czwartek, 13 grudnia 2012

Jak pokonałem trądzik. Poznajcie moją historię.


Wstęp.
            Zanim przejdę do opisu mojego wielkiego zwycięstwa nad trądzikiem chciłbym poruszyć  kilka innych ściśle z tym związanych spraw. Długo zastanawiałem się, czy upublicznić opis mojej walki m.in. z trądzikiem. Poniższy opis jest urywkiem, większej całości, który postanowiłem Wam pokazać. Kto wie może moja historia pomoże komuś wyleczyć swoje dolegliwości. Jeśli chociaż jedna osoba będzie zadowolona z tego posta, pomoże on choć jednemu Internaucie to odczytam to za wielki sukces. 

            Na wstępie chciłbym podzielić się z Wami swoimi przemyśleniami. Obserwując zachowanie naszego społeczeństwa muszę ze smutkiem stwierdzić, że stoimy nad przepaścią. "Masy" zaspokajają swoje żywieniowe potrzeby w ogromnych marketach, często nie czytając składu kupowanych produktów, nie sprawdzając ile jest w nich konserwantów i białego cukru. Lekarze i dietetycy biją na alarm ale ich krzyk nie przebija się do ogólnej świadomości - konsumenci wiedzą "lepiej", wiedzą, że tańsze jedzenie to lepsze jedzenie. Niedawno odbyła się debata zorganizowana przez PiS, dyskutowano o służbie zdrowia. Jeden z profesorów chirurgii powiedział wówczas, że "w telewizji często lecą reklamy zachęcające do picia coca coli i odwiedzania MC Donalda, dlaczego nie mówimy społeczeństwu, że to im szkodzi?". Jest to cytat z pamięci ale oddaje główny sens wypowiedzi Pana profesora.
            Innym przykładem jest historia, którą kiedyś przytoczył prof. Walter Weight znacie go z licznych filmów udostępnianych na moim blogu. Otóż na jednym z tych filmów profesor opowiadał historię znajomej, której dzieci były bardzo niegrzeczne. Kiedy matka przerażona zachowaniem swoich dzieci wezwała Woltera do swojego domu dzieci zachowywały się okropnie, broiły, skakały, zachowywały się tak jak obecnie w XXI wieku zachowuje się wiele dzieci. Wystarczy się rozejrzeć, poprzyglądać się matkom spacerującym z małymi dziećmi żeby potwierdzić moje słowa. No ale wróćmy do meritum: 

- prof. Walter zapytał znajomą: Czym karmisz swoje dzieci? 

- Ta oburzona od razu odpowiedziała: Moje dzieci jedzą wszystko to co najlepsze. Następnie zaprowadziła gościa do kuchni. Profesor Weight od razu zauważył paczki po chipsach i batoniki, a w lodówce napoje słodzone i gazowane, białe pieczywo, dużo kupnego mleka, syntetyczne witaminy z apteki itp. produkty. następnie doradził matce żeby to wszystko wyrzuciła i zaczęła karmić dzieci zdrowymi produktami, warzywami, swojskimi wędlinami, zdrowym mięsem (czyli m.in. nie smażonym).

Wierzcie lub nie ale po kilku miesiącach zdrowego stylu życia dzieci stały się grzeczne.


Jakie wnioski powinniśmy wyciągnąć z powyższej historii?
Moje pytanie nie jest bezzasadne. Wyobraźmy sobie, że matka nie potrafiąca poradzić sobie z zachowanie swoich dzieci zamiast do prof. Waltera Weitha zwróciłaby się o pomoc do psychologa albo psychiatry. Czy te osoby zapytałyby o dietę dzieci? Raczej wątpię. Obaj by coś tłumaczyli, próbowali zakodować dzieciom w podświadomości jakieś pozytywne afirmacje, psychiatra pewnie by przepisał jakieś leki i na tym by się skończyło. Dzieci dalej by jadły "śmieciowe" jedzenie pełne GMO, konserwantów i białego cukru, powodujące wiele chorób, utrudniające wchłanianie witamin i przyczyniające się do depresji oraz nerwicy.


