środa, 17 maja 2017

Herbata z cytryną albo mlekiem szkodzi zdrowiu

Herbata z cytryną lub mlekiem (tzw. bawarka) to bardzo popularne połączenia. Niestety oba są niezdrowe. Musicie mieć świadomość, że warto pić tylko herbaty liściaste albo zioła (np. Dary Natury). 


W przypadku herbaty z cytryną dochodzi do wytworzenia się szkodliwego dla zdrowia cytrynianu glinu, który będzie odkładał się w naszym ciele i z czasem może doprowadzić np. do choroby Alzheimera. Herbaty i cytryny po prostu nie można łączyć, musicie wyzbyć się dziwnych przyzwyczajeń. Wiem, że na początku to będzie trudne, bo ciocia, wujek, babcie, restauracje, wszyscy oferują herbatę z torebki z cytryną. Wolicie być zdrowi, czy może priorytetem dla was jest robić to, co wszyscy, nie wychylać się i szkodzić swojemu zdrowiu?


Wasze zdrowie, wasza sprawa. 


Jeśli zaś chodzi o herbatę z mlekiem to w tym przypadku następuje połączenie obecnego w nabiale wapnia z kwasem szczawiowym obecnym w herbacie. Substancje te łączą się ze sobą, tworząc szczawiany wapnia, odpowiedzialne między innymi za powstawanie kamieni nerkowych.


poniedziałek, 15 maja 2017

Ortoreksja, czyli wmawianie ludziom, że zdrowe odżywianie jest czymś złym



Myślałem, że w życiu już nic mnie nie zaskoczy. Okazało się, że byłem w błędzie, wielkim błędzie. Otóż trafiłem dziś na filmik i artykuł poświęcony „ortoreksji”. Spoko, też na początku nie wiedziałem, co to takiego. No, ale się dowiedziałem, niestety.

            Wybaczcie mi chaotyczność tego tekstu, ale śmieję się tak bardzo, że nie mogę trafić w klawisze. Na jednym z filmików kilku „ekspertów” przekonywało, że ortoreksja jest patologiczną obsesją na punkcie spożywania zdrowej żywności.

            Do tej pory największym kretynizmem na jaki natrafiłem w mediach i Internecie było wciskanie ludziom tabletek na zespół niespokojnych nóg oraz sprzedawanie różnych tabletek na trawienie. To wszystko jednak blednie przy ortoreksji. Od teraz każdy, kto kupuje żywność ekologiczną, czyta skład kupowanych produktów i unika konserwantów jest uznawany za osobę chorująca na ortoreksję. Ludzie ratujcie się, szybko biegnijcie kupować coca colę i szkodliwe chipsy, szybko jedzcie Fast –foody. Jeszcze tu jesteście i czytacie ten artykuł? Musicie się ratować bo choroba zwana ortoreksją was zabije! 

Jedzcie śmieciowe jedzenie, i potem chorujcie na trądzik, depresję, bezsenność, raka, lub na coś innego; tego chce od was system (Matrix), a waszym zadaniem jest być posłusznym. Waszym zadaniem jest robić zakupy w ogromnych supermarketach, chorować i kupować leki. Tylko do tego potrzebują was elity rządzące tym światem. Jesteście niczym mieszkańcy Ziemi w filmie Elizjum z 2013 roku.

Anime Ergo Proxy - kliknij



Jeden z filmików poświęconych ortoreksji znajduje się na tej stronie: 


P.s. znajduje się tam również kilka ciekawych komentarzy dot. ortoreksji, które postanowiłem zacytować poniżej:

„Nie może być mowy o LECZENIU ortoreksji, bo ortoreksja nie jest chorobą! Ciekawe, że jak ludzie jedzą syf z marketu wypełniony syropem glukozowo-fruktozowym, tłuszczem palmowym i margarynami i tłuszczami trans i górą chemii, to jest to norma a jak człowiek czyta składniki, żeby nie pozwolić się truć, to jest to zaburzenie... Pokrętna logika koncernów pseudospożywczych, która tylko napędza miliony klientów producentom leków... Pamiętacie piramidę zdrowia lansowaną 20-30 lat temu? A aktualną jeszcze kilka lat temu? To zobaczcie, jak się zmieniła niedawno i jak nie warto podążać jak leming za tym, co aktualnie lansują media, bo za chwilę może to być nieaktualne zalecenie, które nadal tkwi w przyzwyczajeniach żywieniowych milionów ludzi!!!” – wypowiedź Internauty „~omega 3-6-9”


„Ale bzdury promujące syf z marketu. Teraz nie poświęcisz czasu na przygotowanie posiłku, to później spędzisz czas u lekarzy i w aptece” – komentarz Internauty: ”~ttt”



czwartek, 11 maja 2017

Warto pokochać czekoladę



„Nie wierzcie, że czekolada jest substytutem miłości. Miłość to substytut czekolady”.



- Miranda Ingram


Czekolada, królowa wśród słodyczy, pokarm bogów, oj jak wiele nosi ona nazw... Kochają ją optymiści, ludzie ciągle uśmiechnięci dlatego, że ma w sobie magnez i zaliczane do tzw. "superżywności" kakao. Czekolada zdecydowanie jest pokarmem, bez którego nasze życie byłoby bardziej smutne i ubogie. 

Jak podaje portal poradnikzdrowie najzdrowsza jest czekolada gorzka bez konserwantów, która: 

- zapobiega miażdżycy i zakrzepom,
- wzmacnia serce,
- pomaga w myśleniu (studenci sesja; maturzyści...),
- łagodzi kaszel,
- filtruje nerki,



W gorzkiej czekoladzie znajdziemy niezbędne dla prawidłowego funkcjonowania organizmu: żelazo, wapń, fosfor i potas, węglowodany proste czy witaminy A, D, E i z grupy B. Dlatego właśnie stanowi ona doskonałe, łatwo przyswajalne źródło energii.







