wtorek, 28 maja 2013

Dzieci Internetu

Długo zastanawiałem się nad napisaniem tego artykułu. Ciężko jest poruszać to zagadnienie ale pomyślałem, że warto. Chciałbym opisać temat Internetu, a dokładnie tego jak oddziałuje on na nas, na młodzież i osoby starsze. Chciałbym pokazać jak bardzo Internet nas zmienił. Jeszcze 20 lat temu większość z nas komunikowała się za pomocą listów wysyłanych pocztą, nie było telefonów komórkowych i smsów, nie było Internetu i wiadomości email. Dziś bez tych nowoczesnych wynalazków niewiele osób potrafi wytrzymać.

Zastanawialiście się kiedyś co różni pokolenie Internetu od ludzi z poprzedniej epoki? Czy zadaliście sobie kiedyś pytanie jak bardzo Internet zmienił moje, nasze życie? Otóż prawda jest taka, że osoby wychowane na Internecie są zupełnie inne. To już nie jest klasyczna różnica pokoleń między dziećmi, rodzicami i dziadkami. To raczej jest przepaść pokolenie 90+ i 90- są dwoma różnymi światami. Pierwsze wychowane w dobie prywatyzacji i Internetu, a drugie wychowane na pocztowych listach i rozmowach ze znajomymi na żywo.

KLIKNIJ
Albert Einstein powiedział w XX wieku "Tylko dwie rzeczy są nieskończone Wszechświat i ludzka głupota, choć co do tej pierwszej nie mam pewności". Mimo wszystko uważam Internet za wynalazek cudowny ale przeglądając zdjęcia jakie ludzie dodają na portalach typu facebook zaczynam rozumieć sens słów Einsteina. ludzka głupota faktycznie nie zna granic. Kiedyś aby poznać drugą osobę konieczne były spotkania w cztery oczy, rozmowa na żywo, relacja, dotyk, uśmiech, podryw... Dziś relacje ze świata realnego przeniosły się do świata wirtualnego (Internetu). Jaki będzie to miało wpływ na psychikę młodzieży w przyszłości? Tego nie wiemy ale etycy twierdzą, że niezbyt dobry.

Pominę liczne zalety Internetu ponieważ w artykule tym chciałbym się skupić na czymś innym. Na zdrowiu psychicznym pokolenia Internetu oraz na zagadnieniach takich jak godność, honor i szacunek dla samego siebie. Na wykładach z etyki profesor tłumaczył nam, że godność wynosi się z domu, godności uczą rodzice. Godność może być wartością najwyższą podobnie jak Absolut. Problem w tym, że dziś coraz mniej osób zachowuje się godnie w klasycznym rozumieniu tego słowa. Kiedyś godność np. dla szanującej się dziewczyny oznaczała pokazywanie nagiego ciała, swojej intymności tylko mężowi albo narzeczonemu - komuś kogo się kocha i komu się ufa. Dziś nagość wręcz nas oślepia i nie mam na myśli stron z erotyką. Nagość obserwujemy na profilach naszych znajomych, często są to dzieci ludzi szanowanych, z dobrych domów. Mimo tego wiele z takich osób dodaje np. takie zdjęcia: 




Jak odbierać filmy tego typu?  Czy są to osoby z dystansem do siebie, które podchodzą do życia na wesoło i się nie przejmują tym, że filmy tego typu mogą być różnie odebrane? A może jest to przykład ludzkiej głupoty? Gdzie są rodzice uczący dzieci godności? 

Jestem osobą wyrozumiałą interesuję się nie tylko historią ale też teraźniejszością. Wiem, że wiele osób ma różnego rodzaju fantazje i pragnienia - nawet erotyczne co tłumaczy ogromną fascynację, głównie dziewcząt książką "50 twarzy Greya". Ale w pewnym sesnie tak było zawsze. W Polsce w średniowieczu się o tym oficjalnie nie pisało (z wyjątkiem powieści pisanych na dworach królewskich i książęcych oraz opowieści o rycerzach i ich podrywach) ale np. w Japonii pewna fascynacja nagością i fantazjowanie było czymś bardziej powszechnym. Tylko, że nigdy w historii, w Polsce, Japonii i innych krajach godność człowieka nie była tak zagrożona jak obecnie w XXI wieku w dobie Internetu.

