niedziela, 12 lutego 2017

Chcesz być zdrowy? Naśladuj rycerzy Jedi



Krótkie wprowadzenie:
            Tytuł niniejszego artykułu może się Wam wydawać dziwny, ba może nawet śmieszny, dziwaczny, ale zapewniam Was, że jestem bardzo poważny. Najpierw przeczytajcie, a potem sami oceńcie.


            Zacznijmy od początku…

            Każdy, albo prawie każdy oglądał lub słyszał o filmach zatytułowanych Gwiezdne Wojny (ang. Star Wars). Wielu z Was zapewne wie, że wszystkiemu dał początek Pan George Lucas, który w 1971 roku założył wytwórnię filmową o nazwie Lucasfilm, w której w roku 1977 nakręcono film pt.: „Gwiezdne Wojny, część IV: Nowa Nadzieja”. Wiem, wiem dziwnie, bo nie po kolei. George Lucas rozpoczął od epizodu czwartego. Następnie w 1980 roku w kinach pojawiły się „Gwiezdne Wojny, część V: Imperium kontratakuje”, a w 1983 r. „Gwiezdne Wojny, część VI: Powrót Jedi”. Wszystkie części bardzo szybko stały się hitami, stanowiły przełom w kręceniu filmów science-fiction (S-F), były przełomowe pod wieloma względami, np. efektów specjalnych.
            Kolejna filmowa odsłona pojawiła się w roku 1999, mam oczywiście na myśli film: „Gwiezdne wojny: część I – Mroczne widmo”. Kolejny epizod „Gwiezdne wojny: część II – Atak klonów” mogliśmy obejrzeć w roku 2002. Następnie w roku 2005 w kinach pojawiły się „Gwiezdne wojny: część III – Zemsta Sithów”.

            Powyższe informacje zapewne znacie wszyscy, albo prawie wszyscy. Gwiezdne Wojny to jednak nie tylko filmy. Od końca lat 70-tych XX wieku napisano bardzo dużo komiksów i książek, które rozbudowały całe uniwersum Star Wars. Z książek dowiedzieliśmy się, że kilka lat po epizodzie VI (Powrót Jedi) Luke Skywalker poznał Mare Jade, która potem została jego żoną i z którą miał syna Bena. Dzięki książkom poznaliśmy też dalsze losy Lei i Hana Solo, którzy wzięli ślub i mieli troje dzieci: bliźnięta Jacena i Jainę oraz Anakina. Książki i komiksy opisywały również wydarzenia, które rozgrywały się tysiące lat przed filmami, kilka lat przed filmami, między filmami i na przestrzeni 138 lat po filmie Nowa Nadzieja z 1977 roku.
            Od końca lat 70-tych XX wieku aż do 2013 roku napisano kilkaset książek, setki komiksów, stworzono też wiele gier komputerowych. Te wszystkie książki, komiksy i gry poszerzyły naszą wiedzę o postaciach z filmów i wprowadziły do Uniwersum Star Wars wiele nowych osób, robotów, statków, planet itp.
            







I nagle stało się coś strasznego. Dnia 30 października 2012 roku George Lucas sprzedał Disneyowi za 4,05 mld dol. swoją wytwórnię Lucasfilm. Koncern Disney zyskał tym samym wszystkie prawa dotyczące Gwiezdnych Wojen, mógł z nimi zrobić, co chce. Finał był taki, że Disney „wyrzucił do kosza” wszystkie pomysły z książek, komiksów i gier. Ludzie z Disneya stwierdzili, że należy napisać nowe książki i stworzyć całe Uniwersum od początku.
Pod logiem Disneya już ukazało się kilka książek oraz dwa filmy „Łotr1” i „Przebudzenie Mocy”, które praktycznie nakręcono z zupełnym zlekceważeniem dotychczasowego Uniwersum Gwiezdnych Wojen.

Wybaczcie mi powyższe krótkie wprowadzenie, ale moim zdaniem było ono konieczne. Musicie wiedzieć, że mój artykuł jest oparty na filmach (epizody I, II, III, IV, V i VI) oraz książkach, komiksach i grach, które ukazały się zanim Disney wywrócił Gwiezdne Wojny do góry nogami. Jeśli ktoś chce wiedzieć na ten temat więcej to zachęcam do przeczytania mojego artykułu pt: „Opowieść o tym jak zniszczono kanon Gwiezdnych Wojen”


Chcesz być zdrowy? Naśladuj rycerzy Jedi

        Warto wiedzieć, że Gwiezdne Wojny nie są w stu procentach filmową fikcją. Twórcy filmów, a precyzyjniej twórcy Zakonu Jedi wzorowali się na istniejących w rzeczywistości naukach i religiach. W filozofii rycerzy Jedi znajdziemy zarówno elementy chrześcijańskie jak i mądrości z Dalekiego Wschodu. Mówiąc inaczej wybrano z wielu prawdziwych religii, legend i nauk to, co najpiękniejsze, połączono razem i z tego powstał filmowy Zakon Jedi.
           

