środa, 28 maja 2014

Cola odrdzewiacz w akcji! Jesteś tym co pijesz

Jakiś czas temu pisałem o tym, że świństwo typu cola (i tym podobne "trunki") są szkodliwe dla zdrowia. Niestety masy nie wierzą w nic czego prędzej nie powie im telewizor i reklamy. No a telewizor i reklamy mówią im, że cola i fast foody są dobre więc ludzie kupują. Jeśli ktoś chciałby się dowiedzieć jak szkodliwa jest cola niech przeczyta mój artykuł o konserwantach. Oto link: Unikaj konserwantów!


Poza tym znalazłem ciekawy film o tym co dzieje się z mlekiem, które wlejemy do Coli i zostawimy na 6 godzin.

czwartek, 15 maja 2014

Bóle na tle emocjonalnym - medycyna psychosomatyczna

Medycyna psychosomatyczna udowodniła, że przyczyną naszych chorób jest psychika (ból duszy, stres). Religie i wielkie filozofie wiedzą o tym od wieków. To jak podchodzimy do życia, uczucia jakie w sercu nosimy (nienawiść, miłość, empatia) ma decydujące znaczenie dla stanu naszego ciała i długości naszego życia.

Medycyna psychosomatyczna zajmuje się badaniem wnętrza człowieka oraz zależnościami między stanem emocjonalnym i chorobami. W XXI wieku mówi się o niej coraz częściej, nie ulega najmniejszej wątpliwości, że uczucia takie jak złość, zazdrość, nienawiść, brak szacunku okazywany drugiemu człowiekowi i inne złe zachowania przyczyniają się do występowania wielu chorób – zarówno tych błahych, jak: ból głowy i bezsenność, jak i tych poważnych (np.: raka, nerwicy, depresji, nowotworowych zmian skórnych i wielu innych).

            W XXI wieku medycyna psychosomatyczna zyskuje coraz większą ilość zwolenników. Jest ona rozpowszechniana od ok. 200 lat ale dopiero teraz zaczyna zyskiwać na wartości. O medycynie psychosomatycznej mówił już w XIX wieku m.in. William James (1842-1910), ojciec amerykańskiej psychologii. Jego zdaniem największym sukcesem ludzkości było odkrycie niezwykłej pod każdym względem siły jaka znajduje się w każdym człowieku, siłą tą jest wiara. Psycholodzy posługują się często pojęciem podświadomość – w tym miejscu warto polecić książkę Josepha Murphyego pt.: „Potęga podświadomości”. Oto kilka fragmentów, które mogą Was zachęcić do przeczytania tego wspaniałego arcydzieła:

„Prawdziwe i trwałe szczęście wtedy wkroczy do twojego życia, kiedy z całą wyrazistością odkryjesz, że przy pomocy podświadomości możesz przezwyciężyć w sobie każdą słabość i pokonać wszelkie kłopoty; kiedy zrozumiesz, że potrafi ona uzdrawiać twoje ciało i darzyć cię szczęściem, które przerośnie twoje n najśmielsze oczekiwania”.
(…)
„Szczęście jest sprawą nastawienia umysłu. Biblia powiada: „Wybierzcie sobie w ten dzień tego, komu chcecie służyć”. Wolno ci wybrać szczęście. Może się to wydać zaskakująco proste i takie też jest. Byś może dlatego właśnie wielu nie potrafi znaleźć szczęścia; nie mogą uwierzyć, że tak łatwo można otworzyć jego furtkę. A jednak wszystkie naprawdę wielkie sprawy w życiu są proste, dynamiczne i twórcze”.
(…)
„Bez przebaczenie nie ma wyzdrowienia
Przebaczyć innym to nieodzowny warunek własnego zdrowia duchowego i fizycznego. Jeśli ktoś chce być szczęśliwy i zdrowy, musi najpierw przebaczyć każdemu, kto kiedykolwiek wyrządził mu krzywdę (…) Bądź wyrozumiały również dla własnych wad i słabości, stosując się w myśleniu do Bożego ładu. Nie sposób przebaczyć sobie, jeśli przedtem nie przebaczyło się innym. Ktoś, kto nie chce sobie wybaczyć, dowodzi tylko własnej pychy albo niewiedzy.
Szkoła psychosomatyczna w medycynie współczesnej podkreśla z naciskiem, że cały szereg chorób – od artretyzmu po różne dolegliwości sercowe – powodowanych jest niezadowoleniem z siebie, wyrzutami sumienia i wrogością. Przedstawiciele tej koncepcji twierdzą, że cierpiący na wspomniane choroby pacjenci z zacietrzewieniem i nienawiścią wspominali ludzi, którzy ich ranili, torturowali, oszukiwali czy w inny sposób krzywdzili. Jest na to tylko jeden sposób: wszelką nienawiść i zawziętość należy wykorzenić przez szczere przebaczenie”.


