niedziela, 6 lipca 2014

Robiąc zakupy możesz zmienić świat na lepsze

Tytuł dzisiejszego posta może Ci się wydawać dziwny, co jednak nie oznacza, że jest on fałszywy. Wręcz przeciwnie naprawdę uważam, że coś tak normalnego i powszechnego jak robienie zakupów może mieć głębszy sens i pozytywnie (lub negatywnie) wpływać na nasze życie i szerzej na gospodarkę naszego kraju. Zacznijmy jednak od początku. Na co zwracasz uwagę podczas zakupów? Nie wiem jaką jesteś osobą ale zapewniam Cię, że większość konsumentów na pierwszym miejscu stawia cenę kupowanego produktu. Tylko nieliczni zwracają uwagę na jakość i wolą kupić produkt lepszy ale za to droższy.

Załóżmy jednak, że zaliczasz się do większości (czyli mas) i robisz tak jak wszyscy. Zapewne chcesz być nowoczesna (nowoczesny) i wybierasz duże supermarkety. Obok małych sklepików prowadzonych przez Polaków przechodzisz niechętnie i uważasz je za przeżytek. Tak jak wszyscy wolisz supermarkety i nie wgłębiasz się w to, że są one własnością osób, które nie są Polakami. A co za tym idzie większość podatków płacą w swoich krajach, wiele produktów żywnościowych wolą sprowadzać spoza Polski i często oferują produkty gorszej jakości ale za to tanie. 

Możliwe, że śmieszą Cię ludzie tacy jak ja, którzy twierdzą, że lepiej jest kupować w polskich sklepikach droższe ale za to lepsze jakościowo produkty. Możliwe jest też to, że tak jak inni powtarzasz: "wolę kupować tanie produkty w supermarketach dzięki temu oszczędzam i mogę jechać na wakacje"

No ok masz prawo do takiej postawy ale skoro wszyscy tak robią i uważają, że to jest ok to dlaczego w Polsce jest coraz większe bezrobocie? Dlaczego tylu młodych ludzi wyjechało za pracą do innych krajów? Dlaczego upadł polski przemysł i upadają polskie sklepy?

Odpowiedź jest prosta. To Twoja wina, to wina tych, którzy robią zakupy w zagranicznych supermarketach. Nie kupujecie polskich towarów, zadowalacie się masówką i takim zachowaniem wyniszczacie gospodarkę swojego kraju.

Kierujecie się chorą logiką. Mówicie, że kupujecie w marketach bo tam produkty są tanie i dzięki temu możecie oszczędzić pieniądze na wakacje. Ale jakim kosztem? Nie wiecie? Więc Wam odpowiem. Kosztem pracy, robiąc zakupy w zagranicznych sklepach wspieracie nie swój (Polskę) ale inne kraje. Szkodzicie naszemu rynkowi pracy, przez Was lokalni przedsiębiorcy, szczególnie w małych miastach nie mogą rozkręcić żadnego biznesu. Szkodzicie też jakości polskiego jedzenia ponieważ wspieracie sklepy oferujące "masówkę", czyli słabej jakości pieczywo, słabej jakości wędliny itp. najgorsze jest to, że wielu z Was ma wyższe wykształcenie. Widocznie dyplom ukończenia uczelni wyższej nie oznacza, że ktoś jest świadomy tego co robi.

Kliknij aby otworzyć demotywator.
Czasy w których jabłka, marchew, buraki oraz inne warzywa i owoce mieszkańcy małych i średnich miast mogli kupić na targu i w lokalnym sklepie powoli odchodzą do przeszłości. W XXI wieku wielu Polaków robi zakupy w supermarketach, których właścicielami najczęściej nie są Polacy, a warzywa i owoce są sprowadzane z innych krajów. 

Wielu Polaków z polskiej branży warzywnej wręcz załamuje ręce, jeden z nich mówi otwarcie: "W dużym tempie powstają hipermarkety, które mają swoje zaopatrzenie, swoje magazyny. Pomidory, ogórki, papryka – to w większości sprowadza się z zagranicy. Proponuję pojechać na giełdę w Broniszach, do Lublina czy Łodzi. Z każdej branży powiedzą podobnie" - http://niezalezna.pl/44629-pytal-premierze-jak-zyc-nie-doczekal-sie-odpowiedzi-bo-premier-go-unika

W tym miejscu warto zadać pytanie dlaczego tak wielu niszczy gospodarkę swojego kraju oraz własne zdrowie? Czy nie jest lepiej jeśli np. mieszkaniec małego lub średniego miasta kupi jabłka w małym sklepie prowadzonym przez mieszkańca tego miasta? Taki sklepikarz zapewne sprzedaje jabłka lokalnych sadowników i płaci podatki w swoim mieście. 

Jaki jest sens w zniszczeniu lokalnego handlu oraz pozwalaniu na budowanie dużej ilości supermarketów? Moje rodzinne miasto liczy ok. 15 tys. mieszkańców i ma już prawie 10 supermarketów, które wyeliminowały większość małych sklepików. Rynek i okoliczne uliczki to praktycznie puste lokale do wynajęcia. Moje miasteczko turyści często nazywają "Zagłębiem supermarketów". Podobnie jest w innych polskich miastach małych i dużych. Czy to aby na pewno jest postęp? Jeśli to wszystko jest takie wspaniałe to dlaczego młodzi ludzie uciekają z małych miast i twierdzą, że praca jest tam tylko dla ludzi mających znajomości? A reszta może co najwyżej pracować za kasą w supermarkecie bo o rozwinięciu własnego biznesu (przy nieuczciwej konkurencji stosowanej przez zagraniczne sieci supermarketów) ludzie mogą co najwyżej pomarzyć.

Od setek, jeśli nie tysięcy lat normalnym było to, że owoce, warzywa i inne produkty pochodziły z najbliższej okolicy. Sprzedawano je na targach, a w bardziej współczesnych nam czasach w lokalnych sklepikach. Dla naszych babć i prababć, przed i po wojnie (1939-1945) normalnym było to, że owoce w sklepach albo na targowisku pochodzą od rolnika z okolicznej wsi, a drób pochodzi z okolicznych ubojni, które mają podpisane umowy z lokalnymi rolnikami. A jak jest dziś? Wszędzie obserwujemy narastającą fascynację supermarketami, które jak grzyby po deszczu wyrastają nie tylko w dużych ale też w bardzo małych miastach.



Obecność sieci supermarketów wyniszcza polski handel. Mały rolnik, mały sadownik traci swoje punkty zbytu i zarazem jest za mały na podpisanie umowy z supermarketem. A jeśli nawet taki mały rolnik jakimś cudem podpisze umowę z którąkolwiek siecią supermarketów,  to i tak jego np. jabłka zostaną wysłane gdzieś daleko, do punktu skupu. Następnie mogą one trafić gdzieś na drugi koniec Polski.

No ale powyższy przykład jest dość abstrakcyjny ponieważ sieci supermarketów najczęściej sprowadzają towary ze swoich krajów, nawet jabłka sprowadzają z zagranicy. Czy taka sytuacja nie jest chora? A Polacy wchodzą w tą propagandę jak "w masło", całymi rodzinami robią zakupy w dużych molochach i jeszcze uważają się za nowoczesnych. A prawda jest taka, że są mało bystrzy, manipulowani i (co tu ukrywać nazwijmy prawdę po imieniu) swoim zachowaniem szkodzą polskiemu handlowi.

Wszystko zmierza do tego żeby upadły małe gospodarstwa, które od lat były polską dumą i lokalne sklepy oraz targowiska. Pod płaszczykiem postępu to co polskie ginie.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Popularne artykuły