Fakty są takie, że kiedyś ludzie bardzo cenili swoją prywatność, swoje dane osobowe, intymne wydarzenia zostawiali tylko dla siebie. Nawet jeśli mieli jakieś fantazje, dewiacje to ich nie upubliczniali przed światem. W XXI wieku coś się zmieniło. W świecie Internetu prywatność gdzieś się rozmyła. Dziś nawet prywatne zdjęcia z prawie nagim albo nagim ciałem niektóre osoby dodają na swoich profilach na fb, nk itp. To samo można powiedzieć o zdjęciach USG. Niedawno mój znajomy ze szkoły dodał na nk zdjęcia swoich nagich dzieci jak siedzą pod prysznicem. Czy to już nie jest przejaw upadku godności? Gdzie leży granica intymności i prywatności? Czy można upubliczniać w Internecie całego siebie? Co sądzą na ten temat etycy i moraliści? 

Moim zdaniem zagadnienie to jest bardzo ważne i ściśle związane z ludzkim zdrowiem o którym tyle piszę na swoim blogu. Brak prywatności, umieszczanie "całego siebie" w Internecie, dobrobyt to wszystko sprawiło, że obecna młodzież z jednej strony jest bardziej wrażliwa, a z drugiej szybciej dojrzewa seksualnie. Wczesny rozwój seksualny przyczynił się m.in. do tego, że wiele dziewcząt nie szanując swojej godności wysyła chłopakom swoje nagie zdjęcia, a potem po rozpadzie związku często dochodzi do dramatu kiedy chłopak rozsyła zdjęcia swojej byłej dziewczyny. Ile już samobójstw z tego powodu popełniono? Ole dramatów się rozegrało?

Pokolenie Internetu wydaje się być nie przygotowane do tego wszystkiego bo kto miał je przygotować? Dziadkowie i rodzice często nie mają pojęcia czym jest Internet, jakie niesie korzyści i zagrożenia. Rodzice od drugiej połowy lat 90-tych XX wieku najczęściej stosowali taktykę polegającą na tym, że dziecko zostawiało się same w domu aby wychowywał je Internet i telewizja. Owoce tego wychowania obserwujemy dziś dookoła. Tak więc Panowie politycy, czy to na pewno gimnazja są wszystkiemu winne? Fakt gimnazja są jedną wielką porażką ale główny ciężar winy spoczywa na tych co wychowywali, a raczej bez kontroli pozwolili żeby to Internet wychowywał. 


Co dziś można zrobić?
Zacząć myśleć i się szanować. Jak to zrobić? Jeśli jesteś młodą osobą, która nie czuje wsparcia najbliższych, dostrzegasz, że z twoimi rówieśnikami jest coś nie tak to dam Ci radę. Zacznij czytać książki, dużo książek. Nie tylko naukowych, sięgnij tez po fantastykę albo literaturę S-F, sięgnij po Lema, Orwella i Huxleya. Czytaj gazety, oglądaj serwisy informacyjne (np. Wiadomości). Czytaj o zdrowiu, polityce, kulturze, historii. Z czasem zaczniesz dostrzegać zmiany w swoim życiu. Czytanie sprawi, że zmieni się twoje słownictwo, zaczniesz inaczej siebie postrzegać. Czytanie jest najlepszym lekarstwem na wyrwanie się z głupoty i dostrzeżenie swoich błędów. Możesz zacząć od czegoś małego, np. od "Potęgi podświadomości" Josepha Murphyego albo po prostu poczytaj Ewangelię (wystarczą fragmenty w Internecie). Z czasem zaczniesz czytać coraz więcej, coraz grubszych i bardziej ambitnych książek. Z czasem dojdziesz do miejsca, w którym jestem ja, a może i mnie prześcigniesz i to ja się czegoś nauczę od Ciebie. 