Więcej informacji znajdziecie w moim artykule, który Wam gorąco polecam:



Wyleczył go śmiech…
Dobrym przykładem działania prawa podświadomości (wiary bądź wewnętrznej mocy obecnej w każdym człowieku), który zarazem pokazuje ścisły związek między charakterem (zachowaniami), a zdrowiem, jest historia Normana Cousinsa, wydawcy amerykańskiego magazynu literackiego "The Saturday Review". Norman zapadł na rzadką chorobę powodującą rozpad kolagenu, tkanki spajającej komórki ciała, lekarze - po bezskutecznej terapii - dawali mu kilka miesięcy życia. Wtedy niemal zupełnie sparaliżowany Cousins uznał, że skoro ma umrzeć, to przynajmniej ze śmiechem na ustach. Wypisał się ze szpitala i zamiast ratować się lekami, oglądał w kółko filmy Charliego Chaplina. Śmiał się długo i serdecznie. Zamiast umrzeć, zupełnie wyzdrowiał.
           
„Dziś biochemicy i immunolodzy potrafią niemal namacalnie dowieść, że emocje i przekonania równie silnie oddziałują na nasze zdrowie, jak bakterie i wirusy” – Ewa Roguska (http://drugieserce.jaw.pl/lekarz/?potega-podswiadomosci,46)

sobota, 10 maja 2014

Europa dopuszcza aspartam, a zakazuje cynamonu

Unia Europejska ogłosiła, że aspartam jest niegroźny i można spożywać go, ile dusza zapragnie. Chce też mocno ograniczyć dozwoloną ilość cynamonu. Mieszkańcy krajów UE, gdzie wiele tradycyjnych wyrobów cukierniczych produkowanych jest na bazie cynamonu, będą musieli z niego zrezygnować.





  
W Unii Europejskiej głupota goni głupotę, a kraj z tak piękną historią jak Polska nie powinien brać udziału w tym obciachu. O Cynamonie bardzo duzo pisałą mistyczka i zielarka św. Hildegarda z Bingen. Oto kilka artykułów na jej temat:


Świąteczne przepisy św. Hildegardy z Bingen 

Sześć zdrowych zasad św. Hildegardy z Bingen

 

Polecam artykuł:  

10 najgłupszych przepisów w Unii Europejskiej

 

 

czwartek, 8 maja 2014

Studenci są oderwani od rzeczywistości.



               
https://www.facebook.com/NieMamCzasuSieUczycBoJestemNaStudiach
             Studia nie uczą prawdy o życiu im szybciej to sobie uświadomisz tym lepiej dla Ciebie. Jeśli jesteś na studiach dziennych, do tego na państwowym renomowanym uniwersytecie to Twoja sytuacja jest podwójnie trudna (bo myślisz, że po tak renomowanej uczelni wszyscy "będą Ci się kłaniać"). Wiem co mówię ponieważ skończyłem na takiej renomowanej uczelni studia dzienne oraz zaoczne. Na tych pierwszych kładziono nam do głowy regułki, które w prawdziwym życiu (na rynku pracy) okazały się nic niewarte. Na studiach zaocznych było inaczej ponieważ np.: na wykładach z prawa pracy studenci, którzy pracowali nie wytrzymali i powiedzieli do wykładowcy: "Panie doktorze ale przecież w prawdziwym życiu jest inaczej, w prawdziwym życiu pracodawca podczas rozmowy o pracę pyta dziewczynę, czy planuje dzieci i nie obchodzi go, że kodeks pracy nie pozwala na zadawanie takich pytań". Na to wykładowca odpowiedział: "wiem ale ja Was uczę teorii, tak na serio to większość pracodawców i pracowników nawet nie zna kodeksu pracy". Wiecie w czym tkwi problem? W tym, że na studiach dziennych takie pytania by nie padły i wykładowca by im tego nie wyjaśnił.

