piątek, 28 czerwca 2013

Obrażają Jana Pawła II

Apeluję do wszystkich, którzy uważają, że w życiu powinno się szanować każdego człowieka. Nie pozostawajcie obojętni. Obejrzyjcie ten film i powiedzcie o nim znajomym. Sprawa jest bulwersująca!

Formaldehyd wysterylizuje Lubelszczyznę?

Amerykański ExxonMobil przyznał się na swoich stronach internetowych do wpompowania pod ziemię w miejscowości Krupe pod Krasnymstawem (lubelskie) 2,5 mln litrów wody zawierającej rozcieńczoną formalinę, która ma pomóc w "przepływach gazu" podczas szczelinowania hydraulicznego. Informacja ta może mieć kluczowe znaczenie dla mieszkańców gospodarstw wokół odwiertu "Krupe" - czy ich woda nadaje się jeszcze do picia? Czy w innych odwiertach tej firmy, np. w Grzebowilku koło Mińska Mazowieckiego, również zastosowano rozcieńczoną formalinę? Czy polskie władze w ogóle wymagają takich informacji od firm poszukujących gazu łupkowego metodą szczelinowania hydraulicznego?

Formaldehyd został odkryty przez rosyjskiego chemika Aleksandra Butlerowa w 1859 r. W warunkach normalnych jest silnie trującym gazem o charakterystycznej, duszącej woni. Dobrze rozpuszcza się w wodzie - w handlu najczęściej spotyka się 35-40% roztwór formaldehydu w wodzie – formalinę. Dzięki swej niezwykłej toksyczności to właśnie formalina stała się ulubioną substancją SS-Brigadeführera Carla Clauberga w obozie koncentracyjnym Auschwitz - Birkenau. Właśnie ta trucizna miała stać się substancją stosowaną do masowej sterylizacji kobiet należących do rasy "podludzi", za jakich uważali naziści Słowian. Nad "obiecującymi" eksperymentami Brigadeführera Clauberga z formaliną osobiście czuwał Heinrich Himmler.

Entuzjastyczna wiara naszych władz w bezawaryjne funkcjonowanie koncernów paliwowych może imponować, ale czy wiara taka ma jakieś racjonalne podstawy?


Źródło:
www.facebook.com/...




GasLand (1/2) (PL) przez DobrySamarytanin

Gaz łupkowy: Czego nie mówi się oficjalnie w Polsce?

czwartek, 20 czerwca 2013

"Afera antybiotykowa". Zwierzęta hodowlane w Polsce są faszerowane lekami, które wywołują raka u ludzi

Na moim blogu wiele razy pisałem wam o jakości mięsa, wędlin, napojów, słodyczy i innych produktów jakie możemy kupić w polskich sklepikach. Zawsze zachęcam do czytania składu kupowanych produktów i kupowania tylko tych bez konserwantów (tzw. E dodatków - kliknij i przeczytaj). Dziś chciałbym poruszyć inne zagadnienie. Otóż wiele produktów, nawet jeśli ich skład jest dobry może nam szkodzić. Dlaczego? Już tłumaczę. 

Od wczoraj dziennikarze cały czas mówią o aferze mięsnej. Dziennikarze programu TVN UWAGA (tu możecie obejrzeć za darmo cały program: tvn...)


Właśnie oglądam program tvn24. Gość dr Grzesiowski w taki oto sposób komentuje aferę antybiotykową: "Mamy mnóstwo dzieci z zapaleniem jelit, chorobę zapalną jelit, zespół jelita wrażliwego. Jeśli w bardzo wczesnym okresie rozwoju dziecka zaczniemy podawać antybiotyki to może dojść do zmiany flory jelitowej dziecka. Flora jelitowa człowieka warunkuje zdrowie. Zmiana flory jelitowej może spowodować autyzm, nowotwory, nadwagę itp". Przerażające prawda? A co z matką, która w okresie ciąży je mięso zwierzęcia karmionego dużą ilością (często nielegalnych) antybiotyków? I potem już po urodzeniu często karmi dziecko produktami mięsnymi. Myślę, że jest to jedna z przyczyn częstych chorób dzieci i osób dorosłych. 

