan estru propylu i pochodne, rakotwórczy.
E-218 - benzoesan metylu i pochodne, rakotwórczy.
E-219 - benzoesan estru metylu i pochodne, rakotwórczy.
E-220 - dwutlenek siarki - niszczy witaminę B12, obecny w sokach owocowych, koncentratach, w winie, piwie, suszonych owocach.
E-221 - siarczan sodu, zakłóca czynności jelit.
E-222 - dwusiarczan sodu, zakłóca czynności jelit.
E-223 - meta-dwusiarczan sodu, zakłóca czynności jelit, w mączce budyniowej.
E-224 - meta-dwusiarczan potasu, zakłóca czynności jelit, w syropie skrobiowym.
E-226 - siarczan wapnia, zakłóca czynności jelit.
E-227 - dwusiarczan wapnia, zakłóca czynności jelit.

E-230 -1,2-difenyl, szkodliwy dla skóry, dodawany do owoców cytrusowych.
E-231 - ortofenylofenol, szkodliwy dla skóry, dodawany do owoców cytrusowych.
E-232 -2,4-thiaxolyl, szkodliwy dla skóry, dodawany do owoców cytrusowych.

E-239 - heksamina, rakotwórczy.
E-249 - azotan potasu, szkodzi przy nadciśnieniu, dodatek do wędlin.
E-250 - azotan sodu, szkodzi przy nadciśnieniu, dodatek do wędlin, serów podpuszczkowych i topionych.
E-251 -azotan sodu, szkodzi przy nadciśnieniu
E-251 - azotan potasu, szkodzi przy nadciśnieniu, dodatek do wędlin, serów podpuszczkowych i topionych.


To tylko fragment. Całość możesz przeczytać na niniejszej stronie: http://pychotka.pl/przepisy-kulinarne/porady-i-ciekawostki/wszechobecna-chemia.......html


poniedziałek, 6 lutego 2012

Sebastian Kneipp i jego medycyna

Sebastian Kneipp żył w latach 1821 – 1897. Był proboszczem w Bawarii oraz jednym z najbardziej znanych na świecie zwolenników hydroterapii i ziołolecznictwa. Podobnie jak św. Hildegarda z Bingen (mistyczka i zielarka) twierdził, że każdy Chrześcijanin powinien dbać o swoje zdrowie. Kładł duży nacisk na racjonalny sposób odżywiania i zwracał dużą uwagę na osobowość chorego. Nie uznawał lekarzy, którzy ograniczają się tylko do przepisywania chemicznych leków, bez uprzedniego przepytania pacjenta co codziennie je i pije, jak sypia, jaki styl życia prowadzi. Dziś w świecie zdominowanym przez koncerny farmaceutyczne, w którym dominuje szkodliwa, rafinowana żywność (często nasycona konserwantami) powinniśmy sięgać do nauk takich ludzi jak Sebastian Kneipp i jemu podobni: św. Hildegarda z Bingen, ojciec Klimuszko, ojciec Grande z zakonu Bonifratrów, prof. Michał Tombak i inni.

Sebastian Kneipp był proboszczem w bawarskim Wörishofen. Przez wiele lat chorował i zarazem obserwował swoje ciało, zmiany chorobowe oraz przyrodę, która pomogła mu wrócić do zdrowia. Rozmyślanie, medytacja i obserwacje doprowadziły go do rozwinięcia u usystematyzowania metody leczenia wodą. Kneipp wzorował się tu na dziełach ówczesnych uczonych Vincencie Priessnitzu czy J. H. Rausse (1805-1848). Duchowny na początku praktykował leczenie wodą (hydroterapię) w klasztornej pralni. Później, wraz z rozgłosem do jego parafii zaczęło zjeżdżać tysiące ludzi szukających pomocy, w ten sposób baza zabiegowa została bardzo rozbudowana jak i samo Wörishofen muszące pomieścić sporą ilość pacjentów. Na terenie Niemiec i w sąsiednich krajach powstały liczne zakłady leczące jego metodą. Sebastian Kneipp pomógł wielu ludziom, dziesiątki tysięcy zjeżdżało do niego z całego kraju i zagranicy po poradę i pomoc.