            Większość absolwentów dziennych studiów ma w głowach nic niewarte regułki, które na rynku pracy szkodzą. Studia w Polsce uczą nie tego jak świat wygląda ale tego jak być powinno. Problemem jest to, że studenci biorą na serio wykłady i myślą, że tak jest jak mówi wykładowca. Potem kończą studia i na rynku pracy się podłamują ponieważ np.: w zawodzie nauczyciela uniwersytecki idealizm bardziej szkodzi niż pomaga, to samo w zawodach prawniczych i wielu innych.

            Podobnych przykładów, po różnych kierunkach studiów zapewne wielu z Was może przytoczyć wiele. Jak myślicie, czy warto studiować? Ja osobiście uważam, że warto czytać książki, warto studiować ale pod żadnym pozorem nie powinno się brać na serio tego co opowiadają profesorowie na wykładach. Studiuje się dla "papierka", a jak się już ma "papierek" to trzeba się dostosować do tego w co "gra" z nami pracodawca. Szczególnie jak wykładowcy tłumaczą coś o szukaniu pracy powinniście ich słowa traktować z "przymrużeniem oka". Większość wykładowców  żyje we własnym świecie. Ci ludzie żyją "za murami" zadłużonych uniwersytetów i często nie znają prawdziwego świata. Smutne to ale niestety prawdziwe.

środa, 7 maja 2014

Fałszywa żywność od kiedy weszliśmy do Unii Europejskiej jest jej coraz więcej.

     
Robaki w herbacie, spulchniacz zamiast chleba, wędlina z wodą i substancjami toksycznymi, sery topione z bombą chemiczną, melanina (proszek proszek stosowany przy produkcji tworzyw sztucznych) w mleku to tylko kilka przykładów pokazujących jak niska jest jakość jedzenia. Dlaczego tak się dzieje? A no dlatego, że ludzie kupując żywność patrzą na cenę ,a nie na jakość. Idą tam gdzie produkt jest najtańszy i nie zadają sobie pytania dlaczego jest taki tani. Wolą kupować tanie jedzenie w supermarkecie i potem leczyć raka niż kupić droższe i lepsze jakościowo jedzenie. Jak to powiedział klasyk "masy są głupie i podatne na reklamę", a niestety producenci żywności dostosowują się do wymagań klientów. Klienci są w większości głupi więc producenci mogą im wszystko wcisnąć. Tak to w skrócie wygląda.


        Najgorsze w tym wszystkim jest to, że na niewiedzy głupiutkich konsumentów cierpią osoby oczytane takie jak ja. Nie pozostaje mi nic innego jak uświadamiać głupiutkich i liczyć, że przynajmniej część z nich przejrzy na oczy.


               Oszukana żywność, konserwanty, GMO i inne świństwa w jedzeniu

        Jednymi z największych oszustów są producenci wędlin i wyrobów mięsnych, którzy zrobią wszystko aby zmniejszyć ilość prawdziwego mięsa w mięsie. Najczęściej aby zwiększyć masę mięsa wstrzykują do niego wodę z substancjami toksycznymi. Substancje te to m.in. azotany oraz azotyny. Te pierwsze powodują, że w organizmie tworzą się niebezpieczne dla zdrowia wolne rodniki, a te drugie są wykorzystywane przy produkcji materiałów wybuchowych oraz nawozów rolniczych i napojów takich jak COCA COLA! O tym jak szkodliwe są substancje tego typu przekonacie się czytając o poniższym eksperymencie, który pochodzi z czaspopisma Nexus:

"Napoje gazowane takie jak Coca-Cola "nie tylko niszczą kości, ale także zęby, Jeśli słodki argument nie przekonuje kogoś i jego dzieci do zaprzestania ich picia, proszę wykonać poniższe eksperymenty:



- Wrzucić kilka metalowych gwoździ do butelki coli. Rozpuszczą się w ciągu kilku dni.

