czwartek, 5 lipca 2012

Powrót do żywieniowych korzeni...

"Żyjemy w klimacie chłodnym - mamy nieco ciepłego lata, a później chłodna jesień, zima i znów chłodna wiosna. Dlatego Polacy spożywali więcej jedzenia ciepłego, gotowanego - gotowane było śniadanie, obiad i kolacja. Surowych owoców i warzyw jedli niewiele. Latem owoce sezonowe, a zimą nieco jabłek, przede wszystkim zaś kapusta i ogórki kiszone. Cywilizacja zachodnia wpadła w histerię witaminową, a więc surówki i jak najwięcej owoców, również cytrusowych. Niestety surowizny niszczą wątrobę, żołądek, wychładzają jelito, a w konsekwencji będą kolejne choroby cywilizacyjne. Należy zdawać sobie sprawę, że proces trawienia jest skomplikowany, bowiem następuje przetworzenie pożywienia w energię, która konieczna jest organizmowi do życia. Proces ten wymaga odpowiedniej temperatury. W związku z tym, gdy żołądek otrzyma ciepłe, gotowane pożywienie, wtedy sprawnie trawienie będzie przebiegało" -  

Stefania Korżawska


Przeczytaj całość - http://www.stefaniakorzawska.pl/pozywienie.html 


Zgadzacie się z tym? :) 

9 komentarzy:

  1. To jest bzdura. Swego czasu coś podobnego próbowały mi wmówić Mongołki leczące rzekomo metodami tybetańskimi. Osobiście nie wierzę w metody dobre dla każdego, ponieważ każdy organizm jest inny. Wiem jednak, co jest dobre dla mnie. Surowe warzywa i owoce doskonale na mnie działają. Już po dwóch dniach mam o wiele niższy cukier i ciśnienie. Gorąco polecam: http://www.youtube.com/watch?v=AhJlli6Z15U i kolejne części. Ale zastrzegam, uważam, że nie każda dieta jest dla każdego.

    OdpowiedzUsuń
  2. "...mamy nieco ciepłego lata..." - od kilkunastu lat mamy lata upalne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację w 100%. Też miałam lodowate spopy i ręce .
      Po m-cu jedzenia tylko ciepłego ( zgodnie z Jej ksiażkami) mam stopy i ręce cieplutkie.
      Poza tym zniknął lęk przed prowadzeniem samochodu. Dzięki Jej za to.

      Usuń
  3. Zgadzam się... od zawsze powtarzam, że dieta raw food nie jest przystosowana do naszego klimatu i taka naprawdę nie jest idealna. Owszem pomaga nawet mi, ale nie jako forma żywienia na 365 dni w roku.

    Jestem zwoleniczką diety Dąbrowskiej, ale tu chodzi o oczyszczenie organizmu... tutaj też są warzywa i owoce, ale typowow polskie, z naszej strefy klimatycznej..
    A co do jabłek... te, które nasi przodkowie mogli zachować na zimię,okres gdzie jedzenia było mało są jak najbardziej w porządku. Ale tak jak piszesz- z własnego sadu, lub ewentualnie z własnego sadu przetworzone na dżemy itd.


    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Być może nie wyraziłem się zbyt precyzyjnie. Ja nie stosuję diety polegającej na surowych owocach i warzywach (w moim przypadku bardziej na warzywach niż owocach) tylko i wyłącznie. Jadam rzeczy gotowane, choć np. unikam zup - podnoszą cukier. Swoją dietę oparłem na eksperymentach na sobie, dzięki którym po miesiącu odstawiłem lekarstwa na cukrzycę. Dlatego też piszę, że nie ma diet uniwersalnych. Wiem, że np. tradycyjna polska kuchnia, to dla cukrzyka zabójstwo. Tak na dobrą sprawę - co to jest tradycyjna polska kuchnia? Jako historyk powinienieś wiedzieć, że przed drugą połową XIX wieku w Polsce nie znano zup oprócz piwnej polewki i czarnej polewki, dieta chłopska w XVII wieku była bardzo uboga, a życie krótkie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popieram Cię w 100%. Jestem szczęśliwa,że przypadkowo w TRWAM trafiłąm na Jej program.Kupiłam 6 Jej książek, stosuję sie do Jej rad i czuję się wspaniale.