Potwierdza się to co mówię od wielu lat. Mięso samo z siebie jedzone z umiarem jest zdrowe dla człowieka. Problemem jest to, że w XXI wieku jakość mięsa jest bardzo niska. Dodajmy do tego, że zwierzę nafaszerowane antybiotykami jedzie do rzeźni i potem robi się z niego wędliny, kiełbasy, szynki, pasztet i inne wyroby. Wyroby te najczęściej wypełnia się antybiotykami i barwnikami. ostatecznie konsument w sklepie kupuje produkt, który:

1. Za życia był nafaszerowany chemią (często nielegalną).
2. Po śmierci został nafaszerowany kolejną chemią.



Osoby oglądające poniższy film zauważą wiele powiązań z tym co napisałem powyżej. Zachęcam do obejrzenia. Naprawdę warto, szczególnie młode osoby chcące założyć rodzinę, uprawiające seks powinny ten film obejrzeć:



Znikająca Męskość przez DobrySamarytanin

wtorek, 18 czerwca 2013

Skrzywdzeni przez system (patologia w polskich szkołach i na uczelniach wyższych)



Kliknij i zobacz cały demotywator
Od pewnego czasu nosiłem się z napisaniem tego artykułu. Już na swoich pierwszych studiach w latach ****-**** zauważyłem, że od kiedy na wydziale zaczęli pojawiać się absolwenci gimnazjum coś zaczęło się zmieniać (na gorsze!). Studiowałem wówczas 5-letnią dzienną ********. Gimnazjaliści, najczęściej były to roczniki 1986-1987, nie byli jeszcze tak skrzywdzeni przez reformę rządu Buzka. Dopiero później na wydziale humanistycznym pojawili się studenci w pełni przerobieni przez gimnazja i skrzywdzeni systemem bolońskim. 

            Długo mógłbym opisywać swoje obserwacje. Wielu profesorów było (i jest do dnia dzisiejszego) zirytowanych niską kulturą osobistą, brakiem wiedzy i ubiorem ludzi przychodzących na studia. Wielu profesorów mówiło nam otwarcie, że przeraża ich poziom studentów pierwszego roku, którzy w porównaniu do nas są po prostu słabi. Nawet podczas moich obecnych studiów (w 2012 roku podjąłem kolejne, tym razem zaoczne studia) kilku wykładowców tłumaczyło, że studenci nie potrafią czytać i pisać. Jeden profesor wręcz się nabijał mówiąc: "Wy jesteście trochę jak Polacy po II wojnie światowej, pełni lub częściowi analfabeci, nawet dziesięciostronicowy referat jest dla was wyzwaniem"

            Na moich pierwszych studiach magisterskich było podobnie, częste narzekania na spadający poziom studentów, brak umiejętności pisania długich esejów, brak umiejętności czytania grubych książek, zamiłowanie do ściągania, przychodzenie w krótkich spodenkach na egzamin, lekceważące zachowanie podczas wykładów te i wiele innych zarzutów w stosunku do studentów słyszałem na pierwszych studiach oraz słyszę je na studiach obecnych. Niektórzy wykładowcy podczas rozmowy sam na sam przyznają mi otwarcie (wszak ja już jestem absolwentem), że są zirytowani poziomem obecnych studentów i że wprowadzenie gimnazjów było wielkim błędem. Niektórzy wręcz coraz odważniej zaczynają krytykować nasze wstąpienie do Unii Europejskiej, która zniszczyła nie tylko polskie szkolnictwo ale też polski przemysł, stocznie i handel. 

            Jedno nie ulega wątpliwości obecne studentki na Wydziale Prawa i Administracji, które nie wiedzą, w którym roku podpisano Konstytucję 3 maja, nie potrafią określić w jakich latach istniał PRL, nie wiedzą nawet czym był PRL, nie mają nawet podstawowej minimalnej wiedzy o historii i polityce, te studentki i studenci nie są temu winni. Pełną winę poza rodzicami ponosi reforma i stworzenie gimnazjów. Winne jest odejście od czytania dużej ilości literatury, winne jest wprowadzenie testów. Moim zdaniem powinniśmy bić na alarm, ponieważ obecna młodzież jest praktycznie bezwartościowa, nie posiadająca żadnej wiedzy. Musimy zareagować i to szybko. Gimnazja powinny zostać zlikwidowane w trybie natychmiastowym. Następnie powinniśmy stworzyć specjalne kilkuletnie szkoły, w których absolwenci gimnazjów byliby kształceni ponownie, uczeni zasad zachowania, uczeni poprawnej wymowy, uczeni poprawnego pisania i czytania.