            Kodeks Jedi:

          Tylko osoby czytające książki oraz komiksy wiedzą, że „dobrzy” rycerze Jedi oraz ci, którzy byli po Ciemnej Stronie Mocy (np. Sithowie) mieli swoje kodeksy (zasady postępowania). Ja w tym artykule pragnę się skupić tylko na filozofii tych „dobrych” Jedi.  Tak więc kodeks, którym kierowali się rycerze Jedi spisał żyjący kilka tysięcy lat przed bitwią o Yavin Mistrz Jedi zwany Odan-Urr (możecie o nim poczytać na tej stronie: http://www.ossus.pl/biblioteka/Odan-Urr).

            Kodeks Mistrza Odan-Urra brzmi następująco:

Nie ma emocji - jest spokój.
Nie ma ignorancji - jest wiedza.
Nie ma namiętności (pasji) - jest pogoda ducha.
Nie ma chaosu - jest harmonia.
Nie ma śmierci - jest Moc.

            Jak widzicie na kodeks składa się pięć „przykazań” (praw), które moim zdaniem są kluczem do bycia fajnym i zdrowym człowiekiem. Poniżej postaram się rozwinąć każdy z punktów kodeksu i przekonać Was, że warto kierować się tymi zasadami w codziennym życiu.



1. Nie ma emocji - jest spokój

            Aby zrozumieć, o co w tym punkcie chodzi należy się najpierw zastanowić nad tym, czym są emocje. Dlaczego ludzie są tak emocjonalni? Czemu zachowanie jakiejś osoby (np. polityka w telewizji) potrafi sprawić, że się cieszycie albo wręcz przeciwnie jesteście wściekli? Moim zdaniem emocje są czymś w rodzaju filtrów, które wykształciły się w człowieku na przestrzeni tysięcy lat. Jeśli ktoś nas chwali to okazujemy pozytywne emocje, a jeśli ktoś nas krytykuje to się złościmy. Czyż tak nie reagują zakochani w związkach? Prawią sobie komplementy, by czuć się lepiej, a jak się rozstaną to obrzucają się wzajemnie wyzwiskami żeby „dokopać” swojemu byłemu lub swojej byłej. Tak właśnie działają emocje.

            Rycerze Jedi podchodzą do zagadnienia emocji zupełnie inaczej. Dla nich Nie ma emocji - jest spokój. Oczywiście w tym prawie nie chodzi o brak emocji, o nie! Każdemu człowiekowi, zawsze, póki żyje, będą towarzyszyć jakieś emocje. Jednak w przeciwieństwie do zwykłych ludzi, Jedi dzięki medytacji i samodyscyplinie potrafią swoje emocje kontrolować i tu tkwi haczyk! Jedi wie, że należy zrozumieć swoje emocje, nie można pozwolić na to żeby emocje kontrolowały człowieka.
Mówiąc inaczej każdy powinien być świadomy ze swoimi emocjami i żyć tak aby to on decydował jak się czuje, a nie na odwrót.
           
            Na tej stronie http://www.paranormalne.pl/topic/33230-jediizm-ruch-jedi/ znalazłem ciekawe rozwinięcie pierwszego prawa z kanonu Jedi. Oto jego fragment:

„Emocje to pewnego rodzaju filtry wyuczone przez tysiące lat. Nowo narodzone dziecko potrafi odróżnić za pomocą prostych filtrów emocji, kiedy dzieje mu się krzywda, a kiedy nie. I od narodzin człowiek zamiast uczyć się rozumieć emocje w obecnym świecie ignoruje je "Są albo ich niema, pojawiają się lub znikają". Chciałoby się napisać tak myślą ludzie, lecz ludzie tak nie myślą. Oni po prostu ignorują próbę zrozumienia emocji.
Jeśli nauczymy się rozumieć nasze emocje, nasze stany emocjonalne wykreowane przez wyuczony instynkt i nasz umysł osiągniemy spokój. Gwarancję bezpieczeństwa i lepsze zrozumienie świata. Nie należy się wyzbywać emocji, ponieważ są one nam potrzebne. Trzeba je rozumieć i o to w tym prawie chodzi. "Strach to ciemna strona Mocy. Strach wiedzie do gniewu, gniew do nienawiści, nienawiść prowadzi do cierpienia." Nie kontrolowanie emocji może właśnie nas zaprowadzić do gniewu, nienawiści, cierpienia, przez co odłączamy się od harmonii i nie żyjemy w zgodzie ze sobą ani wszechświatem”.