Moje doświadczenia są podobne ale dotyczą problemów z trądzikiem.
               Walczyłem z trądzikiem w szkole średniej i na pierwszym roku studiów. W tamtym okresie często odwiedzałem dermatologa, który za każdym razem przepisywał mi antybiotyk (to była chyba tetracyklina lub tetrarysal) , nigdy nie wspominał o diecie. Szkoda bo kiedyś piłem dużo coli (i innych napojów gazowanych), jadłem ogromne ilości mięsa (głownie niezdrowych wędlin typu parówki i biała kiełbasa) i słodyczy, nie zwracałem uwagi na skład kupowanych produktów, zapijałem do jedzenia i popełniałem wiele innych grzechów żywieniowych. Moja twarz oraz klatka piersiowa i plecy były pokryte krostami, a na lewym policzku miałem ogromną krostę, którą Pani dermatolog z mojej rodzinnej miejscowości chciała wyciąć operacyjnie (ona również nic nie wspominała o diecie – tak samo jak dermatolog z sąsiedniego miasta do którego jeździłem później). Trując się antybiotykami i prowadząc niezdrowy styl życia w 2005 roku poszedłem na studia. Tam moje dolegliwości się pogorszyły, studenckie jedzenie zrobiło swoje, krosty były coraz większe, a dermatolog dalej ograniczał się do samych antybiotyków. W czerwcu, pod koniec pierwszego roku akademickiego w moje ręce wpadła książka prof. Michała Tombaka pt: Jak żyć długo i zdrowo.  
               Pamiętam pierwszy raz kiedy zacząłem ją czytać, nie potrafiłem przestać. Zrozumiałem wówczas jak bardzo szkodziłem sobie, jaką krzywdę wyrządziłem swojemu organizmowi i jak głupi byłem. To był 2006 rok, od tamtej pory unikam dermatologów – w sumie to staram się nie chodzić do lekarzy. Dermatolog nie mówi o diecie, a np. okulistka lecząca jęczmienie i gradówki skupia się najczęściej na kroplach i maściach, nie tłumaczy jaka jest przyczyna dolegliwości - skupia się za to na zachęcaniu do zabiegu usunięcia gradówki najlepiej prywatnie, byle zarobić.  Dolegliwości takie jak trądzik, gradówka, jęczmień są sposobem na oczyszczanie się organizmu z toksyn. Dlaczego dermatolodzy i okuliści nie tłumaczą tego pacjentom? Leczenie chemią tych dolegliwości w praktyce oznacza przeszkadzanie organizmowi w oczyszczaniu się! Więcej informacji na ten temat znajdziecie tu: http://portal.bioslone.pl/profilaktyka-zdrowotna i tu: http://portal.bioslone.pl/


"Choroby są procesem pozbywania się toksyn z organizmu. Objawy są naturalną ochroną organizmu. Nazywamy je chorobami, lecz w rzeczywistości leczą one choroby. Wszystkie choroby mają jedną przyczynę, choć objawiają się w różny sposób, w zależności od miejsca, w którym występują" - Hipokrates


               Nie namawiam Was do niechęci i unikania medyków (czytaj lekarzy, dermatologów, okulistów i innych) w razie ciężkiej choroby. Żyjemy w trudnych czasach, nasze środowisko oraz żywność są bardzo zanieczyszczone więc czasem naturalne metody mogą nie zadziałać i konieczna jest wizyta u lekarza (ale najczęściej naturalne metody radzą sobie z każdą dolegliwością).

