sobota, 27 czerwca 2015

Komu zależy na tym żeby ludzie byli grubasami?

Do napisania dzisiejszego artykułu natchnął mnie post z portalu Jarka Kefira  kefir2010.wordpress.com...



Poniższy artykuł pt.: "Czy plaga otyłości została zaplanowana?" nie wywołał we mnie wstrząsu ponieważ wiem o tym wszystkim od wielu lat. Już w moim artykule z 2012 r. pt.: "Jak pokonałem trądzik poznajcie moją historię" mogliście dowiedzieć się jak wyglądały moje początki świadomej walki o zdrowie. Tak więc nie będę po raz kolejny pisał o tym jak szkodliwe są konserwanty oraz GMO. Każdy kto chce dowiedzieć się jak być zdrowym może sięgnąć do moich artykułów, których na tym blogu nazbierała się spora ilość.




Artykuł:

Czy plaga otyłości została zaplanowana?

Cytuję: „Wg Gallupa, Ameryka jest bardziej otyła, aniżeli była wcześniej. Ale jak to może być możliwe? Przecież Amerykanie wydają oszałamiające 60 miliardów dolarów rocznie na programy utraty masy i produkty. Po dokładaniu wszelkich wysiłków, czasu i pieniędzy w utratę masy, nie powinniśmy być jednym z najzdrowszych narodów na całej planecie?
Smutne, prawda jest taka, że otyłość stała się narodową epidemią, jesteśmy znani na świecie ze sporych gabarytów. Czy może być coś więcej niż fakt, że jemy za dużo? Czy jest możliwe, że istnieje jakiś projekt, który ma na celu nas tuczyć?

Zanim do tego dojdziemy, spójrzmy na chłodne fakty:

– Narodowy wskaźnik otyłości jest największy ze wszech czasów i wynosi 27,7%. W 2013 r. wynosił 27,1%. Natomiast w 2008 r. znajdował się na poziomie 25,5%.
– Hawaje mają najniższy wskaźnik otyłości w całym kraju – 19%.
– Missisipi ma najwyższy wskaźnik otyłości w całym kraju – 35,2%.
– Pozostałe stany z haniebnej „dziesiątki” to Zachodnia Wirginia, Luizjana, Arkansas, Oklahoma, Alabama, Kentucky, Indiana, Iowa i Missouri.


Pamiętaj, te liczby dotyczą otyłości. Możesz mieć definitywnie nadwagę i nie kwalifikować się pod oficjalne kryteria „otyłości”. Wg CNN, 70% Amerykanów ma nadwagę. Powiedzenie, że mamy narodowy kryzys, jest dużym niedomówieniem.
Jednym z głównych powodów, dlaczego jesteśmy otyli, jest sposób, w jaki nasze jedzenie jest przygotowywane. Pokarmy amerykańskie są mocno przetworzone i dodawane są do nich składniki powodujące otyłość, jak cukier, czy syrop glukozowo-fruktozowy. Jest także dobrze udokumentowane, że niektóre składniki, które dodaje się do jedzenia, są bardzo uzależniające i sprawiają, że chcesz jeść więcej. W rzeczywistości, było mówione, że niektóre składniki są tak uzależniające, jak „opium”, „heroina” i „kokaina”.
Wielkie korporacje żywieniowe chcą, byśmy jedli jak najwięcej po to, by oni zarobili jak najwięcej pieniędzy. Niestety, posiadanie nadwagi nie kończy się na tym, że wyglądamy nie tak dobrze, jakbyśmy jej nie mieli. Gallup wyjaśnia, że jest mnóstwo problemów związanych z otyłością: „[Osoby te] są bardziej narażone na przewlekłe choroby, jak wysokie ciśnienie krwi, wysoki poziom cholesterolu, depresja, cukrzyca, rak i zawał serca.”
Rak, zawał serca i cukrzyca to gigantyczne źródła zysków dla medycznego kartelu. Jeśli możesz w to uwierzyć, 100 miliardów dolarów zostało wydanych na leki na raka w samym 2014 r. Są więc ludzie, którzy obrzydliwie się bogacą na naszych nieszczęściach.