Mara Jade, żona Luka Skywalkera.



            2. Nie ma ignorancji - jest wiedza

            Ktoś ci powiedział, że np. w Smoleńsku był zamach, a ty się z nim zgadzasz albo go obrażasz. Jedi by postąpił inaczej. Rycerze Jedi nie ignorują żadnej wiedzy, wysłuchają spokojnie każdego i się zastanowią nad tym, co mówi, a potem po przemyśleniu się z taką osobą kulturalnie zgodzą lub nie. Rycerz Jedi nie szydzi, nie wyśmiewa się, nie gardzi drugim człowiekiem. Jedi szanuje każdego.
            A jak postępują np. Polacy w XXI wieku? Wielu po prostu ignoruje to, co mówią inni. Ludzie mają jakieś swoje wyuczone prawdy i się ich trzymają, często wbrew wszelkiej logice i rozsądkowi. Rycerze Jedi tak nie postępują. Prawdziwy Jedi wie, że „należy się wyzbyć ignorancji, ponieważ prowadzi ona do niewiedzy, a niewiedza może nas zaprowadzić na niewłaściwą drogę. Ignorancja jest jednym z najgorszych elementów obecnego życia ludzi. Pojawia się wszędzie, ludzie wręcz są nią karmieni. Co jest błędem, nie należy sądzić, ale stwierdzać fakty”.
„Wiedza daje nam możliwość zrozumienia wszechświata i także nas samych. Dlatego nie powinniśmy się wyzbywać wiedzy, z którą się nie zgadzamy, bo może okazać się prawdziwa, tutaj do nas należy obowiązek sprawdzać każdą napotkaną wiedzę, ale nie możemy jej ignorować”.
Na świecie żyje kilka miliardów ludzi, każdy z nich ma jakieś poglądy. Są tacy, którzy uważają, że w czasach starożytnego Sumeru oraz w czasach, które opisuje Stary Testament ludzie mieli kontakty z kosmitami. Niektórzy ludzie wierzą, że kosmici są wśród nas (np. reptilianie). Są też tacy ludzie, którzy wierzą, że Ziemia jest płaska. Mało tego wielu katolików nie czyta Biblii i chodzi do kościoła z przyzwyczajenia, a potem i tak grzeszą. Sam dziś byłem świadkiem jak po niedzielnej Mszy tłum ruszył do sklepu naprzeciwko kościoła. Ksiądz tyle razy mówił, że katolik nie powinien robić zakupów w niedzielę, a ludzie i tak zaraz po mszy ruszyli na zakupy. A co by z tym wszystkim zrobił Jedi? Absolutnie nic, z każdym człowiekiem by porozmawiał, każdego by wysłuchał, a na końcu rozważył to co usłyszał i się z tym zgodził lub nie. Jedi by nie zignorował tego, co mówi do niego drugi człowiek, nawet, jeśli by mówił rzeczy, które na pierwszy rzut oka wydają się być nieracjonalne. Jedi po prostu chłonie wiedzę, a potem nad nią medytuje i konfrontuje z faktami. 

„Ignorancja prowadzi nie tylko do braku wiedzy, ignorancja to także ograniczenie człowieka w jego bycie. Ignorując coś budujemy wokół siebie niewidzialną barierę w umyśle mówiącą "To jest bezużyteczne". Przez co ograniczamy swój umysł i nawet próbę poznania nowej wiedzy. Wiedza czyni nas mądrzejszymi, przez co stajemy się bardziej otwarci i potrafimy lepiej zrozumieć samych siebie, drugiego człowieka i otaczający nas wszechświat”.





