środa, 30 stycznia 2013

Blog o zegarkach

Dziewczyny mam do Was ogromną prośbę. Odwiedzicie mój serwis poświęcony zegarkom? Zależy mi na Waszych komentarzach i na zwiększeniu popularności bloga :) Będę Wam bardzo wdzięczny ;)



Pozdrawiam wszystkich czytelników, a szczególnie czytelniczki mojego bloga :)
Życzę wam dużo Zdrowia :)

Dieta, która leczy problemy seksualne.

„Jedzenie, picie, sen, miłość cielesna - wszystko z umiarem.” – Hipokrates



Dziś postanowiłem wytoczyć ciężkie działa i zająć się bardzo ważnym i zarazem trudnym problemem o którym wiele osób wstydzi się rozmawiać. Mm na myśli różnego rodzaju zaburzenia seksualne takie jak m.in.: 
1. Brak ochoty na seks (tzw. oziębłość seksualna, częściej spotykana u kobiet niż u mężczyzn).


2. Problemy ze wzwodem występujące coraz częściej u coraz młodszych.


3. Problemy z poczęciem potomstwa mimo udanego seksu (jest wzwód, wszystko wychodzi ale dzieci się nie pojawiają).


I tak np. jeśli chodzi o punkt 1 (mam nadzieję, że nikogo nie urażą moje słowa) zdarzają się dziewczyny, które w łóżku są oziębłe - nie mają na nic ochoty, nawet dotykanie w miejscach intymnych ich nie podnieca. Często tłumaczy się takie zachowanie charakterem, dziewczyna odpowiada, że taka już jest, że nie odczuwa podniecenia nawet kiedy chłopak dotyka jej piersi i innych miejsc. 


Moim amatorskim zdaniem każdy z nas ma na swoim ciele strefy erogenne, miejsca, których dotykanie podnieca. Jeśli takie podniecenie nie występuje mimo dotykania, pieszczot itp. to coś jest nie tak. Doszedłem do takich wniosków czytając m.in. książkę prof. Zbigniewa Wiśniewskiego pt: "Nie ma chorób nieuleczalnych", w której autor opisuje wpływ witamin na ludzkie zdrowie. Otóż okazuje się, że niedobór niektórych witamin objawia się często oziębłością seksualną, impotencją i innymi chorobami natury seksualnej. Oto kilka przykładów związanych z tym zagadnieniem:


Witamina E (tokoferol):
Jej niedobór poza uszkodzeniem i zanikiem mięśni, nerwów, miażdżycą tętnic, zapaleniem żył i nadciśnieniem wywołuje też bezpłodność (impotencję). Najbogatszymi źródłami witaminy E są: orzechy włoskie i laskowe, migdały, pestki dyni, ziarno sezamowe, olej słonecznikowy, wszystkie zboża, soja, szpinak, brukselka i jaja.

Witamina A (retinol):
Jej niedobór powoduje m.in: zmiany w układzie rozrodczym - zanik jąder i jajników, dochodzi do resorpcji płodu i defektów u noworodków. Źródłami naturalnymi witaminy A są: podroby, masło, jaja, tran, tłuste morskie ryby, marchew, sałata, jarmuż, dynia, szczypior, pomidor, papryka, dzika róża, szpinak, sałata, zielony groszek, fasolka szparagowa.



Witamina M (kwas foliowy, folacyna):
 Jej niedobór łączy się z różnymi powikłaniami w ciąży np. odklejaniem łożyska, przedwczesnym porodem oraz nadmiernym krwawieniem okołoporodowym. Dzieci matek z niedoborem witaminy M wykazują nienormalny lub opóźniony rozwój. Witamina M występuje w: cebuli, jagodach, szpinaku, szparagach, zielonych warzywach, podrobach, orzechach włoskich i kiełkach.