„Gdybym był dyrektorem szkoły, pozbyłbym się nauczyciela historii i zastąpiłbym go nauczycielem czekolady; moi uczniowie uczyliby się choć jednego przedmiotu, który ich wszystkich dotyczy”.

- Roald Dahl



Czekolada ma zbawienny wpływ dla naszego serca. Wszystko dzięki polifenolom, które poprawiają stan naczyń krwionośnych. Poza tym warto dodać, że czekolada dzięki dużej zawartości antyoksydantów korzystnie wpływa na wzrok. Z drugiej strony flawonoidy, które korzystnie wpływają również na przepływ krwi do mózgu, usprawniają jego działanie na bodźce i przyspieszają reakcję.




Czekolada dobra dla serca?

Spożywanie gorzkiej czekolady w umiarkowanych ilościach zmniejsza ryzyko niewydolności serca o jedną trzecią - wynika z badań, o których informuje pismo "Circulation Heart Failure".

Co ciekawe, osoby, które jedzą czekoladę codziennie nie odnoszą podobnych korzyści. Do takich wniosków doszli naukowcy z Uniwersytetu Harvarda w Bostonie, którzy przez dziewięć lat obserwowali stan zdrowia niemal 32 tys. szwedzkich kobiet w średnim i starszym wieku (od 48 do 83 lat). Zebrano dane na temat ich zdrowia, stylu życia oraz spożywania różnych pokarmów, w tym czekolady. Okazało się, że panie, które zjadały jedną do dwóch porcji (porcja to od 19 do 30 gram) czekolady w tygodniu miały o 32 proc. niższe ryzyko hospitalizacji i zgonu z powodu niewydolności serca w porównaniu z tymi, które nie spożywały jej wcale. Jedna lub trzy porcje czekolady w miesiącu obniżały to ryzyko o 26 proc. Natomiast, największe miłośniczki czekolady, tj. te panie, które jadły ją codziennie, nie odnosiły podobnych korzyści - ryzyko pobytu w szpitalu czy zgonu z powodu niewydolności nie było w ich przypadku niższe. 



Jak spekulują naukowcy, brak ochronnego działania dużych ilości czekolady może wynikać z tego, że dostarcza ona dużo kalorii w związku z zawartością cukru i tłuszczu, a jedząc ją częściej zastępujemy bardziej wartościowe pokarmy. "Nie można zapominać, że czekolada jest stosunkowo kaloryczna i spożywanie jej nawykowo w większych ilościach wiąże się z ryzykiem przybrania na wadze" - komentuje kierujący badaniami dr Murrray Mittleman. Nadwaga i otyłość zwiększają z kolei ryzyko nadciśnienia, choroby niedokrwiennej serca i zawału, czyli czynników ryzyka niewydolności mięśnia sercowego. W niewydolności serce nie jest w stanie przepompowywać wystarczającej ilości krwi pokrywającej zapotrzebowanie organizmu. Dr Mittleman podkreśla, że aby czekolada dawała korzyści zdrowotne musi mieć odpowiednią zawartość kakao. 

Wprawdzie badane kobiety jadły głównie czekoladę mleczną, jednak w Szwecji zawiera ona ok. 30 proc. kakao w suchej masie i np. w USA czy Wielkiej Brytanii zostałaby już uznana za gorzką. Kakao jest bogatym źródłem flawonoidów roślinnych, które mają działanie przeciwutleniające i - jak wykazały wcześniejsze badania - obniżają ciśnienie krwi i mogą obniżać ryzyko chorób układu krążenia. Dlatego, czekolady o niższej zawartości kakao, mogą nie dawać podobnych korzyści zdrowotnych. Zdaniem dr. Mittlemana, jeśli chcemy sprawić sobie przyjemność, to najlepszym wyborem będzie gorzka czekolada, ale w umiarkowanych ilościach. Z kolei dietetyczka z fundacji British Heart Foundation, przypomina, że flawonoidy są obecne również w warzywach i owocach, które nie zawierają tłuszczów nasyconych i są mniej kaloryczne od czekolady. "Osoby, które mają pokusę, by używać tych wyników jako uzasadnienia dla objadania się czekoladą nie interpretują ich prawidłowo" - komentuje dr Linda Van Horn z Uniwersytetu Northwestern w Chicago. Jak podkreśla specjalistka, nie wynika z nich, że możemy jeść to co chcemy, ale, że spożywanie niewielkich ilości ciemnej czekolady może być dobre dla zdrowia, dopóki nie zaczniemy przesadzać z pustymi kaloriami lub przybierać na wadze. Być może jednak dietetycy i lekarze nie mają powodów do obaw - najnowsze badania zespołu z Uniwersytetu w Adelajdzie (publikacja na łamach "British Medical Journal") wykazały bowiem, że w ramach terapii nadciśnienia pacjenci wolą zażywać pigułki z placebo niż 50 gram czekolady o 70 procentowej zawartości kakao, która daje więcej korzyści.


Tu możesz kupić ekologiczną czekoladę: http://sklep.ekologuj.pl/...


Źródło:


Poniższy tekst o piciu czekolady zmieni Cię na zawsze ;) 


Tekst o piciu czekolady przytoczony poniżej pochodzi z książki francuskiego historyka Florenta Quelliera. To niesamowite jakie dyskusje toczyły się nad tym trunkiem kilkaset lat temu. Zresztą przekonajcie się sami:

"Czy picie czekolady jest złamaniem postu eucharystycznego? Pytanie to zaowocowało żywą kontrowersją religijną w XVII wieku, której celem było rozstrzygnięcie, czy czekolada jest zwykłym napojem zaspokajającym pragnienie, jak woda, piwo i wino, czy też napojem zakazanym, gdyż odżywczym i - przede wszystkim - rozgrzewającym. W dyskusjach o właściwościach czekolady świat medyczny podzielił się na dwa obozy podobnie jak moralne autorytety katolickie. Polemika jest tym gorętsza, że na Zachodzie utrwaliły się fantazje na temat tego napoju z Nowego świata. Czekolada kojarzy się ze zmysłowością, hedonizmem i rozpustą. Co więcej, przyrządzona na modłę hiszpańską czekolada jest gęsta i smakowita, gdyż robi się ją z kakao rozpuszczonego w wodzie lub mleku, z cukru, startych orzechów laskowych lub migdałów, wanilii, cynamonu, a nawet dodaje się jajka. Spór świadczy o tym, jak bardzo wzrosła popularność czekolady w świecie iberoamerykańskim, a zwłaszcza wśród duchowieństwa, zarówno świeckiego jak i regularnego. Ponownie więc wypływa trudne dla katolików pytanie o miejsce przyjemności związanej z jedzeniem w dni postne.
Opierając się na autorytecie św. Tomasza z Akwinu, który w XIII wieku zadeklarował, że picie nie łamie postu, kościelni specjaliści od przypadków sumienia (kazuiści), np.: teolog z Toledo Tomasz Hurtado (1570 - 1649) i jezuita Antoni de Escobar y Mendoza, dopuszczają picie czekolady podczas postu, jeśli intencją pijącego nie było pożywienie się w ten sposób lub złamanie przepisu religijnego (dla kazuistów intencja jest kluczowym elementem przy ocenianiu ciężaru grzechu), jeśli nie pije się jej zbyt dużo i jeśli napój zrobiono na wodzie, bez mleka, bez przypraw i bez jajek. Uważają też, że jeśli wierny pije czekoladę ze względów zdrowotnych, to może ją spożywać, nie łamiąc ducha postu"
.



Źródło tekstu o piciu czekolady:
Mówią Wieki, magazyn historyczny, grudzień 2011, nr 12/11 (623), s. 7.




wtorek, 28 marca 2017

Mind control - nielegalne eksperymenty na ludziach


Czym jest "mind control"? Jest to technologia, dzięki której da się komuś zaszkodzić na odległość. Jeśli zależy ci na zdrowiu swoim i bliskich powinieneś /powinnaś obejrzeć poniższe filmy:


Jerzy Zięba o "mind control"


Mind Control, cz. 1 - Ewa Pawela

poniedziałek, 27 marca 2017

Ludzie cię oszukują, dlatego nigdy nikomu nie ufaj

Tytuł tego artykułu wielu z was zapewne wyda się szokujący. Z pewnością niektórzy pomyślą, że autor tego typu tekstów jest jakimś oderwanym od rzeczywistości wyalienowanym dziwakiem… To, co pomyślicie jest waszą sprawą. Wszak Kartezjusz (René Descartes), wielki francuski filozof powiedział kiedyś: „Cogito ergo sum” („Myślę więc jestem”). Bardzo bym chciał żyć w świecie, w którym ludzie potrafią „myśleć” i dostrzegają jak bardzo są wykorzystywani oraz zmanipulowani przez różne Korporacje i Wielkich tego świata.

Wskazówki, które pomogą wam zrozumieć jak bardzo jesteście wykorzystywani znajdziecie w wielu moich artykułach. Pozwolę sobie wspomnieć tylko o trzech:




Czy Anime i filmy S-F pokazują prawdę o świecie, który nadchodzi? - http://pokochajanime.blogspot.com/2017/03/czy-anime-i-filmy-s-f-pokazuja-prawde-o.html


Portale społecznościowe żerują na twojej naiwności i niewiedzy - https://galaktykazdrowia.blogspot.com/2014/01/gupota-ludzka-portale-spoecznosciowe.html

            
Celem dzisiejszego artykułu jest otworzenie wam oczu, dzięki czemu uświadomicie sobie, że żyjecie w sztucznym świecie. W pewnym sensie taki sam cel jak ja w tym artykule mieli twórcy filmu MATRIX z 1999 roku.

Oczywiście nie mówię dosłownie, nie twierdzę, że żyjemy w jakiejś wirtualnej (komputerowej, sztucznej) rzeczywistości. Wręcz przeciwnie uważam, że świat, w którym się rodzimy i umieramy jest bardzo realny, rzeczywisty i prawdziwy. Dlaczego więc twierdze w tytule, że nie powinniśmy nikomu ufać? Odpowiedź w sumie jest prosta, aż dziwię się, że większość ludzi jej nie dostrzega.






Nigdy nikomu nie ufaj…

Wielu autorów (np. Robert Caldini) pisze o tym jak łatwo dzięki zastosowaniu pewnych psychologicznych zasad można manipulować drugim człowiekiem. „Psychologia manipulacji” jest doprawdy fascynująca, jedna z jej zasad polega na tym, że powinno się mówić drugiemu człowiekowi to, co ten chce usłyszeć. Mi w tym artykule jednak chodzi o coś jeszcze innego. Czy zauważyliście, że wasi znajomi, a nawet bliscy nigdy nie są z wami do końca szczerzy? Jedna z psychologicznych mądrości uczy nas, że każdy człowiek zakłada maskę, bardzo często więcej niż jedną maskę…

Ludzie zakładają maski, ponieważ nie chcą pokazać innym, jacy są naprawdę. Każdego z nas do zakładania masek zmusza społeczeństwo. Nie rozumiesz, o co mi chodzi? Postaram się to wyjaśnić na kilku przykładach:



            Przykład 1:
        
Kasia lubi oglądać anime, czyta mangę i interesuje się grafiką komputerową. Dziewczyna kocha rysować jednak swoje dzieła ukrywa przed rodzicami, którzy są poważnymi ludźmi, szanowanymi lekarzami i już zdecydowali, że ich córka również będzie studiowała medycynę. Rodzice nigdy nie spytali córki, co chce w życiu robić, rodzice przecież zawsze mają rację i wiedzą, co dla Kasi będzie najlepsze. Prawda jest taka, że tego typu rodzice w rzeczywistości nie mają pojęcia, jaka naprawdę jest ich córka. Rodzice mają w głowie jej fałszywe wyobrażenie i to jest smutne.