3. Nie ma namiętności (pasji) - jest pogoda ducha

        Zrozumienie tego prawa wielu ludziom sprawia najwięcej problemów. Moim zdaniem jest to najbardziej zawiłe ze wszystkich pięciu praw. Zacznijmy od słowa „namiętność” – jest to pewnego rodzaju stan, emocja wobec drugiego człowieka (np. emocja mężczyzny skierowana ku kobiecie). Namiętność może też być „pasją” wobec czegoś, hobby, jakiejś nauki… „Pasją” („namiętnością”) może być np. fanatyczne, niezdrowe zainteresowanie jakimś filmem, książką, jakąś subkulturą itp.
        „Namiętność tworzyć potrafi zdumiewające silne emocje, które z kolei mogą ogarnąć nasz umysł tak mocno, że stracimy nad tym kontrolę”. Wyobraźcie sobie człowieka, który np. tak bardzo „kocha” Gwiezdne Wojny, że całymi dniami i nocami czyta książki i ogląda filmy, nie śpi, nie je tylko całymi dniami poświęca się namiętnie swojej pasji. Podobnie jest z mężczyzną, który traktuje kobietę jak ciągły obiekt namiętności, mówi, że żyć bez niej nie może. Można by przytoczyć wiele przykładów ludzi, którzy dali się zniewolić jakiejś pasji (jakiemuś hobby albo drugiej osobie).
            Rycerz Jedi tak się nie zachowuje. Jedi, owszem ma jakieś swoje zainteresowania (czasem nawet hobby lub pasje). Mało tego, Jedi może kogoś lubić lub nie. Różnica polega na tym, że Jedi szanuje nawet ludzi, których nie lubi i z którymi się nie zgadza. Podobnie jak z emocjami tu też Jedi nie wyzbywa się namiętności, a raczej je pielęgnuje, kontroluje. Jedi może coś lubić, ale jeśli ktoś mu to zabierze to nie będzie płakał. Prawdziwy Jedi nigdy nie dopuści do tego, żeby jakieś przywiązanie, pasja, namiętność go zniewoliło i od siebie uzależniło.

            Znaczenie prawa nr 3 fajnie wyjaśniono na tej stronie: http://www.paranormalne.pl/topic/33230-jediizm-ruch-jedi/
Fragment zacytowałem poniżej:

„Nie chodzi tutaj o wyzbywanie się namiętności, a raczej o jej harmoniczne pielęgnowanie. Stan ten powinniśmy traktować nadzwyczaj uważnie, ponieważ może on nas doprowadzić do niekontrolowanej katastrofy, która z kolei rodzi chaos przeciwność harmonii. Emocje są z nami od zawsze, dlatego wyzbywanie ich się byłoby tragiczne w skutkach. Nie bylibyśmy już wtedy ludźmi, a jedynie maszynami.
Pogoda ducha, naszego umysłu i ciała prowadzi do harmonii. Ta z kolei gwarantuje szczęście, tylko najwyższe uczucia, emocje są wstanie zagwarantować harmonię, którą możemy nazwać szczęściem.

Z kolei nie da się osiągnąć harmonii po przez ulotne namiętności i pasje, przez co nie jesteśmy spokojni ani szczęśliwi. Należy być bardzo ostrożnym postępując z emocjami. Jeśli zawładną Tobą emocje tylko prawdziwa nauka, wiedza i medytacja są wstanie pozwolić Ci zrozumieć Twoje emocje. Pamiętać trzeba o tych wszystkich prawach, ponieważ są one uniwersalne i należy jest cały czas analizować”.






4. Nie ma chaosu - jest harmonia

„Chaos” słowo, które pięknie pasuje do naszych czasów. Wielu młodych ludzi wie jak jest ciężko przetrwać, kiedy skończysz studia, ale nie masz znajomości i pieniędzy. „Chaos” jest dookoła nas, musimy wręcz „walczyć” o przetrwanie, musimy brać udział w przysłowiowym „wyścigu szczurów”. Dziewczyna nie spojrzy na ciebie, jeśli nie masz pracy i pieniędzy, a kiedy już z tobą jest to musisz cały czas mieć sporą sumkę na koncie, bo debet (utrata pracy /pieniędzy) zapewne sprawi, że dziewczyna /żona przestanie cię nagle kochać. Taki jest świat, w którym żyjemy. Może, dlatego w Starej Republice rycerze Jedi żyli w celibacie? Z drugiej strony w Nowej Republice, kiedy celibat Jedi nie obowiązywał to wiele związków (np. Leia i Han, Luke i Mara, Corran Horn i Mirax) powstawało raczej z powodu miłości. Eee to są „Trudne sprawy”, więc w tym miejscu poprzestanę i skupię się na wyjaśnieniu prawa nr 4.