- Rozlej trochę coli na betonową powierzchnię i obserwuj co dzieje się z muchą, która ją spożywa. Proszę też zauważyć jak czysta staje się ta powierzchnia.
Jeśli ktoś ma w sobie dość odwagi, niech wyleje trochę coli na samochód i obserwuje, co dzieje się z farbą. Może okazać się, że samochód będzie nadawał się na złomowisko.



           Jeśli po wykonaniu tych eksperymentów dana osoba i jej rodzina nadal będzie upierała się przy piciu tych napojów, to znaczy, że potrzebuje pomocy psychiatrycznej. Powyższe przykłady pochodzą z czasopisma Nexus, nr 2, marzec-kwiecień 2013. Autor artykułu Jerzy Florczykowski przetłumaczył je z książki Elaine Hollingsworth "Take control of Your Health and Escape the Sickness Industry".

       W Internecie można znaleźć wiele eksperymentów, które potwierdzają prawdziwość przykładów podanych w czasopiśmie Nexus. I tak np. jeden z nich znalazłem na stronie http://www.kowal.itcom.pl/ i pozwoliłem sobie na ściągnięcie jednego zdjęcia i zacytowanie opisu. Podaję link więc autor nie powinien się obrazić.





"Sprężyny, e-clipy, śrubki, podkładki i końce drążków jeśli są zardzewiałe wkładamy do odrdzewiacza najlepiej spisuje się tutaj Coca Cola bo nie uszkadza elementów z tworzywa też na 24h" - źródło (kliknij)


         Niestety od 1 maja 2004 roku, czyli od naszego wejścia do Unii Europejskiej jest coraz gorzej ponieważ producentów wędlin przestały obowiązywać surowe polskie wymogi. Od 2004 roku mogą oni bezkarnie wpuszczać na rynek rozwodnione, barwione i sztucznie aromatyzowane produkty i sprzedawać je jako polędwice, szynki lub kiełbasy suszone. Dodatkowo sprawę utrudnia powszechna głupota klientów, którzy nie mają pojęcia o konserwantach, nie wiedzą, że należy czytać skład kupowanych produktów i wierzą w reklamy jakby były prawdą objawioną.


"Kto zjadający codziennie puszkę rybek w oleju, po kilku miesiącach zaczyna ślepnąc, drżą mu mięśnie, wreszcie zdycha". Nie wierzycie? To już wasz problem. Jedzenie w puszkach zawiera wiele chemicznych dodatków, a ja nie mam czasu na opisywanie całej tablicy Mendelejewa więc skupię się tylko na niektórych. Na pierwszy ogień wybrałem dodawany do konserw, sałatek i zupek z paczki kwas beznoesowy (benzoesan sodu, E 211), który może powodować ataki astmy, alergie, nadpobudliwość nerwową i raka. Najgorsze jest to, że osoby, które po takim jedzeniu zaatakuje trądzik idą do dermatologa, który zamiast zapytać pacjenta o dietę (o to co je i pije) przepisze tetrarysal. Mnie dermatolog faszerował pigułkami przez dwa lata. Z trądziku wyleczyłem się dopiero jak przestałem jeździć do dermatologa i zmieniłem swoją dietę. Możecie o tym poczytać w moim artykule: "Jak pokonałem trądzik. Poznajcie moją historię".


Ludzie obudźcie się!




"Lekarze biją na alarm, że nieekologiczne uprawy roślin stanowią śmiertelne niebezpieczeństwo dla życia i zdrowia ludzi. 
 