               Ok wracamy do meritum, czyli moich zmagań z trądzikiem. Jest czerwiec 2006 roku, a ja czytam książkę Tombaka. Czułem jakby otworzyły się moje oczy, na początku myślałem, że zwymiotuję (świadomość tego jak ludzie są oszukiwani przez Koncerny potrafi zszokować!), nie sądziłem, że gazowane napoje, słodycze oraz konserwanty dodawane do jedzenia mają aż tak niszczycielski wpływ na nasze zdrowie. Moim pierwszym krokiem było zastąpienie białego chleba, razowym pieczywem, które kupowałem w małej piekarni. Później przestałem zapijać do jedzenia, od tamtej pory (czyli od 8 lat) płyny piję kilka minut przed albo ok. godziny po jedzeniu. Dzięki temu nie zadaję dodatkowych cierpień mojemu układowi trawiennemu – to jedna z najważniejszych żywieniowych zasad.

               Później wszystko działo się szybko, codziennie starałem się pić świeżo wyciśnięte soki z owoców i warzyw, przestałem jeść wędliny – ograniczam się do jedzenia mięsa tylko pod postacią obiadową (np. kurczak, wołowina, cielęcina itp.). Przestałem łączyć białka z węglowodanami, od kilku lat w mojej rodzinie nie jemu ziemniaków z mięsem. Na początku było ciężko ale po jakimś czasie poprawiły się wyniki badań mojego taty, który w najbardziej krytycznym momencie miał ostry stan przedzawałowy (jemu również prof. Tombak bardzo pomógł). Co było dalej? Hmm a już wiem przestałem się objadać wieczorami, zacząłem jeść śniadania i prowadzić bardziej aktywny tryb życia. Z biegiem czasu stałem się bardziej pogodnym, lepszym człowiekiem, nie mam już problemów z trądzikiem, pokonałem swoje dolegliwości trawienne oraz bezsenność. Jestem nowym, lepszym człowiekiem, który cieszy się życiem tak jak Anthony de Mello w Przebudzniu, rozumie jak ważna jest ludzka podświadomość o której pisał Joseph Murphy (m.in. w książkach: Potęga podświadomości, Cuda umysłu). Jestem człowiekiem, który odżywia się świadomie i nie daje się wykorzystywać Koncernom i nieuczciwym producentom.

Refleksja...
Na koniec dodam tylko, że jeśli chcecie być w pełni zdrowi to (moim zdaniem) powinniście zrozumieć, że wszystkie choroby, każda dolegliwość są sygnałami wysyłanymi przez organizm, np.: nadpobudliwość, bezsenność, myśli samobójcze itp. oznaczają niedobór niektórych witamin, a zmiany skórne (trądzik) oznaczają, że z wątrobą jest coś nie tak – prawdopodobnie przez wiele lat źle się odżywialiście i zanieczyściliście toksynami swoją wątrobę, która teraz bije na alarm
Przeczytajcie moje stare artykuły o wewnętrznym oczyszczaniu organizmu i potędze podświadomości (linki poniżej) oraz postarajcie się czytać jak najwięcej książek poświęconych tematyce zdrowotnej. Nie tylko książek prof. Michała Tombaka ale od niego warto zacząć.

Moje artykuły:

 



Polecam:
DIABLO: Archanioł Inarius - 


Wiedźmin 3: Dziki Gon. Gra z pogańskimi wierzeniami naszych przodków - 


Pan Wołodyjowski w grze Diablo III - 

28 komentarzy:

  1. Dobrze radzisz :-)
    Jesteśmy tym czym jemy...
    Bardzo dobry artykuł.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdecydowanie racja u mnie po odrzuceniu pewnych pokarmów i dołączeniu mikstury oczyszczającej nie tylko schudłem ale też cera mocno zyskała...