Czy w twoim życiu nie jest podobnie? Mówisz wszystkim, jakie masz poglądy? Nie wstydzisz się pokazywać światu swojej prawdziwej natury?

Prawda jest taka, że większość z nas jest bardzo skomplikowana, dlatego zakładamy maski, często udajemy kogoś innego żeby ludzie się od nas odczepili. Z drugiej strony bywa też tak jak w przypadku Kasi, która woli dla „świętego spokoju” przytakiwać rodzicom, że będzie studiowała medycynę.

Z jeszcze innej strony zauważcie, że każdy z nas tworzy sobie w głowie fałszywe wyobrażenie drugiej osoby. Chłopak spotyka dziewczynę i tworzy sobie w głowie jej doskonały (lub nie) obraz. Nawet, kiedy poznaje tę dziewczynę bliżej nie dostrzega jej wad lub zalet, ponieważ w jego głowie już istnieje jej pozytywne lub negatywne wyobrażenie. Chłopak spotyka się na randkach z tym wyobrażeniem, SMS-uje z tym wyobrażeniem, a na końcu mówi lub pisze do tego wyobrażenia: "Myślałem, że jesteś inna. Zawiodłem się na tobie". Oczywiście to działa w dwie strony, dziewczyna zapewne również miała w głowie fałszywe wyobrażenie tego chłopaka. 


A jak jest z krewnymi, bliskimi, koleżankami, kolegami itp.? Wiemy jacy są naprawdę, czy może mamy w głowach ich fałszywe wyobrażenia? Czy np. ta druga osoba naprawdę lubi twoje dowcipy i twoje potrawy? A może się tylko śmieje i je żeby ci nie było przykro? Czy nie byłoby lepiej gdyby szczerze ci powiedział (-ła), że źle gotujesz, albo opowiadasz kiepskie dowcipy?

Bardzo często oceniamy ludzi po pozorach i tworzymy sobie w głowie ich fałszywe wyobrażenie. Zastanów się dwa razy zanim powiesz, że kogoś dobrze znasz i wiesz o tej osobie wszystko (możliwe, że tylko ci się wydaje, że znasz tę osobę).


Anime: Mnemosyne – Mnemosyne no Musume-tachi


            Przykład 2: Kiedy wchodzisz między wrony musisz krakać tak jak one

Czytając książki psychologiczne często zastanawiam się dlaczego tak wiele osób woli naśladować innych. Wielu psychologów się nad tym zastanawiało np.: Elliot Aronson w książce pt.: "Człowiek istota społeczna" zjawisku naśladowania innych (konformizmu) poświęca wiele stron. Podobnie Bogdan Wojciszke w publikacji "Człowiek wśród ludzi". Jednakże prekursorem w badaniach nad konformizmem był Salomon Asch, który udowodnił, że większość ludzi przyzna rację grupie aby tylko się nie wyróżniać. Eksperyment Ascha i jego następców w skrócie wyglądał tak: grupie badanych na tablicy narysowano cztery kreski, które nazwano 1, 2, 3, czwarta kreska była bez numerka z lewej strony. Tak jak na poniższym obrazku:



Badanych pytano, która z numerowanych kresek jest taka jak kreska po lewej stronie. Wyobraźcie sobie zdziwienie osób biorących udział w eksperymencie. Przecież to oczywiste, że kreska numer dwa jest takiej samej długości jak kreska po lewej stronie. Spośród czterech badanych trzech było pozorantami, którzy odpowiadali pierwsi. Cała trójka kolejno, po zastanowieniu się z przekonaniem odpowiadała, że kreska numer trzy (celowo odpowiadali źle). Kiedy błędną odpowiedź podał pierwszy z pozorantów (prawdziwy badany, który odpowiadał na końcu nie wiedział, że pozostali są podstawieni) to jego błędna odpowiedź wzbudziła uśmiech u prawdziwego badanego (czy to jakiś idiota? - zapewne pomyślał). Ale później dwóch kolejnych badanych też wskazało kreskę numer trzy. Nadeszła kolej na prawdziwego badanego, który pocił się i zastanawiał, a na końcu powiedział, że to kreska numer trzy (dostosował się do grupy).

Eksperyment ten powtarzano wiele razy. Kreski oznaczano cyframi albo liczbami, pozorantów bywało więcej ale prawdziwy badany był zawsze tylko jeden. I prawie zawsze odpowiadał źle tak jak grupa. Dlaczego człowiek taki jest? Niby każdy ma swoje zdanie ale kiedy nasi znajomi uważają inaczej to my milczymy. Ludzie zapewne boją się odrzucenia (koledzy krytykują tego polityka to ja też będę przy nich go krytykował nawet jeśli go lubię; cała grupa coś postanowiła, więc ja też się nie będę wyłamywał itd.). Na poniższym filmie macie pokazany oryginalny, pierwszy eksperyment Ascha z sześcioma pozorantami i jednym prawdziwym badanym. Zachęcam do obejrzenia:


Film: Asch eksperyment PL napisy









Techniki wywierania wpływu na ludzi - 10 sposobów manipulacji




Cicha furia
Kolejny film "Cicha furia" dotyczy eksperymentu jaki przeprowadzono na grupie studentów w Stanford. W piwnicach uczelni skonstruowano więzienie, a studentów podzielono na więźniów i strażników. Eksperyment musiano przerwać ponieważ badani zaczęli robić coś co przeraziło wszystkich. W tym miejscu warto zadać kolejne pytania. Pytałem już o konformizm i lęk przed odrzuceniem (dlatego akceptujemy głupoty innych i boimy się mówić co naprawdę myślimy). Teraz odnośnie poniższego filmu pytam: Co siedzi w człowieku? Czy w każdym z nas żyje jakieś zło, agresja, które mogą wyjść na zewnątrz?