Więc tak: słowo „chaos” można utożsamiać z cierpieniem, zniszczeniem, strachem. Ilu ludzi się czegoś boi? Np. utraty pracy, utraty najbliższej osoby? Ja myślę, że większość ludzi, żyje w stresie i strachu, że coś utraci. Ludzie ciągle się czymś stresują. Z drugiej strony mamy słowo „harmonia”, które można utożsamiać z wewnętrznym spokojem, wyciszeniem, porządkiem, opanowaniem.
Rycerz Jedi zawsze jest spokojny i opanowany, nigdy się nie utożsamia z chaosem. Jedi pomaga potrzebującym i zdobywa wiedzę, kocha świat takim, jaki jest i pomaga tym, którzy pomocy potrzebują. Jedi widząc dookoła siebie osoby cierpiące nie płacze nad nimi, jeśli może im pomóc to pomaga, a jeśli nie to idzie dalej. Świat jest taki, jaki jest i pojedynczy Jedi tego świata nie zbawi.

Podsumowując Jedi odrzuca chaos i skupia się na harmonii, czyli emocjonalnej pogodzie ducha. Wewnętrzna równowaga, wyzbycie się strachu i zrozumienie, z czego ten strach wynika są dla Jedi najważniejsze. Rycerze Jedi podczas medytacji starają się zrozumieć, z czego wynika chaos i harmonia. Jeśli rozpłyniesz się w harmonii i odrzucisz chaos to pozostaniesz po Jasnej Stronie Mocy.

Zwróćcie uwagę na filmowego Anakina Skywalkera. W części pierwszej (Mroczne Widmo) okazało się, że Moc jest w nim bardzo silna. Mimo tego Rada Jedi z Mistrzem Yodą na czele nie chciała go szkolić na Jedi. Przyczyną tego był strach, jaki odczuwał młody Anakin. Chłopiec bał się, że już nigdy nie zobaczy swojej mamy. Ten strach budził w nim silne emocje. Jak wszyscy wiecie Anakin ostatecznie został Jedi, a kilkanaście lat później przeszedł na Ciemną Stronę Mocy i został Darthem Vaderem. Strach, silne emocje i miłość do kobiety, a potem lęk przed jej utratą sprawiły, że Anakin stał się prawdziwym potworem.


Komiks Dziedzictwo POLECAM!!!
http://www.ossus.pl/biblioteka/Dziedzictwo



5. Nie ma śmierci - jest Moc

Zauważcie, że obecnie w Kościele katolickim naucza się wiernych, że śmierć jest przejściem do lepszego świata. Niektórzy księża podkreślają, że prawdziwy katolik nie powinien na pogrzebie „ryczeć” bo taka postawa jest przeznaczona dla ateistów, którzy nie wierzą w życie po śmierci. Tyle jeśli chodzi o teorię. W praktyce katolicy często płaczą na pogrzebach jak szaleni, ciężko jest spotkać osobę wierzącą, która by się cieszyła, że bliska jej osoba, jest już szczęśliwa w Niebie. Może jest tak dlatego, że większość Polaków tylko „chodzi do kościoła”, w prawdziwie wierzą nieliczni?
Rycerze Jedi skupiali się na teraźniejszości i nie przejmowali się śmiercią. Prawdziwy Jedi, który jest po Jasnej Stronie po śmierci zjednoczy się z Mocą, więc, czym tu się przejmować? Jedi nie przywiązuje się za bardzo do ludzi i rzeczy materialnych, więc nic go na tym świecie nie trzyma. W pewnym sensie jest to piękna postawa bliska prawdziwemu chrześcijaństwu i prawdziwemu buddyzmowi.



Zakończenie:

            Uniwersum Gwiezdnych Wojen to nie tylko Jedi. Jest wiele książek, w których główna rolę odgrywają np. piloci myśliwców lub łowcy nagród, a Jedi nie ma wcale lub są drugoplanowymi bohaterami. Fakty są jednak takie, że Jedi są jedną z najbardziej fascynujących grup (Zakonów) w całym Uniwersum Star Wars. Zawsze chodzą w płaszczach, często ich twarze zakrywa kaptur. Nie krzyczą, nie płaczą, nie ulegają emocjom, są zawsze spokojni. Jednym słowem robią niesamowite wrażenie! Według mojej obecnej wiedzy Jedi są tacy dzięki medytacji, która pomaga im zachować wewnętrzny spokój i dzięki której mogą przestrzegać wszystkich pięciu praw swojego kanonu.
           
