środa, 17 maja 2017

Herbata z cytryną albo mlekiem szkodzi zdrowiu

Herbata z cytryną lub mlekiem (tzw. bawarka) to bardzo popularne połączenia. Niestety oba są niezdrowe. Musicie mieć świadomość, że warto pić tylko herbaty liściaste albo zioła (np. Dary Natury). 


W przypadku herbaty z cytryną dochodzi do wytworzenia się szkodliwego dla zdrowia cytrynianu glinu, który będzie odkładał się w naszym ciele i z czasem może doprowadzić np. do choroby Alzheimera. Herbaty i cytryny po prostu nie można łączyć, musicie wyzbyć się dziwnych przyzwyczajeń. Wiem, że na początku to będzie trudne, bo ciocia, wujek, babcie, restauracje, wszyscy oferują herbatę z torebki z cytryną. Wolicie być zdrowi, czy może priorytetem dla was jest robić to, co wszyscy, nie wychylać się i szkodzić swojemu zdrowiu?


Wasze zdrowie, wasza sprawa. 


Jeśli zaś chodzi o herbatę z mlekiem to w tym przypadku następuje połączenie obecnego w nabiale wapnia z kwasem szczawiowym obecnym w herbacie. Substancje te łączą się ze sobą, tworząc szczawiany wapnia, odpowiedzialne między innymi za powstawanie kamieni nerkowych.


poniedziałek, 15 maja 2017

Ortoreksja, czyli wmawianie ludziom, że zdrowe odżywianie jest czymś złym



Myślałem, że w życiu już nic mnie nie zaskoczy. Okazało się, że byłem w błędzie, wielkim błędzie. Otóż trafiłem dziś na filmik i artykuł poświęcony „ortoreksji”. Spoko, też na początku nie wiedziałem, co to takiego. No, ale się dowiedziałem, niestety.

            Wybaczcie mi chaotyczność tego tekstu, ale śmieję się tak bardzo, że nie mogę trafić w klawisze. Na jednym z filmików kilku „ekspertów” przekonywało, że ortoreksja jest patologiczną obsesją na punkcie spożywania zdrowej żywności.

            Do tej pory największym kretynizmem na jaki natrafiłem w mediach i Internecie było wciskanie ludziom tabletek na zespół niespokojnych nóg oraz sprzedawanie różnych tabletek na trawienie. To wszystko jednak blednie przy ortoreksji. Od teraz każdy, kto kupuje żywność ekologiczną, czyta skład kupowanych produktów i unika konserwantów jest uznawany za osobę chorująca na ortoreksję. Ludzie ratujcie się, szybko biegnijcie kupować coca colę i szkodliwe chipsy, szybko jedzcie Fast –foody. Jeszcze tu jesteście i czytacie ten artykuł? Musicie się ratować bo choroba zwana ortoreksją was zabije! 

Jedzcie śmieciowe jedzenie, i potem chorujcie na trądzik, depresję, bezsenność, raka, lub na coś innego; tego chce od was system (Matrix), a waszym zadaniem jest być posłusznym. Waszym zadaniem jest robić zakupy w ogromnych supermarketach, chorować i kupować leki. Tylko do tego potrzebują was elity rządzące tym światem. Jesteście niczym mieszkańcy Ziemi w filmie Elizjum z 2013 roku.

Anime Ergo Proxy - kliknij



Jeden z filmików poświęconych ortoreksji znajduje się na tej stronie: 


P.s. znajduje się tam również kilka ciekawych komentarzy dot. ortoreksji, które postanowiłem zacytować poniżej:

„Nie może być mowy o LECZENIU ortoreksji, bo ortoreksja nie jest chorobą! Ciekawe, że jak ludzie jedzą syf z marketu wypełniony syropem glukozowo-fruktozowym, tłuszczem palmowym i margarynami i tłuszczami trans i górą chemii, to jest to norma a jak człowiek czyta składniki, żeby nie pozwolić się truć, to jest to zaburzenie... Pokrętna logika koncernów pseudospożywczych, która tylko napędza miliony klientów producentom leków... Pamiętacie piramidę zdrowia lansowaną 20-30 lat temu? A aktualną jeszcze kilka lat temu? To zobaczcie, jak się zmieniła niedawno i jak nie warto podążać jak leming za tym, co aktualnie lansują media, bo za chwilę może to być nieaktualne zalecenie, które nadal tkwi w przyzwyczajeniach żywieniowych milionów ludzi!!!” – wypowiedź Internauty „~omega 3-6-9”


„Ale bzdury promujące syf z marketu. Teraz nie poświęcisz czasu na przygotowanie posiłku, to później spędzisz czas u lekarzy i w aptece” – komentarz Internauty: ”~ttt”



czwartek, 11 maja 2017

Warto pokochać czekoladę



„Nie wierzcie, że czekolada jest substytutem miłości. Miłość to substytut czekolady”.