Co więcej, otyłość zabiera nam lata życia. Oto informacja z „Natural News”: „Opublikowane w czasopiśmie „The Lancet Diabetes & Endocrinology” badanie, porównując młodych, otyłych i nieotyłych mężczyzn, oraz młode, otyłe i nieotyłe kobiety, pokazuje nam, iż otyli mężczyźni stracili ok. 8,4 lat swojego życia w porównaniu do nieotyłych, a otyłe kobiety straciły ok. 6,1 lat swojego życia w porównaniu do nieotyłych.”
Więc dlaczego medyczny establishment nie pomoże nam stracić masę i utrzymać ją na odpowiednim poziomie? Cóż, jeśli wszyscy mielibyśmy odpowiednią masę, to straciliby oni ogromną sumę pieniędzy. Teraz, gdyby amerykański system opieki zdrowotnej był osobnym krajem, to byłby szóstą, największą gospodarką na świecie. Im bardziej chorzy jesteśmy, tym więcej pieniędzy oni zarabiają.
Oczywiście, jest ogromny „przemysł odchudzania”. Jak wspomniałem, w Ameryce jest wydawane 60 miliardów dolarów rocznie na różne programy utraty masy i produkty. Jeśli mielibyśmy odpowiednią masę, to nie potrzebowalibyśmy wydawać tych pieniędzy. Tragicznie, większość tych programów nie działa na dłuższą metę.

Oto, co odkryło badanie naukowe: „W końcu, doradztwo i produkty nie oferują praktycznie żadnego długoterminowego zwrotu z inwestycji – mierzonej, oczywiście, w utraconych kilogramach. Wg badania z 2006 r., opisanego w „The New England Journal of Medicine”, większość uczestników programów odchudzających „odzyskuje około 1/3 utraconej masy w ciągu następnego roku, a także wraca do wartości wyjściowej w przeciągu 3-5 lat”.”
Więc jakie jest rozwiązanie? Kluczem do sukcesu jest wybór zdrowego trybu życia, a nie jednorazowy wyczyn. Jeśli „pójdziesz na dietę”, a potem wrócisz do tego samego trybu życia, to wrócisz do punktu startowego. Dzięki internetowi istnieje wiele wspaniałych informacji zdrowotnych za darmo. Teraz masz być gotowy do dokonywania właściwych wyborów i trzymać się ich konsekwentnie”.


Źródła artykułu:

Plaga otyłości została zaplanowana?! „Koncerny bogacą się na nieszczęściu ludzi”

sobota, 6 czerwca 2015

Piwo a zdrowie



    Wiele osób twierdzi, że piwo jest wspaniałym eliksirem, którego działanie ma wręcz zbawienny wpływ dla ludzkiego zdrowia. Moim zdaniem piwo oraz różne maseczki i przepisy na jego bazie są bardzo zdrowe i mają działanie lecznicze (dla ludzi chorych) oraz profilaktyczne (dla zdrowych).

Piwo jest napojem wysoko cenionym od tysięcy lat. Starożytni Egipcjanie zalecali picie piwa, jako środka profilaktycznego, podczas epidemii cholery i dżumy oraz po ukąszeniu przez skorpiona. Długo mógłbym wymieniać wpływ tego niesamowitego trunku na ludzką historię i zdrowie. Warto wspomnieć o polskim księciu Leszku Białym, który żył w okresie rozbicia dzielnicowego (1138 – 1320) i był księciem krakowskim (z przerwami) w latach 1194 – 1227. Otóż Leszek Biały odmówił udziału w wyprawach krzyżowych, gdyż w Palestynie nie znano piwa! W tamtych czasach wszyscy, którzy wzięli udział w wyprawie krzyżowej i walczyli z niewiernymi uzyskiwali odpuszczenie grzechów i miejsce w Niebie. No cóż polski książę wybrał piwo.
           
Warto wspomnieć o mnichach z klasztorów w Belgii, Francji albo Niemiec. Mnisi ci wyrabiali najlepsze piwa, wykorzystywali tylko naturalne składniki, czyli ziarna zbóż, drożdże, krystaliczną wodę oraz składniki bogate w proteiny, sole mineralne i witaminy. Mnisi oraz mieszkańcy wsi położonych nieopodal ich klasztorów cieszyli się dobrym zdrowiem i długim życiem.
            I na koniec ostatnia ciekawostka, a dokładnie reklama Browaru Zachodniego ze Zbąszynia. Reklama pochodzi z początku XX wieku, a jej treść jest następująca: „Bardzo dobre piwo, pożywne, pełne. Dla chorych, rekonwalescentów i karmiących matek, przez lekarzy polecane”.





W czym tkwi sekret piwa?
Sekret tkwi w szyszce chmielu, która dodaje się do beczki piwnej! Szyszka ta zawiera od 8 do 12 procent żywic, głownie humuliny i lupuliny. Poza tym ma działanie bakteriobójcze. Wielu uczonych jest zgodnych, że szyszka chmielu sprzyja profilaktyce antynowotworowej oraz zwalcza bakterie odporne na antybiotyki. Poza tym szyszka łagodzi podrażnienia układu moczowego, reguluje przemianę materii (masę ciała) i pobudza apetyt. W tym miejscu warto dodać, że piwo nie tuczy! Jest to stereotyp, który należy potępiać na każdym kroku. Tycie powoduje zapijanie do jedzenia (płyny powinno się pić przed lub godzinę po posiłku). W przypadku piwa, za tycie winę ponosi nie piwo ale to co do piwa jemy (Fast food, golonka, słodycze itd.) Tak samo jest z kawą. Kawa sama z sobie, pita w umiarkowanych ilościach (2-3 filiżanki w ciągu dnia) jest zdrowa ale słodycze, ciasta itp. jedzone do kawy, często w dużych ilościach zdrowe już nie są. 