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam,
    W innym miejscu natrafilem na informacje, ze spozywasz naturalna wit C. Moglbys podac namiary na takie preparaty, przy ktorych 3-5g dziennie wit C nie spowoduje pojscia z torbami ?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zle sie wyrazilem widocznie :)
      Bardziej mialem na mysli suplementy diety. Problem w tym, ze jesli mialbym sie opierac tylko na Vit C z owocow i herbat, to bym musial te owoce jesc kilogramami dziennie by dostarczyc te 3-5g vit C.
      A chodzilo mi o vit c na bazie naturalnej a nie syntetycznej.
      http://www.suplementy-online.eu/details-66.html Co np sadzisz o tym? Natrafiles kiedys na infromacje o tego typu suplementach? Taka postac vit c dostapna jest u mnie w sklepie z ziolkami :)

      Usuń
    2. Ja do dziennego zapotrzebowania na witaminę C stosuję dżem z dzikiej róży. Podobno łyżka daje dzienne zapotrzebowanie na wit C. Więc uzbierałam dziką różę i potem przerobiłam na dżem z dodatkiem cytryny i staram się jeść łyżeczkę dziennie na śnidanie :) Polecam bo bardzo dobry :)

      Usuń
  4. Świetny post!
    mi dermatolodzy często wspominali o diecie. Tyle, że głównie problemu dopatrywali się w słodkich przekąsach, smażonych czy ostrych potrawach. Żaden nie zwrócił mi nigdy uwagi, że problem może leżeć w wypijanych litrach mleka. Odkąd zainteresowałam się dietą wegetariańską, zaczęłam mniej przychylnie patrzeć na mleko. W końcu odstawiłam i zauważyłam kolosalną różnicę. Co ciekawe zdarza mi się czasem sięgnąć po cukry proste i nie powoduje to takiej masakry jak sporadyczne wypicie mleka. Ogólnie eksperymenty ze zdrową dietą opłaciły się dużo bardziej niż łykanie antybiotyków, które dawały krótkotrwałą poprawę. Jeszcze tylko muszę się pozbyć stresów i wierzę, że będę mieć idealną cerę ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny post!
    mi dermatolodzy często wspominali o diecie. Tyle, że głównie problemu dopatrywali się w słodkich przekąsach, smażonych czy ostrych potrawach. Żaden nie zwrócił mi nigdy uwagi, że problem może leżeć w wypijanych litrach mleka. Odkąd zainteresowałam się dietą wegetariańską, zaczęłam mniej przychylnie patrzeć na mleko. W końcu odstawiłam i zauważyłam kolosalną różnicę. Co ciekawe zdarza mi się czasem sięgnąć po cukry proste i nie powoduje to takiej masakry jak sporadyczne wypicie mleka. Ogólnie eksperymenty ze zdrową dietą opłaciły się dużo bardziej niż łykanie antybiotyków, które dawały krótkotrwałą poprawę. Jeszcze tylko muszę się pozbyć stresów i wierzę, że będę mieć idealną cerę ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja przeżyłam podobną historię.
    Niestety ale większość lekarzy skupia się tylko na przepisywaniu chemicznych leków - zachowują się tak jakby składali przysięgę wierności Koncernom Farmaceutycznym. Z tego co mi wiadomo to lekarze składają przysięgę Hipokratesa, który leczył ludzi jedzeniem i piciem. Nigdy nie zapomnę jak dermatolog leczył mnie, a właściwie wykorzystywał mnie finansowo nie wspominając nic o diecie. Po ponad roku przepisywania antybiotyków zaproponował mi lek za ponad 400 zł. To była moja ostatnia wizyta u niego. Od tamtej pory ufam bardziej przedstawicielom medycyny naturalnej i staram się zdrowo odżywiać.