- Miranda Ingram


Czekolada, królowa wśród słodyczy, pokarm bogów, oj jak wiele nosi ona nazw... Kochają ją optymiści, ludzie ciągle uśmiechnięci dlatego, że ma w sobie magnez i zaliczane do tzw. "superżywności" kakao. Czekolada zdecydowanie jest pokarmem, bez którego nasze życie byłoby bardziej smutne i ubogie. 

Jak podaje portal poradnikzdrowie najzdrowsza jest czekolada gorzka bez konserwantów, która: 

- zapobiega miażdżycy i zakrzepom,
- wzmacnia serce,
- pomaga w myśleniu (studenci sesja; maturzyści...),
- łagodzi kaszel,
- filtruje nerki,



W gorzkiej czekoladzie znajdziemy niezbędne dla prawidłowego funkcjonowania organizmu: żelazo, wapń, fosfor i potas, węglowodany proste czy witaminy A, D, E i z grupy B. Dlatego właśnie stanowi ona doskonałe, łatwo przyswajalne źródło energii.







„Gdybym był dyrektorem szkoły, pozbyłbym się nauczyciela historii i zastąpiłbym go nauczycielem czekolady; moi uczniowie uczyliby się choć jednego przedmiotu, który ich wszystkich dotyczy”.

- Roald Dahl



Czekolada ma zbawienny wpływ dla naszego serca. Wszystko dzięki polifenolom, które poprawiają stan naczyń krwionośnych. Poza tym warto dodać, że czekolada dzięki dużej zawartości antyoksydantów korzystnie wpływa na wzrok. Z drugiej strony flawonoidy, które korzystnie wpływają również na przepływ krwi do mózgu, usprawniają jego działanie na bodźce i przyspieszają reakcję.




Czekolada dobra dla serca?

Spożywanie gorzkiej czekolady w umiarkowanych ilościach zmniejsza ryzyko niewydolności serca o jedną trzecią - wynika z badań, o których informuje pismo "Circulation Heart Failure".

Co ciekawe, osoby, które jedzą czekoladę codziennie nie odnoszą podobnych korzyści. Do takich wniosków doszli naukowcy z Uniwersytetu Harvarda w Bostonie, którzy przez dziewięć lat obserwowali stan zdrowia niemal 32 tys. szwedzkich kobiet w średnim i starszym wieku (od 48 do 83 lat). Zebrano dane na temat ich zdrowia, stylu życia oraz spożywania różnych pokarmów, w tym czekolady. Okazało się, że panie, które zjadały jedną do dwóch porcji (porcja to od 19 do 30 gram) czekolady w tygodniu miały o 32 proc. niższe ryzyko hospitalizacji i zgonu z powodu niewydolności serca w porównaniu z tymi, które nie spożywały jej wcale. Jedna lub trzy porcje czekolady w miesiącu obniżały to ryzyko o 26 proc. Natomiast, największe miłośniczki czekolady, tj. te panie, które jadły ją codziennie, nie odnosiły podobnych korzyści - ryzyko pobytu w szpitalu czy zgonu z powodu niewydolności nie było w ich przypadku niższe. 



Jak spekulują naukowcy, brak ochronnego działania dużych ilości czekolady może wynikać z tego, że dostarcza ona dużo kalorii w związku z zawartością cukru i tłuszczu, a jedząc ją częściej zastępujemy bardziej wartościowe pokarmy. "Nie można zapominać, że czekolada jest stosunkowo kaloryczna i spożywanie jej nawykowo w większych ilościach wiąże się z ryzykiem przybrania na wadze" - komentuje kierujący badaniami dr Murrray Mittleman. Nadwaga i otyłość zwiększają z kolei ryzyko nadciśnienia, choroby niedokrwiennej serca i zawału, czyli czynników ryzyka niewydolności mięśnia sercowego. W niewydolności serce nie jest w stanie przepompowywać wystarczającej ilości krwi pokrywającej zapotrzebowanie organizmu. Dr Mittleman podkreśla, że aby czekolada dawała korzyści zdrowotne musi mieć odpowiednią zawartość kakao. 