Piwo jest źródłem witamin z grupy B: B1, B2, PP i B12, a to za sprawą drożdży, które wykorzystuje się w procesie warzenia. 


- Niedobór witaminy B1 (tiaminy, aneuryny): powoduje wystąpienie zaburzeń w czynności ośrodkowego i obwodowego układu nerwowego, układu naczyniowo – sercowego, przewodu pokarmowego oraz zaburza gospodarkę wodną organizmu. Przy niedoborze występują ogólne zmęczenie, depresja, dekoncentracja i nadmierna pobudliwość. 



- Niedobór witaminy B2 (ryboflawiny): pierwszymi objawami są zapalenie języka i zajady w kącikach ust, zapalenie skóry, neuropatia i anemia. Bez niej prawidłowy metabolizm jest niemożliwy, a osobie otyłej nie pomoże żadna dieta, głodówka ani chemiczny lek jeśli nie uzupełni niedoboru tej i innych witamin. Inne objawy niedoboru B2 to zahamowanie wzrostu, wypadanie włosów, światłowstręt, zapalenie tęczówki, katarakta, nerwice, łuszczyca oraz zła regeneracja krwi.

- Niedobór witaminy PP (niacyny, kwasu nikotynowego): objawami niedoboru są choroby skóry (egzema, łuszczyca, trądzik), alergie astmatyczne, migreny, zawroty głowy, bezsenność, depresje, zaburzenia pamięci i otępienie umysłowe. 


- Niedobór witaminy B12: niedobór odbija się niekorzystnie na układzie krwiotwórczym oraz może spowodować nieodwracalne zmiany w układzie nerwowym. „Jeśli brak tej witaminy nie zostanie rozpoznany w porę – co niestety zdarza się dość często – mogą wystąpić ciężkie schorzenia neurologiczne, na przykład stwardnienie rozsiane (S.M.), poważna choroba, przy której ulega postępującemu rozkładowi ochronna warstwa mielinowa, co prowadzi nieuchronnie do postępującego paraliżu i w końcu do śmierci” (cytat z książki prof. Wiśniewskiego)



PIWNE PRZEPISY




KĄPIELE W PIWIE
Przepis ten stosowano już w starożytnym Egipcie. Nadaje się do niego piwo kąpielowe lub zwykłe, koniecznie naturalne, bez sztucznych dodatków (duże Browary odpadają. Polecam małe, lokalne np.: Łomża, Bartnik, Miodne, Magnus, Ciechan oraz Gniewosz). Wlej do wanny pełnej ciepłej wody o temperaturze ok. 38 stopni i zażywaj kąpieli przez 20 minut. Skóra po piwnym relaksie stanie się odprężona, nawilżona i bardziej jędrna.  Warto zafundować taką kąpiel swojej dziewczynie dzięki temu będzie Ona zdrowsza i szczęśliwsza!



JAK POZBYĆ SIĘ ŁUPIEŻU?
Wystarczy zalać gorącą wodą (1/2 litra) 10-20 szyszek chmielowych i trzymać je pod przykryciem przez pół godziny. Później trzeba przecedzić wywar i ostudzić do pasującej nam temperatury/ Umyte włosy i skórę głowy polewaj sporządzonym płynem.



UWAGA! Celem mojego artykułu nie jest zachęcanie do codziennego, nadmiernego spożywania alkoholu. Wręcz przeciwnie zachęcam Was do traktowania piwa zgodnie z regułą, która mówi, że mała ilość alkoholu, pita regularnie jest lekarstwem. Warto pić codziennie, albo chociaż co drugi dzień, jedno piwo. Oczywiście mam na myśli piwo regionalne albo swojskie. Duże Browary to sama chemia, która zdrowa raczej nie jest! Dlatego POLECAM małe, lokalne Browary takie jak np.: Łomża, Bartnik, Miodne, Magnus, Ciechan oraz Gniewosz. 

            Jeśli uważacie, ze jedno piwo dziennie (0,5l) to zbyt wiele możecie wypić ¾ butelki, a pozostałą ilością umyć sobie twarz. Piwo świetnie działa na trądzik i wszelkie choroby skórne. Wiem bo sprawdziłem to na sobie.







