niedziela, 18 marca 2012

Film, który zmieni Twoje życie.

"The Secret" to film dokumentalny w którym szczęśliwi "ludzie sukcesu" opowiadają jak osiągnęli w życiu to co mają, zdradzają swój Secret.

Film ten ma pokazać widzom, że wszystko co chcemy osiągnąć jest możliwe. Należy wyznaczać sobie cele, wizualizować je i uparcie dążyć do ich spełnienia. Niby proste słowa, jednak przyglądając się sylwetkom osób okazuje się, że tylko tego nam potrzeba.

W filmie bardzo dużo mówi się o sile przyciągania według, której jeśli przykładowo myślimy o pieniądzach to je przyciągamy jeśli myślimy o kłopotach to je przyciągamy…
Pokazano tutaj np. człowieka, który miał wypadek samolotowy i został totalnie sparaliżowany. Nie mógł jeść, pić chodzić, mówić. Leżał w szpitalu, a lekarze nie dawali mu żadnych szans na wyzdrowienie. Mężczyzna znalazł sposób na porozumiewanie się z personelem szpitala i przekazał im wiadomość, że za pól roku wyjdzie ze szpitala na własnych nogach. Rzecz dla lekarzy nierealna, a jednak dzięki wielkiemu uporowi udało mu się to osiągnąć.


 


"Posiadanie pieniędzy i własności jest rezultatem pewnego schematu postępowania; ci, którzy postępują w Pewien Sposób – celowo lub przez przypadek – stają się bogaci; natomiast ci, których działania odbiegają od tego Pewnego Sposobu, pozostają biedni bez względu na to, jak ciężko pracują i jak bardzo są uzdolnieni. Jest prawem naturalnym, że podobne przyczyny zawsze wywołują podobne skutki, dlatego każdy mężczyzna lub kobieta, którzy nauczą się działać w pewien odpowiedni sposób, staną się nieodmiennie bogatymi" Wallace D. Wattles, Sztuka wzbogacania się



Teksty internautów...
Tą zasade na której opiera się film stosowali setki lat temu ludzie aby osiągać więcej i więcej dzięki czemu stawali się coraz bardziej lubiani i to pozwoliło im rządzić , ta zasada bardzo się przykłąda do ludzi którzy w życiu naprawdę odnieśli wiele wspaniałych rzeczy i właśnie dlatego otaczam się z ludźmi sukcesu i podążamy podobną ścieżką wzajemnie się wspierając ponieważ większość ludzi którzy nas otacczają mają na nasze życie negatywny wpływ , jak chcesz się z nami doskonalić i...

Każdego dnia w organizmie umierają tysiące komórek a rodzą się zdrowe, na przestrzeni czasu poprzez mysli mogą odbudowywac sie tkanki a nawet narządy! tylko od nas to zależy, jaszczurkom odrastaja ogony więc czemu nam nie mialy by odrastac konczyny? temat jest bardzo rozbieżny nwięc zapraszam do obejzenia filmu "The Secret"

Musi być to jakaś po częsci prawda poniważ mnisi chrześcijańscy oraz biddyjsci rozpoczynali pracę nad doskonlaoscią od kontrolwownia swoich mysli i stanów emocjonalnych..Myśl trkatiwali na równi z grzechem czyli z czynem etc..


niedziela, 11 marca 2012

Film: Znikająca męskość

"W trakcie minionych kilkudziesięciu lat zanotowano drastyczny wzrost niepokojących zaburzeń u chłopców i młodych mężczyzn. Deformacje genitaliów, bezpłodność, rak jąder – problemy te stały się niepokojąco powszechne. Ich źródło zaś – podejrzewają badacze – znajduje się blisko nas, w miejscach, które niemal nikt nie uważa za niebezpieczne.