      Usuń
  5. Całkowicie się zgadzam z tym, że dzisiejsza jakość życia (mam na myśli jego aspekt zdrowotny) nie jest najwyższa. Rzucanie się na rozmaite rzekomo uniwersalne diety to faktycznie również zmora naszych czasów. Ja akurat kieruję się (tzn. staram się, bo często nie potrafię się oprzeć pokusom kuchni) tym, co wypróbowałem sam na sobie - przy pomocy glukometru, ciśnieniomierza, wadze i stanowi samopoczucia.
    Rosół z kury (uwielbiam - obok czystego barszczu czerwonego jedyna zupa, którą lubię od dzieciństwa) - niestety podnosi cukier szybko.
    Jeżeli chodzi o historię - musimy znowu rozróżnić kuchnie różnych warstw społecznych. Magnateria spożywała dużo ciężkich win zaprawianych korzeniami (o ile dobrze pamiętam, Stefan Batory przez to zmarł). Najzdrowszą dietę stosowała średnia szlachta. Chłopi odżywiali się faktycznie tak, jak napisałeś, ale ziemniaki weszły na stałe do ich diety dopiero pod koniec XVIII wieku. Zioła owszem - pili, jak zachorowali. Na codzień pili wódkę (normalny element posiłku) lub piwo. Musimy przy tym pamiętać, że ludzie ci spędzali mnóstwo czasu na wysiłku fizycznym na świeżym powietrzu. Siedzący za biurkiem współczesny Polak, gdyby codziennie serwował sobie trzy solidne ciepłe posiłki, obrósłby w tłuszcz. Ale tutaj też zastosowałem uproszczenie - nie ma bowiem dwóch takich samych organizmów. Znam ludzi, którzy zjadają kopce ziemniaków z górą tłustego mięsa i pozostają szczupli i zdrowi. Ja wiem, że na nic takiego nie mogę sobie pozwolić.

    OdpowiedzUsuń
  6. Może nie jestem ekspertem w tej dziedzinie, ale już pierwsze zdanie jest dość kontrowersyjne.
    "Żyjemy w klimacie chłodnym - mamy nieco ciepłego lata, a później chłodna jesień, zima i znów chłodna wiosna."- nie lubie takiego podejścia. Ludzie, przeciez świat się zmienia. Pamiętam jaki w tamtym roku był zimny czerwiec, a na wiosne były takie upalne dni jakby było lato. Październik pamiętam, że był bardzo ciepły, przy czym przed tym ciepłem popadał śnieg w niektórych rejonach.
    Nie lubię takiego sztywnego podejścia.. :)
    A co do reszty to myślę, że dieta powinna być zróżnocowana. To nie jest tak, że nagle mamy lato i jemy same surowe warzywa/owoce. Jemy ich po prostu więcej niż zazwyczaj (bo są bardziej dostępne, tańsze), ale nie oznacza to tego, że ich nie gotujemy i nie jemy na ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  7. Carmen
    witam wszystkich którzy wyrazili opinię na temat odżywiania i stylu naszego życia.Każda wypowiedż ma swoje racje,ja osobiscie w pelni popieram metody pani Korżawskiej i gdybysmy się stosowali do jej zaleceń gabinety i szpitale szybko by opustoszały,leki robią tylko spustoszenia w naszych organizmach i rujnują zdrowie,natomiast to co daje nam nasza ziemia i natura to jest lek na to całe zlo czym jest żywnośc pięknie opakowana pełna chemi i tego co nam skraca życie-własnie to co opisał pan Przebudzony bardzo pieknie to własnie dziś żyjemy krótko i naród jest schorowany zwłaszcza ludzie z miast,sa jak pergamin bladzi iwątli,przy lekkim wietrze się przewracaja i ciągle zmęczeni własciwie nic nie robieniem,gdzie tam im jakieś wyprawy jak mały spacer już im sprawia problem,bez samochodu nie widzą życia ,najkrótsze odcinki trasy pokonują samochodem typu zakupy itd.Ludzie na wsi są jeszcze silni i to oni mogą być wzorem do naśladowaniapod względem stylu ,życia,odżywiania ,przez co cieszą się pełnią zdrowia,napewno od czasu do czasu i schabowy nam nie zaszkodzi,jeśli się ruszamy,lecz na codzień powinniśmy jadać dania gotowane i to co sezonowe i nasze a nie importowane.Na temat żywienia można by było pisać i pisać,jedno jest pewne,żywność jak najmniej przetwożona,ruch,zioła,zero lekarstw serwowanych nam przez lekarzy(tu nadmienię ,że lekarstwem jest żywnośc,dobra żywnośc i zioła)i lekarze pójdą na bezrobocie.

    oczekuję na dalsze komentarze i pozdrawiam wszystkich tu zaglądających
    CARMEN

    OdpowiedzUsuń

Popularne artykuły