Piwo w średniowieczu




Piwo było dla ludzi średniowiecza napojem podstawowym, pitym do śniadania, obiadu i do kolacji. W tamtych czasach napoje takie jak herbata, czy kawa były nieznane, a wodę pito w okresie postu i pokuty zadanej przez spowiednika. Piwo warzyli mieszkańcy w swoich domach, a każde miasto, nawet najmniejsze posiadało swój browar. Profesorowie historii z różnych szkół spierają się o to jak kiedyś wyglądało piwo oraz jaki procent alkoholu posiadało. Mocne, czy słabe? jasne, czy ciemne? Czy ludzie średniowiecza byli cały czas pijani? Takie pytania zadaje wielu uczonych. Jedni atakują piwo, twierdząc, że w średniowieczu pito go zbyt wiele, a inni wręcz przeciwnie piszą o piwie pozytywnie. 





            Rozpocznijmy od krytyków, np. Robert Fossier, w książce "Ludzie średniowiecza" o piwie pisze tak: (str. 71) "Co można pić innego? Wodę? tak, oczywiście, ale tę ze źródeł i studni, poddaną wybrykom pogody, ponieważ rzeczna może powodować różnorakie bóle brzucha i kolki, odnotowane w tekstach. Może więc piwo? Tak, stwierdza się to od starożytności i szczególną popularność zacznie ono zyskiwać po XIII wieku. Ale po raz kolejny ten napój nie jest podobny do tego, który znamy. Piwa celtyckie i saksońskie są fabrykowane ze sfermentowanego owsa, brunatnego i cierpkiego. Biały kolor piwa germańskiego pochodzi od jęczmienia i dodawanego do niego chmielu, przynajmniej w późnym średniowieczu. Ale ucieka się do niego tylko na północy kontynentu, tam gdzie winnice, pomimo usilnych starań, wydają tylko strużkę kwaśnego soku: w Szkocji, Fryzji, na wybrzeżach Morza Bałtyckiego". Ten sam profesor na stronie 24 swojej książki zanotował: "jeśli chodzi o alkohol, sprawa jest, by tak rzec, z tej samej beczki. Bogaci, czy biedni - wielu pije za dużo, aż do utraty świadomości. Wnioskujemy to z ilości wina lub innych alkoholi wypijanych przez osobę dorosłą niezależnie od płci, klasy społecznej czy wieku. Średnio od jednego do półtora litra dziennie - to wiele tłumaczy. Prawdą jest jednak iż nie wiemy, iluprocentowe są to alkohole".
           
            Opisy dotyczące piwa prof. Roberta Fossiera (francuskiego historyka z Sorbony) są dość chaotyczne dlatego teraz odwołam się do profesora Henryka Samsonowicza, którego styl jest o wiele bardziej przystępny. W książce "Życie miasta średniowiecznego" prof. Samsonowicza wyłapałem kilka ciekawych fragmentów dotyczących piwa: (str. 122) "Jako napój królowało piwo, różniące się znacznie od dzisiejszego. Ciemny napój o zawartości ok. 20% alkoholu konsumowano w olbrzymich ilościach. Mieszczanie w Polsce pili importowane piwo świdnickie i holenderskie, gorsze nieco piwo bydgoskie czy poznańskie, ale przede wszystkim piwo pochodzące z licznych browarów w każdym mieście. Ponadto do końca XV wieku warzono piwo - niejako ubocznie - niemal w każdej karczmie, warzelnictwem zajmowali się liczni chłopi, rzemieślnicy, kupcy, produkując ten napój na własne potrzeby. Pito piwo podczas posiłków, wznoszono nim toasty na uroczystych bankietach, spotykano się przy piwie w karczmach, gaszono nim pragnienie. Ponad połowę wydatków na spożycie pracownicy najemni w Toruniu przeznaczali na piwo. W piętnastowiecznym mieście polskim odgrywało ono taką rolę, jak obecnie wódka, wino, piwo, herbata i kawa".
           
            Ciekawa wzmianka znajduje się również w książce Jaquesa Le Goffa pt: "Historia ciała w średniowieczu". Autor na str. 117 zapisał, że piwo jęczmienne było napojem "narodowym" barbarzyńców, a od XIV wieku jest stopniowo wypierane przez piwo chmielowe. W XIII wieku zakony franciszkanów dzieliły się na "piwne" i "winne". 








 KONIEC

 Pisząc ten post w znacznym stopniu oparłem się na artykule Pani Anny Rytel pt: „Piękno po piwie”, czasopismo Rytmy Zdrowia, nr 105, marzec 2012, s. 40 – 41. 

Poza tym korzystałem z książki prof. Zbigniewa Wiśniewskiego pt: „Nie ma chorób nieuleczalnych”, Rybnik 2011.



Czekam na Wasze komentarze i pozdrawiam wszystkich czytelników ;)

Popularne artykuły