środa, 16 października 2013

MLECZKO PSZCZELE i ŻEŃ-SZEŃ a długowieczność


Wielu z nas marzy się długowieczność albo wręcz nieśmiertelność. Starożytni Grecy poszukiwali ambrozji, czyli pokarmu bogów, który dawał wieczne życie każdemu kto go spożywał. W czasach bardziej nam bliskich ambrozję zastąpił Święty Graal, którego poszukiwało wielu śmiałków od średniowiecza aż po nasze czasy.

A co z naukowcami XXI wieku? Oni również poszukują sekretu długowieczności i nieśmiertelności. O ile nieśmiertelność wydaje się czymś abstrakcyjnym, to długowieczność, jest czymś, co możemy osiągnąć w naszych czasach. W wielu książkach można przeczytać, o tym jak w ostatnich kilkudziesięciu latach zwiększyła się długość ludzkiego życia. U progu XXII wieku ludzie mający 100 i więcej lat będą zapewne należeli do większości. Oczywiście mam na myśli kraje cywilizowane z kontynentu europejskiego, USA, Kanadę i może ewentualnie niektóre rejony Rosji i oczywiście Australię, Japonię oraz Koreę Południową.

W wielu naukowych czasopismach czytamy o ogromnym postępie jakiego ma dokonać medycyna w XXI wieku. Chirurgów mają zastąpić bardziej precyzyjne roboty, zęby i kończyny dzięki nanotechnologii będą odrastały, a rak przestanie być problemem. O zgrozo w naszym stuleciu ma się ziścić nawet to czego tak obawiał się Huxley w powieści "Nowy wspaniały świat", czyli dzieci, które się rodzą w laboratorium (spełnienie marzeń feministek?).

No dobrze póki naukowcy nie uczynią nas wszystkich nieśmiertelnymi, albo jakiś śmiałek nie przyniesie nam Świętego Graala lub ambrozji, musimy sobie radzić jakoś sami. Znacie moje poglądy na temat odżywiania, wiecie, że na pierwszym miejscu stawiam optymizm (dystans do samego siebie), pozytywne nastawienie do życia. O tym, że ważna jest aktywność fizyczna też Wam już nieraz pisałem.

Mało jednak pisałem o naturalnych suplementach, czyli witaminach, które można kupić w aptekach. Owszem wspominałem o drożdżach piwowarskich (http://biegpozdrowie.blogspot.com/2012/11/drozdze-piwowarskie.html) ale zapewniam Was, że łykam też inne naturalne witaminki. Uważam, że w obecnych czasach wiele owoców oraz warzyw jest (niestety) zanieczyszczonych i samą dietą ciężko jest dostarczyć organizmowi wszystkiego co jest mu niezbędne do prawidłowego funkcjonowania. Dlatego obok ziół Dary Natury, obok zdrowiej diety, razowego, ekologicznego chleba itp. stosuję, uzupełniająco naturalną suplementację. Oto kilka specyfików, które Wam gorąco polecam:


MLECZKO PSZCZELE, PYŁEK KWIATOWY i ŻEŃ-SZEŃ
Naturalne suplementy, które właśnie stosuję widzicie na załączonych zdjęciach. Są to tabletki "PROPOLIS PLUS" ("Apipol Farma") oraz w płynie "GINSENG 200. Żeńszeń & Mleczko pszczele & Miód".
Pod pojęciem "mleczko pszczele" kryją się  biologicznie czynne substancje pochodzące z propolisu i pyłku kwiatowego (pyłku pszczelego) takie jak: aminokwasy, fosfolipidy, flawonoidy, kwasy fenolowe, fitosterole, substancje lipodowo-woskowe, enzymy, kwasy nukleinowe i nukleozydy oraz witaminy z grupy B.
Warto wiedzieć, że pyłek kwiatowy, obok miodu, stanowi główne źródło substancji odżywczych pszczół, które gwarantują im utrzymanie olbrzymiej aktywności i sprawności fizycznej. Propolis jest substancją zbieraną przez pszczoły z młodych pąków roślin, służy do utrzymania higieny w ulu, zabezpiecza rodzinę pszczelą przed infekcjami.




