środa, 12 czerwca 2013

Dieta nałóg, który zniewala i niszczy zdrowie.

Nie daj się zniewolić dziwnym dietom
"Jak szybko schudnąć?" Ile dziewcząt zadaje sobie codziennie to pytanie? W XXI wieku odchudzanie stało się wręcz obsesją. Możemy śmiało stwierdzić, że odchudzanie tak jak palenie papierosów stało się dla wielu osób nałogiem. Nałóg ten odbiera wolność, zniewala i krępuje. Osoby, które uległy temu nałogowi często odstają od znajomych, często nie chcą nic jeść albo panicznie unikają jakichś produktów.  Osoba, która uległa nałogowi nie potrafi przestać się odchudzać, ciągle wynajduje różne diety i stosuje jedną po drugiej.

Każdego dnia miliony ludzi na świecie wypowiadają wojnę zbędnym kilogramom. Część osób borykających się z problemem otyłości, pomimo stosowania najnowszych, coraz "cudowniejszych" diet nawet jeśli schudnie to po jakimś czasie i tak powraca do poprzedniej wagi. 

Dlaczego tak jest? 
Dlaczego diety nie zawsze działają albo działają tylko przez krótki czas? 
Dlaczego tak wiele osób daje się zniewolić dietom?
Czy tak trudno jest zrozumieć, że okresowe diety bardziej szkodzą niż pomagają?

Możemy liczyć kalorie, jeść to, czego nie lubimy, opierać się kulinarnym zachciankom i cierpieć całymi tygodniami, żeby zgubić parę kilogramów, ale to nic nie daje. Poza tym diety są niebezpieczne. Dieta zniewala i z czasem staje się nałogiem. Coraz więcej gimnazjalistek popada w ten nałóg. Ciągłe konkurowanie z rówieśniczkami, ciągła chęć bycia chudszą tak jak modelki sprawia, że wiele dziewcząt niszczy sobie zdrowie. Dlatego w tym miejscu chciałbym zaapelować: NIE stosujcie diet, żadnych 3- dniowych, ani kilkutygodniowych diet. Dieta rozumiana jako tymczasowe unikanie jakiś produktów albo jedzenie tylko wybranych produktów albo głodówka to wszystko należy zdecydowanie potępić. Więcej na ten temat przeczytasz w artykule "10 najgłupszych diet świata" (Kliknij)

Dieta. Co tak właściwie oznacza to słowo?

Dieta to takie niewinne słowo, wypowiadane przez prawie wszystkie dziewczyny zarówno te w gimnazjum jak i w szkołach średnich, a nawet na studiach. Dziewczęta (i czasem my faceci) przerzucają się w stosowanych przez siebie dietach. Jedna stosuje dietę Dukana, a inne dietę zgodną z grupą krwi. Od kilku lat furorę wśród celebrytek robi tzw. dieta tasiemcowa (-sic). Czego to ludzie nie wymyślą? Mówi się, że jest to dieta dla najbardziej zdesperowanych grubasów, dla których od zdrowia ważniejsza jest liczba, którą pokazuje waga. ,,Dieta” polega na celowym połykaniu jaj tasiemca, po to aby pasożyt wchłaniał część spożywanej żywności. Niebezpieczna i szkodliwa dla zdrowia. Tasiemiec może osadzić się w mózgu i wywoływać objawy podobne do padaczki lub schizofrenii. Podobno ,,dieta” nadal popularna wśród modelek. Przerażające prawda?
Moim zdaniem wszystkie dziwne diety są niczym innym jak szkodliwymi żywieniowymi "dziwactwami". Dziewczyny nie dajcie się skusić żadnej z nich! Dieta to nie głodówka, ani jedzenie przez jakiś czas tylko jednego produktu żywieniowego. Dietą nie jest jedzenia samych owoców albo picie soków. Diety nie dopasowuje się do grupy krwi, dieta nie polega na głodówce ani na obżarstwie. 
Dieta jest stylem życia, to sposób w jaki kroczysz przez życie. Możesz dbać o swoje zdrowie i odżywiać się zdrowo (wtedy mówi się, że twoja dieta jest zdrowa) albo nie dbać o siebie wtedy twoja dieta będzie niezdrowa. Od ciebie zależy decyzja. Każdy z nas ma wolną wolę i niezależni od podjętej decyzji należy szanować każdego człowieka.
Tak więc zachęcam do nie poddawania się żadnym okresowym dietom, niech wasza dieta będzie jedna na całe życie. A najlepszą dietą jest umiar w jedzeniu i piciu, rozsądek, brak radykalizmu i optymizm bez którego nie da się cieszyć życiem.