            Niski poziom wiedzy obecnych studentów i gimnazjalistów nie jest jedynym owocem nieszczęsnej reformy. Obecna młodzież prezentuje niezwykle niski poziom wiedzy oraz nie potrafi zachowywać się na poziomie. Kiedy pytam studentki o politykę to najczęściej słyszę odpowiedź "ja nie interesuję się polityką". Taka odpowiedź na wydziale Prawa i Administracji potrafi zszokować!

            Kiedy jakiś profesor każe napisać referat to większość studentów ściąga tekst z Internetu, czyta na zajęciach, a kiedy profesor każe opowiedzieć o przeczytanym tekście to nastaje milczenie. Jedna dziewczyna przeczytała referat (profesor kazał co prawda mówić, a nie czytać ale oni go nie słuchali) o "Źródłach prawa", a po przeczytaniu nie potrafiła wyjaśnić, czym różni się organ kolegialny od organu monokratycznego (jednoosobowego). Mimo iż czytała referat, nie wiedziała, który organ wydaje zarządzenia, a który uchwały. I niestety ta dziewczyna nie jest wyjątkiem! Wierzcie lub nie ale taki poziom prezentuje jakieś 80-90% studentów na moim roku. Tylko 4 osoby (w tym ja) nie mają z niczego poprawki. Ponad 20 osób jest zagrożonych kilkoma warunkami, a dopuszczalne na tym wydziale są tylko dwa warunki. 

            Sytuacja już przestała być śmieszna i staje się przerażająca. Większość studentek na pierwszym roku rozmawia tylko o modzie, torebkach, butach i seksie. Zero refleksji nad bardziej wymagającymi tematami. Myślicie, że omawiają książki związane ze studiami, czyli prawem? Ależ nie! jeśli już coś czytają to "50 twarzy Greya". 
            Zastanawiam się do czego to wszystko zmierza? Przecież to jest przerażające. Praktycznie obecna młodzież to niemalże 100% ludzi pustych, nie potrafiących się wysłowić, agresywnych i mało bystrych. Ludzie Ci zostali skrzywdzeni przez system, skrzywdzeni przez reformę.
            


Refleksja:
            Moda i liczne blogi z nią związane, romanse, seks, zero zainteresowania polityką, historią, kulturą swojego kraju. Nastawienie na przyjemność, ciągłe mówienie "jestem wolna mogę robić co chcę", "po co czytać książki lepiej się bawić", "po co chodzić do Kościoła przecież to ciemnota i zabobony". Zero szacunku dla starszych i rodziców. Młodzi ludzie są po prostu straszni. Co ja mówię już nawet młodzi rodzice bywają przerażający. Zjawisko to obserwuję nie tylko na Uniwersytecie ale też w swoim miasteczku. Młodzież, która często wprowadza i wyprowadza się do pobliskich kamienic hałasuje w nocy; przegazowywanie samochodu w środku nocy; siedzenie w nocy na schodach w kamienicy (o zgrozo co za prostactwo!) i głośne rozmowy; chłopak, który dla szpanu jedzie wąskimi uliczkami miasta do dziewczyny i ma muzykę głośno rozkręconą te i wiele innych zachowań są wynikiem złego wychowania oraz złej reformy szkolnictwa. 

            Czy aby nie są to działania zmierzające do celowego ogłupienia społeczeństwa? To pytanie pozostawiam bez odpowiedzi. Czekam na Wasze komentarze. Długo mógłbym podawać przykłady i pisać na ten temat ale myślę, że nie ma sensu pisanie na blogu obszerniejszego tekstu.



Oto "Stracone Pokolenie", czyli dzieci obecnej Polski. Zobaczcie jak wyglądają lekcje w polskich szkołach. Myślicie, że uczniowie szanują nauczycieli tak jak kiedyś? 
