    Tak samo było z gradówką pod okiem. Okulistka skupiała się tylko na maściach i namawianiu mnie do prywatnego zabiegu - najpierw chciała 600 zł, a potem jak gradówka się zmniejszyła mówiła, że weźmie tylko 400 zł za jej usunięcie ale pod warunkiem, że wykona zabieg zewnętrznie, czyli natnie skalpelem i nałoży szwy, z którymi będę musiała do niej przyjeżdżać do kontroli (sama wizyta kosztuje u niej 100 zł + dziwne badania takie jak ciśnienie w oku prawie 200 zł, nużeniec czyli wyrywanie rzęs i badanie pod mikroskopem 50 zł i jeszcze kilka badań. No i oczywiście wciska witaminy firmy FOREVER LIVING PRODUCTS, które trzeba u niej kupować. Mówi, że trzeba stosować suplementację. Kiedy wypiłam jej aloes to wyskoczyły mi na twarzy krosty! To miał być produkt naturalny ale okazało się, że ma w składzie konserwanty, które uczulają). Okulistka ostro reklamuje te witaminy, rozkręciła sobie niezły biznes kosztem pacjentów.

    Prawda jest taka, że zaczęłam wygrywać z gradówką i trądzikiem kiedy odstawiłam na bok lekarzy okulistów i zaczęłam się zdrowo odżywiać oraz myć twarz szarm mydłem. Szare mydło wspaniale działa na skórę twarzy i oczy - nawet jeśli się czasem dostanie do oka i poszczypie. Szare mydło jest lepsze od wszystkich maści i kropel na gradówki - jeśli okulista za bardzo Was nimi męczy (wiadomo każda wizyta kosztuje, a na wyleczonym pacjencie już się nie zarobi bo nie przyjedzie) to na oku pojawiają się czerwone żyłki. Tak więc lepiej jest stosować zdrową dietę i myć twarz szarym mydłem.

    Musicie wziąć zdrowie we własne ręce i pamiętać, ze dla Koncernów farmaceutycznych klient wyleczony to klient stracony. Taka jest prawda, którą pojmuje coraz więcej osób.

    OdpowiedzUsuń
  7. Cieszę się, że trafiłam na ten blog ;) Sama jestem na etapie walki z trądzikiem, już kilka lat... Po każdej wizycie u dermatologa ręce opadają, płaci się pieniądze za wystawienie recepty. Mój lekarz nawet nie zlecił mi koniecznych badań m.in. na wątrobę przed przepisaniem tabletek.. Chętnie poczytam wspomniane książki.
    Pozdrawiam serdecznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zainspirowała mnie Twoja historia :)

    Przyznam szczerze (bez bicia), że ja się poddałem pewien czas temu. Wydałem kupę kasy na nieskuteczne preparaty i zmarnowałem dużo czasu na stosowanie jakiś tajemniczych metod, który nic nie dały...

    Czas skorzystać z Twoich, być może mi też pomogą! oby

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest problem lekarzy. Niestety ale jeżeli chcesz być lekarzem to musisz leczyć wg. wytycznych. Kto będzie stosował inne metody to zostanie wypisany z tej bandy. Dlatego też lekarze się boją i robią wszystko wg zaleceń. Zabrania im się myśleć i mają tylko korzystać z instrukcji. Taka dziś jest medycyna konwencjonalna. A to wszystko tak pięknie chodzi pod kontrolą koncernów farmacetycznych. To one lobbują odpowiednie metody leczenia itp.

      Usuń
  9. Poszukiwacz Prawdy- chciałbym się z Tobą jakoś skontaktować. PW, mail ? Ważne to dla mnie , z góry dzięki.