Według prof. Wiśniewskiego za prawidłowe zdrowie seksualne jest odpowiedzialnych aż 11 witamin: A, B2, B5, B6, B12, B15, C, D, E, F, M, U (Zbigniew Wiśniewski, Nie ma chorób nieuleczalnych, rysunek s. 25).


"Kto określa chorobę jako nieuleczalną nie jest lekarzem" - Nostradamus


Ważne:
W kwestiach zdrowotnych nie jestem fachowcem i do roli fachowca nie pretenduję. Faktem jest jednak to, że w wielu książkach poświęconych zdrowiu natknąłem się na fragmenty dotyczące zdrowia seksualnego. Poza tym interesuję się seksuologią i często czytam różnego rodzaju artykuły poświęcone zdrowiu seksualnemu, fantazjom erotycznym itp. Wielu seksuologów i dietetyków podkreśla, że wpływ diety na zdrowie płciowe jest wręcz fundamentalny. Jeśli odczuwasz jakiekolwiek zaburzenia w tej sferze życia to Twoim pierwszym krokiem powinna być zmiana diety oraz zmiana nastawienia do życia - stres szkodzi zdrowiu dlatego ważne jest jego opanowanie.
Niewiele osób jest świadomych tego jak duży wpływ na jakość ludzkiego życia ma dieta. Zagoniony, robiący karierę człowiek XXI wieku "zapomniał" o naukach starożytnych medyków, którzy często mówili: „Jesteś tym co jesz” oraz „jesteś tym co pijesz”

Badania udowadniają, że dzięki zdrowej diecie możemy nie tylko uniknąć lub zwalczyć wiele chorób cywilizacyjnych ale również poprawić jakość życia seksualnego. Warto spojrzeć prawdzie w oczy co trzecia para w Polsce nie może mieć dzieci, a winą obarcza się zanieczyszczenie środowiska oraz spożywanie tłustych, rafinowanych pokarmów z dużą ilością konserwantów i cukru.

Naukowcy odkryli już ponad 300 roślin, które maja pozytywny wpływ na życie seksualne oraz udowodnili (Jean Carper, Żywność twój cudowny lek, Poznań 2008, s. 383) że dieta wysokotłuszczowa może wpływać niekorzystnie na męskie hormony. Wiele osób często myśli, że spożywanie dużej ilości mięsa w Fast foodach (tak jak twardziele na amerykańskich filmach) obdarzy ich jakąś „super męskością”. Niestety badania naukowe mówią coś zupełnie innego. Spożywanie zbyt dużej ilości fast foodów oraz pokarmów bogatych w tłuszcz, konserwanty i barwniki ma negatywny wpływ na męskość. Natomiast warto jeść swojski smalec (szczególnie na tłuszczu gęsim) oraz jeść swojskie wędliny, robione z mięsa wysokiej jakości.

Seksualna profilaktyka:
Istnieje wiele pokarmów, które warto spożywać profilaktycznie – co zaowocuje w przyszłości ;) Naszym podstawowym eliksirem powinno być wszystko co zawiera witaminę C. Badania udowodniły, że niedobór tej witaminy może powodować poważne uszkodzenia jąder, doprowadzające do niedoboru i zaburzeń składu nasienia. Mimo wszystko nawet jeśli ktoś cierpi na bezpłodność, ma problemy seksualne itp. nie powinien się poddawać ponieważ wyniki badań są bardzo optymistyczne i mówią, że nasycenie organizmu witaminą C może przywrócić płodność!

Pomijając szczegóły związane z badaniami naukowymi (które znajdziecie w książce Jean Carper) przejdę od razu do ich ustaleń końcowych. Otóż stwierdzono, że witamina C działa korzystnie na nasienie, gdyż jest przeciwutleniaczem. Zabezpiecza plemniki przed atakami wolnych rodników i przywraca sprawność seksualną. Aby być zdrowym lub wyleczyć się z dolegliwości tego typu powinniśmy spożywać duże ilości warzyw i owoców każdego dnia, szczególnie paprykę i brokuły, jak najczęściej pić świeżo wyciśnięte soki z cytrusów, jeść cebulę, czosnek, truskawki i kalafior.
„Jedzenie, picie, sen, miłość cielesna - wszystko z umiarem.” – Hipokrates