            Więcej informacji na temat medytacji oraz kanonu Jedi znajdziecie tu: http://www.paranormalne.pl/topic/33230-jediizm-ruch-jedi/




Polecam artykuły:



Disney zmarnował nam życie! http://star-wars.pl/Forum/Temat/18941


Disney boi się Lei Organy w stroju niewolnicy. Moloch dołoży starań, abyśmy zapomnieli o skąpej kreacji http://www.spidersweb.pl/rozrywka/2015/11/04/leia-organa/


10 najciekawszych komiksów ze świata „Gwiezdnych wojen” http://booklips.pl/zestawienia/10-najciekawszych-komiksow-ze-swiata-gwiezdnych-wojen/


EXPANDED UNIVERSE W KOSZU, CZYLI CZEGO NAM ZABRAKNIE W NOWYCH GWIEZDNYCH WOJNACHhttps://geekvevil.com/expanded-universe-w-koszu-czyli-czego-nam-zabraknie-w-nowych-gwiezdnych-wojnach/








7 komentarzy:

  1. Normalnie nie wiem co mam nawet napisać. Nic dodać nic ująć. Z tymi emocjami to osobiście myślę, że właśnie zakaz wyrażania uczuć w pewnym stopniu sprowadził Anakina na Ciemną Stronę. Człowiek jest już tak "zaprogramowany", że nawet gdyby był Jedi to rodzi się z emocjami i nie potrafi się ich wyzbyć. :) Jednak tak jak napisałeś Jedi przez medytację wyciszają się i skupiają na kontrolowaniu umysłu, co czyni ich tak niezwykłymi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz,
      warto podkreślić raz jeszcze, że to co napisałem w tym artykule dotyczy książek z wydawnictwa Amber. Precyzyjniej chodzi o książki, komiksy i gry, które powstawały od końca lat 70-tych XX wieku aż do roku 2012/2013. Potem Disney na dobre przejął władzę nad Star Wars i całe uniwersum wyrzucił do kosza.

      Dlatego nie uznaję filmów Disneya takich jak Przebudzenie Mocy i Łotr1 oraz seriali Rebelianci i Wojny Klonów. Te filmy i seriale (oraz książki, komiksy i gry wydane po 2013 roku) są "kanonem Disneya", który dla mnie jest herezją, złem wypaczeniem.

      Napisałaś, że "zakaz wyrażania uczuć w pewnym stopniu sprowadził Anakina na Ciemną Stronę". Moim zdaniem Anakina zgubiło to, że od samego początku miał w sobie ogromny STRACH. Zauważ, że już w filmie "Mroczne Widmo" Yoda opierał się przed szkoleniem chłopca, wyczuł drzemiące w nim silne emocje oraz tęsknotę za matką. Potem dorastający Anakin często nie słuchał swojego mistrza Obi-Wana Kenobiego (Bena Kenobiego), ba chłopak uważał się za pępek Wszechswiata, za kogoś kto jest potężniejszy od samego Yody. Ponad to młody Anakin złamał zasady i zakochał się w kobiecie. Moim zdaniem celibat w znacznym stopniu przyczynił się do tego, że Zakon Jedi przetrwał tysiące lat. Gdyby Anakin medytował nad wszystkimi pięcioma prawami kodeksu to zapewne nigdy by nie przeszedł na Ciemną Stronę Mocy. Zgubiło go to, że nie liczył się z naukami Yody oraz swojego mistrza Obi-Wana.

      Zwróć uwagę na to, że w Nowej Republice Luke Skywalker, Wielki Mistrz Nowego Zakonu Jedi pozwolił na to żeby Jedi mieli żony /mężów. Mówiąc inaczej po upadku Imperium i śmierci Palpatina w Nowym Zakonie Jedi celibat nie obowiązywał. Zniesienie celibatu wiązało się z tym, że Jedi pozostający w związkach byli ciągle narażeni na silne emocje i konflikty interesów. Doskonałym przykładem jest związek Jainy Solo z Jaggedem Felem (przywódcą Resztek Imperium i założycielem Imperium Fela). Jagged na pierwszym miejscu stawiał dobro swojego Imperium, a Jaina miotała się między wiernością ukochanemu i zasadom Jedi. Z tego powodu tak bardzo szanuję celibat w Kościele katolickim, który rozumie, że zgłębianie zasad Wiary (Mocy) jest tak bardzo wymagające, że nie ma już miejsca na tworzenie związków i zakładanie rodziny.