Jedno wiem na pewno. Jeśli nie zaczniemy walczyć z upadkiem moralnym jaki od początku ery Internetu szybko postępuje to możemy w przyszłości bardzo tego żałować. Jedno nie ulega wątpliwości propagowanie nagości, to co na swoich profilach, blogach wyprawiają młode osoby jest przerażające! (masz kajdanki, strój kąpielowy, fajnie ale po co umieszczasz je na swoim blogu? Czy blogi, nk, photoblog i fb aby na pewno w założeniu twórców miały służyć do propagowania swojej intymności?). 

Epatowanie intymnością sprawia, że ludzie komentują, często komentują Ciebie prawie nagą, albo pijaną na zdjęciu, komentują z kim piłaś (po co im ta wiedza?), a ich komentarze często sprawiają ból. Młoda osoba się odgryza i dodaje kolejne zdjęcia - często jeszcze bardziej odważne.  Od strony medycyny psychosomatycznej (kliknij) sytuacja przedstawia się źle, ponieważ uczucia, wewnętrzne przeżycia, stres mają wpływ na zdrowie człowieka. To co o Tobie mówią, to co piszą odbija się na psychice. Warto więc się zastanowić, czy pewne stroje, gadżety nie powinny pozostać na zdjęciach prywatnych, nie upublicznionych?


Jeśli mój artykuł skłonił do przemyśleń (refleksji) choć jedną osobę to uznam to za wielki sukces. Nie bez powodu przysłowie głosi "kropla drąży skałę".

Jak to jest z tym piwem?

Link do demotywatora - kliknij
Piwo w XXI wieku inne od średniowiecznego?

Kiedyś zdrowe, dziś szkodliwe?

Kiedy piwo stało się napojem gazowanym?

Czy w średniowieczu piwo miało piankę?

Dlaczego dziś naukowcy straszą nas, że piwo ma żeńskie hormony i szkodzi skoro w średniowieczu pito dużo piwa i rodziło się wiele dzieci?


Będę wdzięczny za każdy komentarz. Zależy mi na zebraniu jak największej ilości informacji o piwie, prawdziwym piwie, które pito w średniowieczu i epoce nowożytnej.






Mój artykuł o piwie: Piwo w średniowieczu

piątek, 24 maja 2013

Żyć w zgodzie z naturą. Czy to możliwe?


    "Żyć w zgodzie z naturą", "powrócić do natury" te i podobne zwroty jak często je słyszymy w naszych czasach. Tylko co to tak naprawdę znaczy? 

Nie zrozumcie mnie źle, ja nie chcę nikogo atakować ale jestem historykiem i myślę, że moje przemyślenia, oparte w dużej mierze na książkach poświęconych średniowieczu (Roberta Fossiera, 
Jaquesa Le Goffa, Henryka Samsonowicza, Andrzeja Radzimińskiego i wielu innych wybitnych profesorów) mogą was zainteresować. 

            Moim zdaniem hasła głoszące "powrót do natury" są nielogiczne i niezrozumiałe ponieważ historia pokazuje nam, że człowiek raczej toczy walkę z naturą. Dodajmy, że jest to walka o przetrwanie. Natura bywa surowa, raz jest gorąco, a innym razem zimno więc człowiek zawsze musiał szukać schronienia przed trudnymi warunkami pogodowymi. Najpierw schronieniami takimi były groty skalne, a potem drewniane chaty kryte strzechą, kamienice, dwory, zamki i pałace. Poza tym człowiek nie potrafił przebywać na łonie natury bez odzieży, barbarzyńcy więc polowali i nosili na sobie skóry zwierząt, a mieszkańcy chrześcijańskiej Europy burki lniane, sukna oraz futra z różnego rodzaju zwierząt (np. wiewiórek, wilków i niedźwiedzi). Człowiek potrzebował więc schronienia i odzieży żeby stawić opór naturze i zmieniającym się warunkom klimatycznym.

            Rzeki często wylewały, a klimat zmieniał się i dalej zmienia przysparzając człowiekowi wiele problemów. Rzeki nie raz zalewały średniowieczne miasta i wsie, a pioruny często powodowały pożar i ogromne zniszczenia. Ludzie wznosili więc modły do Boga, który w ich pojmowaniu jest ponad naturą. 

