czwartek, 15 maja 2014

Bóle na tle emocjonalnym - medycyna psychosomatyczna

Medycyna psychosomatyczna udowodniła, że przyczyną naszych chorób jest psychika (ból duszy, stres). Religie i wielkie filozofie wiedzą o tym od wieków. To jak podchodzimy do życia, uczucia jakie w sercu nosimy (nienawiść, miłość, empatia) ma decydujące znaczenie dla stanu naszego ciała i długości naszego życia.

Medycyna psychosomatyczna zajmuje się badaniem wnętrza człowieka oraz zależnościami między stanem emocjonalnym i chorobami. W XXI wieku mówi się o niej coraz częściej, nie ulega najmniejszej wątpliwości, że uczucia takie jak złość, zazdrość, nienawiść, brak szacunku okazywany drugiemu człowiekowi i inne złe zachowania przyczyniają się do występowania wielu chorób – zarówno tych błahych, jak: ból głowy i bezsenność, jak i tych poważnych (np.: raka, nerwicy, depresji, nowotworowych zmian skórnych i wielu innych).

            W XXI wieku medycyna psychosomatyczna zyskuje coraz większą ilość zwolenników. Jest ona rozpowszechniana od ok. 200 lat ale dopiero teraz zaczyna zyskiwać na wartości. O medycynie psychosomatycznej mówił już w XIX wieku m.in. William James (1842-1910), ojciec amerykańskiej psychologii. Jego zdaniem największym sukcesem ludzkości było odkrycie niezwykłej pod każdym względem siły jaka znajduje się w każdym człowieku, siłą tą jest wiara. Psycholodzy posługują się często pojęciem podświadomość – w tym miejscu warto polecić książkę Josepha Murphyego pt.: „Potęga podświadomości”. Oto kilka fragmentów, które mogą Was zachęcić do przeczytania tego wspaniałego arcydzieła:

„Prawdziwe i trwałe szczęście wtedy wkroczy do twojego życia, kiedy z całą wyrazistością odkryjesz, że przy pomocy podświadomości możesz przezwyciężyć w sobie każdą słabość i pokonać wszelkie kłopoty; kiedy zrozumiesz, że potrafi ona uzdrawiać twoje ciało i darzyć cię szczęściem, które przerośnie twoje n najśmielsze oczekiwania”.
(…)
„Szczęście jest sprawą nastawienia umysłu. Biblia powiada: „Wybierzcie sobie w ten dzień tego, komu chcecie służyć”. Wolno ci wybrać szczęście. Może się to wydać zaskakująco proste i takie też jest. Byś może dlatego właśnie wielu nie potrafi znaleźć szczęścia; nie mogą uwierzyć, że tak łatwo można otworzyć jego furtkę. A jednak wszystkie naprawdę wielkie sprawy w życiu są proste, dynamiczne i twórcze”.
(…)
„Bez przebaczenie nie ma wyzdrowienia
Przebaczyć innym to nieodzowny warunek własnego zdrowia duchowego i fizycznego. Jeśli ktoś chce być szczęśliwy i zdrowy, musi najpierw przebaczyć każdemu, kto kiedykolwiek wyrządził mu krzywdę (…) Bądź wyrozumiały również dla własnych wad i słabości, stosując się w myśleniu do Bożego ładu. Nie sposób przebaczyć sobie, jeśli przedtem nie przebaczyło się innym. Ktoś, kto nie chce sobie wybaczyć, dowodzi tylko własnej pychy albo niewiedzy.
Szkoła psychosomatyczna w medycynie współczesnej podkreśla z naciskiem, że cały szereg chorób – od artretyzmu po różne dolegliwości sercowe – powodowanych jest niezadowoleniem z siebie, wyrzutami sumienia i wrogością. Przedstawiciele tej koncepcji twierdzą, że cierpiący na wspomniane choroby pacjenci z zacietrzewieniem i nienawiścią wspominali ludzi, którzy ich ranili, torturowali, oszukiwali czy w inny sposób krzywdzili. Jest na to tylko jeden sposób: wszelką nienawiść i zawziętość należy wykorzenić przez szczere przebaczenie”.


Więcej informacji znajdziecie w moim artykule, który Wam gorąco polecam:



Wyleczył go śmiech…
Dobrym przykładem działania prawa podświadomości (wiary bądź wewnętrznej mocy obecnej w każdym człowieku), który zarazem pokazuje ścisły związek między charakterem (zachowaniami), a zdrowiem, jest historia Normana Cousinsa, wydawcy amerykańskiego magazynu literackiego "The Saturday Review". Norman zapadł na rzadką chorobę powodującą rozpad kolagenu, tkanki spajającej komórki ciała, lekarze - po bezskutecznej terapii - dawali mu kilka miesięcy życia. Wtedy niemal zupełnie sparaliżowany Cousins uznał, że skoro ma umrzeć, to przynajmniej ze śmiechem na ustach. Wypisał się ze szpitala i zamiast ratować się lekami, oglądał w kółko filmy Charliego Chaplina. Śmiał się długo i serdecznie. Zamiast umrzeć, zupełnie wyzdrowiał.
           
„Dziś biochemicy i immunolodzy potrafią niemal namacalnie dowieść, że emocje i przekonania równie silnie oddziałują na nasze zdrowie, jak bakterie i wirusy” – Ewa Roguska (http://drugieserce.jaw.pl/lekarz/?potega-podswiadomosci,46)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Popularne artykuły