środa, 4 lipca 2012

Zobacz jak uczestnik powstania warszawskiego wyleczył odmrożone ręce.

Często czytam książki historyczne. Obecnie jestem w trakcie lektury wspomnień Stanisława Likiernika, syna polskiego oficera z Polski międzywojennej. Likiernik urodził się w 1923 roku w Garwolinie. Długo po wojnie postanowił spisać swoje wspomnienia z okresu II Rzeczpospolitej (1918 - 1939) oraz z okresu II wojny światowej. Jego biografia jest bardzo bogata. Wystarczy wspomnieć, że przed wybuchem powstania warszawskiego (1 VIII - 3 X 1944) należał do Związku Walki Zbrojnej (ZWZ), a potem do Kedywu. Kedyw to były takie służby specjalne Armii Krajowej - wysadzali transporty niemieckie, mordowali najbardziej okrutnych Niemców takich jak np. gen. SS w Warszawie Franz Kutschera (zbrodniarz nazistowski).

Nie będę się wgłębiał w dokładną historię. Pisze o tym wszystkim ponieważ we Wspomnieniach Stanisława Likiernika pojawił się ciekawy wątek dotyczący zdrowia. Pomyślałem, że może Was zaciekawić :)



Fragment wspomnień: "Tak więc po maturze [autor zdał maturę podczas tzw. podziemnego nauczania - mój przypis], w 1942 roku, rozpocząłem roczny staż w garbarni Pfeiffa. Miałem poznać wszystkie etapy produkcji jako robotnik. Po raz pierwszy zetknąłem się na dłuższy czas z robotnikami, pracą fizyczną i fabryką.  (...) trudno mi było wytłumaczyć kolegom moje zamiłowanie do czytania. "Książka przydaje się jedynie do tego, aby postawić na niej szklankę" - pełną wódki, rzecz jasna... Przyszła zima - około minus piętnastu, dwudziestu stopni. Pracowaliśmy na dworze, z rękami bez przerwy zamoczonymi przy łowieniu skór. Tuż przedtem miałem odmrożone ręce. I, o dziwo, ta praca pozwoliła mi je wyleczyć. Obok naszego basenu stała beczka, gdzie skraplała się para wodna - woda miała temperaturę blisko stu stopni. Od czasu do czasu biegłem do niej i zanurzałem zmarznięte na kość ręce. Okazało się, że domowa recepta na odmrożenia - zimna i gorąca woda na zmianę - była znakomita".




Zachęcam do kupna książki ;)

1 komentarz:

Popularne artykuły