sobota, 26 stycznia 2013

Wpływ srebra i złota na zdrowie

Od kiedy tylko sięgam pamięcią zawsze podobało mi się jak dziewczyny noszą ładne duże zegarki i szerokie bransolety. Ale dopiero niedawno uświadomiłem sobie, że noszenie zegarka z szeroką srebrną bransoletą ma pozytywny wpływ na ludzkie zdrowie. Jestem tym faktem mile zaskoczony.
No ale wróćmy do początku. Jakiś czas temu napisałem artykuł pt: "Srebro zdrowie i luksus" podczas pisania, którego ta tematyka bardzo mnie wciągnęła. Podzieliłem się z Wami wówczas wiedzą o tym jak zdrowe jest srebro koloidalne.

Dziś chciałbym rozszerzyć ten temat. Otóż podczas lektury bardzo ciekawej książki prof. Zbigniewa Wiśniewskiego pt: "Nie ma chorób nieuleczalnych" natrafiłem na kilka ciekawych informacji, które się Wam spodobają - szczególnie płci pięknej :)

Zbigniew Wiśniewski w swojej książce opisuje m.in. zagadnienia związane z Medycyną Dalekiego Wschodu, w której najważniejsza jest energia Chi. Energia ta przepływa przez ludzkie ciało kanałami zwanymi meridianami. W uproszczeniu można powiedzieć, że jeśli przepływ energii Chi jest prawidłowy to wówczas cieszymy się doskonałym zdrowiem. Natomiast wszelkiego rodzaju zaburzenia energetyczne wywołują choroby. Istnieją 24 meridiany - po 12 na każdą stronę ciała.

Jednym ze sposobów leczenia zaburzeń energetycznych jest akupresura i akupunktura, które polega za wbijaniu igieł w celu odblokowania kanałów energetycznych. Inną równie skuteczną metodą zniwelowania blokady jest zakładanie na rękę lub nogę złotych, srebrnych lub miedzianych bransolet. Zakładając bransoletę doprowadzamy do zawirowań elektromagnetycznych, które uwalniają kryształki blokad z wnętrza np: zablokowanych kanałów w ręce co uwidacznia się w postaci sinej, zielonej, czy granatowej skóry pod bransoletką. Takie znaki na skórze są widocznym znakiem dowodzącym tego, że w organizmie występuje jakaś blokada energetyczna. Prof. Wiśniewski pisze, że noszenie pierścionków albo bransolet jest konieczne póki skóra nie wróci do prawidłowego, zdrowego wyglądu. 


Kilka ważnych wskazówek ze wspomnianej książki prof. Wiśniewskiego:

"Bransoletka noszona na przegubie lewej ręki przez mężczyznę powoduje obniżenie ciśnienia w jego organizmie natomiast noszona na prawej ręce podnosi je. Ponieważ kobieta ma odwrotną polaryzację jak mężczyzna bransoletka noszona na lewej ręce podnosi u niej ciśnienie natomiast noszona na prawej ręce obniża je".

"Metalowa bransoletka połączona z zegarkiem spełnia identyczną rolę jak bransoletka ozdobna. Jeśli na jednej ręce będziemy nosili zegarek, a na drugiej bransoletkę ozdobną ciśnienie będzie regulowane automatycznie".

"Podobne działanie występuje przy tzw. stawianiu baniek choremu na plecach. Bańki wyciągają chorobę poprzez podciśnienie wytworzone w nich spalanym spirytusem i przyłożonych do pleców chorego".

"Jeśli do pucharu srebrnego nalejemy wody, czy wina, to po upływie 12 godzin woda będzie absolutnie czysta, nie znajdziemy w niej żadnych bakterii, wirusów, czy innych pierwotniaków. W pucharze mianowicie zaszła reakcja chemiczna na poziomie atomowym, która oczywiście spowodowała śmierć mikroorganizmów".