Toksyczne chemikalia i zmodyfikowane nasiona zapewniają wyższe plony, ale mieszkańcy  okolicznych terenów na tym cierpią. Przekonali się o tym mieszkańcy Argentyny.

Badania wykazały, że w regionach gdzie prowadzone są uprawy z użyciem pestycydów, przychodzi na świat cztery razy więcej dzieci z wadami wrodzonymi, a dorośli cztery razy częściej chorują na raka. W niektórych rejonach kraju aż 80 proc. dzieci ma ślady pestycydów we krwi" - więcej: http://www.wprost.pl/ar/421729/Chemia-w-jedzeniu-zabija-Rak-i-deformacje-u-dzieci/


"Zamień chemię na jedzenie". Julita Bator najpierw wyleczyła dzieci, teraz napisała książkę o tym, czym się trujemy

O tym, że jedzenie może leczyć Julita Bator przekonała się na własnej skórze. Przez kilka lat myślała, że po prostu ma chorowite dzieci. Kiedy tylko zmieniła im dietę, infekcje przeszły jak ręką odjął. Spędziła godziny na wertowaniu etykietek i poszukiwaniu szkodliwych składników w jedzeniu. Teraz na podstawie swoich doświadczeń wydała książkę i radzi, jak "zamienić chemię na jedzenie" - więcej: http://natemat.pl/73249,zamien-chemie-na-jedzenie-julita-bator-najpierw-wyleczyla-dzieci-teraz-napisala-ksiazke-o-tym-czym-sie-trujemy


Bibliografia:
Wesołowska Ewa, W sieci, Jak fałszują żywność, nr 19, 5-11 maja, 2014.

poniedziałek, 5 maja 2014

Film o piwie i jedzeniu - opowiada Jędrek kasztelan zamku Chojnik



Dlaczego przyprawy były takie ważne?

Czy kiedyś ludzie jedli więcej mięsa niż obecnie?

Dlaczego piwo (prawdziwe, regionalne) było i jest zdrowsze od wody?

Czy dawni kucharze byli zdolniejsi od obecnych?

Czy wiesz, ze kiedyś w Polsce ludzie jedli bób i groch w ilościach o wiele większych niż obecnie?

Odpowiedzi na te pytania znajdziesz w niniejszym filmie :) Życzę Wam miłego oglądania :)

sobota, 3 maja 2014

Unikaj konserwantów!


Stali czytelnicy mojego bloga wiedzą, że skłaniam się raczej ku ekologii i zbilansowanej diecie, w której dominują produkty naturalne, wolne od GMO (Żywności Modyfikowanej Genetycznie) i konserwantów (tzw. E dodatków). Mimo wszystko w tym miejscu postaram się spojrzeć na sprawę obiektywnie. Wszak ciężko jest uwierzyć, że lekarze i naukowcy specjalnie dopuszczają do tego żeby w składzie większości produktów żywnościowych znajdowały się szkodliwe chemiczne dodatki. Z drugiej strony, czy zwykły lekarz jest czemuś winny, czy może on coś zdziałać? Nawet jeśli zacznie tłumaczyć pacjentom, że powinni się zdrowo odżywiać to czy tacy pacjenci go posłuchają? Mi się wydaje, że osoby starsze raczej pójdą do innego lekarza, który bez gadania o dietach przepisze im antybiotyk. Tak uważam. Nasze społeczeństwo tak bardzo przyzwyczaiło się do "pójścia na łatwiznę", że teraz mało kto chce zamiast łykania pigułek zmieniać swój styl życia, zmieniać dietę, uprawiać sport i odżywiać się zdrowo. O nie! Ludzie wolą (przynajmniej większość Polaków) połknąć tabletkę, która jest panaceum na wszystkie choroby i nic ponad to. Polacy już tak mają, że nie lubią zmian, nie chcą rezygnować z ulubionych pokarmów, wolą raczej łykać pigułki na poprawę trawienia i jeść niezdrowe produkty. Moim zdaniem jest to złe podejście.