Dysfunkcje seksualne to nie jedyny problem mężczyzn przełomu wieków. Lekarzy trapi wzrastająca liczba przypadków zachorowań na autyzm, porażenie mózgowe, ADHD, syndrom Tourette’a. Dopiero od niedawna zaczęto upatrywać się źródła schorzeń w najbliższym otoczeniu nowoczesnego człowieka. Wszechobecna chemia występująca we wszystkich niemal popularnych produktach – od szamponów poprzez spożywcze mięso, na dywanach kończąc, powoli lecz uporczywie wywiera destrukcyjny wpływ na ludzki organizm, a zwłaszcza zdolności reprodukcyjne. Nie bez powodu pewne procesy powodowane przez częsty kontakt z chemikaliami nazywane są „naśladownictwem hormonów” lub „zakłócaniem wydzielania”. Dokument „Znikająca męskość” pozwala przyjrzeć się niewidzialnemu zagrożeniu z bliska".


Znikająca Męskość przez DobrySamarytanin



Źródła:
http://cudownediety.blogspot.com/2012/03/znikajaca...

http://alterkino.org/znikajaca...

sobota, 10 marca 2012

Optymizm, wiara i cuda, które zmienią Twoje Życie





Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) zdrowie należy rozumieć jako  „stan pełnego, dobrego samopoczucia fizycznego, psychicznego i społecznego, a nie tylko jako brak choroby lub niedomagania (ułomności)” – tak mówi definicja opracowana w 1946 roku. Przez dziesiątki lat, aż do dnia dzisiejszego eksperci z WHO prowadzili badania i poszerzyli swoją definicję zdrowia. Tak więc na dzień dzisiejszy zdrowie to:   „sprawność do prowadzenia produktywnego życia społecznego i ekonomicznego” Poza tym człowiek zdrowy musi wiedzieć w co wierzy – inaczej mówiąc musi być zdrowy duchowo.
Dzisiejszy artykuł chciałbym poświęcić dwóm zagadnieniom z obszernej definicji WHO. Mam na myśli zagadnienia dotyczące:
- zdrowia psychicznego, które według ekspertów z WHO dzieli się na:
  • zdrowie emocjonalne – zdolność do rozpoznawania uczuć, wyrażania ich w odpowiedni sposób, umiejętność radzenia sobie ze stresem, napięciem, lękiem, depresją, agresją
  • zdrowie umysłowe – zdolność do logicznego, jasnego myślenia
- zdrowia duchowego – u niektórych ludzi związane z wierzeniami i praktykami religijnymi, u innych osobiste 'credo', zbiór zasad, zachowań i sposobów osiągania wewnętrznego spokoju i równowagi.

Optymizm i Wiara są kluczem do zdrowia?
            Moim zdaniem oba zagadnienia, zarówno zdrowie psychiczne jak i zdrowie duchowe są ze sobą nierozłącznie związane. Możemy je traktować jako jedną zasadę. Zarówno przedstawiciele medycyny psychosomatycznej jak i zwolennicy medycyny Wschodu oraz duchowni różnych Religii są zgodni, że każdy cud, każde uleczenie z (teoretycznie) nieuleczalnej choroby, pacjent (albo wierny) zawdzięcza swojej Wierze. To Wiara w to, że jakaś pigułka (mam na myśli placebo), święta woda, jakiś religijny rytuał, święta rzeka (np. Ganges w Indiach) lub cokolwiek innego leczy, sprawia, że chary faktycznie wraca do zdrowia. Gdyby rację mieli tylko przedstawiciele jednej religii to dlaczego cuda dzieję się wszędzie? Zarówno w plemionach, które mają swojego szamana (czytam książki Cejrowskiego) jak i w Indiach, Chinach, Polsce ludzie dzięki wierze wracają do zdrowia. Moim zdaniem rację mają te osoby, które szukają jednej wspólnej odpowiedzi na działanie cudów. A tą odpowiedzią jest „ślepa wiara”, jeśli w coś wierzymy, np. w uzdrowienie albo szczęśliwe życie to tak się faktycznie stanie. Jezus mówił, że wiara góry przenosi, a do osób, które uzdrowił najczęściej mówił „Twoja wiara Cię uzdrowiła” – nie tyle sam Jezus, co wiara chorego, że Jezus go uzdrawia. Poza tym absolutna wiara (religijna lub po prostu wiara w naszą wewnętrzną moc) sprawia, że jesteśmy zdrowi zarówno duchowo jak i psychicznie. Zdaję sobie sprawę, że powyższe twierdzenie jest bardzo odważne i może bulwersować ale mimo wszystko postaram się Was przekonać.