        

    


Uczniowie w Toruniu wkładają nauczycielowi kosz na głowę. Reforma tworząca gimnazja oraz brak odpowiedniego wychowania w domu są tego przyczyną. Oj jeśli czegoś z tym nie zrobimy to w przyszłości pożałujemy:





niedziela, 16 czerwca 2013

Film o świętej Hildegardzie z Bingen


Święta Hildegarda z Bingen (1098-1079) kobieta, która w średniowieczu, epoce zdominowanej przez mężczyzn osiągnęła coś niesamowitego. Założyła żeński klasztor, doradzała papieżom i cesarzowi Fryderykowi Barbarossie. Była zielarką, mistyczką, kompozytorką, wizjonerką oraz ekonomistką. Jako jedna z pierwszych zanegowała praktyki biczowania i wszelkiego umartwiania ciała. Jej zdaniem choroba ciała oznacza brak równowagi, a zdrowie osiągniemy jeśli będziemy dbać równomiernie o ducha, duszę i ciało. Według świętej z Bingen człowiek nie powinien skupiać się tylko na dogadzaniu ciału albo tylko na modlitwie. Podstawą jest zdrowy umiar, w życiu każdy powinien znaleźć czas na modlitwę, dobre jedzenie, spotkanie z przyjaciółmi, spacer, zabawę itd.

Polecam mój artykuł o medycynie świętej Hildegardy z Bingen:

czwartek, 13 czerwca 2013

Święta Hildegarda z Bingen



          Hildegarda z Bingen (1098-1179) jest zdecydowanie jedną z najbardziej fascynujących postaci średniowiecza. Żyła w pełnym napięć XII wieku. Były to czasy wielkich przemian w chrześcijańskich królestwach położonych w Europie i na Bliskim Wschodzie (Królestwo Jerozolimskie, Hrabstwo Edessy). W XXI wieku przemiany te historycy nazywają "humanizmem XII wieku". Humanizm ten cechowały narodziny jednostki. Poza tym w XII wieku w pełni rozkwitły reformy zapoczątkowane przez papieża Grzegorza VII (1073-1085) oraz papieża Leona IX (1049 - 154). Obaj papieże żyli co prawda w wieku XI ale ich nauki (nacisk na życie w celibacie, zakaz symonii w Kościele, potępianie wtrącania się władz świeckich w sprawy Kościoła itp.)  przyniosły największe owoce w XII i XIII wieku. Był to również okres narodzin gotyckiej architektury - w 1163 roku biskup Paryża Maurycy de Sully rozpoczął budowę Katedry Notre-Dame.

          Poza tym czasy w których żyła św. Hildegarda z Bingen były zdominowane przez ideę krucjat, czyli wypraw krzyżowych do Ziemi Świętej. Królestwa europejskie od XI wieku przezywały ogromny przyrost demograficzny, a papieże surowo potępiali walki między chrześcijanami dlatego narodziła się idea krucjat, walki o Jerozolimę zdominowaną przez pogan (Muzułmanów zwanych w Europie Saracenami). Tak przynajmniej uważa francuski historyk Jacqyes Le Goff ("Długie średniowiecze"). Dodam jeszcze, że w tamtych czasach udział rycerza w wyprawie krzyżowej (i samo pasowanie na rycerza) było dla jego rodziców powodem do dumy. Naprawdę była to ogromna duma dziś ludzie często nie potrafią zrozumieć dumy oraz podejścia do wiary i honoru, gestów i symboliki w średniowieczu.  

          Warto też wspomnieć o tym, że św. Hildegarda z Bingen przyjaźniła się z najwybitniejszą postacią XII wieku i jednym z największych świętych w całej historii Chrześcijaństwa. Mam oczywiście na myśli św. Bernarda z Clairvaux, mistyka, myśliciela i organizatora drugiej krucjaty (1147-1149).

          Św. Hildegarda z Bingen przez ludzi średniowiecza została nazwana Sybillą Renu, a wiele z jej literackich dzieł fascynuje i budzi podziw do dnia dzisiejszego. Ta wspaniała mistyczka była przyrodoznawcą, poetką, kompozytorem oraz autorką licznych spostrzeżeń medycznych ujętych w księdze Causae et Curae.