Duchowny z Bawarii napisał kilka książek, z których dwie zdobyły szczególną sławę i znajdowały się większości niemieckich domów. Były to publikacje pt: „Moje leczenie wodą” oraz „Tak żyć potrzeba”.


Obecnie w moim posiadaniu znajduje się druga książka Sebastiana Kneippe pt: „Tak żyć potrzeba. Wskazówki i rady dla zdrowych i chorych” – wydana w Bawarii w 1908 roku. Poniżej cytuję kilka ciekawych fragmentów z niniejszego dzieła. Zwróćcie uwagę na ponadczasowość słów autora, które pasują zarówno do jego, jak i naszych czasów.


„Już w mojej młodości czyniono mnie uważnym, że to lub owo ziele zbierają starzy ludzie, i używają go w rozmaitych dolegliwościach. Wtenczas patrzono na świat więcej z myślą i zastanowieniem, aniżeli dzieje się to dzisiaj, a odzyskawszy zdrowie, z wdzięcznością podnosili wzrok ku niebu, skąd zbawienie i każdy pochodzi ratunek. Ziółka te, które u starych ludzi w tak wysokiem stały poważaniu, są dzisiaj zapomniane lub w pogardzie; niektóre tylko prości ludzie zbierają i używają ich w celach leczniczych. Ze ziołami stało się tak, jak ze starą modą. To, co dobre, użyteczne, pełne prostoty, a przecież tak piękne, to dziś znikło, a miejsce ich zajęły rzeczy bez smaku, niepiękne, a nawet szkodliwe i rujnujące ciało”.
„Ożywiony szczerem usiłowaniem, - o ile to w mojej stoi mocy, - złagodzenia cierpień współbraci, odszukałem stare, opuszczone i zapomniane ziółka na nowo, skuteczność ich leczniczą wypróbowałem, i niejednego już wyleczyłem z ciężkiego i długoletniego cierpienia".


A tak Sebastian Kneipp pisał o swojej chorobie i swoim uzdrowieniu: „Nie zawód, ani zamiłowanie do medycyny, lecz gorzka nędza zmusiła mię do badania zbawiennych skutków wody. Nędza uczy prosić, i korzystać z własnego rozumu! Według orzeczenia dwóch znakomitych lekarzy, w r. 1847 stałem już na krawędzi grobu, obaj uważali mnie za straconego. Przy pomocy wody żyję jeszcze do dziś, jestem rzeźwy i czerstwy. Wprawdzie nie samej tylko wodzie mam to do zawdzięczenia; znakomite moje zdrowie utrzymuję prostym sposobem życia, różniącym się tak wielce od przyzwyczajeń zbyt wielu ludzi. To jednak, co mi do zdrowia dopomogło, gdy kandydatem byłem śmierci, to powinno przecież i drugich uzdrowić. Środkiem tym była jedynie woda. Ze jest ona istotnie tak znakomitem lekarstwem, dowodem tego są wyleczeni moją metodą, którzy obecnie liczą się na tysiące. Obok robionych zabiegów, zawdzięczam wyborne moje zdrowie, jak już wspomniałem przestrzeganiu reguł co do pożywienia, mieszkania, snu i ubioru”.