Cicha furia: Stanfordzki eksperyment więzienny 1/5



Cicha furia: Stanfordzki eksperyment więzienny 2/5




Cicha furia: Stanfordzki eksperyment więzienny 3/5

Cicha furia: Stanfordzki eksperyment więzienny 4/5


Cicha furia: Stanfordzki eksperyment więzienny 5/5






Polecam artykuł:



niedziela, 12 lutego 2017

Chcesz być zdrowy? Naśladuj rycerzy Jedi



Krótkie wprowadzenie:
            Tytuł niniejszego artykułu może się Wam wydawać dziwny, ba może nawet śmieszny, dziwaczny, ale zapewniam Was, że jestem bardzo poważny. Najpierw przeczytajcie, a potem sami oceńcie.


            Zacznijmy od początku…

            Każdy, albo prawie każdy oglądał lub słyszał o filmach zatytułowanych Gwiezdne Wojny (ang. Star Wars). Wielu z Was zapewne wie, że wszystkiemu dał początek Pan George Lucas, który w 1971 roku założył wytwórnię filmową o nazwie Lucasfilm, w której w roku 1977 nakręcono film pt.: „Gwiezdne Wojny, część IV: Nowa Nadzieja”. Wiem, wiem dziwnie, bo nie po kolei. George Lucas rozpoczął od epizodu czwartego. Następnie w 1980 roku w kinach pojawiły się „Gwiezdne Wojny, część V: Imperium kontratakuje”, a w 1983 r. „Gwiezdne Wojny, część VI: Powrót Jedi”. Wszystkie części bardzo szybko stały się hitami, stanowiły przełom w kręceniu filmów science-fiction (S-F), były przełomowe pod wieloma względami, np. efektów specjalnych.
            Kolejna filmowa odsłona pojawiła się w roku 1999, mam oczywiście na myśli film: „Gwiezdne wojny: część I – Mroczne widmo”. Kolejny epizod „Gwiezdne wojny: część II – Atak klonów” mogliśmy obejrzeć w roku 2002. Następnie w roku 2005 w kinach pojawiły się „Gwiezdne wojny: część III – Zemsta Sithów”.

            Powyższe informacje zapewne znacie wszyscy, albo prawie wszyscy. Gwiezdne Wojny to jednak nie tylko filmy. Od końca lat 70-tych XX wieku napisano bardzo dużo komiksów i książek, które rozbudowały całe uniwersum Star Wars. Z książek dowiedzieliśmy się, że kilka lat po epizodzie VI (Powrót Jedi) Luke Skywalker poznał Mare Jade, która potem została jego żoną i z którą miał syna Bena. Dzięki książkom poznaliśmy też dalsze losy Lei i Hana Solo, którzy wzięli ślub i mieli troje dzieci: bliźnięta Jacena i Jainę oraz Anakina. Książki i komiksy opisywały również wydarzenia, które rozgrywały się tysiące lat przed filmami, kilka lat przed filmami, między filmami i na przestrzeni 138 lat po filmie Nowa Nadzieja z 1977 roku.
            Od końca lat 70-tych XX wieku aż do 2013 roku napisano kilkaset książek, setki komiksów, stworzono też wiele gier komputerowych. Te wszystkie książki, komiksy i gry poszerzyły naszą wiedzę o postaciach z filmów i wprowadziły do Uniwersum Star Wars wiele nowych osób, robotów, statków, planet itp.
            







I nagle stało się coś strasznego. Dnia 30 października 2012 roku George Lucas sprzedał Disneyowi za 4,05 mld dol. swoją wytwórnię Lucasfilm. Koncern Disney zyskał tym samym wszystkie prawa dotyczące Gwiezdnych Wojen, mógł z nimi zrobić, co chce. Finał był taki, że Disney „wyrzucił do kosza” wszystkie pomysły z książek, komiksów i gier. Ludzie z Disneya stwierdzili, że należy napisać nowe książki i stworzyć całe Uniwersum od początku.
Pod logiem Disneya już ukazało się kilka książek oraz dwa filmy „Łotr1” i „Przebudzenie Mocy”, które praktycznie nakręcono z zupełnym zlekceważeniem dotychczasowego Uniwersum Gwiezdnych Wojen.

Wybaczcie mi powyższe krótkie wprowadzenie, ale moim zdaniem było ono konieczne. Musicie wiedzieć, że mój artykuł jest oparty na filmach (epizody I, II, III, IV, V i VI) oraz książkach, komiksach i grach, które ukazały się zanim Disney wywrócił Gwiezdne Wojny do góry nogami. Jeśli ktoś chce wiedzieć na ten temat więcej to zachęcam do przeczytania mojego artykułu pt: „Opowieść o tym jak zniszczono kanon Gwiezdnych Wojen”


Chcesz być zdrowy? Naśladuj rycerzy Jedi

        Warto wiedzieć, że Gwiezdne Wojny nie są w stu procentach filmową fikcją. Twórcy filmów, a precyzyjniej twórcy Zakonu Jedi wzorowali się na istniejących w rzeczywistości naukach i religiach. W filozofii rycerzy Jedi znajdziemy zarówno elementy chrześcijańskie jak i mądrości z Dalekiego Wschodu. Mówiąc inaczej wybrano z wielu prawdziwych religii, legend i nauk to, co najpiękniejsze, połączono razem i z tego powstał filmowy Zakon Jedi.
           

            Kodeks Jedi:

          Tylko osoby czytające książki oraz komiksy wiedzą, że „dobrzy” rycerze Jedi oraz ci, którzy byli po Ciemnej Stronie Mocy (np. Sithowie) mieli swoje kodeksy (zasady postępowania). Ja w tym artykule pragnę się skupić tylko na filozofii tych „dobrych” Jedi.  Tak więc kodeks, którym kierowali się rycerze Jedi spisał żyjący kilka tysięcy lat przed bitwią o Yavin Mistrz Jedi zwany Odan-Urr (możecie o nim poczytać na tej stronie: http://www.ossus.pl/biblioteka/Odan-Urr).