            A może żyć zgodnie z naturą to pić zioła i jeść tylko produkty pochodzenia roślinnego? Może i tak ale wyniki badań archeologicznych, książki historyków pokazują nam, że nawet w średniowieczu ludzie jedli mięso, niewiele to prawda i najczęściej było to mięso hodowlane, a nie dziczyzna. Opowieści o średniowiecznych stołach uginających się pod ciężarem mięsa są już od dawna nieaktualne w środowiskach naukowych. Poza tym kłamstwem jest stwierdzenie, że w średniowieczu chłopi i mieszczanie pili dużo mleka i wody. Jak pisze Robert Fossier w książce "Ludzie średniowiecza" po mleku pojawiały się problemy trawienne ponieważ jest ciężkostrawne dlatego robiono z niego mleko zsiadłe i twarożek. Samego mleka pito niewiele albo wcale. A jeśli chodzi o wodę to zachęty do jej picia pojawiają się dopiero w wieku XIX w książkach Sebastiana Kneippa (kliknij)


W średniowieczu na pierwszym miejscu stały dwa napoje piwo i wino, które pito w bardzo dużych ilościach. Wiele interesujących szczegółów znajdziecie w ciekawym artykule pt: "Jak żyli średniowieczni mieszkańcy Nowego Miasta Lubawskiego?"
 
W artykule tym zagadnienie picia piwa opisuję dość obszernie. Poza tym polecam post: "Piwo w średniowieczu".


W tym miejscu ponawiam swoje pytania. Czy możliwe jest życie zgodne z naturą? Jeśli tak to jak powinno ono wyglądać? Czy raczej nie powinno się mówić, że człowiek powinien dbać o zdrowie i tak jak nasi przodkowie jeść mięso oraz produkty pochodzenia roślinnego i zwierzęcego? Czy radykalne ruchy takie jak wegetarianizm, weganizm, neopoganizm nie są zaprzeczeniem tego jak żyli ludzie przez setki lat? W tym miejscu chciałbym Was zachęcić do rzucenia okiem na komentarze pod tandetnym, pełnym przekłamań filmikiem o poganach. Toczy się tam ożywiona dyskusja z neopoganami. Oto link do filmiku: https://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=nXXE5H97Mdk

 

środa, 22 maja 2013

Piwo w średniowieczu


Piwo było dla ludzi średniowiecza napojem podstawowym, pitym do śniadania, obiadu i do kolacji. W tamtych czasach napoje takie jak herbata, czy kawa były nieznane, a wodę pito w okresie postu i pokuty zadanej przez spowiednika. Piwo warzyli mieszkańcy w swoich domach, a każde miasto, nawet najmniejsze posiadało swój browar. Profesorowie historii z różnych szkół spierają się o to jak kiedyś wyglądało piwo oraz jaki procent alkoholu posiadało. Mocne, czy słabe? jasne, czy ciemne? Czy ludzie średniowiecza byli cały czas pijani? Takie pytania zadaje wielu uczonych. Jedni atakują piwo, twierdząc, że w średniowieczu pito go zbyt wiele, a inni wręcz przeciwnie piszą o piwie pozytywnie. 

            Rozpocznijmy od krytyków, np. Robert Fossier, w książce "Ludzie średniowiecza" o piwie pisze tak: (str. 71) "Co można pić innego? Wodę? tak, oczywiście, ale tę ze źródeł i studni, poddaną wybrykom pogody, ponieważ rzeczna może powodować różnorakie bóle brzucha i kolki, odnotowane w tekstach. Może więc piwo? Tak, stwierdza się to od starożytności i szczególną popularność zacznie ono zyskiwać po XIII wieku. Ale po raz kolejny ten napój nie jest podobny do tego, który znamy. Piwa celtyckie i saksońskie są fabrykowane ze sfermentowanego owsa, brunatnego i cierpkiego. Biały kolor piwa germańskiego pochodzi od jęczmienia i dodawanego do niego chmielu, przynajmniej w późnym średniowieczu. Ale ucieka się do niego tylko na północy kontynentu, tam gdzie winnice, pomimo usilnych starań, wydają tylko strużkę kwaśnego soku: w Szkocji, Fryzji, na wybrzeżach Morza Bałtyckiego". Ten sam profesor na stronie 24 swojej książki zanotował: "jeśli chodzi o alkohol, sprawa jest, by tak rzec, z tej samej beczki. Bogaci, czy biedni - wielu pije za dużo, aż do utraty świadomości. Wnioskujemy to z ilości wina lub innych alkoholi wypijanych przez osobę dorosłą niezależnie od płci, klasy społecznej czy wieku. Średnio od jednego do półtora litra dziennie - to wiele tłumaczy. Prawdą jest jednak iż nie wiemy, iluprocentowe są to alkohole".
           