      Usuń
    2. Masz rację. Już w TPM przy pierwszym spotkaniu Yoda wyczuł w Anakinie strach. Sam powiedział ,,Strach do gniewu prowadzi. Gniew do nienawiści. Nienawiść do cierpienia. Strach to ścieżka ku Ciemnej Stronie". Tak naprawdę już wtedy przewidział on przyszłość chłopca. Strach to też UCZUCIE. Tak samo jak nienawiść, gniew, cierpienie. Skywalker po stracie matki, ból po jej odejściu odczuwał jeszcze kilka lat później, w końcu sam się do tego przyznał w ,,Zemście Sithów". Na raz skumulował się strach przed śmiercią żony, nieposłuszeństwo wobec Obi-Wana, brak zaufania ze strony Jedi i w końcu wykorzystanie jego uczuć przez Palpatine'a. Jego ambicje oraz tak jak napisałeś "uważanie się za pępek świata" też zrobiły swoje.

      Natomiast co do Disneya. Przejmując Gwiezdne Wojny od Lucasa jasne stało się to, że będzie chciał wycisnąć je do cna. Kasa. Kasa. Kasa. I jeszcze raz KASA. Gdzieś natknęłam się na artykuł, gdzie pisano, że Disney zamierza kręcić kolejne epizody i kolejne dopóki ludzie będą chcieli je oglądać. Robi się to trochę niebezpieczne i tylko podkreśla, że Disneyowi nie zależy na fanach i na sensie historii z odległej Galaktyki, lecz na zysku. Disney wyrzucając kanon naraził się fanom i rozumiem twoje nastawienie chociażby do ,,Przebudzenia Mocy", chociaż nie powiem, bo kilka wątków w VII epizodzie mi się podoba i czekam co z tego wyniknie to jednak nie ukrywam, że ,,Przebudzenie..." pozostawiło po sobie trochę złą opinię. Na przykład pojawienie się Luke Skywalkera (zresztą jednego z moim ulubionych bohaterów) na kilka sekund i to pod koniec filmu, strasznie mnie zabolało i zniesmaczyło. Nie rozumiem dlaczego jego osobę, dzięki której saga ma to coś, potraktowali tak na odczep się. Nie wyobrażam sobie nawet co musiał poczuć Mark Hamill, gdy dowiedział się na czym będzie polegać jego rola w TFA.

      Za to o Łotrze 1 myślę natomiast inaczej. Mówcie co chcecie, ale moim zdaniem jest to naprawdę dobry film i złego słowa o nim nie powiem. Ale o tym wypowiadałam się na blogu.

      Usuń
    3. Napisałaś "Za to o Łotrze 1 myślę natomiast inaczej. Mówcie co chcecie, ale moim zdaniem jest to naprawdę dobry film i złego słowa o nim nie powiem. Ale o tym wypowiadałam się na blogu".

      Mi się wydaje, że tu nie chodzi o ocenę filmu tylko raczej o to, że w kanonie plany gwiazdy śmierci wykradł m.in. Kyle Kattarn - http://www.ossus.pl/biblioteka/Kyle_Katarn

      Boli to, że Disney stworzył sobie zupełnie nową historię. Gdyby ten film był sobie po prostu zwykłym filmem S-F zupełnie nie związanym z Gwiezdnymi Wojnami to można go oceniać wysoko. Niestety dla tego filmu jest inaczej. Dla mnie Łotr 1, Przebudzenie Mocy, seriale Wojny Klonów, Rebelianci oraz wszystkie książki i komiksy zgodne z "kanonem Disneya" są herezją, wypaczeniem. To nie są Gwiezdne Wojny, w których się zakochałem :( A najgorsze jest to, że książki z tradycyjnego kanonu (Expanded Universe) podobno już nie będą kontynuowane. Nie poznam dalszej historii moich ulubionych bohaterów :(

      Usuń
    4. A tak przy okazji zachęcam do przeczytania mojego artykułu:

      "Opowieść o tym jak zniszczono kanon Gwiezdnych Wojen" - http://galaktykaprawdy.blogspot.com/2017/01/opowiesc-o-tym-jak-zniszczono-kanon.html

      Usuń
  2. Witam wszystkich,
    na wstępie chciałbym zaznaczyć, że jestem fanem Gwiezdnych Wojen. Od wielu lat czytam książki, komiksy oraz gram w gry osadzone w uniwersum Star Wars. Tak samo jak autor niniejszego bloga ubolewam nad tym co Disney zrobił z kanonem, który praktycznie w całości wyrzucono do kosza. Wczoraj skończyłem czytać książkę pt.: „Apokalipsa” napisaną przez Troy Denninga. Książka ta stanowi ostatnią część cyklu Przeznaczenie Jedi. Akcja dzieje się jakieś 43-44 lata po bitwie o Yavin (ABY). Przeczytałem i jestem smutny, ponieważ kolejne książki już się nie pojawią. Disney zabronił dalszego rozwijania starego kanonu (tzw. EU – Expanded Universe). Teraz wszyscy pisarze mają się skupić na tworzeniu nowego kanonu Disneya.