    OdpowiedzUsuń
  10. Witam
    Zgadzam się w 120 % z koleżanką . Moja przygoda a raczej początek kiedy człowiek zaczyna myśleć o zmianie diety jest jego stan zdrowia . Jedni źle się czują , są zmęczeni , ospali itd ... innym dolega trądzik , innych dopadła choroba lub rak . Zaczynamy wtedy myśleć dlaczego my , co zrobiliśmy nie tak , co się dzieje przecież jesteśmy młodzi , powinniśmy tryskać zdrowiem i dobrym samopoczuciem . I wtedy wszystkie drogi i wiadomości których szukamy w internecie ludzi po przejściach i tych którzy chcą innym pomóc kierują nas właśnie na ścieżkę zdrowego odżywiania naszego ciała . Nie mogę nazwać tego dietą , gdyż dieta kojarzy mi się z restrykcjami i wieloma wyrzeczeniami a raczej nazwała bym to odpowiednim odżywianiem które każdy mądry człowiek stosuje i przekazuje to swoim dzieciom dalej , pomimo wielu reklam i kuszących nas rzeczy w telewizji w marketach itd ... gotowymi , napakowanymi chemią produktami . Sorry nie mogę tego nawet nazwać żywnością , gdy widzę ile w danym produkcie jest chemii , konserwantów , utleniaczy i itp a ile procent tego co myślimy że kupujemy . Ile jest procent mięsa w parówkach , kiełbasach , ile jest mięsa w mięsie , szok zatrzymajmy się na 1 minutę chociaż i raczmy przeczytać to co mamy na etykiecie , chociaż i do tych etykiet nauczyłam się podchodzić z ostrożnością gdyż wielu producentów nie pisze prawdy , pełnego składu albo tak formułuje tekst że i tak nie mamy zielonego pojęcia co to jest . Ja jem bardzo dużo owoców , warzyw , nawet zioła kupuje świeże i susze a potem proszkuje lub zamrażam . Robię owocowe i warzywne chipsy , zainwestowałam i kupiłam dehydrator dosyć drogi ale mówię wam opłaca się , omijacie lekarzy szerokim łukiem i nie wydajecie pieniędzy na leki :) Lody tylko z mrożonych owoców , wiem wiem dla niektórych może to się wydawać dziwaczne ale po czasie stwierdzicie że nie ciągnie was do tych batonów , czekolad , ciastek itp .... które są drogie i napędzają apetyt , po których chcesz więcej i więcej i się trujesz , proszę nazwijmy prawdę po rzeczy :) Nawet kupuję pieprz w ziarenkach i go mielę , a czy wiecie że pieprz gotowy mielony w sklepach to trucizna i że w takim pieprzu , prawdziwego pieprzu z ziaren jest zaledwie 5 max 10 % , tak tak reszta to uzupełniacze itp ... spróbujcie zmielić ziarna pieprzu i go porównać z tym kupnym . A cynamon kupny mielony a gdy kupicie pałki cynamonu i go zmielicie - szok normalnie szok jaka różnica . Nie będę się tu rozpisywała bo by strony brakło :) I nie mówcie mi że nie macie czasu zrobić sobie obiadu czy przygotować innego posiłku samemu w domu i zabrać do szkoły czy pracy . Ja mam 41 lat , 2 duzych dzieci , prace w szpitalu 12 godzin dyżury , czasami po 6 przez 6 dni w tygodniu i w moim domu zawsze czeka ciepły obiad i zdrowy dla domowników , moja lodówka jak to mówią znajomi wygląda jak ogród pełen świeżych owoców i warzyw , nie znajdziecie w niej kiełbas , parówek , puszek , konserw itp .... wszystko robię i gotuję sama z świeżych i zdrowych produktów . Niestety w swoje zdrowie też musimy zainwestować i poświęcić mu trochę swojego czasu a na pewno odwdzięczy nam się z nad wiązką . Mam nadzieję że dożyję do 120 lat w dobrej kondycji w dobrym zdrowiu i humorze :) No co pozytywne myślenie i nastawienie do życia też przyczynia się do zdrowego życia :) Jak by chciał ktoś jakieś porady podaję mój e-mail :) nikita50006@interia.eu