          Św. Hildegarda z Bingen urodziła się w Rupertsberg (k. Bingen am Rhein w zachodnich Niemczech) w 1098 roku. Była dziesiątym dzieckiem hrabiego Hildeberta i jego żony Mechhildy von Bermersheim. W wieku ośmiu lat została oddana przez rodziców na wychowanie do klasztoru – pustelni przy klasztorze mnichów benedyktyńskich Disibodenberg. Bardzo szybko nauczyła się czytać nawet tak trudne księgi jak Pismo Święte i liczne dzieła Ojców Kościoła. 

          Od najmłodszych lat nawiedzały ją wizje dotyczące przyszłych wydarzeń, które z czasem zaczęła skrywać przed wszystkimi – bała się reakcji otoczenia. Poza tym Hildegarda była z natury chorowita – co pchnęło ją w stronę mistycyzmu i dążenia do osiągnięcia stanu pełnego zdrowia. Ta niezwykła kobieta zasłynęła nie tylko z powodu swoich mistycznych wizji, w których wielokrotnie występowali aniołowie, ale również z tego, że opisała bardzo dużo zasad zdrowego życia, których powinien przestrzegać każdy chrześcijanin chcący osiągnąć równowagę duszy i ciała, pełnię życia ziemskiego i zbawienie po śmierci. Nauki Hildegardy do dziś zadziwiają wielu szczególnie niemieckich dietetyków, którzy zastanawiają się skąd kobieta żyjąca w XII wieku wiedziała tak dużo o szkodliwości niektórych pokarmów? Albo jak poznała tajniki dietetyki chińskiej polegającej na rozróżnianiu pokarmów ciepłych, zimnych i neutralnych? Największym szokiem jest to, że wiele badań przeprowadzonych w XX wieku potwierdza słuszność nauk Hildegardy, a ludzie stosujący zasady jej odżywiania często wyleczyli się z wielu ciężkich chorób, którym współczesna medycyna ze swoim chemicznym arsenałem nie potrafiła zaradzić.


Zasadnicze linie nauczania św. Hildegardy:

          Zdrowotne reguły wypracowane przez świętą Hildegardę z Bingen są bardzo obszerne i bez znajomości realiów średniowiecza ciężko jest zrozumieć jej przesłanie. Dlatego postaram się wszystko streścić tak aby przesłanie mistyczki było zrozumiałem dla Polaka żyjącego w XXI wieku.

          Wielu z Was zapewne najbardziej pragnie dwóch rzeczy zdrowia i szczęścia. Niektórzy szczęściem nazywają zdrowie. Z drugiej strony większość Polaków sens słów szczęście i zdrowie, pojmuje dopiero wtedy, kiedy spotykają ich przeciwieństwa tych określeń, a więc nieszczęście i choroba. Przy tym często się zdarza, że już w samym zdrowiu kryje się klucz do szczęścia.
 
"Dopiero kiedy zostaniemy skonfrontowani z chorobą, dociera do nas, że za dobre samopoczucie, zdrowie i szczęście jesteśmy odpowiedzialni My sami".

                    Święta Hildegarda z Bingen postrzega człowieka holistycznie (całościowo). Jest to pogląd odmienny od spojrzenia współczesnych nam medyków (aczkolwiek od kilku lat obserwujemy w Polsce zwrot w stronę natury, medycyny naturalnej itp.)  Sybilla Renu nie jest jak współczesne nam reklamy obiecujące "złote góry", nie gwarantuje nam odniesienia sukcesu, ponieważ jej zdaniem dopiero wówczas, kiedy Bóg chce, a człowiek dokłada starań „możliwe jest zdrowie” na wszystkich 3 płaszczyznach (duszy, ducha i ciała).


Pierwszy krok...
          Pierwszym krokiem w drodze do zdrowia jest wzięcie odpowiedzialności za siebie i prowadzenie zdrowego, pełnego radości życia. Kolejny krok polega na przypomnieniu sobie o nas samych i naszej kulturze, przekazanych nam wartościach i wynikających z nich wytycznych, które znacznie ułatwiają życie. Mówiąc prościej krok ten polega na nauce własnej historii i kultury. 