Dowodów jest dużo…
            Przykładów, które potwierdzają mój pogląd jest dużo. Oczywiście nie jestem geniuszem, który odkrył, że cuda dzieją się na całym świecie, we wszystkich religiach. Ja tylko dałem się przekonać do czegoś, co zaczęto głosić już jakiś czas temu. Jedną z pierwszych osób, która napisała książkę o leczeniu wiarą był, doktor trzech nauk religioznawstwa, filozofii i praw, Jospeh Murphy (autor „Potęgi podświadomości”, „Cudów umysłu”).
            Murphy w swoich książkach odwołuje się do podświadomości, wewnętrznej siły obecnej w każdym człowieku. Jego zdaniem „gdy tylko nauczysz się wyzwalać cudowną moc podświadomości, twoje życie wypełni nieprzeczuwane bogactwo, władza zdrowie, pomyślność i radość. Moce tej nie musisz zdobywać – ty już ją masz. By z powodzeniem stosować ją we wszystkich dziedzinach i we wszystkich aspektach życia, musisz jedynie pojąć własną naturę i sposób działania. Potrzebną po temu wiedzę i zrozumienie posiądziesz sam, poznając opisane tutaj proste metody i techniki. Wszystko ukaże Ci się w nowym świetle, z własnego wnętrza wysnujesz siłę, która pomoże ci urzeczywistnić mnogość nadziej i marzeń. Postanów więc mocno, że odtąd ułożysz sobie życie bogatsze, wspanialsze i szlachetniejsze niż dotychczas.
Najgłębsze warstwy twojej podświadomości kryją nieskończoną mądrość, nieskończoną moc i niewyczerpanie uzdolnienia i możliwości, które czekają tylko na to by je rozwinąć i przejawić. Musisz sobie uświadomić, że owe psychiczne moce naprawdę istnieją i wkrótce objawią się w twoim życiu. Jeśli tylko będziesz chłonny, ukryta w twojej podświadomości mądrość zawsze i wszędzie uczyć cię będzie ciekawych rzeczy. Podświadomość jest źródłem nowych pomysłów i idei – być może drzemie w tobie odkrywca albo wynalazca, a może pisarz czeka na twórczą realizację. W każdym razie bezgraniczna mądrość podświadomości pouczy cię na pewno o prawdziwych cechach twojego charakteru, o twoich prawdziwych talentach i o tym jak je najlepiej udoskonalić i spożytkować, abyś zdobył w zyciu miejsce, jakie ci przysługuje i jakie ty – i tylko ty – zdołasz najlepiej zapełnić” – Joseph Murphy, Potęga podświadomości, Warszawa 2004, s. 21 – 22.


Ale czym jest podświadomość o której pisze Murphy?
            Odpowiedź na powyższe pytanie w najbardziej przystępny sposób znajdziemy w kolejnej książce Josepha Murphyego pt.: „Cuda Umysłu”: „Każdy człowiek dysponuje jednym umysłem, ale działa on niejako na dwóch poziomach. Każdy z poziomów charakteryzują inne właściwości. Można więc w pewnym sensie mówić o dwóch umysłach. Każdy z nich jest zdolny do niezależnego działania. Jeden nazywamy umysłem obiektywnym [inaczej świadomością], ponieważ reaguje na rzeczy zewnętrzne, drugi umysłem subiektywnym [inaczej podświadomością]. Umysł subiektywny podlega umysłowi obiektywnemu – jest zawsze pod jego kontrolą. Obiektywny umysł koncentruje się na obiektywnym, zewnętrznym świecie.
            Dane o świecie zdobywamy za pomocą pięciu zmysłów fizycznych. Obiektywny umysł jest naszym przewodnikiem w kontakcie ze środowiskiem. Gromadzimy wiedzę wykorzystując do tego pięć zmysłów. Obiektywny umysł dochodzi do swoich wniosków w oparciu o obserwację, doświadczenie i wiedzę zgromadzoną przez innych ludzi. Najważniejszą z funkcji świadomego umysłu jest rozumowanie (…)
Subiektywny [podświadomy] umysł bierze natomiast pod uwagę to co nie podlega percepcji pięciu zmysłów. Umysł subiektywny, czy tez podświadomy – tych terminów można używać zamiennie – postrzega intuicyjnie. Jest on siedliskiem emocji. Nie ma wątpliwości, że umysł ten przejawia swą największą aktywność wtedy, gdy umysł świadomy się z niej wycofuje”.

