niedziela, 26 sierpnia 2012

Cała prawda o miażdżycy.

Czy wiesz czym jest miażdżyca? Jak się ją leczy?

Czy chory na miażdżycę może jeść wszystko?

Czy chleb razowy i swojskie wyroby są zdrowe? Pewnie, że tak! Ale czy to oznacza, że mogą je jeść wszyscy?

Sok z surowej marchwi, czy aby na pewno tak samo dobry dla chorych i zdrowych?


Odpowiedź na te i wiele innych pytań uzyskasz oglądając poniższy film. 
Zapewniam Cię, że warto! :)





wtorek, 21 sierpnia 2012

Jadłospis polskich dzieci ubogi w warzywa, bogaty w łakocie



W ich codziennym jadłospisie nie starcza miejsca na warzywa, za to każdego dnia wypijają ok. dwóch szklanek słodzonych napojów i dwa razy dziennie sięgają po słodkie oraz słone przekąski - badacze z SWPS zbadali nawyki żywieniowe polskich dzieci. 

Zespół badaczy z wrocławskiego wydziału Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej pod kierunkiem prof. Aleksandry Łuszczyńskiej przebadał ponad 800 uczniów szkół podstawowych, gimnazjów i liceów z południowo-zachodniej Polski w wieku od 10 do 17 lat. Takie same badania przeprowadzono w ramach projektu badawczego TEMPEST (finansowanego ze środków UE) w Wielkiej Brytanii, Portugalii i Holandii. Łącznie przebadano 2 tys. 764 osoby w wieku 10-17 lat.

Okazało się, że polskie dzieci mają najłatwiejszy dostęp do niezdrowej żywności na tle innych krajów europejskich i coraz częściej cierpią na nadwagę lub otyłość.

Z badań wynika, że regularne spożywanie śniadań nie należy do codziennych nawyków polskich dzieci: ponad 20 proc. z nich zadeklarowało, że je poranny posiłek od jednego do trzech razy w tygodniu. Choć w ich dziennym jadłospisie znajdują się dwie porcje owoców to nie starcza już w nim miejsca na warzywa – spożywają ich mniej niż ich rówieśnicy z innych krajów (Portugalii, Holandii i Wielkiej Brytanii). Za to stałym elementem ich codziennej diety są łakocie. Polskie dzieci deklarują, że każdego dnia wypijają około dwóch szklanek słodzonych napojów i dwa razy dziennie sięgają po słodkie oraz słone przekąski.

"Młodzi mają łatwy dostęp do wszystkich wysokokalorycznych przekąsek i słodzonych napojów. W badaniu deklarowali, że prawie zawsze wolno im po nie sięgnąć, zarówno w domu, jak i w szkole, a także podczas aktywności pozaszkolnych" – podkreśliła współautorka badania, psychodietetyk Anna Januszewicz.

Badanie pokazało, że młodzi ludzie chcą zdrowo jeść, ale potrzebują wsparcia, zarówno w szkole, jak i ze strony rodziców. Niemal 40 proc. badanych zgodziło się z tym, że w szkołach nie powinno się sprzedawać niezdrowych i wysokokalorycznych przekąsek oraz słodzonych napojów, a 35 proc. zadeklarowało zgodę na podwyżkę cen tego typu żywności. Zdaniem ponad 60 proc. badanych szkoły powinny zaangażować się w promocję zdrowego stylu życia. Co więcej, ok. 65 proc. dzieci podkreśliło rolę rodziców w dziedzinie edukacji zdrowotnej i jednoznacznie wskazało na potrzebę rozmów o zdrowym jedzeniu i tym, dlaczego zdrowa dieta jest istotna.

"Młodzi ludzie chcą zmiany polityki cenowej, większej obecności programów promocji zdrowego trybu życia w szkole i częstszych rozmów z rodzicami na temat odżywiania. Dorośli boją się pewnie proponować takie zmiany dzieciom i wolą oferować im słodkie i słone przekąski. Powinniśmy nieco bardziej ufać młodym ludziom, są całkiem rozsądni i chcą więcej wiedzieć o swoim zdrowiu" - uznała prof. Łuszczyńska.