"Z nieznajomości czasów minionych wypływa nieuchronnie niezrozumienie teraźniejszości. Ale również daremne będą zapewne próby zrozumienia przeszłości, jeżeli się nie wie nic o dniu dzisiejszym" - Marc Bloch

          Bardzo ważne jest przestrzeganie dietetycznej zasady "co za dużo to nie zdrowo". Odwoływanie się do tej prostej zasady niesie ze sobą wiele zalet, gdyż cierpimy z powodu nadmiaru (por. z książkami profesora Tombaka). Zalewa nas bowiem morze informacji, atrakcji związanych z możliwościami spędzenia wolnego czasu, wymagań kariery zawodowej oraz dóbr materialnych. Pomyślcie "ileż jasności i prostoty niesie ze sobą ograniczenie i umiar". Nie musisz tego wszystkiego czytać do późna, seriale, filmy oglądane po nocach - czy nie lepiej się wyspać? Pamiętaj o wypoczynku, relaksie, spacerze, uśmiechu...


Zrozumieć przesłanie św. Hildegardy z Bingen

          W XXI wieku wiele osób zadaje pytania o sens oraz wartość ludzkiego życia. Odpowiedzi udzielane przez tradycyjne instytucje są tylko po części zadowalające i wiarygodne. Ale ani nowi guru, ani żadne sekty nie są w stanie wskazać użytecznych rozwiązań. Podnosząc kwestię duchowego kontekstu naszego bytu, poruszamy jednocześnie zagadnienie ożywienia oraz powrotu do wartości naszej kultury i religii. nie nudzi Cię już New Age? Neopoganizm albo zasypywanie nas Filozofią Wschodu? Czy nie jest lepiej odwołać się do dorobku naszych chrześcijańskich przodków? W historii chrześcijaństwa jest wiele postaci piszących o zdrowiu i medycynie. Nie tylko św. Hildegarda z Bingen poruszała te zagadnienia. Zdrowiem zajmuje się zakon Bonifratrów, o zdrowiu pisał ojciec Klimuszko, ks. Sebastian Kneipp i wielu innych.
         

Viritidas, discretio, ratio, subtelność

          To cztery najważniejsze cnoty w filozofii Sybilli Renu. Wiążą się one z koncepcją Hildegardy. Jeśli sie o nich pamięta tworzą fundament stylu życia!


Viriditas:
 
(...) to podstawowa energia (Duch Święty?), właściwa dla całego stworzenia (ludzi, zwierząt, roślin i minerałów). Kryje się ona w nas, stanowiąc motor napędowy uzdrowienia. Zauważcie podobieństwo do chińskiej energii Chi oraz Japońskiego oddechu życia. Według św. Hildegardy z Bingen energię tą pozyskujemy z 4 żywiołów: ognia, wody, powietrza i ziemi.
Średniowieczna mistyczka daje nam wiele wskazówek odnośnie czerpania energii. Podstawową metodą jest spacer na łonie natury, który przyczynia się do poprawy samopoczucia. Spacerując:

- oddziałujemy pozytywnie na organy wewnętrzne,
- wdychamy bogate w tlen powietrze drzew,
- delektujemy się odgłosami lasu, podziwiamy piękno przyrody, wsłuchujemy w szum płynącej wody w strumyku albo rzece,
- podczas spaceru pobudzamy wszystkie nasze zmysły, doprowadzając je do równowagi,


Święta Hildegarda z Bingen odradza prowadzenie jednostronnego stylu życia, skierowanego wyłącznie na sferę materialną albo tylko duchową, lekceważącą potrzeby cielesne.


- Zaleca się częste i świadome używanie koloru zielonego (noszenie zielonej odzieży, oglądanie roślin itp.)


Discretio – zdrowy umiar:

          Discretio jest ulubioną cnotą św. Hildegardy z Bingen. Umiar jest sprawą indywidualną ponieważ każdy człowiek sam najlepiej siebie zna, zna swoje potrzeby, słabości i atuty. Tylko ty sam (sama) wiesz co jest dla Ciebie dobre albo złe. Jeśli czujesz się dobrze na ciele, duchu i duszy to oznacza, że odnalazłeś (odnalazłaś) zdrowy umiar.
          Św. Hildegarda z Bingen twierdzi, że nie wolno się obciążać przesadną surowością albo ascezą. Zarówno asceza jak i obżarstwo są złe. Zły jest radykalizm, zła jest całonocna modlitwa, zła jest głodówka. Do wszystkiego podchodź z rozsądkiem z umiarem.