Myślę, że ten post Was zaciekawi :) Kiedyś myślałem, że srebrna zastawa, złote puchary itp. są "szpanem". Dziś jednak uważam, że warto inwestować w metale szlachetne, pić ze złotych kielichów, jeść srebrnymi sztućcami. Panowie kupujcie swoim ukochanym srebrną i złotą biżuterię. Wasze drugie połówki będą dzięki temu szczęśliwsze i zdrowsze :)

niedziela, 13 stycznia 2013

Srebro zdrowie i luksus.

Chciałbym Wam dziś zaprezentować fragmenty bardzo ciekawego artykułu dotyczącego m.in. "Srebra koloidalnego", które przed II wojną światową było uważane za lekarstwo na wiele chorób. Później w drugiej połowie XX w. świat medycyny, szczególnie tej w USA poszedł w stronę antybiotyków "zapominając" o skuteczności srebra.

Srebro i złoto najczęściej kojarzą nam się z luksusem. Dziś raczej niewiele osób może pozwolić sobie na jedzenie pokarmów ze srebrnych talerzy, używanie srebrnych sztućców, czy jak Starożytni Grecy i Rzymianie picie wina ze srebrnych kielichów. W epoce Starożytnej luksus był dość powszechnym zjawiskiem. W tamtych czasach ludzie wykształceni raczej brzydzili się pracą fizyczną (bywały wyjątki) do której wykorzystywali niewolników i niewolnice. W Średniowieczu, czyli epoce, która nastała po starożytności wszystko się zmieniło. Ludzie zaczęli cenić pracę fizyczną i stopniowo odchodzić od srebrnej zastawy. W Średniowieczu na taki luksus pozwalała sobie chyba tylko magnateria (książęta i królowie) oraz najbogatsze rodziny szlacheckie. Wiele rzeczy oceniam na plus. To dobrze, ze zakończył się okres niewolnictwa i w sumie fajnie, że lubimy pracować ale. No właśnie jest "ale". Czy okres Średniowiecza nie wypaczył nam sposobu w jaki postrzegamy starożytnych? Czy jedzenie i picie ze srebrnych naczyń na pewno jest czymś złym? A może Starożytnym nie chodziło tylko o luksus i bogactwo? Oni mogli wiedzieć coś więcej. 

Otóż dziś dzięki badaniom naukowym (powoli przechodzę do artykułu) wiemy, że jedzenie i picie ze srebrnych naczyń jest po prostu zdrowe. Takie są fakty. Tu nie chodzi tylko o luksus (który jest czymś dobrym! Każdy człowiek powinien być bogaty i szczęśliwy) ale też o zdrowie. Fakty są takie, że bakteriobójcze właściwości srebra znano już tysiące lat temu. Już w Sta­rożytności stosowano srebro, aby zapobiegać chorobom i mówiło się, że "choroby nie mogą być przekazywane jeśli pije się ze srebrnego naczynia". Aby zapobiec sze­rzeniu się chorób, starożytni Grecy pokrywali srebrem naczynia, których używali do jedzenia i do picia, podobnie jak to czyniły i inne kultury na całym świecie. (Encyclopedia Brytannica, 1910)

We wspomnianym artykule pt: "Srebro koloidalne. Odtrutka ludów starożytnych - sposób na zdrowie i długowieczność" autor podaje wiele ciekawostek o tym jak srebro wpływa na zdrowie człowieka. Oto niektóre z nich:

- W XIV w. ok.25% mieszkańców Europy zmarło na dżumę dymieniczą. Wtedy to bogaci rodzice dawali swoim dzieciom do ssania srebrne łyżeczki jako sposób na zarazę. Dało to początek popularnemu angielskiemu powiedzeniu „Urodzić się ze srebrną łyżeczką w ustach".