        Uważam, że warto zadbać o swoją dietę i dbać o własne zdrowie. Największe umysły tego świata są po mojej stronie, wszak nie kto inny jak genialny Sokrates powiedział: "Istnieje tylko jedno dobro wiedza i jedno zło ignorancja". Wiedzę zdobywamy czytając książki, czasopisma i strony internetowe. Człowiek, który nie zdobywa wiedzy tak naprawdę jest ignorantem, który stoi w miejscu. Wytłumaczę Wam to na przykładzie Coca-Coli i od razu zaznaczę, że poniższy przykład nie jest mój, pochodzi z czasopisma Nexus:

Napoje gazowane takie jak Coca-Cola nie tylko niszczą kości, ale także zęby. Jeśli słodki argument nie przekonuje kogoś i jego dzieci do zaprzestania ich picia, proszę wykonać poniższe eksperymenty:



- Wrzucić kilka metalowych gwoździ do butelki coli. Rozpuszczą się w ciągu kilku dni.

- Rozlej trochę coli na betonową powierzchnię i obserwuj co dzieje się z muchą, która ją spożywa. Proszę też zauważyć jak czysta staje się ta powierzchnia.
Jeśli ktoś ma w sobie dość odwagi, niech wyleje trochę coli na samochód i obserwuje, co dzieje się z farbą. Może okazać się, że samochód będzie nadawał się na złomowisko.



Jeśli po wykonaniu tych eksperymentów dana osoba i jej rodzina nadal będzie upierała się przy piciu tych napojów, to znaczy, że potrzebuje pomocy psychiatrycznej". Powyższe przykłady pochodzą z czasopisma Nexus, nr 2, marzec-kwiecień 2013. Autor artykułu Jerzy Florczykowski przetłumaczył je z książki Elaine Hollingsworth "Take control of Your Health and Escape the Sickness Industry".

W Internecie można znaleźć wiele przykładów, które potwierdzają prawdziwość przykładów podanych w czasopiśmie Nexus. I tak np. jeden taki przykład znalazłem na stronie http://www.kowal.itcom.pl/ pozwoliłem sobie na ściągnięcie jednego zdjęcia i zacytowanie opisu. Podaję link wiec autor nie powinien się obrazić.





"Sprężyny, e-clipy, śrubki, podkładki i końce drążków jeśli są zardzewiałe wkładamy do odrdzewiacza najlepiej spisuje się tutaj Coca Cola bo nie uszkadza elementów z tworzywa też na 24h" - źródło (kliknij)



Co się dzieje w Twoim ciele, kiedy pijesz Coca Colę lub Pepsi.





I pomyśleć, że naiwni ludzie piją takie świństwa:






W tym miejscu powróćmy do Sokratesa i jego mądrości: "Istnieje tylko jedno dobro wiedza i jedno zło ignorancja". Jeśli ktoś posiada wiedzę o tym jak szkodliwe są napoje gazowane i dodawane do nich konserwanty to dlaczego je pije? Przecież to nic innego jak powolne zabijanie samego siebie. Czy reklama w tv i chęć bycia modnym (wkupienia się w łaski mało bystrych mas) jest tego warta? Dlaczego takie szkodliwe napoje piją tak często dziewczyny w ciąży i małe dzieci? Dlaczego?

Kiedy się ludzie obudzicie i zaczniecie jeść prawdziwy pokarm oraz pić prawdziwe napoje wolne od szkodliwej chemii? Słusznie o takich jak wy wyrodne matki nie dbające o dietę w okresie ciąży i młodzi rodzice nie dbający o dietę swoich dzieci oraz studenci jedzący zupki z paczki, fast foody i pijący napoje gazowane - słusznie mówił Seneka "ludzie nie umierają oni zabijają sami siebie". Jego przysłowie jak nic pasuje do większości Polaków żyjących w XXI wieku.