Schudnij z błonnikiem

W diecie Europejczyków XXI wieku często dominują pokarmy typu: Fast food, kanapka (z białym pieczywem) z masłem i szynką, napoje gazowane, słodkie soki z kartoników, jogurty, mięso, sery, słodycze, twarożki i jaja. Niektóre z wymienionych pokarmów (jogurt naturalny, jaja, twaróg z pewnego źródła) są zdrowe, a pozostałe wpływają negatywnie na nasz organizm. Niestety żadne z nich nie posiada w sobie błonnika, który jest odpowiedzialny za oczyszczanie naszego organizmu z toksyn, odchudza oraz zmniejsza ryzyko nowotworów (szczególnie raka jelita grubego).

Drogi czytelniku niezależnie od tego jaką kuchnię preferujesz, tłustą, bogatą w słodycze, niezdrową lub bezmięsną powinieneś zawsze pamiętać, że bez pokarmów bogatych w błonnik nie zajdziesz daleko. Błonnik jest odpowiedzialny za regularne wypróżnienia, które według wielu specjalistów powinny następować minimum 3 – 4 razy w tygodniu. Według prof. Michała Tombaka zdrowy człowiek wypróżnia się codziennie!

Istnieje wiele stron internetowych, blogów itp. opisujących zdrowotne właściwości różnych pokarmów. Na większości z nich nie ma odniesień do badań naukowych. Dlatego ja postanowiłem się „wysilić” i przybliżyć Wam wyniki badań, które udowadniają nie tylko fakt, że błonnik jest zdrowy i ale również wspomaga leczenie wielu chorób, m.in.: zespołu jelita nadpobudliwego, uchyłkowatości jelita grubego, wszystkich rodzajów raka układu pokarmowego oraz zaparć i wzdęć.


"Wiem dobrze, że dla ludzkiego ciała jest wielką różnicą, czy chleb jest biały, czy grubo mielony, z mąki z otrębami, czy bez" – Hipokrates


Do pokarmów bogatych w błonnik zaliczamy wszystkie włókniste owoce i warzywa (królują tu jabłka, marchew, śliwki, figi i daktyle) oraz otręby i wszelkie grubo mielone przetwory zbożowe (oraz ryżowe – szczególnie ryż brązowy), kasze, płatki i razowe pieczywo (szczególnie orkisz). Badania naukowe (Jean Carper, Żywność twój cudowny lek, s. 127 – 129) dowodzą, że produkty te są naturalnymi środkami przeczyszczającymi, które działają łagodnie i dużo bardziej bezpiecznie niż wiele leków. Dr W. Grant Thompson, gastroenterolog z uniwersytetu w Ottawie, w swojej książce o czynnościach jelit, stwierdził, że pokarmy bogate w błonnik są „(…) najbezpieczniejszym, najtańszym i najbardziej fizjologicznym środkiem leczącym i zapobiegającym [m.in.] zaparciom”.

Inny prof. (z tej samej dziedziny) Gerald Friedman, z nowojorskiej Akademii Medycznej Mount Sinai udowodnił, że dieta bogata w pokarmy zawierające błonnik stanowi podstawę w leczeniu zespołu jelita nadpobudliwego.

Poza tym należy pamiętać, że osoby spożywające pokarmy z dużą ilością błonnika często się wypróżniają i nie tyją. Można śmiało założyć, że dodanie błonnika do codziennej diety jest skutecznym sposobem na odchudzanie.


Nie pozostaje nam nic innego ja dodać m.in. owoce, warzywa oraz razowe pieczywo do naszej diety i cieszyć się życiem :)



Przydatne linki:
Oczyszczanie organizmu - kluczem do długiego i szczęśliwego życia- http://galaktykazdrowia.blogspot.com/2010/06/oczyszczanie-organizmu-kluczem-do.html

www.blonnik.eu/ - Strona o błonniku

Prawda o błonniku (Artykuł)

Błonnik (kolejny ciekawy artykuł)

Tabela zawartości błonnika w poszczególnych produktach.