- W roku 1884 dr Crede, niemiecki położnik, zauważył, że łagodny roztwór srebra zapuszczony do oczu noworodka zapobiega zapaleniu oczu. Praktykę tę szybko zaczęło zalecać i jest ona obecnie wykonywana w szpitalach na całym świecie. W 1915 roku dr Laggeroe przeprowadzał próby na oczach dorosłych.

- Przez długi czas srebra używano w implantach przy chirurgicznej reperacji kości. W lalach 20-tych, 30-tych i 40-tych bardzo drobno zmielone srebro w po­staci mączki aplikowano doustnie jako lekarstwo na wiele infekcji i chorób, miej­scowo stosowano je w oparzeniach i zakażeniach grzybiczych.

- Koloidalne srebro było w powszechnym użyciu do późnych lat 30., kiedy to koszty jego wytwarzania stały się zbyt duże. Koloidalne srebro jest właściwie le­kiem klasycznym. Było testowane laboratoryjnie z rewelacyjnymi efektami. Dane laboratoryjne wykazały, ze koloidalne srebro wykazuje wspaniale działanie an­tytoksyczne. Czasopisma medyczne sprzed 1940 r. zawierają wiele artykułów na temat zastosowań koloidalnego srebra. 

- Współczesne antybiotyki zabijają tylko niektóre bakterie i grzyby - nie zaś wirusy, takie jak wirus grypy czy zwykłego przeziębienia, czy też o wiele od nich groźniejsze wirusy: HIV, raka, ospy wietrznej, świnki, odry, ospy, żółtej febry, wścieklizny, wirusowego zapalenia płuc, zapalenia istoty szarej rdzenia, paraliżu dziecięcego, pęcherzy gorączkowych, zapalenia mózgu, opryszczki, zapalenia wątroby (...) W przeciwieństwie do antybiotyków, koloidalne srebro jest bezpieczną, nietoksyczną, nie akumulującą się substancją, która powoduje bardzo niewiele skutków ubocz­nych, a i te są bardzo łagodne. Zabija ono patogeny i ich mutacje - czego anty­biotyki nie potrafią. 

- Działając jako naturalny antybiotyk srebro zabija ponad 650 organizmów wywołujących choroby. Nie zanotowano rozwoju szczepów bakterii odpornych na działanie srebra. Srebro jest zupełnie nietoksyczne. Lekarze donoszą, że stosowa­ne wewnętrznie zwalcza syfilis, cholerę, malarię, cukrzycę i ciężkie oparzenia. (Bio/Tech News 1995)
Srebro nie tylko zabija organizmy wywołujące choroby. Przyczynia się również do znacznego przyrostu kości i przyspiesza gojenie się uszkodzonych tkanek o ponad 50%".


A oto link do całego artykułu:  "Srebro koloidalne. Odtrutka ludów starożytnych - sposób na zdrowie i długowieczność" 



Moja refleksja:
Nie bez powodu zacząłem prowadzić tego bloga anonimowo. Moje poglądy są dość niewygodne. Mimo wszystko i tak napiszę Wam to co uważam za prawdę. Nie uważacie, że jesteście oszukiwani i "robieni w balona"? W wielu sprawach traktuje się Was jak niemyślące masy. Dla polityków jesteście ważni tylko przed wyborami, a Koncerny farmaceutyczne "dwoją się i troją" żeby Wam wcisnąć jak najwięcej pigułek i szczepionek. Dlaczego tak niewielu specjalistów w TV wspomina o diecie? Czemu lekarz, który dla "starej babci" jest często jedynym autorytetem nie wyjaśnia czym są konserwanty i jak ważna jest dieta? Czemu lekarze młodym matkom nie tłumaczą, że dzieciom nie powinno się dawać Coli i innych napojów gazowanych. A nauczyciele dlaczego organizują wycieczki do MC Donalds? 