            Opisy dotyczące piwa prof. Roberta Fossiera (francuskiego historyka z Sorbony) są dość chaotyczne dlatego teraz odwołam się do profesora Henryka Samsonowicza, którego styl jest o wiele bardziej przystępny. W książce "Życie miasta średniowiecznego" prof. Samsonowicza wyłapałem kilka ciekawych fragmentów dotyczących piwa: (str. 122) "Jako napój królowało piwo, różniące się znacznie od dzisiejszego. Ciemny napój o zawartości ok. 20% alkoholu konsumowano w olbrzymich ilościach. Mieszczanie w Polsce pili importowane piwo świdnickie i holenderskie, gorsze nieco piwo bydgoskie czy poznańskie, ale przede wszystkim piwo pochodzące z licznych browarów w każdym mieście. Ponadto do końca XV wieku warzono piwo - niejako ubocznie - niemal w każdej karczmie, warzelnictwem zajmowali się liczni chłopi, rzemieślnicy, kupcy, produkując ten napój na własne potrzeby. Pito piwo podczas posiłków, wznoszono nim toasty na uroczystych bankietach, spotykano się przy piwie w karczmach, gaszono nim pragnienie. Ponad połowę wydatków na spożycie pracownicy najemni w Toruniu przeznaczali na piwo. W piętnastowiecznym mieście polskim odgrywało ono taką rolę, jak obecnie wódka, wino, piwo, herbata i kawa".
           
            Ciekawa wzmianka znajduje się również w książce Jaquesa Le Goffa pt: "Historia ciała w średniowieczu". Autor na str. 117 zapisał, że piwo jęczmienne było napojem "narodowym" barbarzyńców, a od XIV wieku jest stopniowo wypierane przez piwo chmielowe. W XIII wieku zakony franciszkanów dzieliły się na "piwne" i "winne". 

Walory zdrowotne piwa: 
Długo mógłbym wymieniać wpływ tego niesamowitego trunku na ludzką historię i zdrowie. Warto wspomnieć o polskim księciu Leszku Białym, który żył w okresie rozbicia dzielnicowego (1138 – 1320) i był księciem krakowskim (z przerwami) w latach 1194 – 1227. Otóż Leszek Biały odmówił udziału w wyprawach krzyżowych, gdyż w Palestynie nie znano piwa! W tamtych czasach wszyscy, którzy wzięli udział w wyprawie krzyżowej i walczyli z niewiernymi uzyskiwali odpuszczenie grzechów i miejsce w Niebie. No cóż polski książę wybrał piwo.
           
Warto wspomnieć o mnichach z klasztorów w Belgii, Francji albo Niemiec. Mnisi ci wyrabiali najlepsze piwa, wykorzystywali tylko naturalne składniki, czyli ziarna zbóż, drożdże, krystaliczną wodę oraz składniki bogate w proteiny, sole mineralne i witaminy. Mnisi oraz mieszkańcy wsi położonych nieopodal ich klasztorów cieszyli się dobrym zdrowiem i długim życiem.
            I na koniec ostatnia ciekawostka, a dokładnie reklama Browaru Zachodniego ze Zbąszynia. Reklama pochodzi z początku XX wieku, a jej treść jest następująca: „Bardzo dobre piwo, pożywne, pełne. Dla chorych, rekonwalescentów i karmiących matek, przez lekarzy polecane”.


