niedziela, 5 października 2014

Bezpieczeństwo w Internecie

          
Na wstępie pragnę podkreślić, że nie mam nic do osób, które chcą mieć i mają swój profil na portalach społecznościowych. Żyjemy w wolnym kraju, w Unii Europejskiej, gdzie każdy może sam za siebie decydować. Doszedłem jednak do wniosku, że mimo wszystko warto napisać co nieco o wyłudzaniu danych osobowych i różnych innych niebezpieczeństwach jakie są związane z udostępnianiem w Internecie informacji o sobie. 


O zagrożeniach jakie niesie Internet napisano już wiele książek. Ja obecnie czytam książkę Constanze Kurz/Frank Rieger pt.: "Pożeracze danych. O zawłaszczaniu danych i o tym, jak odzyskać nad nimi kontrolę". W tym miejscu pragnę zaznaczyć, że nie jestem informatykiem z wykształcenia więc zagadnienie to poruszam jako absolutny amator. Dlatego jeśli trafił tu ktoś, kto się na tym zna to niech śmiało mnie poprawi, wyjaśni, uzupełni aby dzięki komentarzom tekst stał się bardziej wartościowy. Im więcej osób pozna techniki manipulacji oraz to jak się wyłudza dane np.: na facebooku tym lepiej. Tak przynajmniej mi się wydaje, że będzie lepiej będzie jak ogół społeczeństwa stanie się bardziej świadomy.

            Jako amator postaram się pisać wszystko jak najprościej, bez wgłębiania się w szczegóły związane z plikami cookies (ciasteczkami) oraz serwerami na których przechowuje się dane wszystkich osób, które kiedykolwiek skorzystały z Internetu. Tak więc fachową terminologię zostawmy fachowcom, którzy (bardzo bym chciał) w komentarzach nam wszystko wytłumaczą. 

            Jako osoba, która przez około 8 lat miała profil na naszej-klasie (nk), facebooku i jakiś czas na google+ jako tako zrozumiałem jak to wszystko funkcjonuje. Bardzo dużą wiedzę dostarczyły mi reklamy adsense, na których owszem można zarabiać ale wiąże się to z powiązaniem swoich blogów (np. na blogger - blogspot) z kontem, a nawet profilem w google+. 

            Więc jak to wszystko działa? Najprostsze chyba będzie takie tłumaczenie: wyobraźcie sobie, że każde wasze działanie w Internecie pozostawia ślad, absolutnie każde. Nie ma znaczenia, czy jesteś zalogowana, zarejestrowana, wystarczy, że włączysz komputer, połączysz się z Internetem i już pozostawiasz ślady. Bierzesz udział w dyskusji na jakimś forum? Masz anonimowego nicka? Myślisz, że fakt iż na forum nie podałaś swojego imienia, nazwiska, adresu zapewnia Ci anonimowość? Zapewniam Cię, że tak tylko Ci się wydaje. Jest to złudne poczucie anonimowości. Nawet jeśli anonimowo coś piszesz na jakimś forum to zapewne tego samego dnia logowałaś się też na swój profil na facebooku, twitterze albo innym portalu społecznościowym, a może komentowałaś jakiś teledysk/filmik na YouTube? 

            Różne firmy legalnie lub nielegalnie przekazują sobie nasze dane osobowe, niekoniecznie są to pełne dane z imieniem i nazwiskiem ale wystarczy Twój adres IP, jakieś szczątkowe informacje o Tobie. Na przykład od kilku lat firma google jest właścicielem portalu YouTube. Jeśli ktoś coś komentuje na swoim profilu na google+ i następnie ma anonimowy profil na YouTube to tak naprawdę nie ma znaczenia ponieważ reklamodawcy i tak wiedzą kim jesteś. Specjalne algorytmy zbierają wszystkie, nawet najdrobniejsze informacje na Twój temat: w jednym miejscu piszesz jaki masz kolor włosów, a w innym podajesz swoją wagę i prowadzisz rozmowę na temat odchudzania. Potem wysyłasz maila albo na facebooku piszesz do koleżanki i chwalisz się co sobie kupiłaś. Jeszcze w innym miejscu piszesz o sobie albo swoim dziecku, dodajesz zdjęcia, komentujesz, zaznaczasz "lubię to", oglądasz zdjęcia innych osób, oglądasz zdjęcia różnych towarów. Te wszystkie informacje są zbierane i przypisywane do Ciebie. Firmy reklamowe tworzą sobie profil Twojej osoby zbierając informacje ze wszystkich działań jakie podejmujesz w Internecie. To nic, że jedne informacje podajesz gdzieś niby anonimowo, a inne oficjalnie na facebooku. Algorytmy i tak zbierają wszystkie informacje o Tobie (z każdego miejsca, w którym coś komentowałaś albo, które tylko odwiedziłaś i nic nie komentowałaś, już sama Twoja obecność na jakiejś stronie i to jak długo na niej jesteś jest ważną informacją dla firm). 

            Zdajesz sobie sprawę, że już istnieją specjalne algorytmy, które analizują każdy Twój krok? To jak długo patrzysz na jakiś filmik albo jak długo przyglądasz się zdjęciom jakichś produktów w sklepie Internetowym. Nawet o której godzinie to robisz, czy masz pracę, ile zarabiasz, czy płacisz kartą, jaka jest Twoja orientacja seksualna, co lubisz jeść. Im więcej stron przeglądasz, im więcej informacji podajesz, tym lepiej dla firm reklamowych. Żyjemy w czasach informacji i konsumpcji. Informacja stała się walutą, skarbem pożądanym przez wszystkie firmy. 