Zdaję sobie sprawę, że jest to dość trudne do zrozumienia, szczególnie dla osób, które nie czytały książek Josepha Murphyego i nie oglądały filmu Sekret (tu macie link do filmu - http://mrfire.pl/sekret-polskie-napisy-pelna-wersja/). Ogólnie rzecz ujmując wszystko sprowadza się do tego co napisałem na początku. Cudowne uzdrowienia i innego rodzaju cuda dzieją się tylko w życiu ludzi, którzy w nie głęboko wierzą (wręcz ślepo wierzą). Takie osoby, swoim świadomym, obiektywnym zmysłem zrozumiały, że jeśli w coś uwierzą (np. w osiągnięcie idealnego zdrowia, zdobycie bogactwa itd.)  to ich podświadomość im to da. Jeśli np. głęboko uwierzysz, że Twoja choroba minęła, będziesz sobie wyobrażać siebie jak jesteś zdrowy (-wa) to Twoja podświadomość spełni Twoje życzenie. Według Murphyego podświadomość zawsze daje Ci to w co głęboko wierzysz, niezależnie od tego, czy to jest dobre, czy złe. Jeśli jesteś złą osobą, nienawidzisz innych, ciągle narzekasz to tym samym przyciągasz do swojego życia to co najgorsze.

„Przedmiot twojej wiary może być prawdziwy lub wyimaginowany, a skutek będzie ten sam”. (Paracelsus, 1493 – 1541)


Kilka przykładów, które pomogą Ci zrozumieć:

Uzdrowienie z gruźlicy rdzenia kręgowego
            „W marcu 1917 roku czasopismo „Nautilus” opublikowało artykuł o niezwykłym uzdrowieniu chłopca cierpiącego na gruźlicę rdzenia kręgowego. Nazywał się Frederik Elias Andrews, pochodził z Indianapolis, a obecnie jest duchownym i wykładowcą Unity School of Christianity w Kansas City (stan Missouri). Lekarz uznał jego chorobę za nieuleczalną. Wtedy chłopiec zaczął się modlić – aż garbaty, zniekształcony kaleka chodzący na czworakach zmienił się w silnego i postawnego mężczyznę. Układał sobie w wyobraźni wymarzoną wizję siebie, po czym duchowymi środkami zdobywał te fizyczne właściwości, których mu poskąpiono.
            Wiele razy w ciągu dnia powtarzał następujące słowa: „Jestem całkiem zdrów i sprawny, silny, życzliwy, zrównoważony i szczęśliwy”. Nic nie było w stanie zbić go z tropu; opowiadał, że odmawiał tę modlitwę pierwszą po przebudzeniu i ostatnią przed zaśnięciem. W modlitwie pamiętał tez o innych chorych. Jego upór, wiara i chrześcijańska miłość bliźniego przyniosły stokrotny owoc. Kiedy tylko groziło, że owładnie nim lęk, złość albo zazdrość, zaczynał zwalczać te myśli całą siłą swojej pozytywnej postawy. Podświadomość zareagowała w pełnej zgodzie z jego nowym, pozytywnym nawykiem myślowym. Taki jest też prawdziwy sens biblijnego cytatu: „Idź twoja wiara cię uzdrowiła” (MK. 10, 52)”Jospeh Murphy, Potęga podświadomości, s. 104- 105.