Przedmowa polskiego tłumacza, który został wyleczony przez Kneippa (Krasiczyn, w lutym, 1891): „Ileż to przypadków skutecznego wyleczenia sam widziałem! Kulawi, po kilku tygodniach kuracji porzucali żelazne bandaże, kule lub prostowniki, i chodzić poczęli o własnych siłach; ślepi odzyskiwali wzrok; mizerne dzieci rumieńce, chronicznie chorzy zdrowie. U nas wprawdzie powolne robi postępy hidropatja, gdyż nie lubimy się wiele fatygować. Chcielibyśmy połknąć pigułkę – i odzyskać zaraz zdrowie. Tymczasem miesiącami całymi połykamy pigułki, zażywamy miksturki, a zdrowie nie wraca. Czyż więc nie lepiej wejść na drogę rozumną, zaprowadzić racjonalny tryb życia, i pofatygować się trocha zabiegami wodoleczniczymi – skoro one przynoszą to , co jest nam w Zycie najpotrzebniejszem, zdrowie ciała i zdrowie ducha?! Lepiej potrudzić się nieco, aniżeli zapóźno narzekać i płakać. Często działanie na zewnątrz jest konieczne, aby uzyskać wyleczenie wewnątrz organizmu”.

Fragment przedmowy do trzeciego wydania książki „Tak żyć potrzeba”: Niniejsza książka przetłumaczona na język francuski doczekała się zaraz w pierwszym roku aż trzech wydań po 6 tysięcy. W roku następnym zrobiono znowu 3 wydania. Rozsądne słowo ojca Kneippa, znalazło uznanie u Francuzów. Nowożytna cywilizacja zachwalając przewrotny sposób życia, przeciwny naturze, wielkiego dokonała spustoszenia w narodzie francuskim. Ludzie poważni z trwogą patrzą w przyszłość, a ogól zalękniony pyta, gdzież lekarstwo, któreby uleczyło nas z nędzy teraźniejszej? Odpowiedź na swe pytanie znaleźli w książce: „Tak żyć potrzeba”, gdzie Kneipp radzi zwrot ku prawom niezmiennym natury”.



Wybrane rady z książki „Tak żyć potrzeba:

1. Promienie słoneczne:
„Każdy człowiek czuje działanie światła podczas wschodu i zachodu słońca; w dwójnasób odczuwa to chory. Łatwo spostrzedz można korzyść, jaką przynosi światło człowiekowi i szkodę z braku jego. Jak rzadko spotyka się tkacza, robotnika fabryki, górnika, lub człowieka, z powodu swego zawodu pozbawionego światła, który wyglądałby zdrowo i świeżo! Czyż nie powlokła ich twarzy chorobliwa bladość? Nasi więźniowie w zakładach karnych mają wikt pożywny i opiekę może za wielką – wszystkim jednak brak czerstwości i zdrowia zupełnego. Można z całą powiedzieć słusznością, że jasność i słoneczne światło w dobre usposobienie wprawiają człowieka, a więc istotnie korzystny wywierają wpływ na ducha i ciało”.

2. Powietrze:
„Oddychając, wciąga człowiek w siebie pierwiastki, które do życia tak SA niezbędnymi, że bez nich nawet chwile żyć nie może. Pierwiastki owe, z których składa się powietrze, są przezroczyste, dlatego też ani ich, ani powietrza widzieć nie możemy. Pierwiastki, którymi człowiek oddycha nazywają się: kwasoród, azot, węglik i para wodna. Są one do życia niezbędnie konieczne; najpotrzebniejszym zaś z nich jest kwasoród. Jeżeli w powietrzu, którem oddychamy, SA tylko te pierwiastki, których potrzebuje ludzki organizm, wtenczas człowiek jest zdrowym. Niestety w powietrzu znajduje się wiele nieczystych i niezdrowych pierwiastków, lub brakować może tych, które koniecznymi są dla organizmu”.
„(…) W dobrze wywietrzonym pokoju jeżeli zapalisz cygaro tylko przez kilka minut już zepsuło się powietrze; gdy jednak kilku pali przez czas dłuższy, jakiem to tam wtedy jest powietrze? Skoro bardzo łatwo zanieczyszcza się powietrze, jakżeż ono zepsutem jest w niektórych miejscach, a szczególniej po miastach, gdzie tak wiele składa się czynników na to, aby je zanieczyścić! Dlatego tak chętnie wyjeżdża mieszkaniec miasta na wieś, gdzie może czystszem i zdrowszem odetchnąć powietrzem, które tworzy lepszą krew i lepsze soki”.
„Komu miłem jest zdrowie i zależy mu na niem, ten niech w wszelki możliwy stara się sposób, aby przebywał tylko tam, gdzie czyste jest powietrze”.