Ukryte E, czyli szkodliwa chemia




Kilka ciekawostek na temat konserwantów:

          W Internecie można znaleźć wiele stron na których są spisane wszystkie albo większość konserwantów (tzw. E dodatków) dlatego nie będę powielał tabelek i wszystkich tu wypisywał. Osoby zainteresowane szczegółowym spisem konserwantów zachęcam do dowiedzenia poniższych stron:

Lista szkodliwych konserwantów -

Tabela z konserwantami -


        W tym miejscu chciałbym podać kilka ciekawostek (przykładów) pokazujących z czego się robi niektóre konserwanty i jak bardzo one szkodzą ludziom, którzy je jedzą. Na pierwszy ogień weźmy konserwant, który nosi numer "E920" (L-cysteina). Otóż wierzcie lub nie ale chemicy "wytwarzają go z sierści zwierzęcej i piór kurczaków. Anonimowego "polepszacza pieczywa", który jest w wielu repertuarach chleba, należy unikać ze względu na aluminium i inne obecne w nim niebezpieczne dodatki"[1].
Powyższy przykład jest "czubkiem góry lodowej". Musimy uświadomić sobie, że Korporacje używają konserwantów w celu powstrzymania rozwoju pleśni w jedzeniu. No celi niby słuszny tylko, że jest pewien problem. SKORO KONSERWANTY HAMUJĄ ROZWÓJ ŻYWYCH ORGANIZMÓW TO MUSZĄ TEŻ BYĆ GROŹNE DLA LUDZI!



Poniższy film pokazuje jak niska jest świadomość Polaków. Aż się prosi żeby "popukać się w czoło". Ludzie kupują produkty nie czytając składów kupowanych produktów, nie wiedzą czym są te chemiczne nazwy - o zgrozo niektórzy nawet nie potrafią odczytać ich nazw! To straszne jak niska jest świadomość mas, no cóż wszak "głupim, nieświadomym społeczeństwem łatwiej się manipuluje".





A konserwy, jedzenie w puszkach?

            Nie chcę was straszyć ale mówiąc prostu z mostu jedzenie w puszkach jest niezdrowe. Żywność pakowana w puszki jest pełna trujących chemikaliów, soli i bezwartościowych dodatków. Podczas przetwarzania takiej żywności przepada większość witamin i minerałów, w tym wszystkie cenne enzymy, bez których organizm nie będzie w stanie poprawnie funkcjonować. W tym miejscu warto dodać, że same puszki zanieczyszczają żywność cyną, a uszczelniane ołowiem szwy puszek sprawiają, że ołów ten przenika do żywności. "Ci którzy przechowują puszkową żywność w lodówce, sami proszą się o kłopoty ponieważ zanieczyszczenie zawartego w niej pokarmu gwałtownie wzrasta z każdym dniem przechowywania. Znany jest przypadek, w którym pewna rodzina z Los Angles przywiozła ładną ceramiką z Meksyku. Jedną z nich był dzbanek, w którym trzymała w lodówce przez kilka dni sok pomarańczowy. W rezultacie jedno dziecko zmarło, a inni członkowie rodziny rozchorowali się śmiertelnie, zanim okazało się, że przyczyną był ołów, który przeniknął z ceramiki do soku pomarańczowego"[2].





Ciekawy film dokumentalny poświęcony GMO (Żywności Genetycznie Modyfikowanej). Autorzy sugerują, że firma Mosanto, odpowiedzialna za genetyczne modyfikowanie żywności wytwarza różnego rodzaju trujące substancje takie jak: pestycydy, hormony wzrostu oraz antybiotyki dla zwierząt, które są odpowiedzialne za coraz częstsze występowanie chorób cywilizacyjnych takich jak m.in. rak. Czy film przedstawia obiektywną prawdę? Czy obiektywizm w ogóle istnieje? Czy niczego nieświadomi ludzie są celowo szpikowani różnego rodzaju chemicznymi dodatkami? Czekam na Wasze opinie i życzę miłego oglądania.




[1] Jerzy Florczykowski, Ukryte zagrożenia ze strony przetworzonej żywności, Nexus, nr 2, marzec-kwiecień 2013, s. 27.
[2] Ibidem, s. 25.

Popularne artykuły