Cuda dzieją się w wielu miejscach pielgrzymek na świecie
            „Jest niezaprzeczalnym faktem, że cudowne uzdrowienia miały miejsce w różnych świątyniach na świecie – w Europie, Ameryce, Indiach i w Japonii. Sam zwiedzałem (cytuję Murphyego) wiele słynnych miejsc pielgrzymek w Japonii – na przykład słynną świątynię Diabutsu, gdzie stoi ogromny posąg modlącego się Buddy. Ta 13 – metrowa rzeźba z brązu zwana jest „wielkim Buddą”. Widziałem jak młodzi i starzy ludzie kładli mu u stóp ofiary. Piętrzyły się tam pieniądze, ryż, owoce. Płonące świece, zapach kadzidła i błagalne modlitwy sprawiły, że był to dla mnie niezapomniany widok.
             Nasz przewodnik przetłumaczył nam modlitwę młodej dziewczyny, która z głębokim ukłonem położyła na ołtarzu ofiarnym dwie pomarańcze i zapaliła świecę. Dowiedzieliśmy się, że dawniej była niemową, głos odzyskała u progu tej świątyni. Teraz zaś dziękowała Buddzie za cudowne uzdrowienie, które było możliwe tylko dzięki jej dziecięcej wierze. Pełna była radosnej ufności, że Budda znów pozwoli jej śpiewać piosenki, jeśli ona tylko dopełni pewnego rytuału, odbędzie post i złoży stosowne ofiary. Tak tez zrobiła, a jej podświadomość otwarła się na tę niezachwianą wiarę i przyniosła upragnione uzdrowienie.

      
      Kolejnym przykładem, jaką potęgą jest wyobraźnia i niezachwiana wiara, niech będzie historia mojego krewnego, chorego na gruźlicę. Oba płuca miał już mocno zniszczone, kiedy jego syn postanowił uleczyć ojca. Pojechał do rodzinnego miasta Perth w Australii i opowiedział ojcu, że spotkał mnicha, który właśnie wrócił z pewnego miejsca pielgrzymek w Europie, i sprzedał mu za odpowiednik dwustu marek niemieckich maleńki kawałek krzyża świętego.
            W rzeczywistości zaś ów młody człowiek podniósł z ziemi pierwszą lepszą drzazgę i kazał ją jubilerowi oprawić w złoto aby wyglądała jak prawdziwa relikwia. Powiedział ojcu, że samo dotknięcie tego cudotwórczego odłamka uleczyło już wielu ludzi. Udało mu się pobudzić wyobraźnię i wiarę ojca tak mocno, że ten wyrwał mu pierścień, położył go sobie na piersi, odmówił po cichu modlitwę, po czym wyczerpany usnął. Nazajutrz rano był całkowicie zdrów. Przeprowadzone z największą dokładnością badania kliniczne wykazały, że choroba znikła bez śladu.
            Uzdrowienia tego nie należy oczywiście przypisywać drzazdze, ale rozbudzeniu niezwykłej woli i niezachwianej pewności uzdrowienia. Ojciec nigdy się nie dowiedział, jakiemu podstępowi zawdzięcza wyzdrowienie – taki zawód bowiem mógłby łatwo spowodować nawrót choroby. Przeżył jeszcze 15 lat w pełnym zdrowiu i zmarł w wieku 89 lat” – Joseph Murphy, Potęga podświadomości, s. 63 – 64.