    OdpowiedzUsuń
  11. Witam
    Zgadzam się w 120 % z koleżanką . Moja przygoda a raczej początek kiedy człowiek zaczyna myśleć o zmianie diety jest jego stan zdrowia . Jedni źle się czują , są zmęczeni , ospali itd ... innym dolega trądzik , innych dopadła choroba lub rak . Zaczynamy wtedy myśleć dlaczego my , co zrobiliśmy nie tak , co się dzieje przecież jesteśmy młodzi , powinniśmy tryskać zdrowiem i dobrym samopoczuciem . I wtedy wszystkie drogi i wiadomości których szukamy w internecie ludzi po przejściach i tych którzy chcą innym pomóc kierują nas właśnie na ścieżkę zdrowego odżywiania naszego ciała . Nie mogę nazwać tego dietą , gdyż dieta kojarzy mi się z restrykcjami i wieloma wyrzeczeniami a raczej nazwała bym to odpowiednim odżywianiem które każdy mądry człowiek stosuje i przekazuje to swoim dzieciom dalej , pomimo wielu reklam i kuszących nas rzeczy w telewizji w marketach itd ... gotowymi , napakowanymi chemią produktami . Sorry nie mogę tego nawet nazwać żywnością , gdy widzę ile w danym produkcie jest chemii , konserwantów , utleniaczy i itp a ile procent tego co myślimy że kupujemy . Ile jest procent mięsa w parówkach , kiełbasach , ile jest mięsa w mięsie , szok zatrzymajmy się na 1 minutę chociaż i raczmy przeczytać to co mamy na etykiecie , chociaż i do tych etykiet nauczyłam się podchodzić z ostrożnością gdyż wielu producentów nie pisze prawdy , pełnego składu albo tak formułuje tekst że i tak nie mamy zielonego pojęcia co to jest . Ja jem bardzo dużo owoców , warzyw , nawet zioła kupuje świeże i susze a potem proszkuje lub zamrażam . Robię owocowe i warzywne chipsy , zainwestowałam i kupiłam dehydrator dosyć drogi ale mówię wam opłaca się , omijacie lekarzy szerokim łukiem i nie wydajecie pieniędzy na leki :) Lody tylko z mrożonych owoców , wiem wiem dla niektórych może to się wydawać dziwaczne ale po czasie stwierdzicie że nie ciągnie was do tych batonów , czekolad , ciastek itp .... które są drogie i napędzają apetyt , po których chcesz więcej i więcej i się trujesz , proszę nazwijmy prawdę po rzeczy :) Nawet kupuję pieprz w ziarenkach i go mielę , a czy wiecie że pieprz gotowy mielony w sklepach to trucizna i że w takim pieprzu , prawdziwego pieprzu z ziaren jest zaledwie 5 max 10 % , tak tak reszta to uzupełniacze itp ... spróbujcie zmielić ziarna pieprzu i go porównać z tym kupnym . A cynamon kupny mielony a gdy kupicie pałki cynamonu i go zmielicie - szok normalnie szok jaka różnica . Nie będę się tu rozpisywała bo by strony brakło :) I nie mówcie mi że nie macie czasu zrobić sobie obiadu czy przygotować innego posiłku samemu w domu i zabrać do szkoły czy pracy . Ja mam 41 lat , 2 duzych dzieci , prace w szpitalu 12 godzin dyżury , czasami po 6 przez 6 dni w tygodniu i w moim domu zawsze czeka ciepły obiad i zdrowy dla domowników , moja lodówka jak to mówią znajomi wygląda jak ogród pełen świeżych owoców i warzyw , nie znajdziecie w niej kiełbas , parówek , puszek , konserw itp .... wszystko robię i gotuję sama z świeżych i zdrowych produktów . Niestety w swoje zdrowie też musimy zainwestować i poświęcić mu trochę swojego czasu a na pewno odwdzięczy nam się z nad wiązką . Mam nadzieję że dożyję do 120 lat w dobrej kondycji w dobrym zdrowiu i humorze :) No co pozytywne myślenie i nastawienie do życia też przyczynia się do zdrowego życia :) Jak by chciał ktoś jakieś porady podaję mój e-mail :) nikita50006@interia.eu

    OdpowiedzUsuń
  12. Jestem dowodem na to, że trądzik można wyleczyć odpowiednią dietą. Z trądzikiem zmagałam się kilkanaście lat, zażywałam przeróżne tabletki, smarowałam się maściami i nic. Aż kiedyś stwierdziłam, że może przyczyna tkwi zupełnie w czymś innym i wystąpienie trądziku wiąże się z nieprawidłowym odżywianiem. Zanieczyszczony organizm pozbywa się toksyn właśnie przez skórę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałbym się skontaktowac z Ket,(problemy z trądzikiem) Czekam na odp.

