sobota, 23 kwietnia 2016

Chciwość – dowiedz się jak oszukują Cię banki i firmy ubezpieczeniowe

Na moim blogu pisałem już o korporacjach, które oszukują ludzi i sprzedają im szkodliwe jedzenie pełne chemicznych dodatków (tzw. konserwantów; E-dodatków). 
Dziś chciałbym zwrócić waszą uwagę na najnowszą książkę Pawła Reszki pt.: „Chciwość jak nas oszukują wielkie firmy”. Autor opisuje w niej jak banki oraz towarzystwa ubezpieczeniowe oszukują swoich klientów. Większość nie zdaje sobie sprawy z tego, że jest oszukiwana i wykorzystywana. Ludzie niestety są naiwni, łatwowierni, podatni na manipulację. Niektórzy są tak nierozsądni, że potrafią podpisać umowę bez czytania, zarówno na papierze jak i w Internecie nie czytają umów, a potem cierpią. Podobnie jest z jedzeniem, ludzie nie czytają składu kupowanych produktów, a potem płaczą, chorują i zastanawiają się: skąd się wziął ten rak?

Poniżej wkleiłem kilka cytatów znalezionych w Internecie, wszystkie dotyczą książki Pawła Reszki „Chciwość jak nas oszukują wielkie firmy”:


"(...) w instytucjach finansowych każdego z nas starają się oszukać. To nie są jednostkowe przypadki naciągania klientów – to system. System, który działa od samej góry – prezesów banków i rad nadzorczych, do samego dołu – czyli zwykłych sprzedawców. System jest prosty: żyjemy z prowizji, więc wciskamy klientowi wszystko(...)"www.swiatksiazki.pl/ksiazki/chciwosc...


Fragment książki str. 11: 


"SPRZEDAWCA W FIRMIE DORADZTWA UBEZPIECZENIOWEGO I FINANSOWEGO:

Patrzę w rachunek inwestycyjny tego człowieka. Włożył 1,2 mln, a ma 600 tys. Szef każe mi do niego jechać. Starszy pan. Mówię mu, że mam propozycję. Firma zainwestuje te 600 tys. w inny produkt. Podpiszemy z nim też umowę, że gwarantujemy mu odzyskanie tego 1,2 mln. Dziękował, miał łzy w oczach. Gdy odchodziłem z firmy, spojrzałem znów na jego rachunek. Agresywne inwestycje w akcje i zostało tylko 340 tys. Niby ma gwarancje, ale moja była firma ich raczej nie wypełni. Sądzę, że zbliża się do upadku". - źródło cytatu: 300polityka.pl/news...


Kolejny fragment książki:

"PRACOWNIK BANKU:

Jaki obowiązuje styl? Bogatszy, pokazowy. Może być nawet bluza od dresu, ale markowa. Nagle zauważasz na przykład, że kobiety z tego środowiska bardzo zwracają na to uwagę. Rozumiesz, że one patrzą, jak jesteś uczesany, jak fryzjer cię obcina. Nie masz nowego iPhone’a? To znaczy, że jesteś kompletnym kretynem. Kto cię tutaj w ogóle, k…, wpuścił? Dziewczyna się z tobą nie umówi, jeśli nie spełniasz “podstawowych norm”. Spotykałem takie dziewczyny na imprezach. Stoimy razem przy barze. Coś usiłuję zagadać, ale kompletny mur i niechęć. widać mam nie dość fajną marynarkę. Piję nie takiego drinka, nie wyglądam dość korporacyjnie. Nagle podchodzi jakiś wspólny znajomy. okazuje się, że pracujemy wszyscy troje w jednej grupie kapitałowej. Jej stosunek zmienia się o 180 stopni. Jest miła, skora do pogawędki. Może nie jestem tak ubrany, żeby spełniać jej oczekiwania, ale to może znaczyć różne rzeczy. że jestem ekscentryczny albo że dopiero zaczynam. To znaczy, że można ze mną porozmawiać, bo jest nadzieja, że się to zmieni. Nie jestem już przecież przypadkowy, jestem w korporacji. Gdyby nie to, nie byłoby rozmowy.

Ten korpoblichtr aż kuł w oczy. iPhone’y, iPady, samochody. “Wiesz, a ja robię kurs na pilotowanie awionetki…”. “Super, ja też zrobię, a po ile są awionetki?”. ile w tym prawdy? ile udawania? Nieważne, to tak po prostu. wszyscy mówią o rzeczach związanych z kasą, luksusem. Dziewczyny słuchają w napięciu. w końcu dzwoni ci telefon w kieszeni i zastanawiasz się: odbierać? Nie odbierać? To nasi starsi koledzy kręcą te laski. Rzucają pieniędzmi na lewo i prawo. Stawiają drinki. Pyta pan, czy chcieliśmy tak żyć. Bardzo! To było fajne".  - źródło cytatu: 300polityka.pl/news...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Popularne artykuły