Otóż prawda jest taka, że niewiele osób stara się dbać o Was, czyli o masy. Ludzie świadomi tego co się dzieje raczej dbają tylko o siebie i swoich najbliższych. Mało kto się "wychyla" i próbuje krytykować obecny system. Wielu z Was pewnie uzna mnie za fanatyka. Powiecie sobie, że "trzeba korzystać z życia" albo "każdy musi na coś umrzeć". Ja do takich osób chciałbym skierować pytanie: Po co Wy żyjecie? Tylko po to żeby dawać się wykorzystywać? Całe życie chcecie być marionetkami, które nie są świadome tego co im szkodzi, a co pomaga?

Ci którzy Was trują często sami leczą się ziołami, czytają skład kupowanych produktów i bazują na drogich suplementach naturalnych oraz ekologicznych warzywach i owocach. Ja właśnie tak robię i cieszę się dobrym zdrowiem.


I na koniec cytat: "I dziś srebro służy swoimi bakteriobójczymi właściwościami człowiekowi. Linie lotnicze używają filtrów do wody ze srebrem, by chronić pasażerów przed zakażeniem w ograniczonej przestrzeni samolotu. W Japonii jest powszechnie używane w urządzeniach oczyszczających powietrze. Od niedawna srebro zawierają kosmetyki i środki higieny" - Źródło: http://modaija.pl/srebro-dba-o-nasze-zdrowie/



Wszelkie pytania, uwagi piszcie na: jestestymcojesz@interia.pl



 

czwartek, 10 stycznia 2013

Ostateczne zwycięstwo, czyli jak pokonałem blizny po trądziku.



W artykule "Jak pokonałem trądzik. Poznajcie moją historię" (kliknij) opisałem Wam historię mojej długiej walki z dolegliwościami skórnymi. Moje przeżycia są dowodem na to iż kluczowe znaczenie w leczeniu trądziku ma to co jemy i pijemy (czytaj dieta). Nie wiem dlaczego żaden dermatolog nigdy mi nie wspomniał o diecie. Czyżby na medycynie go tego nie uczyli? Dermatolog nie wie, że konserwanty, słodycze i napoje gazowane powodują trądzik? A może chodzi o to, że dieta by od razu zadziałała i kolejne wizyty (płacenie w rejestracji, kupowanie drogich antybiotyków - tetracyklin) by już były niepotrzebne? Chciałbym żeby na moim blogu wypowiedział się jakiś student medycyny albo dermatolog. Chętnie posłucham co ma mi do powiedzenia (po przeczytaniu mojej historii walki z trądzikiem).


Dziś chciałbym Wam opisać mój sposób na "potrądzikowe" blizny. Każdy kto czytał wspomniany artykuł wie, że miałem duże krosty, jedną Pani dermatolog z mojego miasteczka chciała ciąć chirurgicznie. Ostatecznie dieta okazała się najlepszym skalpelem. No ale wróćmy do meritum. Kiedy na studiach zacząłem czytać książki poświęcone dietetyce, zdrowiu, medycynie naturalnej (m.in. Jean Carper i prof. Tombaka) i zmieniłem swoje życie o 180 stopni odczułem znaczną poprawę swojego zdrowia.  W ciągu 2 miesięcy schudłem z wagi 86 kg (przy wzroście 185 cm) do bagatela 68 kg. Zawdzięczałem to opisywanej na tym blogu zasadzie NIE-zapijania do jedzenia, prawidłowych połączeń pokarmów oraz aktywności fizycznej. Po jakimś czasie stwierdziłem, że chcę podnieść swoją masę ciała więc zacząłem jeść więcej mięsa pod postacią obiadową (cielęcina, wołowina, kurczak itp.). Za to unikałem wędlin i szynek, w których są konserwanty. Dziś ważę 80 kg i uważam ,że jest to waga idealna :) 

W poprzednim artykule ("Jak pokonałem trądzik. Poznajcie moją historię") pisałem już szczegółowo o tym, że odstawiłem produkty z chemią, barwnikami, konserwantami, a białe pieczywo zastąpiłem razowym. Dlatego nie będę wchodził ponownie w te dietetyczne detale. Kto będzie chciał to przeczyta i się dowie.