            Kodeks Mistrza Odan-Urra brzmi następująco:

Nie ma emocji - jest spokój.
Nie ma ignorancji - jest wiedza.
Nie ma namiętności (pasji) - jest pogoda ducha.
Nie ma chaosu - jest harmonia.
Nie ma śmierci - jest Moc.

            Jak widzicie na kodeks składa się pięć „przykazań” (praw), które moim zdaniem są kluczem do bycia fajnym i zdrowym człowiekiem. Poniżej postaram się rozwinąć każdy z punktów kodeksu i przekonać Was, że warto kierować się tymi zasadami w codziennym życiu.



1. Nie ma emocji - jest spokój

            Aby zrozumieć, o co w tym punkcie chodzi należy się najpierw zastanowić nad tym, czym są emocje. Dlaczego ludzie są tak emocjonalni? Czemu zachowanie jakiejś osoby (np. polityka w telewizji) potrafi sprawić, że się cieszycie albo wręcz przeciwnie jesteście wściekli? Moim zdaniem emocje są czymś w rodzaju filtrów, które wykształciły się w człowieku na przestrzeni tysięcy lat. Jeśli ktoś nas chwali to okazujemy pozytywne emocje, a jeśli ktoś nas krytykuje to się złościmy. Czyż tak nie reagują zakochani w związkach? Prawią sobie komplementy, by czuć się lepiej, a jak się rozstaną to obrzucają się wzajemnie wyzwiskami żeby „dokopać” swojemu byłemu lub swojej byłej. Tak właśnie działają emocje.

            Rycerze Jedi podchodzą do zagadnienia emocji zupełnie inaczej. Dla nich Nie ma emocji - jest spokój. Oczywiście w tym prawie nie chodzi o brak emocji, o nie! Każdemu człowiekowi, zawsze, póki żyje, będą towarzyszyć jakieś emocje. Jednak w przeciwieństwie do zwykłych ludzi, Jedi dzięki medytacji i samodyscyplinie potrafią swoje emocje kontrolować i tu tkwi haczyk! Jedi wie, że należy zrozumieć swoje emocje, nie można pozwolić na to żeby emocje kontrolowały człowieka.
Mówiąc inaczej każdy powinien być świadomy ze swoimi emocjami i żyć tak aby to on decydował jak się czuje, a nie na odwrót.
           
            Na tej stronie http://www.paranormalne.pl/topic/33230-jediizm-ruch-jedi/ znalazłem ciekawe rozwinięcie pierwszego prawa z kanonu Jedi. Oto jego fragment:

„Emocje to pewnego rodzaju filtry wyuczone przez tysiące lat. Nowo narodzone dziecko potrafi odróżnić za pomocą prostych filtrów emocji, kiedy dzieje mu się krzywda, a kiedy nie. I od narodzin człowiek zamiast uczyć się rozumieć emocje w obecnym świecie ignoruje je "Są albo ich niema, pojawiają się lub znikają". Chciałoby się napisać tak myślą ludzie, lecz ludzie tak nie myślą. Oni po prostu ignorują próbę zrozumienia emocji.
Jeśli nauczymy się rozumieć nasze emocje, nasze stany emocjonalne wykreowane przez wyuczony instynkt i nasz umysł osiągniemy spokój. Gwarancję bezpieczeństwa i lepsze zrozumienie świata. Nie należy się wyzbywać emocji, ponieważ są one nam potrzebne. Trzeba je rozumieć i o to w tym prawie chodzi. "Strach to ciemna strona Mocy. Strach wiedzie do gniewu, gniew do nienawiści, nienawiść prowadzi do cierpienia." Nie kontrolowanie emocji może właśnie nas zaprowadzić do gniewu, nienawiści, cierpienia, przez co odłączamy się od harmonii i nie żyjemy w zgodzie ze sobą ani wszechświatem”.


Mara Jade, żona Luka Skywalkera.



            2. Nie ma ignorancji - jest wiedza

            Ktoś ci powiedział, że np. w Smoleńsku był zamach, a ty się z nim zgadzasz albo go obrażasz. Jedi by postąpił inaczej. Rycerze Jedi nie ignorują żadnej wiedzy, wysłuchają spokojnie każdego i się zastanowią nad tym, co mówi, a potem po przemyśleniu się z taką osobą kulturalnie zgodzą lub nie. Rycerz Jedi nie szydzi, nie wyśmiewa się, nie gardzi drugim człowiekiem. Jedi szanuje każdego.
            A jak postępują np. Polacy w XXI wieku? Wielu po prostu ignoruje to, co mówią inni. Ludzie mają jakieś swoje wyuczone prawdy i się ich trzymają, często wbrew wszelkiej logice i rozsądkowi. Rycerze Jedi tak nie postępują. Prawdziwy Jedi wie, że „należy się wyzbyć ignorancji, ponieważ prowadzi ona do niewiedzy, a niewiedza może nas zaprowadzić na niewłaściwą drogę. Ignorancja jest jednym z najgorszych elementów obecnego życia ludzi. Pojawia się wszędzie, ludzie wręcz są nią karmieni. Co jest błędem, nie należy sądzić, ale stwierdzać fakty”.
„Wiedza daje nam możliwość zrozumienia wszechświata i także nas samych. Dlatego nie powinniśmy się wyzbywać wiedzy, z którą się nie zgadzamy, bo może okazać się prawdziwa, tutaj do nas należy obowiązek sprawdzać każdą napotkaną wiedzę, ale nie możemy jej ignorować”.
Na świecie żyje kilka miliardów ludzi, każdy z nich ma jakieś poglądy. Są tacy, którzy uważają, że w czasach starożytnego Sumeru oraz w czasach, które opisuje Stary Testament ludzie mieli kontakty z kosmitami. Niektórzy ludzie wierzą, że kosmici są wśród nas (np. reptilianie). Są też tacy ludzie, którzy wierzą, że Ziemia jest płaska. Mało tego wielu katolików nie czyta Biblii i chodzi do kościoła z przyzwyczajenia, a potem i tak grzeszą. Sam dziś byłem świadkiem jak po niedzielnej Mszy tłum ruszył do sklepu naprzeciwko kościoła. Ksiądz tyle razy mówił, że katolik nie powinien robić zakupów w niedzielę, a ludzie i tak zaraz po mszy ruszyli na zakupy. A co by z tym wszystkim zrobił Jedi? Absolutnie nic, z każdym człowiekiem by porozmawiał, każdego by wysłuchał, a na końcu rozważył to co usłyszał i się z tym zgodził lub nie. Jedi by nie zignorował tego, co mówi do niego drugi człowiek, nawet, jeśli by mówił rzeczy, które na pierwszy rzut oka wydają się być nieracjonalne. Jedi po prostu chłonie wiedzę, a potem nad nią medytuje i konfrontuje z faktami. 