Ratio – dar rozróżniania:
 
Ratio tłumaczymy jako „roztropność”, „zdolność myślenia” i „oceniania”. Codziennie jesteśmy bombardowani ogromną ilością informacji, musimy umieć krytycznie ocenić, czy możemy wierzyć temu co słyszymy. Jeśli o siebie dbasz i rozwijasz w sobie dar rozróżniania to nie wierzysz plotkom, nie powtarzasz ich.


"Dając bezkrytycznie wiarę wszystkiemu, pozostawiamy odpowiedzialność innym i w ten sposób padamy łupem manipulacji. Ponadto powinniśmy kwestionować to, co postrzegamy, pytając, czy jest zgodne z naszymi własnymi doświadczeniami, czy też może chodzi o przejęte uprzedzenia".



Subtelność:
 
          Subtelność jest pojęciem występującym tylko u św. Hildegardy. Oznacza ono, że każde stworzenie, rośliny (np. zioła), zwierzęta (np. konie0 mają w sobie lecznicze właściwości. Dziś w XXI wieku nauka z zamiłowaniem bada przecież wpływ delfinów, koni, psów i zwierząt na chore dzieci.  Precyzując św. Hildegarda z Bingen dzieli środki lecznicze na: zioła, rośliny i zwierzęta.
          Pokarmy dostarczają nam energii, dlatego też im lepsza jest ich jakość, tym więcej nam jej dostarczają – dając nam przy tym radość życia. Środki żywności oddziałują na nas w różny sposób, a kiedy zwrócimy uwagę na ich subtelność, wówczas będziemy spożywali to, co jest dla nas dobre. Odczujemy, że orkisz (ulubione zboże Hildegardy) grzeje, a różne przyprawy mają faktycznie takie działanie jak podaje święta Hildegarda z Bingen.

          Wybaczcie mi to, że często piszę ogólnikami i nie wchodzę w szczegóły. Na swoją obronę mogę napisać, że pisma św. Hildegardy są tak obszerne, że nie sposób opisać wszystko w jednym poście. Mam cichą nadzieję, że mój artykuł zachęci Was do badania średniowiecznych dzieł, średniowiecznych manuskryptów oraz spuścizny pozostawionej nam przez wszystkich myślicieli tamtej epoki. Nie dajcie sobie wmówić, że średniowiecze było okresem "ciemnoty i zabobonów", że były to "wieki ciemne". Tak mówią osoby, które średniowiecza nie badają i pojęcia o nim nie mają.



Zakończenie:
          Święta Hildegarda z Bingen twierdziła, że wszystkie choroby mają ścisły związek z naszym stosunkiem do Boga. Dziś wielu etyków i filozofów zamiast słowa Bóg używa określenia Absolut. Faktem jest jednak to, że nawet w medycynie psychosomatycznej podkreśla się znaczenie wiary (np. w Boga) bez której ciężko jest osiągnąć wewnętrzny spokój tak ważny dla ludzkiego zdrowia. 

Św. Hildegarda. Człowiek w centrum Stworzenia.
          Ja jednak będę się trzymał słowa Bóg, ponieważ św. Hildegarda i jej współcześni byli głęboko wierzącymi chrześcijanami. Tak więc według Sybili Renu "poprzez wiarę i powrót do Boga przed chorym otwierają się niespodziewane szanse i energie, które mogą dokonać przełomu w przebiegu choroby. Bóg obecny jest w każdym uzdrowieniu, jednak człowiek musi spełniać swoją rolę, by usunąć przyczyny choroby i nie przeszkadzać w uzdrowieniu"


          Jedną z przyczyn choroby jest dysharmonia między człowiekiem i czterema żywiołami. Chodzi o to, że brak kontaktu z jakimś żywiołem przyczynia się do wystąpienia choroby. Mówiąc prościej jeśli ktoś np. przez cały dzień siedzi w domu, przed komputerem i nie wychodzi na dwór to pozbawia się kontaktu z żywiołem ziemi (brak spaceru na łonie natury), powietrza (czystego, leśnego) oraz ognia (lub słońca). Rozumiecie o co chodzi? O codzienny kontakt z żywiołami - z wodą (prysznice, kąpiel w jeziorze, chodzenie boso w strumyku); z ziemią (spacery boso po trawie, rosie itp.), z ogniem (siedzenie przy ognisku, ogień św. Hildegarda zrównuje ze słońcem), z powietrzem (ćwiczenia oddechowe, oddychanie leśnym powietrzem podczas spaceru itp.).

