niedziela, 20 listopada 2016

Jak wygrałem wojnę z trądzikiem

Wstęp.
            Zanim przejdę do opisu mojego wielkiego zwycięstwa nad trądzikiem chciałbym poruszyć  kilka innych ściśle z tym związanych spraw. Długo zastanawiałem się, czy upublicznić opis mojej walki m.in. z trądzikiem. Poniższy opis jest urywkiem, większej całości, który postanowiłem Wam pokazać. Kto wie może moja historia pomoże komuś wyleczyć swoje dolegliwości. Jeśli chociaż jedna osoba będzie zadowolona z tego posta, pomoże on choć jednemu Internaucie to odczytam to za wielki sukces. 

            Na wstępie chciałbym podzielić się z Wami swoimi przemyśleniami. Obserwując zachowanie naszego społeczeństwa muszę ze smutkiem stwierdzić, że stoimy nad przepaścią. "Masy" zaspokajają swoje żywieniowe potrzeby w ogromnych marketach, często nie czytając składu kupowanych produktów, nie sprawdzając ile jest w nich konserwantów i białego cukru. Lekarze i dietetycy biją na alarm ale ich krzyk nie przebija się do ogólnej świadomości - konsumenci wiedzą "lepiej", wiedzą, że tańsze jedzenie to lepsze jedzenie. Niedawno odbyła się debata zorganizowana przez PiS, dyskutowano o służbie zdrowia. Jeden z profesorów chirurgii powiedział wówczas, że "w telewizji często lecą reklamy zachęcające do picia coca coli i odwiedzania MC Donalda, dlaczego nie mówimy społeczeństwu, że to im szkodzi?". Jest to cytat z pamięci ale oddaje główny sens wypowiedzi Pana profesora.

            Innym przykładem jest historia, którą kiedyś przytoczył prof. Walter Weight znacie go z licznych filmów udostępnianych na moim blogu. Otóż na jednym z tych filmów profesor opowiadał historię znajomej, której dzieci były bardzo niegrzeczne. Kiedy matka przerażona zachowaniem swoich dzieci wezwała Woltera do swojego domu dzieci zachowywały się okropnie, broiły, skakały, zachowywały się tak jak obecnie w XXI wieku zachowuje się wiele dzieci. Wystarczy się rozejrzeć, poprzyglądać się matkom spacerującym z małymi dziećmi żeby potwierdzić moje słowa. No ale wróćmy do meritum: 

- prof. Walter zapytał znajomą: Czym karmisz swoje dzieci? 

- Ta oburzona od razu odpowiedziała: Moje dzieci jedzą wszystko to co najlepsze. Następnie zaprowadziła gościa do kuchni. Profesor Weight od razu zauważył paczki po chipsach i batoniki, a w lodówce napoje słodzone i gazowane, białe pieczywo, dużo kupnego mleka, syntetyczne witaminy z apteki itp. produkty. następnie doradził matce żeby to wszystko wyrzuciła i zaczęła karmić dzieci zdrowymi produktami, warzywami, swojskimi wędlinami, zdrowym mięsem (czyli m.in. nie smażonym).

Wierzcie lub nie ale po kilku miesiącach zdrowego stylu życia dzieci stały się grzeczne.


Jakie wnioski powinniśmy wyciągnąć z powyższej historii?
Moje pytanie nie jest bezzasadne. Wyobraźmy sobie, że matka nie potrafiąca poradzić sobie z zachowanie swoich dzieci zamiast do prof. Waltera Weitha zwróciłaby się o pomoc do psychologa albo psychiatry. Czy te osoby zapytałyby o dietę dzieci? Raczej wątpię. Obaj by coś tłumaczyli, próbowali zakodować dzieciom w podświadomości jakieś pozytywne afirmacje, psychiatra pewnie by przepisał jakieś leki i na tym by się skończyło. Dzieci dalej by jadły "śmieciowe" jedzenie pełne GMO, konserwantów i białego cukru, powodujące wiele chorób, utrudniające wchłanianie witamin i przyczyniające się do depresji oraz nerwicy.


Moje doświadczenia są podobne ale dotyczą problemów z trądzikiem.
               Walczyłem z trądzikiem w szkole średniej i na pierwszym roku studiów. W tamtym okresie często odwiedzałem dermatologa, który za każdym razem przepisywał mi antybiotyk (to była chyba tetracyklina lub tetrarysal) , nigdy nie wspominał o diecie. Szkoda bo kiedyś piłem dużo coli (i innych napojów gazowanych), jadłem ogromne ilości mięsa (głownie niezdrowych wędlin typu parówki i biała kiełbasa) i słodyczy, nie zwracałem uwagi na skład kupowanych produktów, zapijałem do jedzenia i popełniałem wiele innych grzechów żywieniowych. Moja twarz oraz klatka piersiowa i plecy były pokryte krostami, a na lewym policzku miałem ogromną krostę, którą Pani dermatolog z mojej rodzinnej miejscowości chciała wyciąć operacyjnie (ona również nic nie wspominała o diecie – tak samo jak dermatolog z sąsiedniego miasta do którego jeździłem później). Trując się antybiotykami i prowadząc niezdrowy styl życia w 2005 roku poszedłem na studia. Tam moje dolegliwości się pogorszyły, studenckie jedzenie zrobiło swoje, krosty były coraz większe, a dermatolog dalej ograniczał się do samych antybiotyków. W czerwcu, pod koniec pierwszego roku akademickiego w moje ręce wpadła książka prof. Michała Tombaka pt: Jak żyć długo i zdrowo.  
               Pamiętam pierwszy raz kiedy zacząłem ją czytać, nie potrafiłem przestać. Zrozumiałem wówczas jak bardzo szkodziłem sobie, jaką krzywdę wyrządziłem swojemu organizmowi i jak głupi byłem. To był 2006 rok, od tamtej pory unikam dermatologów – w sumie to staram się nie chodzić do lekarzy. Dermatolog nie mówi o diecie, a np. okulistka lecząca jęczmienie i gradówki skupia się najczęściej na kroplach i maściach, nie tłumaczy jaka jest przyczyna dolegliwości - skupia się za to na zachęcaniu do zabiegu usunięcia gradówki najlepiej prywatnie, byle zarobić.  Dolegliwości takie jak trądzik, gradówka, jęczmień są sposobem na oczyszczanie się organizmu z toksyn. Dlaczego dermatolodzy i okuliści nie tłumaczą tego pacjentom? Leczenie chemią tych dolegliwości w praktyce oznacza przeszkadzanie organizmowi w oczyszczaniu się! Więcej informacji na ten temat znajdziecie tu: http://portal.bioslone.pl/profilaktyka-zdrowotna i tu: http://portal.bioslone.pl/


