środa, 8 czerwca 2016

Od lekarza do grabarza


        
  „Od lekarza do grabarza” tak brzmi tytuł książki, którą właśnie czytam. Jej autorem jest Jerzy Maslanky, pan, któremu na raka zmarło kilkoro bliskich i znajomych. Maslanky widział jak leczono ich chemioterapią zupełnie lekceważąc kwestie dietetyczne. No bo po co tłumaczyć choremu na raka, że medytacja i sok z buraków mogą mu pomóc? Jeśli pacjent chory na raka wyzdrowieje to już nie będzie korzystał z chemioterapii, a wówczas wielkie koncerny nie zarobią. Tak twierdzi autor tej książki i zarazem zastanawia się, gdzie w tym wszystkim jest miejsce na etykę? Dlaczego w świecie medycyny, czyli lekarzy składających przysięgę Hipokratesa biznes i podlizywanie się koncernom farmaceutycznym stały się ważniejsze od moralności, etyki i dobra pacjenta? Konia z rzędem temu, kogo lekarz pytał o to, co je i pije. Konia z rzędem temu, kto ma lekarza, który ma jakiekolwiek pojęcie o wpływie jedzenia na ludzkie zdrowie. Lekarze XXI wieku są raczej chemikami, którzy przepisują recepty na chemiczne pigułki. Nielogiczne jest to, że chemicy (lekarze) składają przysięgę Hipokratesa, który w czasach starożytnych leczył ludzi ziołami, słońcem, kazał jeść warzywa, i owoce oraz być aktywnym fizycznie.

            To tylko kilka z konkluzji zawartych w książce pt.: „Od lekarza do grabarza”. Autor zastanawia się też „skąd tyle agresji w przemyśle, którego siłą napędową powinna być etyka? Kto nadał medycynie ten, jakże dziś kontrowersyjny początek? Jak to się dzieje, że prawa ekonomii zdominowały przemysł, który ze względu na swą specyfikę powinien kierować się wyłącznie zasadami etyczno moralnymi?”. Jerzy Maslanky szuka odpowiedzi na zadane pytania. Jego zdaniem należy: „cofnąć się do połowy dziewiętnastego wieku, do okresu tworzenia się struktur Wielkiej Farmacji”.
            Według autora to właśnie w XIX wieku wielki biznes (koncerny farmaceutyczne) zaczął być ważniejszy od moralności i dobra pacjentów. W XXI wieku marketing farmaceutyczny stał się jeszcze bardziej agresywny. W telewizji reklamy cudownych pigułek na wszystko są puszczane bardzo często, a zwolennicy picia ziół, masaży i stosowania diet są często wyśmiewani.
            Bardzo spodobał mi się fragment książki, który pokazuje dwulicowość polityki zdrowotnej w XXI wieku. Oto on: „jak inaczej można określić sytuację, gdy z jednej strony nakazuje się obywatelom rzucać kawę i papierosy, ograniczać mięso i jajka, a z drugiej zezwala na bezprecedensową w historii przemysłu spożywczego manipulację żywnością i dopuszcza do powszechnego użytku substancje, które poprzez swoją toksyczność oraz akumulację stanowią dużo większe zagrożenie dla zdrowia”.  Oczywiście autor w przytoczonym fragmencie ma na myśli to, że tzw. autorytety z jednej strony każą ludziom się zdrowo odżywiać, a z drugiej pozwalają na dodawanie do żywności szkodliwych wodorowęglanów, spulchniaczy, polepszaczy smaku itp.
To jest droga donikąd! Ludzie stosują perfumy i kremy pełne chemii oraz jedzą produkty pełne chemii, wędliny z konserwantami zrobione ze zwierzęcia, które całe życie jadło chemię i żyło w stresie. Ludzie jedzą pryskane chemią warzywa i owoce. Przecież opryskiwanie pól chemią, dodawanie chemii (konserwantów, barwników itp.) do jedzenia jest przyczyną wszystkich chorób cywilizacyjnych! A co robi lekarz? Wypisuje pacjentowi receptę z kolejną chemią (np. z antybiotykiem) i najczęściej nie wspomina nic o zdrowym jedzeniu, unikaniu konserwantów itp.


Moja refleksja:

Najważniejsze jest to, że Biznes ma się dobrze, a Biznes ten to: Koncerny produkujące środki do opryskiwania pól (Monsanto – Roundup), Koncerny produkujące konserwanty dodawane do jedzenia, Koncerny farmaceutyczne produkujące tabletki.
Co łączy te wszystkie Koncerny: Łączy je wspólny wróg, którym jest żywność ekologiczna, medycyna naturalna, ziołolecznictwo, aromaterapia, zdrowe odżywianie bez chemii itp.

           

             

4 komentarze:

  1. Niestety przykra prawda, podobno najlepiej można zarobić na nieszczęściu innych

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coraz więcej moich znajomych traci zaufanie do obecnej machiny medycznej, która na pierwszym miejscu stawia chemię, a lekarzy zmusza do wypisywania recept na określone leki. Pamiętam jak kiedyś musiałem wykupić antybiotyk dla członka rodziny, stałem w aptece w kolejce i słyszę, że każdy przede mną ma zapisane na recepcie to samy, czyli CIPRIN i o dziwo na mojej recepcie było to samo. Lekarze widocznie mieli przykaz od koncernu farmaceutycznego, że trzeba na wszystko przepisywać CIPRIN. Podobnie robią dermatolodzy, którzy nie wspominają o diecie i konserwantach. Konia z rzędem temu, komu dermatolog zamiast TETRACYKLINY przepisał dietę i zmianę stylu życia. Ja niestety w swoim życiu trafiałem tylko na dermatologów, którzy ograniczali się do przepisywania TETRACYKLINY, pisałem o tym obszernie w artykule:

      "Jak pokonałem trądzik. Poznajcie moją historię" - http://biegpozdrowie.blogspot.com/2012/12/jak-pokonaem-tradzik-poznajcie-moja.html

      Usuń
  2. wystarczy spojrzeć na rozkład zajęć studentów medycyny by zobaczyć ile mają godzin dietetyki...porażka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najsmutniejsze jest to, że Wielka Farmacja opiera się na zasadzie tworzenia "chemicznej pigułki na wszystko". W pierwszej połowie XX wieku rodzina Rockeffelerów praktycznie opanowała cały przemysł farmaceutyczny (założyli formę Standard Oil i podpisali umowę z I.G. Farben) i wmówiła światu, że prawdziwe leki należy tworzyć w oparciu o ropę naftową. Rockefellerowie, a szerzej Wielka Farmacja (Koncerny farmaceutyczne) niszczyły lekarzy i szkoły medyczne, które nie chciały zaakceptować nowoczesnej medycyny polegającej na przepisywaniu recept na chemiczne tabletki. Nawet dziś lekarze zachęcający do picia ziół i stosowania diety są traktowani podejrzliwie. To smutne ale tak jest. Obecna medycyna bazuje na wypisywaniu recept na chemiczne pigułki.

      Usuń

Popularne artykuły