Dziękuję wszystkim czytelnikom mojego bloga :) 

7 komentarzy:

  1. Ja na szczęście uwielbiam warzywa i owoce, wiec problemu z błonnikiem nie mam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. dobrze piszesz. Ja tez w pewnym sensie ulegam presji bycia szczupłą. Ale doszłam do tego tylko dzięki zdrowemu odżywianiu i ćwiczeniom. Tez od dawna pisze o tym ze diety cud to nic dobrego i zawsze odradzam pakowanie sie w liczenie kalorii. Jest takie fajne powiedzonko "żeby schudnąć trzeba jeść" ..bo diety spowalniają metabolizm. te cale MŻ (mniej żreć) czyli obniżanie wielkości porcji i drastyczne obniżanie kaloryczności moim zdaniem rozleniwia żołądek. Chudnie się tylko na początku a później wszystko wraca z nawiązką a jak jeszcze dziewczyny wygłodzone po takiej diecie dostają ataków obżarstwa tzw kompulsów to już dopiero jest problem..moja zasada to "zdrowo i aktywnie". pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny blog! otwiera oczy na różne sprawy, których codziennie nie dostrzegamy lub pomijamy. Gratulacje i czekam na kolejne posty.
    Jeśli natomiast chodzi o dietę to niestety ludzie traktują ją jako kurację naprawczą swojego ciała (sylwetki), które jest pod jakimś kątem nieidealne ze względu na codzienne zaniedbania (brak ruchu, kiepskie odżywianie). A najprostszym a jednocześnie najtrudniejszym sposobem na sylwetkę jest dbanie o zdrowe posiłki i ruch na codzień, traktowanie jako zwykłych czynności jak np kąpiel czy pójście do pracy. jednak najcięższa do przebicia jest bariera braku systematyczności (związana z lenistwem, brakiem samozaparcia), która uniemożliwia dostęp do marzeń, życiowych celów i realizacji samego siebie. W życiu trzeba trochę samodyscypliny...

    OdpowiedzUsuń
  4. Pomógłbyś mi z dietą? Może będziesz wiedział co jest nie tak. Od kilku miesięcy przestrzegam tej diety, a trądzik dalej nie ustał:
    ryż parboiled lub brązowy(cynamon + miód)
    kasza (cynamon + miód)
    jajecznica (5 jajek)
    ryż parboiled lub brązowy(cynamon + miód)
    mięso (gotowana pierś z kurczaka)
    sałatka (wędzona pierś z kurczaka + papryka + por + z puszki: [kukurydza + groszek + fasola czerwona + ananas])
    ryba z puszki (łosoś, lub makrela, lub tuńczyk)
    Jak widać z powyższego nie łącze białek z węglowodanami, nie stosuje przypraw, ani cukru i soli. Między posiłkami jem suszone owoce (morele lub śliwki lub żurawinę). Przed jedzeniem nie pije średnio pół godziny, a po jedzeniu około godziny. Pije herbatkę z bratka, zieloną lub wodę średniozmineralizowaną.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapomniałem dodać że przez tą dietę schudłem 7 kilo... W tej chwili mam 180 cm wzrostu i 58 kilo wagi. Dopiszę że jestem 19 letnim chłopakiem. Jeszcze półtora roku temu ważyłem 66 kilo, nie miałem problemów z twarzą i miałem dobre jak na swoją wagę osiągnięcia na siłowni, rzeźbę też jako tako. Problemy zaczęły mi się półtora roku temu z twarzą. Dietę stosuję od kilku miesięcy. Przed jej stosowaniem ważyłem 65 kilo. Przeszedłem na nią z powodu właśnie problemów z twarzą. Odstawiłem pieczywo które było moim głównym pożywieniem, słodycze i przestałem mieszać białka z węglowodanami.

    OdpowiedzUsuń
  6. Niestety, wiele osob za bardzo sie w tym zatraca...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodałem że jestem chłopakiem : D. Co do odstawienia miodu to przez pierwszy miesiąc w ogóle go nie używałem więc tutaj nie ma przyczyny. Musiałem też zwiększyć ilość węglowodanów bo byłem mocno osłabiony. Pewnie przez to że kiedyś co chwila jadłem jakieś węglowodany (śniadanie I i II, obiad, kolacja razem wychodzi prawie bochenek chleba + pełny talerz ziemniaków), czy coś słodkiego (cała czekolada, ryż z kakaem). Czytałem ten Twój artykuł i ogólnie dużo na temat diet i nie mam pojęcia co zrobić. W wakacje zrobię eksperyment z jedzeniem produktów dla danej grupy krwi. Akurat mam A więc tam dużo warzyw i owoców jest. Nie mam nic do stracenia, więc czemu by nie spróbować.

      Usuń

Popularne artykuły