sobota, 18 lutego 2012

Zdrowie nasz najcenniejszy skarb

W XXI wieku coraz więcej osób dostrzega wartość pozytywnego nastawienia do życia. Coraz częściej sięgamy po książki ludzi takich jak m.in. Joseph Murphy (Potęga podświadomości, Cuda umysłu) i Michał Tombak (Jak żyć długo i zdrowo). Z roku na rok coraz więcej ludzi odwołuje się do nauk św. Hildegardy z Bingen i ojca Klimuszko oraz szuka na stronach internetowych informacji o medycynie naturalnej, żywności ekologicznej, dietetyce i ziołolecznictwie. Oczywiście powyższe stwierdzenia opieram tylko i wyłącznie na własnych obserwacjach, nie posiadam żadnych danych statystycznych, po prostu widzę co się dzieje.

Moim zdaniem ludzie, mimo wszystko, stopniowo zaczynają się zmieniać. Zaczynają rozumieć, że łykanie tabletek i jedzenie rafinowanej żywności jest szkodliwe, a konserwanty (tzw. E dodatki) są coraz częściej uważane za główną przyczynę wielu odmian raka i innych chorób cywilizacyjnych. Coraz więcej osób zaczyna cenić swoje ZDROWIE i rozumieć stare maksymy, które mówią: „Zdrowie może być dla Ciebie niczym ale pamiętaj, że wszystko jest niczym bez zdrowia” lub „Jedz jabłka a lekarz nie będzie Ci potrzebny” albo „Nic tak nie niszczy organizmu jak długotrwała fizyczna bezczynność” oraz (moja ulubiona)"Najlepszymi lekarzami życia są: dr Dieta, dr Odpoczynek i dr Optymizm".

Zaczynamy traktować nasze zdrowie poważnie i rozumieć, że bez właściwego podejścia do życia nigdy nie będziemy szczęśliwi. Osoba, która wyniszcza złym stylem życia swój organizm (m.in. brak ruchu, za mało snu), je dużo produktów z chemicznymi dodatkami nigdy nie będzie szczęśliwa. Istnieją dowody na to, że produkty z E dodatkami (konserwantami) wywołują agresję, a brak odpowiedniej diety przyczynia się do występowania większości chorób cywilizacyjnych takich jak rak, trądzik, depresja, nerwica. Wiele osób, często cierpiąc na jedną z takich chorób ogranicza się do łykania tabletek, np.: osoba cierpiąca na trądzik jedzie do specjalisty (dermatologa), który prawie nigdy (osobiście tego doświadczyłem) nie wspomina o diecie. Ogranicza się tylko do dorabiania koncernu farmaceutycznego, czyli ładowania w nas antybiotyku i wyniszczania naszej wątroby, nerek i innych narządów wewnętrznych.

Do czego zmierza taki sposób leczenia pacjentów widzimy wszyscy. Coraz więcej osób choruje (jeszcze trochę i ciężko będzie znaleźć w 100% zdrową osobę no ale widocznie tak wygląda postęp!), mamy coraz więcej „cudownych” pastylek na każdą dolegliwość, kolejki w aptekach są coraz większe, a młodzież coraz bardziej agresywna, matki coraz częściej chorują i rodzą chore dzieci. Stworzyliśmy sobie błędny, chory system, w którym cierpi wiele osób. Ambitny lekarz, który stara się pytać pacjenta o dietę szybko się poddaje ponieważ kolejki w ośrodku są tak duże, że może poświęcić pacjentowi tylko kilka minut. Sami pacjenci często śmieją się kiedy ktoś, kto nie jest lekarzem mówi im, że jedzenie może być przyczyną ich dolegliwości – i tu koło się zamyka, ludzie cierpią, a koncerny farmaceutyczne „zbijają kokosy” bo zagoniony lekarz często nie ma wyjścia przepisuje chemię każdemu, nie pyta o dietę (mnie nigdy żaden lekarz nie pytał o to co jem i piję). Myślę, że pierwszym krokiem do dobrego życia powinna być świadomość tego, że nikt za nas nie zadba o nasze ZDROWIE. Ludzie sami muszą chwycić za książki, czytać strony internetowe i uświadomić sobie, co jest zdrowe, czego lepiej unikać, a co jeść z umiarem.




Wyniki badań naukowych, które potwierdzają moje słowa znajdziecie w tych filmach:

http://www.biegpozdrowie.blogspot.com/2012/01/walter-veith-leczenie-roslinami.html

http://www.biegpozdrowie.blogspot.com/2012/01/prof-dr-walter-veith-mleko-czynnik.html

http://www.biegpozdrowie.blogspot.com/2011/12/dr-walter-veith-twoje-zdrowie-twoja.html


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Popularne artykuły