"Choroby są procesem pozbywania się toksyn z organizmu. Objawy są naturalną ochroną organizmu. Nazywamy je chorobami, lecz w rzeczywistości leczą one choroby. Wszystkie choroby mają jedną przyczynę, choć objawiają się w różny sposób, w zależności od miejsca, w którym występują" - Hipokrates


               Nie namawiam Was do niechęci i unikania medyków (czytaj lekarzy, dermatologów, okulistów i innych) w razie ciężkiej choroby. Żyjemy w trudnych czasach, nasze środowisko oraz żywność są bardzo zanieczyszczone więc czasem naturalne metody mogą nie zadziałać i konieczna jest wizyta u lekarza (ale najczęściej naturalne metody radzą sobie z każdą dolegliwością).

               Ok wracamy do meritum, czyli moich zmagań z trądzikiem. Jest czerwiec 2006 roku, a ja czytam książkę Tombaka. Czułem jakby otworzyły się moje oczy, na początku myślałem, że zwymiotuję (świadomość tego jak ludzie są oszukiwani przez Koncerny potrafi zszokować!), nie sądziłem, że gazowane napoje, słodycze oraz konserwanty dodawane do jedzenia mają aż tak niszczycielski wpływ na nasze zdrowie. Moim pierwszym krokiem było zastąpienie białego chleba, razowym pieczywem, które kupowałem w małej piekarni. Później przestałem zapijać do jedzenia, od tamtej pory (czyli od 8 lat) płyny piję kilka minut przed albo ok. godziny po jedzeniu. Dzięki temu nie zadaję dodatkowych cierpień mojemu układowi trawiennemu – to jedna z najważniejszych żywieniowych zasad.

               Później wszystko działo się szybko, codziennie starałem się pić świeżo wyciśnięte soki z owoców i warzyw, przestałem jeść wędliny – ograniczam się do jedzenia mięsa tylko pod postacią obiadową (np. kurczak, wołowina, cielęcina itp.). Przestałem łączyć białka z węglowodanami, od kilku lat w mojej rodzinie nie jemu ziemniaków z mięsem. Na początku było ciężko ale po jakimś czasie poprawiły się wyniki badań mojego taty, który w najbardziej krytycznym momencie miał ostry stan przedzawałowy (jemu również prof. Tombak bardzo pomógł). Co było dalej? Hmm a już wiem przestałem się objadać wieczorami, zacząłem jeść śniadania i prowadzić bardziej aktywny tryb życia. Z biegiem czasu stałem się bardziej pogodnym, lepszym człowiekiem, nie mam już problemów z trądzikiem, pokonałem swoje dolegliwości trawienne oraz bezsenność. Jestem nowym, lepszym człowiekiem, który cieszy się życiem tak jak Anthony de Mello w Przebudzniu, rozumie jak ważna jest ludzka podświadomość o której pisał Joseph Murphy (m.in. w książkach: Potęga podświadomości, Cuda umysłu). Jestem człowiekiem, który odżywia się świadomie i nie daje się wykorzystywać Koncernom i nieuczciwym producentom.

Refleksja...
Na koniec dodam tylko, że jeśli chcecie być w pełni zdrowi to (moim zdaniem) powinniście zrozumieć, że wszystkie choroby, każda dolegliwość są sygnałami wysyłanymi przez organizm, np.: nadpobudliwość, bezsenność, myśli samobójcze itp. oznaczają niedobór niektórych witamin, a zmiany skórne (trądzik) oznaczają, że z wątrobą jest coś nie tak – prawdopodobnie przez wiele lat źle się odżywialiście i zanieczyściliście toksynami swoją wątrobę, która teraz bije na alarm
Przeczytajcie moje stare artykuły o wewnętrznym oczyszczaniu organizmu i potędze podświadomości (linki poniżej) oraz postarajcie się czytać jak najwięcej książek poświęconych tematyce zdrowotnej. Nie tylko książek prof. Michała Tombaka ale od niego warto zacząć.

Moje artykuły:

 



Polecam:
DIABLO: Archanioł Inarius - 


Wiedźmin 3: Dziki Gon. Gra z pogańskimi wierzeniami naszych przodków - 


Pan Wołodyjowski w grze Diablo III - 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Popularne artykuły