Wprawdzie badane kobiety jadły głównie czekoladę mleczną, jednak w Szwecji zawiera ona ok. 30 proc. kakao w suchej masie i np. w USA czy Wielkiej Brytanii zostałaby już uznana za gorzką. Kakao jest bogatym źródłem flawonoidów roślinnych, które mają działanie przeciwutleniające i - jak wykazały wcześniejsze badania - obniżają ciśnienie krwi i mogą obniżać ryzyko chorób układu krążenia. Dlatego, czekolady o niższej zawartości kakao, mogą nie dawać podobnych korzyści zdrowotnych. Zdaniem dr. Mittlemana, jeśli chcemy sprawić sobie przyjemność, to najlepszym wyborem będzie gorzka czekolada, ale w umiarkowanych ilościach. Z kolei dietetyczka z fundacji British Heart Foundation, przypomina, że flawonoidy są obecne również w warzywach i owocach, które nie zawierają tłuszczów nasyconych i są mniej kaloryczne od czekolady. "Osoby, które mają pokusę, by używać tych wyników jako uzasadnienia dla objadania się czekoladą nie interpretują ich prawidłowo" - komentuje dr Linda Van Horn z Uniwersytetu Northwestern w Chicago. Jak podkreśla specjalistka, nie wynika z nich, że możemy jeść to co chcemy, ale, że spożywanie niewielkich ilości ciemnej czekolady może być dobre dla zdrowia, dopóki nie zaczniemy przesadzać z pustymi kaloriami lub przybierać na wadze. Być może jednak dietetycy i lekarze nie mają powodów do obaw - najnowsze badania zespołu z Uniwersytetu w Adelajdzie (publikacja na łamach "British Medical Journal") wykazały bowiem, że w ramach terapii nadciśnienia pacjenci wolą zażywać pigułki z placebo niż 50 gram czekolady o 70 procentowej zawartości kakao, która daje więcej korzyści.


Tu możesz kupić ekologiczną czekoladę: http://sklep.ekologuj.pl/...


Źródło:


Poniższy tekst o piciu czekolady zmieni Cię na zawsze ;) 


Tekst o piciu czekolady przytoczony poniżej pochodzi z książki francuskiego historyka Florenta Quelliera. To niesamowite jakie dyskusje toczyły się nad tym trunkiem kilkaset lat temu. Zresztą przekonajcie się sami:

"Czy picie czekolady jest złamaniem postu eucharystycznego? Pytanie to zaowocowało żywą kontrowersją religijną w XVII wieku, której celem było rozstrzygnięcie, czy czekolada jest zwykłym napojem zaspokajającym pragnienie, jak woda, piwo i wino, czy też napojem zakazanym, gdyż odżywczym i - przede wszystkim - rozgrzewającym. W dyskusjach o właściwościach czekolady świat medyczny podzielił się na dwa obozy podobnie jak moralne autorytety katolickie. Polemika jest tym gorętsza, że na Zachodzie utrwaliły się fantazje na temat tego napoju z Nowego świata. Czekolada kojarzy się ze zmysłowością, hedonizmem i rozpustą. Co więcej, przyrządzona na modłę hiszpańską czekolada jest gęsta i smakowita, gdyż robi się ją z kakao rozpuszczonego w wodzie lub mleku, z cukru, startych orzechów laskowych lub migdałów, wanilii, cynamonu, a nawet dodaje się jajka. Spór świadczy o tym, jak bardzo wzrosła popularność czekolady w świecie iberoamerykańskim, a zwłaszcza wśród duchowieństwa, zarówno świeckiego jak i regularnego. Ponownie więc wypływa trudne dla katolików pytanie o miejsce przyjemności związanej z jedzeniem w dni postne.
Opierając się na autorytecie św. Tomasza z Akwinu, który w XIII wieku zadeklarował, że picie nie łamie postu, kościelni specjaliści od przypadków sumienia (kazuiści), np.: teolog z Toledo Tomasz Hurtado (1570 - 1649) i jezuita Antoni de Escobar y Mendoza, dopuszczają picie czekolady podczas postu, jeśli intencją pijącego nie było pożywienie się w ten sposób lub złamanie przepisu religijnego (dla kazuistów intencja jest kluczowym elementem przy ocenianiu ciężaru grzechu), jeśli nie pije się jej zbyt dużo i jeśli napój zrobiono na wodzie, bez mleka, bez przypraw i bez jajek. Uważają też, że jeśli wierny pije czekoladę ze względów zdrowotnych, to może ją spożywać, nie łamiąc ducha postu"
.



Źródło tekstu o piciu czekolady:
Mówią Wieki, magazyn historyczny, grudzień 2011, nr 12/11 (623), s. 7.




Popularne artykuły