      Usuń
  13. Hej czy ktoś mógłby podać co można jeść na poszczególne posiłki, bo samemu bardzo ciężko jest mi się przerzucić, biorąc pod uwagę fakt, że większość posiłków u mnie w domu jest oparta o chleb, mąkę, mięso. Bardzo proszę o odp.

    OdpowiedzUsuń
  14. tylko jak ktos dobrze sie odrzywia i ma tradzik to co wtedy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. napisz proszę co jesz na śniadanie, na obiad, na kolacje. Co jadasz miedzy tymi posiłkami. Co pijasz.

      Usuń
  15. niby tak, ale nie ma się co oszukiwać, dieta nie jest zawsze przyczyną trądziku... u młodzieży faktycznie może być ale w dzisiejszych czasach tradzik często występuje też u 30-40 latków i tu przyczyną są hormony w połączeniu ze stresem, wtedy dieta na pewno pomoże ale nie rozwiąże problemów w 100%

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wiem czy wiesz ale stres zabija wiele witamin i minerałów. A niedobory witamin i minerałów również ma wpływ na naszą skórę.

      Usuń
  16. To jest oczywiste że przez stres, występowanie trądziku jest większe niż jeśli się nie stresujemy. Na skutecznienatradzik.pl są porady w jaki sposób można temu zapobiec.

    OdpowiedzUsuń
  17. Brawo! świetny artykuł. Dieta jest kluczowa, przetestowałam na sobie!

    OdpowiedzUsuń
  18. Zaciekawiła mnie tak książka, na pewno ją kupię, bo przyznam że sam mam problem z trądzikiem już kilkanaście lat...

    OdpowiedzUsuń
  19. Świetny artykuł! Też kiedyś miałam duże problemy z trądzikiem i na szczęście trafiłam na panią dermatolog, która od razu ustaliła mi dietę, bo to jednak najważniejsza sprawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałaś dużo szczęścia trafiając na dermatologa, który zamiast chemii zalecał dietę. Niestety większość dermatologów aplikuje pacjentom recepty na tetracyklinę, a o jedzeniu, piciu, konserwantach, GMO nic nie mówią, co jest przykre bo przecież ci ludzie składali przysięgę Hipokratesa!!! Po pierwsze nie szkodzić!!! A chemia szkodzi, no ale na chemii zarobią koncerny farmaceutyczne, które dla lekarzy są jak Jezus dla księży.

      Usuń
  20. Lekarze lubią chodzić na skróty. Np lecząc bezsenność nie próbują jak piszesz Ty wpłynąć na zmianę diety, albo uzupełnić poziom melatoniny który z wiekiem spada, ale zaraz recepta i prochy oszołomy.
    Powiedz mi co jesz, a powiem ci na co zachorujesz...
    Ostatnio oglądałam program ( tak ostatnio modne) o odmładzaniu ludzi przez dietę , ćwiczenia itp. Dużo w tym racji co mówią, radzą. Ale jak usłyszałam panią dietetyk która mówi pacjentowi aby nie jadł kiszonej kapusty bo może podnosić ciśnienie, że ona proponuje równie dobry suplement z błonnikiem to mi się normalnie nóż w kieszeni otwiera. Pozdrawiam :) Dobra robota!

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo wartościowy artykuł, który otworzył mi oczy w wielu kwestiach.

    OdpowiedzUsuń

Popularne artykuły