W czym tkwi sekret piwa?
Sekret tkwi w szyszce chmielu, która dodaje się do beczki piwnej! Szyszka ta zawiera od 8 do 12 procent żywic, głownie humuliny i lupuliny. Poza tym ma działanie bakteriobójcze. Wielu uczonych jest zgodnych, że szyszka chmielu sprzyja profilaktyce antynowotworowej oraz zwalcza bakterie odporne na antybiotyki. Poza tym szyszka łagodzi podrażnienia układu moczowego, reguluje przemianę materii (masę ciała) i pobudza apetyt. W tym miejscu warto dodać, że piwo nie tuczy! Jest to stereotyp, który należy potępiać na każdym kroku. Tycie powoduje zapijanie do jedzenia (płyny powinno się pić przed lub godzinę po posiłku). W przypadku piwa, za tycie winę ponosi nie piwo ale to co do piwa jemy (Fast food, golonka, słodycze itd.) Tak samo jest z kawą. Kawa sama z sobie, pita w umiarkowanych ilościach (2-3 filiżanki w ciągu dnia) jest zdrowa ale słodycze, ciasta itp. jedzone do kawy, często w dużych ilościach zdrowe już nie są. 
Piwo jest źródłem witamin z grupy B: B1, B2, PP i B12, a to za sprawą drożdży, które wykorzystuje się w procesie warzenia. 

- Niedobór witaminy B1 (tiaminy, aneuryny): powoduje wystąpienie zaburzeń w czynności ośrodkowego i obwodowego układu nerwowego, układu naczyniowo – sercowego, przewodu pokarmowego oraz zaburza gospodarkę wodną organizmu. Przy niedoborze występują ogólne zmęczenie, depresja, dekoncentracja i nadmierna pobudliwość. 


- Niedobór witaminy B2 (ryboflawiny): pierwszymi objawami są zapalenie języka i zajady w kącikach ust, zapalenie skóry, neuropatia i anemia. Bez niej prawidłowy metabolizm jest niemożliwy, a osobie otyłej nie pomoże żadna dieta, głodówka ani chemiczny lek jeśli nie uzupełni niedoboru tej i innych witamin. Inne objawy niedoboru B2 to zahamowanie wzrostu, wypadanie włosów, światłowstręt, zapalenie tęczówki, katarakta, nerwice, łuszczyca oraz zła regeneracja krwi.
- Niedobór witaminy PP (niacyny, kwasu nikotynowego): objawami niedoboru są choroby skóry (egzema, łuszczyca, trądzik), alergie astmatyczne, migreny, zawroty głowy, bezsenność, depresje, zaburzenia pamięci i otępienie umysłowe. 

- Niedobór witaminy B12: niedobór odbija się niekorzystnie na układzie krwiotwórczym oraz może spowodować nieodwracalne zmiany w układzie nerwowym. „Jeśli brak tej witaminy nie zostanie rozpoznany w porę – co niestety zdarza się dość często – mogą wystąpić ciężkie schorzenia neurologiczne, na przykład stwardnienie rozsiane (S.M.), poważna choroba, przy której ulega postępującemu rozkładowi ochronna warstwa mielinowa, co prowadzi nieuchronnie do postępującego paraliżu i w końcu do śmierci” (cytat z książki prof. Wiśniewskiego)

PIWNE PRZEPISY





KĄPIELE W PIWIE
Przepis ten stosowano już w starożytnym Egipcie. Nadaje się do niego piwo kąpielowe lub zwykłe, koniecznie naturalne, bez sztucznych dodatków (duże Browary odpadają. Polecam małe, lokalne np.: Łomża, Bartnik, Miodne, Magnus, Ciechan oraz Gniewosz). Wlej do wanny pełnej ciepłej wody o temperaturze ok. 38 stopni i zażywaj kąpieli przez 20 minut. Skóra po piwnym relaksie stanie się odprężona, nawilżona i bardziej jędrna.  Warto zafundować taką kąpiel swojej dziewczynie dzięki temu będzie Ona zdrowsza i szczęśliwsza!