Jak człowiek zakłóca wrodzoną zasadę harmonii
            „Chcąc myśleć poprawnie, czyli naukowo, powinniśmy znać „prawdę”. To zaś znaczy, po postu – żyć w zgodzie z bezgraniczną mądrością i siłą podświadomości, która przecież zawsze służy życiu.
            Ktoś, kto z niewiedzy albo z rozmysłem zakłóca tę harmonię myślą, słowem lub czynem, ponosi karę, jaką jest niezgoda, ograniczenia i cierpienia.
            Nauka dowiodła, że w ciągu 11 miesięcy organizm ludzki całkowicie się odnawia. Z fizycznego punktu widzenia masz najwyżej 11 miesięcy. Kiedy więc lękliwymi, gniewnymi, zazdrosnymi i wrogimi myślami zaszczepiasz odradzającemu się wciąż ciału ujemne tendencje (myślisz negatywnie, jesteś pesymistą) jesteś sam sobie winien (negatywne myślenie przyciąga do ciebie negatywne rzeczy i wydarzenia).
            Człowiek stanowi sumę swoich myśli i wyobrażeń; to czy powstrzymasz się od tych negatywnych, zależy od ciebie. Ciemność płoszymy światłem, chłód ciepłem, negatywne myśli zaś wyłącza się najskuteczniej przez myślenie pozytywne. Obstawaj z naciskiem przy dobru, a zło zniknie”. – Joseph Murphy, Potęga podświadomości, s. 103.



Bibliografia:
Joseph Murphy, Potęga Podświadomości, Warszawa 2004.
Joseph Murphy, Cuda umysłu, Katowice 2009.

czwartek, 8 marca 2012

Czekolada dobra dla serca



Spożywanie gorzkiej czekolady w umiarkowanych ilościach zmniejsza ryzyko niewydolności serca o jedną trzecią - wynika z badań, o których informuje pismo "Circulation Heart Failure".

Co ciekawe, osoby, które jedzą czekoladę codziennie nie odnoszą podobnych korzyści. Do takich wniosków doszli naukowcy z Uniwersytetu Harvarda w Bostonie, którzy przez dziewięć lat obserwowali stan zdrowia niemal 32 tys. szwedzkich kobiet w średnim i starszym wieku (od 48 do 83 lat). Zebrano dane na temat ich zdrowia, stylu życia oraz spożywania różnych pokarmów, w tym czekolady. Okazało się, że panie, które zjadały jedną do dwóch porcji (porcja to od 19 do 30 gram) czekolady w tygodniu miały o 32 proc. niższe ryzyko hospitalizacji i zgonu z powodu niewydolności serca w porównaniu z tymi, które nie spożywały jej wcale. Jedna lub trzy porcje czekolady w miesiącu obniżały to ryzyko o 26 proc. Natomiast, największe miłośniczki czekolady, tj. te panie, które jadły ją codziennie, nie odnosiły podobnych korzyści - ryzyko pobytu w szpitalu czy zgonu z powodu niewydolności nie było w ich przypadku niższe. 



Jak spekulują naukowcy, brak ochronnego działania dużych ilości czekolady może wynikać z tego, że dostarcza ona dużo kalorii w związku z zawartością cukru i tłuszczu, a jedząc ją częściej zastępujemy bardziej wartościowe pokarmy. "Nie można zapominać, że czekolada jest stosunkowo kaloryczna i spożywanie jej nawykowo w większych ilościach wiąże się z ryzykiem przybrania na wadze" - komentuje kierujący badaniami dr Murrray Mittleman. Nadwaga i otyłość zwiększają z kolei ryzyko nadciśnienia, choroby niedokrwiennej serca i zawału, czyli czynników ryzyka niewydolności mięśnia sercowego. W niewydolności serce nie jest w stanie przepompowywać wystarczającej ilości krwi pokrywającej zapotrzebowanie organizmu. Dr Mittleman podkreśla, że aby czekolada dawała korzyści zdrowotne musi mieć odpowiednią zawartość kakao. 