3. Czy warto jeść mięso?:
Sebastian Kneipp pisał, że od wielu lat „toczy się spór między uczonymi i nieuczonymi o to czemu należy dać pierwszeństwo: używaniu mięsa, czy używaniu pokarmów roślinnych. Zapatrywania w tym względzie nie mogły się nigdy pogodzić, a zachowały się zawsze niepojednawczo wobec siebie. Jedni zarzucają używanie mięsa w zupełności, spożywający zaś mięso przywiązują mało wagi do używania owoców. Moje zdanie o tem jest następujące: Jeżeli Stwórca całą przyrodę przeznaczył dla człowieka, toż należy tego, co ona nam daje, używać w rozsądny sposób – w przeciwnym bowiem razie nie byłby On tych rzeczy stworzył. – W jakim celu byłoby tyle tysięcy zwierząt na polach, w lasach i w powietrzu. Gdyby nie miały służyć człowiekowi jako pożywienie, a ludzie mieliby jeść tylko zboże i inne owoce i rośliny? Cała rzeczy byłaby zanadto jednostronną. Owszem powinniśmy z pewnością używać nie tylko tego wszystkiego, co nam jest dane, lecz możemy i na to liczyć, że sobie tem nie szkodzimy. Jestem raczej przekonany, że ludzie błądzą bardziej w przyprawianiu potraw, aniżeli w ich wyborze. Następnie mogę, zdaje mi się, twierdzić, że ludzie przyzwyczajeni więcej do pokarmów roślinnych, osiągają w ten sposób większe korzyści dla swego zdrowia. (…) używaniu mięsa nie należy dawać pierwszeństwa przed pokarmami roślinnymi (…) pewną jest rzeczą, że żywiący się głównie mięsem, podlegają łatwiej rozmaitym chorobom, a szczególnie zapaleniom i że takowe są u nich niebezpieczniejsze, aniżeli u tych, którzy przedewszystkiem żyją pokarmami roślinnymi. U spożywających mięso tworzą się też częściej wysypki, aniżeli u spożywających przeważnie pokarmy roślinne”.
„Z tego, cośmy powyżej powiedzieli można wywnioskować, że używaniu owoców i roślin należy dać pierwszeństwo, a użycie mięsa na drugim umieścić miejscu. Że jednak mięso jest także dobrym pokarmem, przeto najlepiej uczynimy, jeżeli obok potraw roślinnych i jego używamy”.


4. Owoce:
Sebastian Kneipp zapisał wiele dobrych słów na temat owoców. Według niego każdy „owoc zawiera bezsprzecznie bardzo zdrowe pierwiastki pożywne. Najlepszym i najsprawniejszym jest i on w stanie surowym. Jest bardzo wielu ludzi, którzy codziennie raz, a nawet dwa razy dziennie jedzą świeże owoce i skuteczność ich chwalą”.



Ciekawostki:
Sebastian Kneipp wynalazł kawę słodową (Kawa Kneippa), jest autorem receptury chleba ziarnistego (Chleb Kneippa) - produktów wytwarzanych do dzisiaj. A także twórcą specjalnej bielizny. Między innymi jemu zawdzięczamy wprowadzenie do codziennego życia najprostszych zabiegów higienicznych (codzienne mycie się, spacery) oraz zasad zdrowego odżywiania.

Z książki "Tak żyć potrzeba".


Bibliografia:
Kneipp Sebastian, „Tak żyć potrzeba. Wskazówki i rady dla zdrowych i chorych”, Bawaria 1908.

Wikipedia

Popularne artykuły