wtorek, 21 maja 2013

Helioterapia - leczenie słońcem


           
Helioterapia - leczenie na słońcu
Helioterapia (ang. heliotherapy) jest metodą leczniczą starą jak świat. Już starożytny medyk, Hipokrates wiedział, że chorzy powinni przebywać na słońcu. Wiele wybitnych kobiet z epoki średniowiecza, np. święta Hildegarda z Bingen zalecało długie spacery i podziwianie piękna przyrody. Człowiek XXI wieku wydaje się być głuchy na wołanie średniowiecznych i starożytnych zielarzy oraz medyków. Wielu kwituje średniowiecze słowami "ciemnota i zabobony". Wybitny historyk Jaques Le Goff (autor m.in. książki "Historia ciała w średniowieczu" oraz "Długie średniowiecze") oraz Marc Bloch (polecam jego "Społeczeństwo feudalne"), Robert Fossier (polecam jego książkę pt. "Ludzie średniowiecza") i inni już dawno udowodnili, że społeczeństwo średniowieczne pod wieloma względami się rozwijało i nie było zacofane jak nam się jeszcze niedawno próbowało wmówić.

            Helioterapia ma kluczowe znaczenie dla naszego zdrowia. Możemy śmiało założyć, że "bez słońca nie ma życia". Światło słoneczne stykając się z ludzką skórą poprawia nasze samopoczucie poprzez wspomaganie wydzielania w organizmie serotoniny (hormonu szczęścia). Spacerując w słoneczny dzień wspomagamy naszą przemianę materii, pobudzamy czynności krwiotwórcze oraz zwiększamy odporność organizmu na zakażenia, choroby i alergie. Poza tym warto wiedzieć, że promienie słońca są najważniejszym, podstawowym i trudnym do zastąpienia źródłem "Witaminy D". 

            Bez "Witaminy D" niemożliwe jest zdrowe oraz szczęśliwe życie. Do podstawowych schorzeń spowodowanych brakiem "Witaminy D" zaliczamy: zahamowanie rozwoju kości (krzywica), rozmiękanie kości 9osteomalacja), zanik kostny (osteoporoza), choroby stawów, toczeń pospolity, tężyczka, dna moczanowa, gruźlica płuc, choroby skóry, rozwój dolegliwości alergicznych, zaburzenia procesu trawienia, próchnica zębów. Do najlepszych źródeł "Witaminy D" poza promieniami słonecznymi zaliczamy: tran (bezsmakowy, wolny od konserwantów), ryby wędzone metodą tradycyjną (domową), podroby (ekologiczne, bez antybiotyków i chemii), masło (ekologiczne z mleka od krowy, która jadła trawę. Masło w supermarketach to masówka produkowana dla mas), jaja, pieczarki.
            


Nie zapominajmy o rozsądku i umiarze...
            Umiar i rozsądek to dwa pojęcia bez których trudne jest kroczenie ścieżką zdrowia. Dzięki nim wiemy, że radykalne diety są złe. Dzięki umiarowi rozumiemy, że nawet zdrowy pokarm (np. czosnek) w dużych ilościach może zaszkodzić. Ze słońcem jest podobnie jak z czosnkiem "co za dużo to niezdrowo".  
            Umiar i rozsądek nakazuję nam więc uwzględnienie pory dnia (przed albo popołudniu ale nie w południe).


Słońce a rak skóry:
            Józef J. Świrski w książce "Medycyna naturalna" pisze, że rak skóry występuje u osób narażonych zawodowo na długotrwałe przebywanie na słońcu. Natomiast osoby, które takiej pracy nie wykonują i rozsądnie korzystają z dobrodziejstw słońca nie musza się obawiać raka skóry.


Umiarkowane opalanie i częsty uśmiech to fundament zdrowego życia
Uwaga:
            Osoby chore na nowotwór złośliwy powinny najpierw postawić na dietę i aktywność fizyczną, wyciszenie (medytację, modlitwę itp.) Fachowa literatura ostrzega, że komórki nowotworowe (nawet w przypadku nowotworu innego narządu niż skóra) w wyniku naświetleń słonecznych mogą szybciej rosnąć. Tak więc osoby z nowotworem złośliwym niech raczej odpuszczą sobie opalanie na plaży, zachęcam Was do spacerów po lesie (tam jest dużo cienia), podziwiania piękna przyrody oraz zachęcam do picia świeżo zrobionych (w domu) soków z buraków, marchwi oraz jabłek. Świeże soki potrafią zdziałać prawdziwe cuda!