Blizny po trądziku...

          Po zmianie diety krosty zaczęły znikać. Bez leków, bez tetracykliny, bez wizyt u dermatologa - unikanie "specjalisty" i zawierzenie diecie okazało się strzałem w dziesiątkę. Strzałem w dziesiątkę w kwestii krost ale pozostały po nich blizny. Przy obu oczach, na lewym i prawym policzku oraz przy wargach. Pojawił się więc nowy problem. Zacząłem czytać książki oraz artykuły poświęcone bliznom "potrądzikowym". Od znajomych dowiedziałem się, że dermatolodzy mają na blizny kilka sposobów, zrywają naskórek, podają chemiczne leki itp. Ja jednak byłem (i dalej jestem) zniechęcony do wizyty u "specjalisty", który po wielu latach studiów medycznych potrafi tylko wypowiedzieć tetracyklina i pieniądze, a o jedzeniu ani słowa - do dnia dzisiejszego (z jednym wyjątkiem ale o tym za chwilę) omijam lekarzy szerokim łukiem.


          Starałem się stosować różne naturalne sposoby, pocierałem twarz cebulą, rumiankiem, zdrowo się odżywiałem, piłem regionalne piwo (nawet myłem buzię w piwie) ale to co działało na trądzik nie chciało zadziałać na blizny. Z pomocą przyszedł dobry przyjaciel naszej rodziny (też lekarz!) Jeden z ostatnich, z którymi potrafię czasem szczerze pogadać), który powiedział o nowym naturalnym specyfiku - KOLAGENIE NATURALNYM. Ten lekarz (kiedyś próbował praktykować akupresurę ale środowiska lekarskie go za bardzo wyśmiewały i zrezygnował - a szkoda!). Lubię z nim czasem pogadać o diecie ale to przyjaciel więc nie zaliczam go do całej reszty, która kiedyś odwiedzałem prywatnie w gabinetach i się zawiodłem.




Czym jest KOLAGEN?


          KOLAGEN jest transdermalnym "superkosmetykiem", który nie tylko w wyraźny sposób poprawia stan cery ale też jest dobry na oparzenia, blizny, trądzik, rozstępy itp. KOLAGEN to podstawa zdrowia skóry i nie tylko. Kolagen występuje w skórze każdego z nas ale od 24-25 roku życia zaczyna go na brakować - dlatego skóra zaczyna się starzeć.


Więcej na temat tego specyfiku przeczytacie w poniższym artykule. Ja od siebie dodam, że od kiedy stosuję KOLAGEN dziewczyny często odejmują mi po kilka lat i lubią głaskać moją skórę twarzy :) Po prostu wyglądam młodziej i cieszę się dużym powodzeniem :)




Obiecany artykuł: 




P.s. Zawsze zamawiam KOLAGENNATURALNY PLATINIUM oraz Krem nawilżający na dzień (NATURAL COLLAGEN INVENTIA) z tej strony:





         
Wszelkie pytania, uwagi piszcie na: jestestymcojesz@interia.pl

czwartek, 3 stycznia 2013

Leki naturalne będą zakazane?

Niestety to nie jest żart. Już niedługo z aptek mogą zniknąć naturalne suplementy diety takie jak m.in. tran, drożdże piwne i wszystkie inne witaminy, które mają pochodzenie naturalne. Przyczyną tego zamieszania są nowe restrykcyjne przepisy dotyczące norm żywieniowych, które 14 grudnia 2012 roku weszły w życie we wszystkich krajach Unii Europejskiej.

