czwartek, 10 marca 2016

Będziemy jeść chlorowane chińsko-amerykańskie kurczaki?

Poniższy artykuł sprawił, że dostałem gęsiej skórki :( Polacy apeluję do Was! Nie dajmy się truć! Nawołuję do buntu, na początek przestańcie kupować mięso w supermarketach. Zachęcam do nawiązania kontaktów z małymi polskimi rolnikami, znajdźcie sobie pewne źródła, z których będziecie kupować mięso. Czasem można kupić coś dobrego i zdrowego na targu. Podobnie jak chleb jest lepszy w małych piekarniach tak samo mięso najczęściej jest lepsze w małych sklepikach prowadzonych przez Polaków, którzy płacą podatek dochodowy w Polsce.


Treść bulwersującego artykułu:

USDA zgodziło się na wysyłanie kurczaków do Chin w celu ich przetwarzania. Kurczaki mają być konserwowane w chińskich fabrykach, naszpikowane chemicznymi substancjami i sprzedawane w amerykańskich oraz… europejskich sklepach.
Tak, dobrze czytasz. Za niedługo chińsko-amerykańskie kurczaki mogą być dostępne w twoim sklepie, jako na przykład… ekologiczny dóbr konserwowany naturalnymi substancjami w chińskich fabrykach :)

800 mln konsumentów do dyspozycji korporacji

Jeżeli USA porozumie się z Unią Europejską w sprawie TTIP (Transatlantyckie Partnerstwo w dziedzinie Handlu i Inwestycji), to zostanie stworzony super globalny rynek składający się z 800 milionów konsumentów, mieszkających na terenach od Hawajów i Alaski po Grecję i Finlandię.  
TTIP może stać się największą na świecie umową o wolnym handlu. Będzie to przełom w globalizacji, który pobudzi handel transatlantycki i stworzy tysiące nowych miejsc pracy w zakładach należących do międzynarodowych korporacji. Przez tę umowę wiele regionalnych firm zbankrutuje. TTIP jest tak konstruowana, aby to korporacje przejęły rynek spożywczy, mięsny itd.
Z jednej strony dostaną ochronę prawną spisaną w TTIP, z drugiej strony mają olbrzymie pieniądze, zaplecze i doświadczenie w zdobywaniu nowych rynków.
Po kilku latach działania TTIP okaże się, że w sklepach masz całą masę kurczaków do wyboru: czerwone, czarne, białe, opiekane, gotowane… Będzie tylko mały szczegół, zostaną opatrzone metką: „made in China”.
Dzisiaj bagatelizujemy tę sprawę, ale konsekwencje traktatu będą zabójcze dla zdrowej żywności.
Amerykańskie jedzenie jest bardzo źle postrzegane na świecie. Europejczycy nazywają je „frankenfoods” (pokarmy Frankensteina) lub delikatnie fast food. Obecnie przeprowadza się przygotowania do wyprawy na Europę. Śmieciowe jedzenie w nowych opakowaniach i pod strażą TTIP zagości w każdym polskim i europejskim sklepie. W dość łatwy sposób przejmą rynek poprzez zastosowanie niskich cen nie osiągalnych dla europejskich wytwórców.

Odzew Europy na chlorowane kurczaki

Francuski rolnik Jean Cabaret tak to podsumował:
„Wzmocniona hormonami wołowina, myte w chloru kurczaki, genetycznie zmodyfikowane warzywa. To jest to, co trafi na nasz rynek. We Francji, jedzenie jest przyjemnością, jemy dla smaku. W Stanach Zjednoczonych, wkładają byle co do buzi”.
Choć prezydent Francji Francois Hollande wyraził poparcie dla TTIP, to Matthias Fekl, sekretarz stanu, nie zgadza się na narzucenie amerykańskich norm żywnościowych.
„Tu chodzi o styl życia, o sposób życia. Nic nie zmusi nas do otwarcia drogi dla chlorowanych kurczaków lub wołowiny na hormonach” – powiedział Fekl.
Cabaret, Fekl i inni mają wszelkie powody, by obawiać się większości amerykańskich sposobów uprawy żywności, przetwarzania i etykietowania. Luki etykietowania GMO i chemikalia, które wkradają się do potraw są niepokojące. W rzeczywistości, wiele produktów, które są uważane za bezpieczne do spożycia w Stanach Zjednoczonych, w innych częściach świata są zakazane.
Na przykład w Australii, Wielkiej Brytanii i wielu krajach europejskich, zakazany jest wywołujący astmę azodikarbonamid, swobodnie używany w wypiekach i pieczywach amerykańskich. Rekombinowany hormon i rekombinowana somatotropina bydlęca również jest zakazana w innych częściach świata. Tak samo arsen, którego ślady zostały wykryte w paszy dla kurcząt w USA.
„Jest to prawdopodobnie jedna z najbardziej niebezpiecznych umów”, powiedział brytyjski kucharz Jamie Oliver TV. „Nie mamy hormonów w naszych mięsach, jest to zakazane, ale tam jest legalne. Nie mamy setek trucizn i pestycydów, które okazały się rakotwórcze, a oni mają….”.
Obawa przed amerykańską żywnością i opozycja dla projektu TTIP znana jest w całej Europie. Protesty pojawiły się w Belgii, demonstracje w Kopenhadze z 24-metrowym koniem trojańskim, który miał symbolizować ryzyko związane z ustawą. W Wielkiej Brytanii ankieta ujawniła, że zaledwie 13 procent Brytyjczyków sprzyja TTIP.
W Polsce problem jest bagatelizowany. Ma poparcie rządu w osobie Mateusza Morawieckiego.
Jeśli TTIP zostanie podpisany, to spekuluje się, że pierwsze oficjalne działania pojawią już przed końcem kadencji prezydenta Obamy. Z tych spekulacji wynika, że stopień zaawansowania prac jest dużo większy, niż oficjalnie informują nas w mediach.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Popularne artykuły