Bibliografia:
Medycyna naturalna, praca zbiorowa pod redakcją Kazimierza Janickiego i Wojciecha Rewerskiego, Warszawa, Wydawnictwo lekarskie PZWL.

Wiśniewski Zbigniew, Nie ma chorób nieuleczalnych, Rybnik 2012.

"Helioterapia - leczenie słońcem" - http://www.doz.pl/czytelnia/a1647-RSS



Polecam artykuł: 

Wzmocnij swój organizm


          Moje zainteresowanie zdrowiem jest czysto amatorskie. Nie ukończyłem studiów medycznych ale z licznych książek, które przeczytałem wywnioskowałem, że jedną z kluczowych kwestii jest silny układ odpornościowy (immunologiczny). Powinniśmy go traktować jak ochroniarza, strażnika albo lepiej jak całe wojsko, które stoi na straży naszego organizmu. Najpotężniejsze choroby takie jak np. rak atakują nas najnowocześniejszym wojskiem  dlatego musimy zadbać aby nasza armia nie pozostała w tyle podczas wyścigu zbrojeń. Tak dobrze słyszycie naszą walkę z chorobami można przyrównać do wyścigu zbrojeń! Chorób jest coraz więcej, liczne alergie mnożą się i troją, dzieci rodzą się coraz bardziej chorowite, coraz częściej dzieci ze szkoły podstawowej musza nosić okulary i są chorowite (np. często się przeziębiają). Przyczyną jest słaby układ odpornościowy. Widłami, kosą albo z małym pistoletem nasze wojska nie obronią się przed atakami nowoczesnej armii wyposażonej w najnowocześniejszy system rakietowy. 

        Co więc należy zrobić? Odpowiedź jest banalnie prosta. Wzmocnij swój system obronny, zmodernizuj swoje wojska. Musimy pamiętać, że naszym wojskom obronnym, a szczególnie układowi immunologicznemu małych dzieci szkodzi częste przebywanie w sterylnych warunkach. W XXI wieku większość ludzi przesadza w sprawach higieny i utrzymania czystości. Układ odpornościowy powinien się wzmacniać, wiecie, że pamięta on każdy drobnoustrój z którym się zetknęliśmy w ciągu swojego życia? 



        Pomyślcie tylko widzieliście kiedyś dzieci Cyganów albo bezdomnych, którzy ciężko chorują? Ludzie Ci często chodzą boso, zimą nocują na dworze i są po prostu zahartowaniu. Zwróćcie uwagę, że częściej chorują dzieci z bogatych rodzin, rozpieszczone przez grube ubrania, sterylne życie. Tak samo matki z bogatych rodzin, najczęściej nie interesują się zdrowiem i rodzą chorowite dzieci. 

        Poza tym ogromne znaczenie ma tryb życia, aktywność fizyczna. A fakty są nieubłagane ludzie, którzy są aktywni fizycznie (i wcale nie mam tu na myśli sportu wyczynowego, wystarczy spacer po lesie oraz optymizm i częsty śmiech) chorują rzadziej albo wręcz nie chorują w ogóle. Jak pisze Józef J. Świrski w książce "Medycyna naturalna" (pod redakcją prof. dr. hab. med. Wojciecha Rewerskiego) "ruch jest właściwością każdego organizmu, od momentu jego poczęcia, ponieważ stanowi podstawę życia. Brak ruchu w jakimkolwiek okresie istnienia żywego organizmu ogranicza jego rozwój fizyczny, lub nawet powoduje zmiany wsteczne (...) Aktywność fizyczna przyspiesza czynności układów krążenia, oddechowego i przemiany materii, ułatwia wydalanie produktów (przede wszystkim azotowych) zatruwających organizm, a także usprawnia układ krążenia przez zwiększenie i przyspieszenie jego zdolności adaptacyjnych do różnych warunków".



Bibliografia:
Artykuł "Naturalny arsenał", miesięcznik Świat Zdrowia, maj 2013, nr 4.
 

Popularne artykuły