Psychologowie nie mają wątpliwości, że na sposób odżywania się dzieci wpływ mają ich rodzice. Podczas badania szukali związków między różnymi sposobami wychowywania a masą ciała podopiecznych. Okazało się, że choć zarówno podejście oparte na trosce i zaangażowaniu, jak i oparte na konsekwencji i kontroli, sprzyjają zdrowszemu odżywianiu młodych ludzi, to tylko to pierwsze wiąże się z niższą masą ciała u dziecka.

"W wychowaniu ważne jest również pokazywanie dzieciom na własnym przykładzie, jak powinna wyglądać zdrowa dieta. Nawet najlepiej dobrane sposoby edukowania najmłodszych, prawdopodobnie nie przyniosą oczekiwanych rezultatów, jeśli sami, jako rodzice, nie będziemy się do nich stosowali" – uważa Januszewicz.


PAP - Nauka w Polsce

sobota, 18 sierpnia 2012

Kurdybanek zioło Jana III Sobieskiego.


Bluszczyk kurdybanek (Glechoma hederacea; obłożnik) jest jednym z najstarszych polskich ziół, które król Jan III Sobieski zabrał ze sobą pod Wiedeń w 1683 roku.  Dzięki temu jego wojacy byli zdrowi i dzielnie stawili czoło tureckiej armii. Kurdybanek w dawnych czasach był jednym z najbardziej znanych i najczęściej używanych ziół, archeolodzy odkryli jego duże ilości podczas wykopalisk w Biskupinie.

W pierwszej Rzeczypospolitej, a nawet w okresie zaborów w II RP (1918 – 1939) Polacy stosowali kurdybanek jako przyprawę do jadła. Te niezwykłe zioło stosowano jako lekarstwo zarówno przy delikatnych jak i bardzo poważnych dolegliwościach. Największą zaletą kurdybanka jest to, że wzmacnia układ odpornościowy dzięki czemu profilaktycznie zabezpiecza organizm przed chorobami. 

Król Jan III Sobieski, gdy pewnego dnia wracając z polowania napotkał wieśniaczkę biegnącą właśnie z naręczem kurdybanka. Kobieta biegła na ratunek ciężko choremu synowi i odrzekała królowi: jeśli kurdybanek mu nie pomoże to już mu nic nie pomoże. Król zsiadł z konia i poprosił o szczepkę, bo warto wiedzieć, że wystarczy prosta szczepka, by ziele rozpleniło się w naszym ogródku. Król zasadził kurdybanek we własnym ogrodzie, kurdybanek szybko się rozplenił, bo ma  takie właściwości  i gdy przyszedł czas na wyprawę z odsieczą wiedeńską  (1683 rok) wojsko wyposażone już było w cudowny lek. Jest to niezwykłe zioło, wzmacniające system odpornościowy całego organizmu.



Syrop z kurdybanka:

Stefania Korżawska w książce "Po zdrowie z ziołami" podaje następujący przepis na syrop z kurdybanka. Syrop wzmacnia układ odpornościowy. Jest szczególnie polecany dla dzieci anemicznych oraz dla osób nerwowych.

                Garść świeżego kurdybanka wrzucić do garnka, wlać 6 szklanek wody, zagotować, a następnie na małym ogniu ogrzewać 15 minut, przecedzić i dodać tyle miodu, ile jest wywaru. Wymieszać, zagotować i na małym ogniu podgotować 5 minut. Przelać do butelek. Syrop   można dodawać do ciepłej wody lub herbaty. Zamiast wody można użyć dobrego białego wina.



Ciekawostka:

Hrabina Anna Potocka z Działyńskich (przedwojenna specjalistka od ziół) opisała w swojej książce historię z życia wziętą. Otóż w jakimś mieście tyfus dziesiątkował ludzi - wtedy wysłano oddział żołnierzy do pilnowania porządku w opustoszałym mieście. Rozłożyli obóz na przedmieściu - niestety zarazki zaczęły atakować, padło kilka koni, żołnierze zaczęli chorować - wtedy zauważono, że te konie, które skubią jakieś zielsko, nie chorują. Tym zielskiem okazał się kurdybanek. Zaczęli popijać herbatkę z tego zioła i od tej pory choroba przestała być dla nich groźna.

Popularne artykuły