          Św. Hildegarda z Bingen, poza tym co już napisałem, uważa, że człowiek nie będzie zdrowy jeśli nie będzie w nim optymizmu (pozytywnych cech ducha). Wszelkie konflikty, kłótnie, problemy, frustracja, irytacja, negatywne myśli, złość, nienawiść, naśmiewanie się w duszy z kogoś to wszystko Sybila Renu nazywa "złymi duchami", "demonami" lub "wpływami diabła", które pozbawiają nas zdrowia (wysysają z nas życiową energię).



BIBLIOGRAFIA
Beer Frances, Kobiety i doświadczenie mistyczne w średniowieczu, Kraków 1996.

Błażej Matusiak, Hildegarda z Bingen : teologia muzyki, Kraków 2003.

Brigitte Pregenzer i Brigitte Schmidle, Św. Hildegarda z Bingen - Praktyczny poradnik zdrowego życia, Kraków 2007.

Danuta Kunstler - Langner, Anioł w poezji Baroku, Toruń 2007.
Dr Wighard Strehlow, Święta Hildegarda z Bingen. Medycyna na każdy dzień, Kraków 2009.

Sabina Flanagan, Hildegarda z Bingen : żywot wizjonerki; przeł. Robert Sudół, Warszawa 2002.

Olga Fendrych, Świat aniołów w twórczości poetyckiej, plastycznej i muzycznej Hildegardy z Bingen [w:] Księga o Aniołach, praca zbiorowa, pod red. Herberta Oleschko, Kraków 2003.


Internet artykuły:

Mistyczne wizje Hildegardy z Bingen - fragment: "Kosmologia i antropologia średniowiecznej mistyczki Hildegardy z Bingen (1098-1179) jest przede wszystkim wyrazem jedności porządku stworzenia. Jedność tę szczególnie widać w ukazaniu Boga jako ognistej siły, od której rozpalone zostały wszystkie stworzenia (iskry) i cały świat. Ogień Boży płonie w blasku słońca, gwiazd i księżyca, jaśnieje w każdym stworzeniu, a szczególnie w aniołach i duszach ludzkich. Życie Boga udzielone każdemu dosłownie stworzeniu sprawia, iż może ono rosnąć i rozwijać się dzięki ożywczemu tchnieniu pochodzącemu od Boga.Jednym słowem świat dla Hildegardy i każda z poszczególnych rzeczy jest nieustanną teofanią (...)".

Spuścizna po świętej Hildegardzie z Bingen
- fragment: "(..)Wizje św. Hildegardy utwierdzają nas w wierze, iż człowiek jest ostatecznym celem Stworzenia. Szczęście i zdrowie zostają mu zapewnione wówczas, gdy podporządkowuje się on prawom wszechświata i w pełni przyjmuje plan miłości Bożej(..)"

Ogniste światło Hildegardy z Bingen - fragment: "Było to w1141 roku od Wcielenia Syna Bożego Jezusa Chrystusa, kiedy miałam 42 lata i 7miesięcy. Ogniste światło o wielkim blasku, pochodzące z otwartego nieba,przeniknęło całą moją głowę i całą pierś rozpalił jakby płomień, który nie spalał, lecz ogrzewał, jak słońce, które ogrzewa jakąś rzecz, na którą kieruje swoje promienie".

Angelologia według św. Hildegardy- fragment: "Wszak Bóg rozdzielił lud na ziemi, tak jak w niebie, mianowicie aniołów, archaniołów, trony, panowania, cherubiny i serafiny. Wszyscy oni są kochani przez Boga, jednakże nie noszą równych imion”. Znamienny jest kontekst przytoczonej wypowiedzi. Różnice między aniołami mają służyć uzasadnieniu praktyki stosowanej w Rupertsbergu. Do tamtejszego klasztoru Hildegarda przyjmowała bowiem wyłącznie panny ze szlachetnych rodów".



WWW:
www.hildegarda.pl/



Filmy o 
św. Hildegardzie z Bingen










Popularne artykuły