Wprawdzie badane kobiety jadły głównie czekoladę mleczną, jednak w Szwecji zawiera ona ok. 30 proc. kakao w suchej masie i np. w USA czy Wielkiej Brytanii zostałaby już uznana za gorzką. Kakao jest bogatym źródłem flawonoidów roślinnych, które mają działanie przeciwutleniające i - jak wykazały wcześniejsze badania - obniżają ciśnienie krwi i mogą obniżać ryzyko chorób układu krążenia. Dlatego, czekolady o niższej zawartości kakao, mogą nie dawać podobnych korzyści zdrowotnych. Zdaniem dr. Mittlemana, jeśli chcemy sprawić sobie przyjemność, to najlepszym wyborem będzie gorzka czekolada, ale w umiarkowanych ilościach. Z kolei dietetyczka z fundacji British Heart Foundation, przypomina, że flawonoidy są obecne również w warzywach i owocach, które nie zawierają tłuszczów nasyconych i są mniej kaloryczne od czekolady. "Osoby, które mają pokusę, by używać tych wyników jako uzasadnienia dla objadania się czekoladą nie interpretują ich prawidłowo" - komentuje dr Linda Van Horn z Uniwersytetu Northwestern w Chicago. Jak podkreśla specjalistka, nie wynika z nich, że możemy jeść to co chcemy, ale, że spożywanie niewielkich ilości ciemnej czekolady może być dobre dla zdrowia, dopóki nie zaczniemy przesadzać z pustymi kaloriami lub przybierać na wadze. Być może jednak dietetycy i lekarze nie mają powodów do obaw - najnowsze badania zespołu z Uniwersytetu w Adelajdzie (publikacja na łamach "British Medical Journal") wykazały bowiem, że w ramach terapii nadciśnienia pacjenci wolą zażywać pigułki z placebo niż 50 gram czekolady o 70 procentowej zawartości kakao, która daje więcej korzyści.


Tu możesz kupić ekologiczną czekoladę: http://sklep.ekologuj.pl/...


Źródło:


Ten artykuł zmieni Twoje spojrzenie na czekoladę ;) Koniecznie przeczytaj: Dyskusja o piciu czekolady

5 posiłków dziennie - dobry sposób na walkę z otyłością

Otyłość jest chorobą, która u sporej części społeczeństwa zaczyna się około 30. roku życia. Jednak stale wzrasta również liczba dzieci i młodzieży otyłych i z nadwagą.

Jednym ze sposobów walki z otyłością może być regularne spożywanie 5 posiłków dziennie. Im mniej posiłków jemy, tym nasz wskaźnik Body Mass Index (BMI) jest wyższy - przekonywała prof. Jadwiga Charzewska z Instytutu Żywności i Żywienia. O chorobach związanych z otyłością i przyczynach jej występowania mówiła w ramach zajęć Warszawskiej Szkoły Zdrowia. "Otyłość nie jest defektem kosmetycznym, ale chorobą. Jest to następstwo nadmiernej akumulacji tkanki tłuszczowej, która doprowadza do ryzyka utraty zdrowia i dobrego samopoczucia" - tłumaczyła prof. Charzewska. Jak wyjaśniła, badania przeprowadzone przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) wykazują, że w porównaniu do osób szczupłych ludzie otyli są trzykrotnie bardziej narażeni na cukrzycę typu 2, nadciśnienie tętnicze, zadyszkę czy zespół bezdechu sennego. Od dwóch do trzech razy wzrasta u nich zagrożenie wystąpienia m.in. choroby niedokrwiennej serca. Do innych skutków otyłości należą również zaburzenia w termogenezie (procesach służących utrzymaniu stałej temperatury ciała - PAP) i wydzielaniu neurohormonów. Prelegentka wyjaśniała, że stopień otyłości najlepiej badać za pomocą wskaźnika BMI, czyli Body Mass Index, opracowanego przez WHO. Wynik, który otrzymamy dzieląc masę ciała przez podniesiony do kwadratu wzrost w metrach, wykazuje że najlepsze BMI mają osoby, które mieszczą się w przedziale 18,5 do 24,9. "Specjaliści WHO skorelowali wskaźnik BMI z zapadalnością na wiele różnych chorób i okazało się, że ta korelacja była najniższa właśnie u osób, których BMI mieściło się w przedziale między 18,5 do 24,9" - zaznaczyła. U osób z nadwagą wskaźnik BMI wynosi 25-29,9, a u otyłych - przekracza 30. Od 1971 roku w Polsce są prowadzone systematyczne badania nad otyłością i nadwagą u dzieci. W 1971 roku - zarówno wśród chłopców, jak i dziewczynek - otyłych był niecały procent. Badania prowadzone w latach 2005-2006 pokazują, że odsetek te wzrósł do ok. 3 proc. Jednak - oceniła specjalistka - w sumie w Warszawie odsetek dzieci otyłych tych z nadwagą może dochodzić nawet do 20 proc. Prof. Charzewska zauważyła, że waga dzieci zależy od tego, czy chodzą one do przedszkola, czy są wychowywane w domu. Badania wykazały, że wśród 4-latków chodzących do przedszkola otyłe maluchy stanowią 4 proc. Wśród dzieci spędzających czas w domu, liczba ta wzrasta już do 9 proc. Jak wyjaśniała prelegentka, jest to związane m.in. z dużą liczbą zajęć sportowych, jakie mają dzieci przedszkolne. Według statystyk, otyłość zaczyna się zazwyczaj około 30. roku życia, kiedy zakładamy rodziny i zmieniamy styl życia. Wśród czynników, które powodują otyłość największe znaczenie mają czynniki żywieniowe i brak ruchu. Tymczasem - jak tłumaczyła prof. Charzewska - np. w województwie małopolskim jedynie 30 proc. dzieci i młodzieży uprawia sport poza obowiązkowymi zajęciami wychowania fizycznego. Ze szkolnych zajęć WF regularnie zwalnia się 36 proc. dziewcząt i 18 proc. chłopców. 