    W ramach protestu postanowiłem nie oglądać i nie czytać Gwiezdnych Wojen w wykonaniu korporacji Disney. Prędzej z ich herezji obejrzałem trzy sezony serialu Rebelianci oraz film „Przebudzenie Mocy”. Przeczytałem też dwie ich książki. To co Disney zrobił z kanonem po prostu boli! Jak można było nazwać syna Hana Solo i Lei Ben (Kylo Ren)? Jak Disney mógł zrobić coś takiego?! Przecież do jasnej cholery w klasycznym kanonie (EU) Han i Leia mieli troje dzieci: bliźnięta Jacena i Jainę oraz młodszego Anakina.
    W EU Ben miał na imię syn Luka Skywalkera i Mary Jade!
    Tak lekceważący stosunek Disneya do kanonu zupełnie mnie zniechęcił, nie będę oglądał kolejnych filmów, nawet film Łotr 1 olałem. Trudno, skupię się na kupowaniu książek i komiksów z tradycyjnego kanonu (EU). Ostatnio udało mi się nawet kupić kilka kolejnych tomów komiksu „Dziedzictwo”.
    W prawdziwym tworzonym przez kilkadziesiąt lat kanonie (tzw. Expanded Universe), który brutalnie odrzucił Disney było tyle wspaniałych postaci: młoda Allana Solo, Vestara Khai, Wynn Dorvan, Tahiri Veila, Jaina Solo, Seha Dorvald, Abeloth, Darth Krayt, Corran Horn i wiele, wiele innych…
    Disney wyrzucając do kosza cały kanon, całe uniwersum zranił wielu fanów takich jak ja. To smutne, że Lucas dla pieniędzy pozwolił zniszczyć dzieło swego życia.

    Podsumowując napiszę tak: Dla mnie prawdziwe Gwiezdne Wojny to wszystko to, co powstało zanim Disney wyrzucił do kosza cały kanon. Dla mnie prawdziwe Star Wars to tylko i wyłącznie Expanded Universe.

    Tyle jeśli chodzi o kanon Gwiezdnych Wojen. Oczywiście zgadzam się z autorem powyższego artykułu jeśli chodzi o kwestie zdrowotne. Filozofia Jedi, zwłaszcza Zakonu, który istniał z Starej Republice i został zniszczony przez Palpatine (rozkaz 66) była bardzo fajna. Kodeks Jedi, medytacja, dbanie o swój rozwój fizyczny oraz o psychikę to wszystko dla nas ludzi żyjących w XXI wieku jest bardzo wartościowe.
    Warto zaznaczyć, że w Starej Republice Jedi nie mieli żon i żyli w celibacie. Natomiast po upadku Imperium w Nowej Republice Luke Skywalker popełnił błąd pozwalając Jedi na zakładanie rodzin. Miłość do drugiej osoby tworzyła przywiązanie, z tego powodu wielu Jedi zamiast dbać o dobro wszystkich istot w galaktyce na pierwszym miejscu stawiało swoich bliskich.
    Miłość (przywiązanie do kobiety) przeciągnęły na Ciemną Stronę Mocy Anakina Skywalkera (ojca Luka). W Nowej Republice np. mistrz Corran Horn dbał przede wszystkim o dobro swojej żony i dzieci; z kolei Wielki Mistrz Luke Skywalker wpadł w emocjonalny szał, kiedy dowiedział się o śmierci swojej żony Mary Jade. Z drugiej strony ten sam Luke Skywalker lękał się wysyłać swego syna Bena na trudne misje (bał się, że chłopak zginie). Z kolei Jaina Solo miała w głowie tylko swojego narzeczonego Jaggeda Fela (inne istoty zamieszkujące galaktykę schodziły u niej na dalszy plan).

    Podsumowując: wszystko to, co napisał autor powyższego artykułu jest prawdą. Jednak moim zdaniem warto zaznaczyć, że lepszy przykład dawali Jedi żyjący w Starej Republice (w czasach Yody i prędzej – filmy epizody I, II i III pokazują schyłek istniejącej tysiące lat Starej Republiki).

    OdpowiedzUsuń

Popularne artykuły