„Ignorancja prowadzi nie tylko do braku wiedzy, ignorancja to także ograniczenie człowieka w jego bycie. Ignorując coś budujemy wokół siebie niewidzialną barierę w umyśle mówiącą "To jest bezużyteczne". Przez co ograniczamy swój umysł i nawet próbę poznania nowej wiedzy. Wiedza czyni nas mądrzejszymi, przez co stajemy się bardziej otwarci i potrafimy lepiej zrozumieć samych siebie, drugiego człowieka i otaczający nas wszechświat”.





3. Nie ma namiętności (pasji) - jest pogoda ducha

        Zrozumienie tego prawa wielu ludziom sprawia najwięcej problemów. Moim zdaniem jest to najbardziej zawiłe ze wszystkich pięciu praw. Zacznijmy od słowa „namiętność” – jest to pewnego rodzaju stan, emocja wobec drugiego człowieka (np. emocja mężczyzny skierowana ku kobiecie). Namiętność może też być „pasją” wobec czegoś, hobby, jakiejś nauki… „Pasją” („namiętnością”) może być np. fanatyczne, niezdrowe zainteresowanie jakimś filmem, książką, jakąś subkulturą itp.
        „Namiętność tworzyć potrafi zdumiewające silne emocje, które z kolei mogą ogarnąć nasz umysł tak mocno, że stracimy nad tym kontrolę”. Wyobraźcie sobie człowieka, który np. tak bardzo „kocha” Gwiezdne Wojny, że całymi dniami i nocami czyta książki i ogląda filmy, nie śpi, nie je tylko całymi dniami poświęca się namiętnie swojej pasji. Podobnie jest z mężczyzną, który traktuje kobietę jak ciągły obiekt namiętności, mówi, że żyć bez niej nie może. Można by przytoczyć wiele przykładów ludzi, którzy dali się zniewolić jakiejś pasji (jakiemuś hobby albo drugiej osobie).
            Rycerz Jedi tak się nie zachowuje. Jedi, owszem ma jakieś swoje zainteresowania (czasem nawet hobby lub pasje). Mało tego, Jedi może kogoś lubić lub nie. Różnica polega na tym, że Jedi szanuje nawet ludzi, których nie lubi i z którymi się nie zgadza. Podobnie jak z emocjami tu też Jedi nie wyzbywa się namiętności, a raczej je pielęgnuje, kontroluje. Jedi może coś lubić, ale jeśli ktoś mu to zabierze to nie będzie płakał. Prawdziwy Jedi nigdy nie dopuści do tego, żeby jakieś przywiązanie, pasja, namiętność go zniewoliło i od siebie uzależniło.

            Znaczenie prawa nr 3 fajnie wyjaśniono na tej stronie: http://www.paranormalne.pl/topic/33230-jediizm-ruch-jedi/
Fragment zacytowałem poniżej:

„Nie chodzi tutaj o wyzbywanie się namiętności, a raczej o jej harmoniczne pielęgnowanie. Stan ten powinniśmy traktować nadzwyczaj uważnie, ponieważ może on nas doprowadzić do niekontrolowanej katastrofy, która z kolei rodzi chaos przeciwność harmonii. Emocje są z nami od zawsze, dlatego wyzbywanie ich się byłoby tragiczne w skutkach. Nie bylibyśmy już wtedy ludźmi, a jedynie maszynami.
Pogoda ducha, naszego umysłu i ciała prowadzi do harmonii. Ta z kolei gwarantuje szczęście, tylko najwyższe uczucia, emocje są wstanie zagwarantować harmonię, którą możemy nazwać szczęściem.

Z kolei nie da się osiągnąć harmonii po przez ulotne namiętności i pasje, przez co nie jesteśmy spokojni ani szczęśliwi. Należy być bardzo ostrożnym postępując z emocjami. Jeśli zawładną Tobą emocje tylko prawdziwa nauka, wiedza i medytacja są wstanie pozwolić Ci zrozumieć Twoje emocje. Pamiętać trzeba o tych wszystkich prawach, ponieważ są one uniwersalne i należy jest cały czas analizować”.






4. Nie ma chaosu - jest harmonia

„Chaos” słowo, które pięknie pasuje do naszych czasów. Wielu młodych ludzi wie jak jest ciężko przetrwać, kiedy skończysz studia, ale nie masz znajomości i pieniędzy. „Chaos” jest dookoła nas, musimy wręcz „walczyć” o przetrwanie, musimy brać udział w przysłowiowym „wyścigu szczurów”. Dziewczyna nie spojrzy na ciebie, jeśli nie masz pracy i pieniędzy, a kiedy już z tobą jest to musisz cały czas mieć sporą sumkę na koncie, bo debet (utrata pracy /pieniędzy) zapewne sprawi, że dziewczyna /żona przestanie cię nagle kochać. Taki jest świat, w którym żyjemy. Może, dlatego w Starej Republice rycerze Jedi żyli w celibacie? Z drugiej strony w Nowej Republice, kiedy celibat Jedi nie obowiązywał to wiele związków (np. Leia i Han, Luke i Mara, Corran Horn i Mirax) powstawało raczej z powodu miłości. Eee to są „Trudne sprawy”, więc w tym miejscu poprzestanę i skupię się na wyjaśnieniu prawa nr 4.