            Jakie reklamy wyświetlają się kiedy czytasz artykuł na moim blogu? Jakie reklamy wyświetliły się dziś na Twoim mailu? Jakie reklamy wyświetlają się na różnych Internetowych stronach, które przeglądasz? Pozwól, że odpowiem. Wszędzie albo prawie wszędzie wyświetlają się reklamy produktów, które akurat potrzebujesz. Ten system jeszcze nie jest perfekcyjny ale do perfekcji dąży. Nie dziwi Cię, że na przykład rozmawiasz na forum o chorobie swojego dziecka, chorobie psa albo kosmetykach i potem opuszczasz forum i logujesz się na przykład na facebooku, a tam wyświetlają się reklamy związane z tym o czym prędzej rozmawiałaś na forum.

            Tematem bezpieczeństwa w Internecie interesuję się od niedawna, zaledwie od kilku miesięcy ale wiedza (jak na razie skromna i niedoskonała), którą zdobyłem jest niesamowita. Pomyślcie ile szkody wyrządza matka, która dodaje w Internecie zdjęcia USG, a potem zdjęcia swojego narodzonego dziecka. Taka nieodpowiedzialna kobieta odbiera mu jakąkolwiek anonimowość. Odbiera mu szanse na normalne życie w przyszłości. Dziecko kiedy dorośnie będzie miało założony swój profil przez reklamodawców, którzy od etapu pierwszego zdjęcia USG zaczęli zbierać informacje o nowym, potencjalnym kliencie, który niedługo się urodzi. Później będą gromadzili wszystkie informacje jakie matka umieszcza o swoim dziecku, co lubi jeść, a czego nie lubi. Na co choruje, jakie bajki mu czyta, jak poszedł do przedszkola i do szkoły. Reklamodawcy rozpracują dzieciaka do perfekcji i praktycznie będą wiedzieli o nim wszystko. Ta wiedza jest przerażająca, a głupota i nieodpowiedzialność ludzi wpisujących w Internecie wszystkie informacje na swój temat wręcz przeraża.

            Poniżej przytaczam kilka wybranych fragmentów z książki Constanze Kurz/Frank Rieger pt.: "Pożeracze danych. O zawłaszczaniu danych i o tym, jak odzyskać nad nimi kontrolę":
            "Życie dzieci urodzonych po nastaniu ery cyfrowej całkowicie już odbiega od życia ich rówieśników sprzed piętnastu lat. Niektóre z nich mają w sieci zrobione przed ich narodzinami zdjęcia USG. Fotografie dokumentujące dorastanie, historie chorób dziecięcych i opowieści o wybrykach młodości są dosyć powszechne w serwisach służących do udostępniania zdjęć lub można je podziwiać na stronach profilowych rodziców, jeśli ci zaraz po narodzinach swojej latorośli nie założyli jej własnego profilu. Gdyby rodzice odłożyli to na przyszłość i pozostawili swojemu dziecku chociaż tyle wolności, mogłoby ono później samo - już jako suwerenna osoba - zdecydować, co chciałoby upubliczniać. Dziecko nie ma jednak wpływu na to, co zostało skopiowane, zarchiwizowane, czy przekazane dalej. Już na samym początku jego życia rodzice zablokowali mu dostęp do cyfrowej autonomii, decydując tym samym o jego przyszłości, bo co kiedyś przedostało się do sieci bardzo trudno stamtąd usunąć".  

            "Metoda "klasyczna" polega na tworzeniu precyzyjnych profilów użytkowników, które są zapisywane, po czym analizowane na potrzeby ukierunkowanej reklamy lub sprzedawane dalej. Do tych celów wypracowano przez lata metody, dzięki którym automatycznie generowane są dokładne profile różnych osób. Podstawą profilowania konsumentów jest korzystanie z małych plików przeglądarki e-klienta, nazywanych ciasteczkami (cookies)". Każda strona internetowa, portal społecznościowy "jak wszystkie inne witryny w sieci, zostawia pliki na dysku twardym" Internauty za każdym razem gdy jest przez niego otwierana i przeglądana.  

            "Mało kto wie, w jaki sposób finansowane są firmy oferujące cyfrowe przyjemności. Jak płacą za swoje na pozór darmowe usługi? Bynajmniej nie robią tego gratis. Jak funkcjonuje magiczne przeobrażenie kliknięć  i liczby odwiedzających, znajomych i udostępnionych fotografii w pieniądze? Jakie obowiązują tu waluty i kursy wymiany? Większość użytkowników [facebooka, twittera, nk, google+, YouTube] ma tylko mętne wyobrażenie, że wszystko finansowane jest przez reklamę, lecz mało kto chce się zagłębiać w szczegóły.Oczywiste jest, że żadna firma nie oferuje szerokiego wachlarza usług bez uzyskania w zamian korzyści materialnych. Miesięczne utrzymanie strony internetowej z milionami aktywnych użytkowników dużo kosztuje. Koszty powstają w różnych obszarach. Facebook i Google utrzymują na przykład ogromne hale pełne komputerów zużywających setki megawatów energii. Duża sieć społecznościowa taka jak Facebook musi rozbudowywać pamięć i zwiększać moc komputerów, które codziennie mają do czynienia z prawie pięćdziesięcioma milionami wgrywanych obrazów, co oznacza, że w każdej minucie napływa średnio ponad trzydzieści tysięcy nowych zdjęć".

            "Indywidualne profile są tak cenne, że niektóre firmy są gotowe dopłacić klientom, aby stworzyć ich szczegółowy i doskonały profil zakupowy".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Popularne artykuły