Oficjalnie mówi się, że unijne przepisy dotyczą wszystkich suplementów diety, również tych syntetycznych (sztucznych, chemicznych). Zwolennicy nowych przepisów cieszą się, że znikną z telewizji reklamy suplementów, które wprowadzają konsumentów w błąd. W myśl nowych przepisów nie będzie można reklamować witamin jako leków na różne choroby, a na opakowaniach suplementów producenci nie będą już mogli umieszczać informacji sugerujących ich właściwości leczniczych i profilaktycznych. Poza tym producenci nie będą mogli sugerować w żaden sposób, że ich produkt (suplement diety) jest lekiem.

Gdzie tkwi haczyk?
Problemem nowych unijnych przepisów jest to, że uderzają one mocno w suplementy naturalne. Mało mówi się o tym, że poza wspomnianymi przepisami w życie weszło jeszcze rozporządzenie 1924/2006/WE nakładające na sprzedawców naturalnych produktów medycznych obowiązek uzyskania specjalnego zezwolenia aby móc informować konsumentów - pisemnie lub ustnie - o właściwościach terapeutycznych oferowanych produktów naturalnych. Zezwolenia takie wydaje Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA), który na podjęcie decyzji potrzebuje od 3 do 5 lat! W tym miejscu warto zaznaczyć, że na 44,000 wniosków złożonych od 2008 roku urząd ten wydał dotąd zaledwie 241 zezwoleń.


Problem ograniczania przez Unię Europejską sprzedaży naturalnych leków poruszono na łamach styczniowego numeru miesięcznika "Nieznany Świat". Postanowiłem wybrać dla Was kochani czytelnicy kilka najciekawszych fragmentów. I tak na str. 54 czytamy:

"Jest to kolejne już, tym razem wyjątkowo dotkliwe i podstępne uderzenie w preparaty pochodzenia naturalnego, stanowiące często skuteczną konkurencję dla różnego rodzaju specyfików syntetycznych, a za całą sprawą kryją się w sposób oczywisty interesy wielkich koncernów farmaceutycznych. Do czasu uzyskania stosownych dokumentów i odpowiednich zezwoleń wspomniane produkty nie będą bowiem mogły być sprzedawane na dotychczasowych zasadach lub z takim opisem, jak dotychczas, co poważnie ograniczy lub wręcz wyeliminuje ich dostępność".


A teraz fragment ze str. 55:
"Eurodeputowana Michele Rivasi zauważa: Do dziś 95% wniosków dotyczących produktów na bazie roślin zostało rozpatrzonych negatywnie przez EFSA. Urząd EFSA działa zbyt rygorystycznie, stosuje restrykcyjne procedury jak dla leków, podejmuje decyzje opierając się na fragmentarycznych danych i odrzuca oświadczenia dotyczące właściwości produktu, mimo że wiele państw europejskich je dopuściło. 
I rzeczywiście, rozporządzenie 1924/2006/WE to największy jak dotąd zamach na prawo pacjentów do informacji".

I na zakończenie jeszcze jeden cytat z miesięcznika "Nieznany Świat":

"Skąd przeciętny Polak miałby dowiedzieć się, że:
- kwas alfa liponowy to przeciwutleniacz o wielu zastosowaniach, który jest nieoceniony dla cukrzyków, osób z objawami przedcukrzycowymi i cierpiącymi na neuropatię (w tym także nerwobóle)?

- koenzym Q10 i karnityna są bardzo ważne dla zdrowia układu krążenia, zwłaszcza u osób zażywających statyny (leki obniżające poziom cholesterolu)?

- glukozamina i chondroityna pomagają milionom ludzi cierpiącym na bóle głowy?

-rybonukleotydy przyjmowane przez osoby o osłabionym układzie odpornościowym wspomagają naturalną ochronę organizmu i przywracają równowagę w układzie pokarmowym?

odpowiedź jest prosta: niebawem możesz się nie dowiedzieć o tych cechach i prawdopodobnie nie będziesz miał innego wyjścia, niż tylko zastosować drogie leki chemiczne wyprodukowane przez koncerny farmaceutyczne".


Podpisz petycję w obronie suplementów naturalnych: http://www.nieznanyswiat.pl/petycja...




Popularne artykuły