Więc tak: słowo „chaos” można utożsamiać z cierpieniem, zniszczeniem, strachem. Ilu ludzi się czegoś boi? Np. utraty pracy, utraty najbliższej osoby? Ja myślę, że większość ludzi, żyje w stresie i strachu, że coś utraci. Ludzie ciągle się czymś stresują. Z drugiej strony mamy słowo „harmonia”, które można utożsamiać z wewnętrznym spokojem, wyciszeniem, porządkiem, opanowaniem.
Rycerz Jedi zawsze jest spokojny i opanowany, nigdy się nie utożsamia z chaosem. Jedi pomaga potrzebującym i zdobywa wiedzę, kocha świat takim, jaki jest i pomaga tym, którzy pomocy potrzebują. Jedi widząc dookoła siebie osoby cierpiące nie płacze nad nimi, jeśli może im pomóc to pomaga, a jeśli nie to idzie dalej. Świat jest taki, jaki jest i pojedynczy Jedi tego świata nie zbawi.

Podsumowując Jedi odrzuca chaos i skupia się na harmonii, czyli emocjonalnej pogodzie ducha. Wewnętrzna równowaga, wyzbycie się strachu i zrozumienie, z czego ten strach wynika są dla Jedi najważniejsze. Rycerze Jedi podczas medytacji starają się zrozumieć, z czego wynika chaos i harmonia. Jeśli rozpłyniesz się w harmonii i odrzucisz chaos to pozostaniesz po Jasnej Stronie Mocy.

Zwróćcie uwagę na filmowego Anakina Skywalkera. W części pierwszej (Mroczne Widmo) okazało się, że Moc jest w nim bardzo silna. Mimo tego Rada Jedi z Mistrzem Yodą na czele nie chciała go szkolić na Jedi. Przyczyną tego był strach, jaki odczuwał młody Anakin. Chłopiec bał się, że już nigdy nie zobaczy swojej mamy. Ten strach budził w nim silne emocje. Jak wszyscy wiecie Anakin ostatecznie został Jedi, a kilkanaście lat później przeszedł na Ciemną Stronę Mocy i został Darthem Vaderem. Strach, silne emocje i miłość do kobiety, a potem lęk przed jej utratą sprawiły, że Anakin stał się prawdziwym potworem.


Komiks Dziedzictwo POLECAM!!!
http://www.ossus.pl/biblioteka/Dziedzictwo



5. Nie ma śmierci - jest Moc

Zauważcie, że obecnie w Kościele katolickim naucza się wiernych, że śmierć jest przejściem do lepszego świata. Niektórzy księża podkreślają, że prawdziwy katolik nie powinien na pogrzebie „ryczeć” bo taka postawa jest przeznaczona dla ateistów, którzy nie wierzą w życie po śmierci. Tyle jeśli chodzi o teorię. W praktyce katolicy często płaczą na pogrzebach jak szaleni, ciężko jest spotkać osobę wierzącą, która by się cieszyła, że bliska jej osoba, jest już szczęśliwa w Niebie. Może jest tak dlatego, że większość Polaków tylko „chodzi do kościoła”, w prawdziwie wierzą nieliczni?
Rycerze Jedi skupiali się na teraźniejszości i nie przejmowali się śmiercią. Prawdziwy Jedi, który jest po Jasnej Stronie po śmierci zjednoczy się z Mocą, więc, czym tu się przejmować? Jedi nie przywiązuje się za bardzo do ludzi i rzeczy materialnych, więc nic go na tym świecie nie trzyma. W pewnym sensie jest to piękna postawa bliska prawdziwemu chrześcijaństwu i prawdziwemu buddyzmowi.



Zakończenie:

            Uniwersum Gwiezdnych Wojen to nie tylko Jedi. Jest wiele książek, w których główna rolę odgrywają np. piloci myśliwców lub łowcy nagród, a Jedi nie ma wcale lub są drugoplanowymi bohaterami. Fakty są jednak takie, że Jedi są jedną z najbardziej fascynujących grup (Zakonów) w całym Uniwersum Star Wars. Zawsze chodzą w płaszczach, często ich twarze zakrywa kaptur. Nie krzyczą, nie płaczą, nie ulegają emocjom, są zawsze spokojni. Jednym słowem robią niesamowite wrażenie! Według mojej obecnej wiedzy Jedi są tacy dzięki medytacji, która pomaga im zachować wewnętrzny spokój i dzięki której mogą przestrzegać wszystkich pięciu praw swojego kanonu.
           
            Więcej informacji na temat medytacji oraz kanonu Jedi znajdziecie tu: http://www.paranormalne.pl/topic/33230-jediizm-ruch-jedi/




Polecam artykuły:



Disney zmarnował nam życie! http://star-wars.pl/Forum/Temat/18941


Disney boi się Lei Organy w stroju niewolnicy. Moloch dołoży starań, abyśmy zapomnieli o skąpej kreacji http://www.spidersweb.pl/rozrywka/2015/11/04/leia-organa/


10 najciekawszych komiksów ze świata „Gwiezdnych wojen” http://booklips.pl/zestawienia/10-najciekawszych-komiksow-ze-swiata-gwiezdnych-wojen/


EXPANDED UNIVERSE W KOSZU, CZYLI CZEGO NAM ZABRAKNIE W NOWYCH GWIEZDNYCH WOJNACHhttps://geekvevil.com/expanded-universe-w-koszu-czyli-czego-nam-zabraknie-w-nowych-gwiezdnych-wojnach/








Popularne artykuły