ŻEŃ-SZEŃ - w medycynie ludowej jest nazywany "korzeniem życia". Jego dobroczynny wpływ na ludzki organizm jest nie do przecenienia.  Żeń-szeń dba o naszą koncentrację, o prawidłowe funkcjonowanie naszej psychiki oraz zwiększa nasze siły witalne.  Swojego czasu SUPER EXPRESS napisał, że żeń-szeń jest lepszy niż viagra! (http://www.se.pl/mezczyzna/wszystko-o-kobietach/zen-szen-lepszy-niz-viagra_48374.html) Jest to jeden z nielicznych afrodyzjaków, które działają na obie płcie.

Żeń-szeń dzięki substancjom czynnym zwanym saponinami lub ginsenozydami przyczynia się do wzrostu odporności na stres. Warto go zażywać podczas osłabienia odporności organizmu oraz w przypadku braku apetytu. 

2 komentarze:

  1. "Oczywiście mam na myśli kraje cywilizowane z kontynentu europejskiego, USA, Kanadę i może ewentualnie niektóre rejony Rosji i oczywiście Australię, Japonię oraz Koreę Południową." USA? Wiesz dobrze jaką mają żywność. Szczerze wątpię w to. Leki i niezdrowa żywność skracają to życie. Naturalna dieta i życie zgodnie z naturą to jest klucz do długowieczności. Długowieczność była i jest wśród niektórych co wyjaśnia Trehlebov, wschodni Wieszcz. Wiem że się nie zgadzasz z jego poglądami i jeśli będziemy myśleć naukowo to można go uznać za wariata. Bazuje on na wiedzy zawartej w Wedach. http://www.eioba.pl/a/43te/surowe-jedzenie Oczywiście oprócz tego jedzenia trzeba także prowadzić zupełnie inny styl życia o którym mówi gdzie indziej, bo sama dieta tego nie da. Mówi m.in. o tym że upływ nasienia to powoduje zmniejszenie długości wieku. Niby fantasy, ale kto wie. Może coś w tym jest. W końcu starożytni mieli większą wiedzę o medycynie niż my (Hipokrates na przykład). Tutaj o tym że można nie mieć polucji http://youtu.be/eKPDljYBIAE . Ja osobiście nie mam po przejściu na wegańską dietę w 50% surową, rzecz jasna takich polucji do których dochodzi samoistnie. O zapobieganiu produkcji nasienia też mówi Mantak Chia. Opisuje to w książce Miłosny Potencjał Mężczyzny. Niby ta długowieczność to fantastyka, ale akurat z tym nasieniem, nad orgazmami kilkugodzinnymi działa. Najważniejsze to mieć otwarty umysł i nie uznawać czegoś z góry za głupotę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Co do naturalnych afrodyzjaków to też figi nimi są. Można zażartować nawet że dlatego Arabowie mają tyle dzieci i różne zboczenia. Jeszcze tak sprostuje odnośnie swojej diety wegańskiej. Spożywam też miód, bo jest po prostu zdrowy, co nawet i Trehlebov twierdzi (nektar Bogów). Miód uznaje za produkt roślinny, bo w końcu jest robiony z pyłku kwiatowego, a że większość wegan jest nimi prawdopodobnie z powodu zamiłowania do zwierząt to tak sobie wymyślili że miód jest zły, bo pszczoły umierają produkując go. Nie jest to do końca zgodne z prawdą, bo człowiek im ułatwia produkowanie miodu i gdy robiły go same we własnych gniazdach to podobno jeszcze więcej ich umierało. Na szkodliwość miodu nie ma dosłownie żadnych dowodów. Nawet oni nie potrafią nic mu zarzucić. Co do wegan to żeby nie było. Jestem po prostu na takiej diecie bo uważam za zdrową, najlepszą, ten brak witaminy b12 to jest bzdura, bo organizm potrafi sobie ją sam wytworzyć. Z ich dziwnymi ideologiami się nie zgadzam. Jak dla mnie spora ich część to banda durnych pacyfistów. Co do Twoich ostatnich artykułów to dobrze że promujesz wspieranie polskiego przemysłu. Jestem w ostatniej klasie technikum i mam nauczyciela wolnorynkowca, to wiem jak to z nimi jest. Wszędzie widzi socjalizm. Uważa się za patriotę, a polskiego przemysłu nie chce wspierać bo wg. niego najważniejsza jest "wydajność". Gdzie tu patriotyzm? Co do Korwina to jest prawdopodobnie agentem Stanów Zjednoczonych (tak wiem kolejna teoria spiskowa) dzięki któremu polski przemysł zostałby całkowicie, prawie w 100% wyprzedany i zachodni kapitał wtedy by całkowicie nas zdominował. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Popularne artykuły