piątek, 10 stycznia 2014

Ocenianie innych ludzi, stereotypy, teoria atrybucji.

Dlaczego ludzie zachowują się tak, a nie inaczej? Co sprawia, że kogoś lubimy? Czy nieświadomie osądzamy, szufladkujemy różne osoby?  Na te i podobne pytanie postaram się znaleźć odpowiedź w dzisiejszym artykule. Podobne pytania zadawało już wielu psychologów (np. Bogdan Wojciszke w książce pt.: "Człowiek wśród ludzi") opisuje ciekawe zjawisko zwane teorią atrybucji.

Teorię atrybucji wymyślił Fritz Heider psycholog żyjący w latach 1896-1988. Jego zdaniem każdy człowiek pragnie poznać jak najlepiej otaczający go świat, a przede wszystkich żyjących w nim ludzi. Heider twierdził, że większość z nas ocenia ludzi obserwując ich zachowanie, gesty, ubiór, miny itp. Inaczej mówiąc oceniamy ludzi po czynnikach (cechach) zewnętrznych. Dopiero później poznając jakąś osobę bliżej mogą nas zainteresować jej cechy wewnętrzne (np. charakter, podejście do życia itp.). Jednak na samym początku liczy się dla nas pierwsze wrażenie. Informacje o człowieku, które uzyskamy jako pierwsze wpływają najmocniej na naszą ocenę (jest to tzw. efekt pierwszeństwa).

Teoria atrybucji jest więc niczym innym jak przypisywaniem ludziom określonych cech osobowych, systemu wartości na podstawie ich zachowania i ubioru. Jeśli chłopak widzi jakąś dziewczynę np. w kościele na mszy to po tym jednym jej zachowaniu może wyciągnąć wiele wniosków - dziewczyna jest porządna, z dobrego domu, na pewno nie jest puszczalska itp. Tak właśnie działa efekt pierwszego wrażenia. Nikt nie zastanawia się, czy dziewczyna poszła do kościoła dlatego, że jest religijna, czy chodzi bo tak ją nauczono. Pierwsze wrażenie w umyśle chłopaka zrobiło swoje i teraz już będzie starał się podchodzić do dziewczyny z sympatią.

Ludzki mózg, czy tego chcemy czy nie jest podatny na pierwsze wrażenie. Wszyscy nieświadomie oceniamy ludzi korzystając z atrybucji wewnętrznej (dyspozycyjnej). Efekt pierwszego wrażenia sprawia, że przypisujemy osobie określone cechy charakteru. Idę ulicą i widzę uśmiechniętą ładnie ubraną dziewczynę, która nosi duży modny zegarek, ma długie włosy i dobry nastrój (cały czas się uśmiecha). W tym momencie do akcji wkracza moja psychika, myślę sobie: "ładna jest, widać, że interesuje się modą, uśmiecha się na pewno jest optymistką z pewnym dystansem do siebie, musi być miłą i fajną dziewczyną". Ilu z Was tak właśnie by pomyślało? W tym momencie zadziałał efekt pierwszego wrażenia oraz przypisanie dziewczynie określonych cech metodą atrybucji (spodobała się, zrobiła dobre wrażenie więc wnioski na jej temat są pozytywne). Taki sam schemat zadziałał w przypadku papieża Franciszka. Jego pierwsze słowa wypowiedziane na balkonie urzekły cały świat. Papież głosi nauki Kościoła, nic nie zmienił ale efekt pierwszego wrażenia oraz sposób przekazu, uśmiech zrobiły swoje. Nawet lewicowe i liberalne pisma oszalały na jego punkcie, a tygodnik TIME wybrał papieża Franciszka na człowieka roku.

 

Jak oceniamy siebie i innych?

Teoria atrybucji rozbudziła intelektualnie wielu uczonych, którzy dostrzegli w niej ogromny potencjał. Uczeni doszli do wniosku, że ludzie zawsze postrzegają siebie lepiej od innych. Poza tym większość kieruje się różnego rodzaju stereotypami, np.: jeśli ktoś kogoś popycha na ulicy to nasza ocena popychającego może być różna, w zależności od wyglądu popychającego. Jeśli popycha ktoś z tatuażami, kolczykami, czy irokezem to zapewne będziemy postrzegać go negatywnie (stereotyp związany z wyglądem). Natomiast wyglądający na miłego staruszek nawet jeśli kogoś popycha to toe wzbudza w obserwatorach negatywnych uczuć. Obserwatorzy najczęściej myślą sobie, że miła staruszek tylko poklepał tę osobę po plecach.

Stereotypy są zmorą naszych czasów. Blondynka=głupia, ruda=fałszywa, ma troszkę duży dekolt=puszczalska, łatwa; tatuaż=gangster; chodzi do kościoła=porządny i uczciwy. Stereotypów jest wiele, często wprowadzają ludzi w błąd. Stereotypy potrafią sprawić, że pierwsze wrażenie jest złe, człowiek od razu widząc taką osobę zaczyna jej przypisywać negatywne cechy i potem jest już tak negatywnie do niej nastawiony. Dlatego tak ważne jest nie wyciąganie zbyt pochopnych wniosków, nie można nikogo z góry osądzać.



 
 
Dziękuję wszystkim, którzy przeczytali :)
Życzę Wam dużo zdrowia i empatii.

2 komentarze:

  1. To prawda wielu ludzi ocenia na podstawie utartych stereotypów nie zagłębiając się więcej ale cóż taka jest ludzka natura większości z nas.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję Poszukiwaczu Prawdy za ten świetny wpis.

    Aby nie ulegać stereotypom lubię poznawać ludzi inaczej, mianowicie od środka. Nawyku tego nabrałam w wieku dorastania, kiedy to przeżyłam „drogę krzyżową” za to tylko, że miałam własne zdanie, którego się trzymałam, że nie ulegałam modom i naciskom, że byłam inna - dziewczyną z charakterem i nie jest to moje zdanie o mnie.

    Ponieważ, odkąd pamiętam, zawsze zachwycał mnie człowiek jako prawdziwy cud Boży, nie chciałam by moje przeżycia doprowadziły mnie do znienawidzenia ludzi. Walka z tym zajęła mi trochę czasu. Nie był to stracony czas. Poświęciłam go głównie na obserwację człowieka i doszłam do właśnie takich wniosków o jakich wspominasz w tym Twoim super wpisie.

    Gdy odważymy się dać szansę sobie i drugiemu człowiekowi - bez względu na odniesione pierwsze wrażenie – bliższego poznania się nawzajem, to możemy być miło zaskoczonymi, częściej niż przypuszczamy, pięknem wnętrza kogoś, kogo bez tej szansy skreślilibyśmy od razu ponieważ, jak mówi nasze stare przysłowie: „Pozory często mylą.”

    Serdecznie Cię pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Popularne artykuły