Zdaniem prelegentki, czynniki genetyczne, które często stanowią wygodną wymówkę dla osób otyłych, mają minimalne znaczenie. "Wyróżniono 400 genów i miejsc które wiążą się z otyłością, ale nie ma ani jednego genu, który z całą pewnością powodowałby tę chorobę" - podkreśliła. Jak dodała, największy wpływ na wzrost otyłości mają przede wszystkim złe nawyki żywieniowe i brak ruchu, a także czynniki środowiskowe, które zmieniają nasz tryb życia. Zauważyła, że wzrostowi liczby dzieci otyłych winne są m.in. "zabiegi" stosowane przez przemysł spożywczy. Podała przykład butelki coca-coli, która w latach 50. zawierała 360 gramów napoju, a w roku 2000 już 600 gr. Wspomniała również, że w napojach powszechnie stosowane są dziś syropy fruktozowe - tańsze od cukru trzcinowego, a jednocześnie z siłą słodzącą 40-krotnie większą. Prof. Charzewska zwróciła również uwagę na tendencje spadku spożycia mleka, a wzrost popularności napojów słodzących. Picie tych ostatnich - przekonywała - prowadzi do wzrostu poziomu insuliny we krwi, wzrostu apetytu i poczucia głodu. Jak zauważyła ekspertka, coraz więcej młodych osób boryka się z nadwagą, mimo że w sumie spożywają oni mniej kalorii. Przyczyną takiej tendencji jest omijanie podstawowych posiłków w ciągu dnia. Im mniej posiłków jemy, tym wskaźnik BMI jest wyższy. Osoby, które jedzą regularnie pięć razy w ciągu dnia najczęściej mają wskaźnik BMI o wartości 19,5 BMI. Tymczasem coraz więcej dzieci omija np. drugie śniadanie, a z głodu zastępuje je przekąskami, słodyczami i słodkimi napojami, zawierającymi tzw. puste kalorie. Jednym z czynników sprzyjających otyłości jest również niskie spożycie błonnika, co sprzyja lipogenezie, czyli gromadzeniu tłuszczu. Z kolei dieta wysokobłonnikowa powoduje, że dłużej odczuwamy uczucie sytości. Efektem złej diety są niedobory cennych składników odżywczych np.: wapnia, żelaza, cynku, witamin B1, B2, D - ostrzegała prelegentka.


Źródła:

Popularne artykuły